SZWAJCAR
Jednym średnio zabawnym GIFem, podsumowaliśmy naszą współpracę bez HAPPY ENDu. Piszę to bo wiem, że każdy ma ten swój wstydliwy GIBRALTAR. Skryty SEKRET. SZWAJCAR tego nie miał, on był gościem od reanimowania takich tematów.
Jednym średnio zabawnym GIFem, podsumowaliśmy naszą współpracę bez HAPPY ENDu. Piszę to bo wiem, że każdy ma ten swój wstydliwy GIBRALTAR. Skryty SEKRET. SZWAJCAR tego nie miał, on był gościem od reanimowania takich tematów.
W szukaniu pracy jestem FANATYKIEM mixu strategii totalnej – Blitzkrieg z elementami AGILE. W dużym uproszczeniu: ASAP wypuszczamy grywalne CV i Linkedin. Bez zbędnej rozgrzewki, tuszowania błędów życia korektorem, bez dopieszczania każdego przecinka pod ATSy bo to nie o to chodzi. Ma działać, a nie błyszczeć! Przecież nie budujesz TADŻ MAHAL i nikt z tego nie będzie z strzelał.
Tę historię pamiętam do dziś, bo przypomina mi, że w rekrutacji nie wygrywa ten kto ma najlepiej dopicowane CV, tylko ten kto potrafi być człowiekiem w świecie bezdusznych – KORPO ANDROIDÓW na sterydach i medikinecie. To historia Karola. Zająca, który dostał DZIKĄ KARTĘ i został czarnym koniem rozgrywek. Czarnym koniem na którego nikt nie stawiał. Nawet ja.
Jakieś dwa lata temu, wczesną jesienią pracowałem z FACETEM, który całe życie grał bezpiecznie. Solidny KORPO ŻOŁNIERZ. Odpowiedzialny, techniczny z IT. Nigdy nie robił wokół siebie zbędnego szumu, bo uważał to za KRINDŻ.
Największym kłamstwem rynku pracy jest to, że wszystko da się zaplanować i kontrolować. Jeśli ta ŚCIEMA, trafi na podatny grunt to robi się niebezpiecznie. Niestety trafia, bo mamy w tym naszym PIĘKNYM NARODZIE, przedziwną kompulsję kontroli. Z czego to wynika?
KORPOPASTA wjechała na Głos Mordoru jak ZŁOTA POLSKA JESIEŃ. Krótko zwięźle i na temat. POZDRAWIAM :XD
Powroty z urlopu bywają ciężkie. Robisz ten pieprzony DIGITAL DETOX. Czyścisz głowę z szumu problemów innych ludzi, odzyskujesz kontakt z wszechświatem. Finalnie łapiesz w końcu stan ZEN.
W życiu nie mam lekko bo mam 4 szwagrów. Lubią wędkować a rybka lubi pływać. Jeden z nich to zdolny stolarz. Jakiś czas temu dostał zlecenie na zbudowanie altanki. Altankę zbudował zarąbistą i zorganizował tam swoje urodziny.
W życiu trzeba sobie odpowiedzieć jedno zaje&*cie ważne pytanie. Co lubię robić i zacząć to robić. To ma sens jeśli nie jesteś Tutsi ani Hutu i nie masz rodziny na utrzymaniu. W 4 klasie liceum jeszcze nie miałem i nie wiedziałem co mam robić. Wiedziałem co lubię, ale nie było takiego kierunku studiów xD.
REKRUTACJA KLONÓW Cześć mam na imię Piotrek i rekrutowałem klony. Klony czyli ludzi którzy robią dokładnie to samo tylko w firmach z konkurencji. Rekrutacje klonów
Kilka lat przed pandemią zbankrutowałem emocjonalnie. Pamiętam że siedziałem wtedy na balkonie i miałem wrażenie, że obserwuje świat przez szybę z mętnego, porysowanego plexiglasu.
Opowiadałem kiedyś brednie o tym, że praca w GASTRO uczy życia, organizacji i pokory. Byłem przekonany, że każdy młody człowiek powinien przez to przejść. Jak przez jakąś inicjację. I wiesz co? Własnego dziecka bym tam nie wysłał. Niech już lepiej scrolluje tego TIKToka czy kopie złoto w Minecrafcie.
Mój dziadek to był KOCUR. Podwórko zawsze ogarnięte na tip-top. Wszystko miało swoje miejsce. Razem z babcią do emerytury pracowali na etacie w fabryce mebli, a po godzinach ogarniali farmę na polskim dzikim wschodzie. Krówki, kurki, kaczki, świnki, nutrie, króliki, zboże. Wszystko co dziś uczula, a kiedyś było EKO bez pestycydów z Monsanto.
To była końcówka 2039 roku lub początek 2040. Bardziej 40 bo Stanowski zaczynał trzecią czy czwartą kadencję. Padało, spacerowałem z Kropką brzegiem Wisły jak co dzień i szukałem wraków irańskich dronów i resztek Starlinków.
Z NAJlepszej pracy świata trafiłem wprost w czeluść ognia piekielnego czyli do najGORSZEJ pracy świata. Po czym poznać że jesteś w najGORSZEJ pracy świata? To proste, po kilku chwilach w takim miejscu Twój wewnętrzny głos mówi Ci JPRDL gdzie ja trafiłem?
To było na początku mojej przygody z HRami. Studiowałem dziennie, po nocach pracowałem w szemranych lokalach i próbowałem jakoś wyrwać się z pracy w gastro która miała być tylko przystankiem w drodze do celu, a zaczynała mnie wciągać jak bagno.
Zaraz po maturze matka wysłała mnie do roboty. Miałem zrozumieć co to znaczy prawdziwa praca. Nie ukrywam że nie byłem szczególnie zachwycony tym pomysłem. Miałem inny plan na te 3 miesięczne wakacje przed studiami.
Kariera i szukanie pracy są jak gra. W dużym uproszczeniu chodzi o to żeby dotrzeć do BOSSA, wygrać z nim pojedynek, zgarnąć worek złota i przejść na kolejny, ciekawszy level. Jedyna różnica jest taka, że masz tylko jedno życie.
Mój klient Marcin, sympatyczny chłop z Kaszub, szuka nowej pracy w branży, która kiedyś nazywała się medyczną a obecnie to Life Science. – Marcin, co cię najbardziej boli w poszukiwaniach nowej pracy? Chwila milczenia po czym słyszę: – Hmm… Brak feedbacku. Rekruterzy nie dotrzymują słowa. Zawsze obiecują, że się odezwą. Umawiamy się na konkretny termin i znikają bez śladu. To podcina skrzydła…
W każdej firmie jest ktoś, kogo się nie zwalnia, nie awansuje i nikt nie pamięta jak został zatrudniony. Po prostu jest. Zawsze był. Nikt nie wie, co dokładnie robi, ale wszyscy wiedzą, że po spotkaniu z nim czują się jakby przebiegli półmaraton warszawski w klapach KUBOTA i to na jednej nodze :XD.
Praca w niektórych, znanych firmach przypomina bardziej SEKTĘ niż zdrowe miejsce pracy, które służy życiu, a nie odwrotnie. Jak to możliwe?
Czy tylko ja mam wrażenie, że polskie FUSY, „szarpnęły” wczoraj mocniej niż przepłacone gwiazdki obsypane tanim brokatem? Dlaczego piszę o tym na portalu dla profesjonalistów? Ano dlatego szanowny czytelniku, że nad wyraz często widzę, jak HIRING MANAGEROWIE, dają się oszukiwać jak dzieci, którym ktoś zabrał czapkę na US OPEN :XD.
Życie zaczyna się po 40-stce? Tak, ale to POZAGROBOWE :D. Śmichy – chichy, ale trzeba przyznać, że coś w tym jest, bo w tym wieku statystyczny WIKING – jeśli nie odcinał już kuponów w VALHALLI, to pokornie udawał się w góry, żeby zrobić miejsce młodym i dynamicznym, a nie zaczynał studia MBA! :XD.
I’M BACK. Powroty z urlopu bywają trudne. Już kiedyś pisałem o tym i dzisiaj wiem, że wtedy źle to wyszło… Bo jak tu tryskać humorem, skoro jeszcze wczoraj w kalendarzu tylko dzika plaża i ogrody EDEN, a dziś?
Nikt na salonach w WWA nie mówi o tym, że utrata pracy potrafi zabrać człowiekowi coś więcej niż tylko iluzję bezpieczeństwa, którą przez lata dostawał przelewem na konto i udawał, że żyje SPOX. Bezrobocie zabiera przede wszystkim pewność siebie, a niektórym też godność.
BREAKING NEWS: Amerykańscy naukowcy, odkryli, że „Idealny kandydat” nie istnieje, ale firmom to nie przeszkadza i nadal będą go szukać! xD.
Mam kolegę, który zrobił sobie sabbatical po 10 latach ORKI na haErowym ugorze, bez perspektyw. „Kto nie robi przerwy ten szybko traci nerwy!” – powtarzał w kółko, jak ten śmieszny typ od Byung-Chul Han’a z ADHD UDERGROUND.
Jak po CEJROWSKIEMU (na chłopski rozum) wytłumaczyć ludziom dlaczego mam więcej followersów niż Iga Świątek? :XD
Zgłosił się do mnie HomoCorporaticus, żwawy mimo, że po 17 latach w MORDORQ.
Dostałem CV, które rozwaliło mnie jak CRASH przy S8. Obyło się bez ofiar, ale wiesz jak jest. Nie chcesz patrzeć, ale musisz. Z tym CV było podobnie. Dzieło sztuki post-ironicznej, które powinno mieć własną gablotę w muzeum absurdów rynku pracy :XD.
„Nie rzucaj pracy która Cię męczy, jeśli nie wiesz przed czym uciekasz” – powiedział ktoś ważny, ale nie pamiętam kto
Przyszła, żeby pogadać o luce w CV. – Nie wiem, jak to ująć… może że miałam przerwę na odpoczynek?”Może napiszę, że potrzebowałam czasu dla siebie?”
Kochani, ogłaszam KONIEC KARIERY. W ramach solidarności z RL9 rezygnuję z powołań do kadry. Michał nie dzwoń! Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Ariwedeczi! :XD W KORPO to by nie przeszło. No bo jak?
Pamiętasz scenę z Forresta Gumpa, kiedy to Forrest biegnie przez cały kraj bez celu, a ludzie myślą, że ma jakąś głębszą misję? Tak właśnie czułem się po tamtej rozmowie.
Szanowni Państwo, dementujemy doniesienia o rekrutacyjnej USTAWCE do której miało dojść zaraz po Marszu Wypalonych Pracoholików.
CV na 4 strony. Każdy projekt opisany precyzyjnie jak operacja na otwartym sercu. Każdy akapit brzmi jakbyś osobiście ratował firmę przed upadkiem, zarząd przed kryzysem, a świat przed jego końcem.
Jakoś to będzie. To nie plan. To nie strategia. To nie coping. To najdłużej emitowany serial zawodowego SAMOZAPRZECZENIA.
Tony Soprano dotrzymywał słowa. Nawet jak już nie pamiętał komu i po co. Taki był układ. Powiedział OGARNIAM – to ogarniał. Krótka piłka. Krew, pot, łzy i zadanie wykonane. Nie ważne jak. W tej branży nie zadaje się takich pytań.
Pamiętasz, jak kiedyś rekrutacja była rozmową? Siadałeś z człowiekiem. On coś wiedział, ty coś wiedziałeś, gadaliście. Może się dogadaliście, a może nie ale przynajmniej ktoś ci spojrzał w oczy.
Na papierze wszystko się zgadza. Stanowisko robi wrażenie na Linkedin. Zarobki lepsze niż większość twoich znajomych – nieudaczników, którzy z trudem spłacają kredyt na nie swoje M3 w Markach.
Zgubiłem siebie. W pracy, którą znałem na wylot. W roli, którą grałem zbyt długo. W oczekiwaniach, które przestały być moje.
W KORPO jesteś ZASOBEM, komórką w EXCELLu, kosztem do zooptymalizowania. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Bo nie jest. Grasz w grę. Jeśli za bardzo dasz się wkręcić spekulantom i wszystko postawisz na jedną kartę – KARIERA to możesz zostać z niczym. Dywersyfikuj życie i … rób BACKUPy :XD
Moja znajoma, Marta z Rembertowa, postanowiła zadbać o formę. Zimowy festiwal pizzy z serowymi brzegami, wyraźnie wychodził jej już bokiem. Musiała coś z tym zrobić bo szkoda było tej szafy pełnej drogich, markowych ciuchów.
Wczoraj po kilku dniach rozmów z mega wymiataczami, mój mózg “parował” jak ten pieczony kurczak w reklamie WINIARY :D. Mniam! Ci którzy mnie znają wiedzą, że to co pisze to pewna forma KATHARSIS. Zbieram różne emocje z całego tygodnia, oglądam je z każdej strony, szyfruję tylko mi znanym kluczem dostępu i pakuję w tekst.
Czy wiesz, że zbyt dobre CV może cię zgubić? Nie sprawdzaj daty, bo to nie 1 kwietnia. Brzmi absurdalnie? A jednak.
ZMIENIACZE / NARZEKACZE – znasz takich? Bo ja spotykam ich regularnie. Gdzie by nie poszli to wszędzie im źle.
Dla Ciebie to zwykły koniec MARCA, ale dla tego spiętego człowieka z podkrążonymi oczami, którego mijałeś przy samoobsługowej w ROSSMANIE, ten marzec może oznaczać coś zupełnie innego….
Na pierwsze spotkanie klubu WYPALONYCH PRACOHOLIKÓW – “WYPALEŃCY”, nikt nie przyszedł. Nie dlatego, że nazwa była do BANI – to też. Przyczyna była inna:
To nie jest historia na Linkedin – napisał ktoś jak mu wysłałem ten tekst. Odpisałem: ZOBACZYMY, dodałem ::XD i kliknąłem PUBLIKUJ.
Cześć OBIBOKU, nie wiem czy wiesz, ale dziś rano, kiedy TY, 4 raz klikałeś DŻEMKĘ (bo wiadomo jak to jest na ZDALNEJ :XD), zaspana Sisi Lohman, słuchala RIDERS OF THE STORM, stojąc w korku w drodze na MORDOR.
“Nie zatrudniamy osób z przerwą w CV” – usłyszałem te słowa chwilę przed pandemią od menedżera wyższego szczebla, którego PESEL zaczynał się od cyfry 8. Facet w niebieskim, szytym na miarę garniturze, z poważną miną tłumaczył mi, że kandydaci z przerwami w zatrudnieniu są “ryzykownym wyborem”.
Adam nie był typem człowieka, który co dwa lata zmienia firmę. Całe życie pracował w sprzedaży B2B. Miał stabilną pozycję i dowoził wyniki mimo coraz bardziej oderwanych od realiów rynku targetów.
Ta historia wydarzyła się naprawdę, ponad 10 lat temu na Warszawskiej OCHOCIE. W miejscu gdzie (nie tylko ja) nie miałem OCHOTY pracować.
Dzień jak codzień, przeglądasz oferty pracy i trafiasz na coś, co wygląda jak praca marzeń. Idealne stanowisko, konkretne wymagania, ciekawy opis – jednorożec. Patrzysz na ogłoszenie i myślisz: to jest to! Po miesiącach przerzucania tego rekrutacyjnego gruzu w końcu jest ten DREAM JOB.
Czy tylko ja mam ostatnio wrażenie, że wysyłanie CV na oferty pracy to jak zasypywanie czarnej dziury GRUZEM?
Zapytałem PJOTERA, tego „zmyślonego” CFO, o to czy nie naruszyłem „tajemnicy naszej relacji” – na co zwrócili uwagę STRAŻNICY linkedin :XD. Jego odpowiedź mocno mnie poruszyła:
Piotr, 43-letni CFO z imponującym doświadczeniem, wyglądał na człowieka sukcesu. Nie gajer, ale bluza z logo MJ23, sikor za równowartość nowego YARISA i CV wypełnione rolami w znanych KORPO. Ale gdy zaczęliśmy swobodnie rozmawiać to zmęczenie aż z niego „parowało”. Ostatni raz spał dłużej niż 6h chyba w 2018 r., a Excel bardziej przypominał mu pole bitwy niż narzędzie pracy i śnił się po nocach.
Zmiana pracy to nie tylko nowe logo firmy i stanowisko na Linkedin. Często stoi za tym trudna ludzka decyzja, która łączy w sobie gotowość na ryzyko, ekscytację, poczucie ulgi, a czasami… strach.
DINOZAURY ze starej szkoły Linkedin mówą, że na profilu należy publikować jedynie ogólne, zdawkowe informacje, a szczegóły podawać tylko w CV. Najlepiej wtedy, gdy rekruter sam o nie poprosi.
Powrót z urlopu – ten moment gdy BRUTALNIE zderzasz się z rzeczywistością skrzynki mailowej i listą PILNYCH spraw do ogarnięcia na wczoraj. Problem w tym, że wczoraj spacerowałeś bosą stopą po piasku (śniegu XD), a dziś biegniesz w wyścigu nie swoich priorytetów w którym nie ma METY.
Zastanawiałeś się kiedyś ile jesteś naprawdę wart na rynku pracy?
Czy wiesz, że sposób w jaki opisujesz swoje dokonania zawodowe, może być ważniejszy niż same dokonania?
Co robisz gdy dostajesz propozycję pracy, która brzmi jak spełnienie marzeń, ale… jest w branży, której nie znasz? Na stanowisku, którego jeszcze nie pełniłeś? W roli która trochę Cię przerasta?
Doradcy zawodowi i kołcze z amerykańskimi certyfikatami mówią: „Musisz mieć plan na karierę”, ale co jeśli powiem Ci, że czasem warto… go nie mieć?
Kiedyś podczas rozmowy rekrutacyjnej, zapytałem kandydata o największe wyzwanie w pracy. Odpowiedział: „Współpraca z szefem, który zarządzał przez STRACH”.
„W tej firmie przepracowałem dwa lata za długo.” Kiedy słyszę to zdanie, wiem, że zaraz usłyszę historię, która zwykle zaczyna się od:
Inteligenci z Linkedin mam do Was pytanie bo znacie się najlepiej. Co pomyśli sobie człowiek 50+ po przeczytaniu posta który dołączyłem poniżej?
W trakcie poszukiwania nowej pracy warto wyrobić sobie NAWYK „uderzania” do rekruterów i hiring managerów (przed lub po wysłaniu CV) + nie zaszkodzi zaprzyjaźnić się z odrzuceniem i brakiem odpowiedzi (handlarze mają łatwiej :D)
Myślisz, że ostatni test w życiu zobaczysz w szkole średniej albo na studiach? Możesz się bardzo pomylić. Procesy rekrutacyjne bywają naszpikowane narzędziami, które mają pomóc w lepszym zrozumieniu kandydata, a co za tym idzie – wesprzeć wybór tego najlepszego do danej roli. Od jakiegoś czasu obserwujemy chęć włączania testów do procesów rekrutacyjnych na różnych etapach kariery zawodowej – nie tylko w przypadku szukania nowej firmy, ale też przy awansach. Pracodawcy wierzą w ich potencjału i korzyści, jakie niosą dla selekcji kandydatów. Nie ma w tym nic złego, dopóki cały proces przeprowadzany jest z głową, bez ślepej ufności i zafascynowania dobrym PRem narzędzia, które zapewni Ci piękny, kolorowy raport.
Odrzucenie w kontekście pracy to zazwyczaj wiadomość „Dziękujemy za udział w procesie, tym razem zdecydowaliśmy się na innego kandydata.” Niemniej jednak zdarzają się momenty, kiedy to właśnie kandydat podejmuje decyzję o odrzuceniu oferty. Chociażby dlatego, że wybór jednej z opcji wiąże się z rezygnacją z innej. Jednym z tych scenariuszy jest sytuacja, w której pracownik odrzuca kontrofertę od swojego aktualnego pracodawcy.
Idealne CV jest wewnętrznie spójne, pokazuje rozwój, nie ma przerw… No dobrze, ideały ideałami, a życie życiem. To całkiem normalne, że w życiu zdarzają się sytuację, przez które czasowo wypadamy z rynku pracy. Ba, czasem nawet świadomie podejmujemy taką decyzję. Wspominanie o przerwach w CV potrafi być jednak stresujące. Boimy się negatywnej oceny, zarzutu lenistwa czy braku zaangażowania, porównujemy się do innych kandydatów. Nie jesteśmy też uczeni, jak o tym mówić. Mam dobrą i złą wiadomość. Nie ma jednego, uniwersalnego skryptu na prawidłową odpowiedź na to pytanie. Prawdopodobnie można wskazać kilka tych przekreślających szansę na pracę (zapytanie podniesionym tonem “a co cię to obchodzi?” i wyjście z trzaśnięciem drzwiami), ale nawet coś, co w naszych głowach brzmi perfekcyjnie i rozsądnie, może odbić się o kamienne serduszko, przekonania lub po prostu niekompetencje rekrutera.
No dobrze, ale jakiego typu dziury w CV widujemy najczęściej?
W marzeniach idealna praca często przychodzi do nas spontanicznie i bez planu – ktoś zauważa nasz ogromny potencjał i wręcz błaga, żebyśmy zostali częścią jego firmy. W praktyce rzadko tak jest (ale nie mówimy, że nigdy, żeby nie zabić nadziei), a poszukiwania nowego miejsca wymagają strategii i całkiem dobrych umiejętności zarządzania swoim czasem i energią. O czym pamiętać?
Okazuje się, że jedna część nie wystarczyła do opisania błędów poznawczych, które można popełnić w rekrutacji. Błędy poznawcze są naturalnym wynikiem tego, że nasz mózg dokonuje pewnych uproszczeń percepcyjnych, analizując rzeczywistość. Jednak świadomość i reagowanie na ich pojawienie się mogą ulepszyć nasz proces decyzyjny. A w przypadku środowisk, w których ocena osób jest na porządku dziennym (np. rekrutacja) to jeden z fundamentów profesjonalizmu.
Research to bardzo dobry nawyk. Nie lubimy wydawać w ciemno pieniędzy, wybierać lekarza, fryzjera czy nawet knajpy. Spontaniczność jest ok, ale jeśli mamy w coś włożyć naszą kasę, zdrowie albo wygląd, wolimy wiedzieć jak najwięcej odpowiednio wcześnie. Nic więc dziwnego, że kiedy przychodzi do wyboru miejsca, któremu mamy oddawać 40 godzin tygodniowo, chcemy jak najwięcej wiedzieć i poznać odpowiedź na pytanie JAK TAM W OGÓLE JEST? Jednak przed gorącym wieczorem przed monitorem warto zdawać sobie sprawę z kilku rzeczy na temat internetowych opinii.
Dodatkowe zlecenia, drugie etaty i wszelkiego rodzaju fuchy istniały zawsze. Jednak dawno tak bardzo nie czuło się atmosfery niepokoju i wrażenia, że każdy szuka czegoś na boku, żeby spiąć budżet. Mamy niewesołe czasy. Coraz więcej osób szuka sposobu na dorobienie. Jeżeli w Twojej głowie też pojawiła się taka myśl, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań.
W idealnym świecie proces rekrutacyjny jest obiektywny z obu stron. Rekruter na chłodno podchodzi do sprawdzenia dopasowania kandydatów, a kandydaci do oceny swoich kompetencji. W rzeczywistości wszędzie tam, gdzie obecne są różnorodność i ludzki mózg pobierający, filtrujący i interpretujący informacje, dochodzi do błędów poznawczych. Poniżej cztery, które mogą okazać się pułapką i dla kandydata, i dla osoby rekrutującej.
Jaki jest proces rekrutacyjny, każdy widzi. Ogłoszenie. Screening. Rozmowa pierwsza, rozmowa, druga, rozmowa trzecia… Czasem zadanie. Dzień próbny. Spotkanie z managerem, zespołem. Wreszcie – oferta! I akceptacja albo jej brak. Niby proste i do bólu powtarzalne, jednak czasami pojawiają się sytuacje, które spędzają nam sen z powiek. Szczególnie kiedy jesteśmy na rynku od niedawna, jednak starsi wyjadacze też potrafią zdezorientować się w obliczu rekrutacyjnych niezręczności. Porozmawiajmy o kilku przykładach.
Kto regularnie zagląda na LinkedIn, wie, że aktywnych użytkowników i treści przybywa każdego dnia. A jak to bywa z morzem treści – nie wszystko jest tak do końca chciane i dobre jakościowo. Poradników, o czym pisać, znajdziecie mnóstwo. Tutaj, dla odmiany, kilka przykładów postów, które dużą część społeczności po prostu irytują. Lecimy!
Niewiele jest czynników, które bardziej przyczyniają się do sukcesu biznesowego niż kultura. Chociaż czasami trudno jest wyznaczyć granice wokół pojęcia kultury w organizacjach, pozostaje ono powszechnie kojarzone z wynikami biznesowymi. Kultura ma wiele wymiarów, w tym praktyki, symbole, normy, rytuały, ceremonie i tradycje. Mówiąc najprościej, kulturę organizacyjną można zdefiniować jako wzorce myślenia i zachowania, które są ogólnie rozpoznawane i popierane. Jednak w sercu kultury, jak tłumaczy dr Yemisi Bolande-Ogunfodun, leży także kwestia wartości podstawowych.
Czy wypalenie zawodowe daje jakieś sygnały? Czy da się z wyprzedzeniem zareagować? Czy źródła są psychosomatyczne czy może – jak sugeruje autor – mogą być powodowane przez ciało? Niezależnie od prezentacji innego spojrzenia, opartego o poliwagalną teorię nerwu błędnego, przedstawioną w przystępny sposób, celem artykułu jest inspiracja do szukania jak najbardziej skutecznych metod radzenie sobie z tym, co nazywamy wypaleniem zawodowym.
W branży finansowej szczególnie ceniona jest wiedza merytoryczna. Ukończenie studiów kierunkowych, nie zawsze jest wystarczające do podjęcia pracy jako dyrektor finansowy, kierownik kontrolingu czy rachunkowości. Dlatego osoby planujące karierę w tej dziedzinie, chcące zmienić ścieżkę kariery albo pragnące poszerzyć wiedzę stają przed dylematem jaką drogę wybrać.
A opcji jest kilka, przy czym najczęściej sprowadza się do odbycia studiów podyplomowych, studiów MBA albo zdobycia międzynarodowych kwalifikacji lub certyfikatów finansowych jak CFA, CIMA, ACCA.
Do tej pory co wtorek spotykaliście się w swojej ulubionej sali konferencyjnej i przy kawie rozpoczynaliście spotkanie działowe? Tak przed pandemią wyglądała rzeczywistość wielu zespołów. Teraz cały rytuał, z większą lub mniejszą skutecznością, przeniósł się na Teamsy lub Zooma, a wyszukiwarki podbija pytanie “jak zarządzać zespołem w czasach pracy zdalnej?”. Bo prawda jest taka, że nawet manager, który był wzorem do naśladowania w biurze, może nie radzić sobie, kiedy zastąpiła je kamerka.
Sprawa wydaje się oczywista. Przygotowując CV, staramy się, żeby nasze doświadczenie wyglądało jak najlepiej. Umówmy się, czasem nawet coś podrasujemy, używając nieco bardziej wyrafinowanego słownictwa i zamieniając angielski B2 na C1 (“przecież wyraźnie dodałem, że w piśmie!”). Kiedy pokażemy nasz życiorys znajomym lub coraz częściej też nieznajomym w internecie, usłyszymy “po co ta skromność, a może jeszcze jakiś kurs, może projekt, nagroda?”. To wszystko wydaje się logiczne. Dlaczego więc temat “ogłupiania” swojego CV zaczął pojawiać się w przestrzeniach nastawionych na wymianę rekrutacyjnych wskazówek? Co konkretnie planujemy z dokumentów wymazać i czy naprawdę są sytuacje, w których możemy chcieć wydawać się głupsi niż w rzeczywistości?
Podczas gdy media społecznościowe zalewane są reklamami kursów lub całych programów mających pomóc w przebranżowieniu się, rzeczywistość rzadko wygląda tak różowo, jak na bannerach. Słysząc opowiadane historie o zmianie pracy połączonej ze zmianą branży, czasami wydaje nam się, że jedyne co za tym stało to wielka odwaga. Nie dostrzegamy, że w tle był dobrze przemyślany plan, kilka porażek i dziesiątki godzin poświęconych na naukę i poszukiwania. Rzadziej widzimy też historie nieudane, bo takie również się zdarzają. Co zrobić, żeby jak najbardziej zwiększyć swoje szanse na to, że za jakiś czas powiemy “udało mi się to zrobić?”.
Coraz więcej firm określa się jako “LGBT+ friendly”. Wspierają organizacje pozarządowe, wypuszczają na rynek produkty z tęczowym akcentem lub pojawiają się ze swoimi stoiskami na Paradach Równości. Jednak prawdziwe wsparcie zaczyna się wewnątrz i wyraża w tym, co organizacja może zrobić dla swoich pracowników należących do często dyskryminowanej grupy. Poniżej mały, podstawowy poradnik dla managera lub współpracownika osoby LGBT+
Molestowanie seksualne w miejscu pracy wciąż nieczęsto pojawia się w salach rozpraw, chociaż temat coraz chętniej opisywany jest w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Dlaczego? Obawa przed tym, że inni pracownicy nie zgodzą się tego potwierdzić, a nawet odwrócą się przeciw ofierze, a praca stanie się nie do zniesienia, ale też często przekonanie “czy aby na pewno nie przesadzam?”. Według kodeksu pracy molestowanie to “każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy”. Jakie formy może przybrać?
Tak, mamy rok 2021 i jest trochę żenujące, że wciąż trzeba o tym pisać. Jednak dyskryminacja w miejscu pracy ze względu na płeć żyje i ma się całkiem nieźle. Być może w subtelniejszej, nieco zmienionej formie, co zawdzięczamy licznym korporacyjnym przepisom i kodeksom etycznym, jednak płeć wciąż pozostaje tym, co może wpływać na stosunek firmy do pracownika lub pracowników do siebie nawzajem. W jaki sposób?
W książce “Nomadland” autorstwa Jessici Bruder (wydanej przez znakomite wydawnictwo Czarne) poznajemy bohaterów, których los, często związany z kryzysem ekonomicznym, popchnął w kierunku mieszkania w vanach, życia w ciągłej drodze i co za tym idzie – sezonowej pracy fizycznej. Ludzie, którzy lata swojej kariery spędzili w biurze, zaczynają zarabiać w magazynach lub przy obsłudze campingów. Oczywiście amerykańskie realia są nieco inne od naszych, ale przypadki zmiany pracy z typowo biurowej na fizyczną zdarzają się również w Polsce, chociaż pewnie rzadziej w połączeniu z przeprowadzką do kampera. Jakie powody za tym stoją?
Wydaje się, że obecność na Linkedinie pomaga Silversom w znalezieniu pracy. Odczarowuje mit nieradzenia sobie z technologią i social mediami oraz daje przestrzeń na nieco bardziej personalny komunikat niż ten ujęty w CV. Nie jest wstydem poproszenie o rekomendację czy udostępnienie posta, niezależnie czy mówimy o własnym dziecku czy kimkolwiek z dużą siecią kontaktów. Silversie! Uważaj jednak żeby nie przesadzić z nadmierną aktywnością. Social media, podobnie jak gry, alkohol i narkotyki uzależniają i mogą zaszkodzić. Staraj się jednak nie tworzyć alternatywnej rzeczywistości i pozostań w kontakcie z bazą – będąc sobą.
Czy firmy w końcu zauważą potencjał marnowany przez obawy co do zatrudniania Silversów? Czy managerowie przestaną się bać zatrudniać doświadczonych pracowników często lepszych od siebie? Miejmy nadzieję. Tymczasem róbmy wszystko, żeby walczyć z negatywnymi stereotypami, w końcu jeśli tego nie zrobimy, kiedyś mogą dosięgnąć i nas.
Zwolnienie pracownika to proces, który nie należał do przyjemnych nawet przed masowym przejściem firm na tryb pracy zdalnej, często z dnia na dzień. Oczywiście najlepszym scenariuszem byłaby możliwość “przeczekania” i podejmowania niełatwych decyzji personalnych już po powrocie sytuacji do normy. Niestety zazwyczaj nie mamy takiej możliwości, szczególnie kiedy przyszłość sposobu pracy nie jest do końca jasna – być może to właśnie nasza nowa norma? Eksperci przewidują, że praca zdalna zostanie z nami na dłużej, więc na pewno jest to umiejętność, którą warto wyćwiczyć. Przyda się nie tylko w trakcie pandemii, ale też w sytuacji, kiedy będziesz zarządzać zespołem rozproszonym, co będzie coraz częstsze.
“Uprzejmie informujemy, że praca zdalna będzie kontynuowana przynajmniej przez trzy kolejne miesiące. W związku z tym…” – duża część z nas ma w swojej skrzynce przynajmniej jeden rozpoczynajcy się w podobny sposób mail. Niektórzy reagują z paniką, niektórzy z głosnym “hurra!!!”, a jeszcze inni nie do końca wiedzą, co o tym wszystkim myśleć. Nie oszukujmy się – po ośmiu miesiącach pandemii nie jest tak, jak na samym początku, co nie znaczy, że wszystko stało się łatwe. Co można zrobić, żeby praca zdalna nie wpłynęła negatywnie na naszą kondycję psychiczną, a może nawet poprawiła niektóre aspekty naszego życia?
Jeśli picie w pracy kojarzy Ci się wyłącznie ze stereotypem budowlańca otwierającego piwo przy rusztowaniu, czas to zweryfikować. Coraz częściej słyszymy, że porannymi klientami sklepów monopolowych są sięgający po „małpki” pracownicy korporacji, a niezręczne wymiany szeptów “Też coś od niego ostatnio czujesz?” w firmowej kuchni przestają dziwić. W Polsce picie oswajamy. Żartujemy z niego, czasami nawet stygmatyzujemy osoby, które alkoholu odmawiają. Tymczasem problem wysokofunkcjonującego alkoholizmu rośnie. Rozgościł się też w korporacjach.
Wydawało Ci się, że odkryłeś już wszystkie twarze swojego managera, po czym pandemiczne szaleństwo pokazało, że w każdym siedzi jeszcze jeden, nieodkryty wcześniej potwór. Kilka gatunków okazało się szczególnie częstych…
Nigdy nie zakładaj, że w Twoim zespole nie ma problemu ani szans, żeby się pojawił, bo przecież “wszyscy wyglądają na szczęśliwych i wesołych”. Znasz Robina Williamsa, Jima Carreya, Bena Stillera? To słynni komicy, którzy przez lata zmagali się z zaburzeniami depresyjnymi różnego typu i równocześnie żyli z rozbawiania innych. Niesamowite? Osoby z depresją mogą zachowywać się zupełnie normalnie, co nie znaczy, że problem jest w ich przypadku łagodniejszy i można go zbagatelizować. Jednak co może zrobić manager, który nie zna dokładnego stanu zdrowia swoich pracowników? Przede wszystkim dokształcić w temacie siebie i zespół oraz stworzyć taką kulturę zespołu, żeby każdy z jego członków wiedział, że może liczyć na poważne potraktowanie, zrozumienie i dyskrecję.
Niezręcznie jest mówić o sobie dobrze, a co dopiero prosić innych, żeby publicznie nas komplementowali. Czasem jednak nie mamy innego wyboru, jeśli chcemy spełnić wymagania rekrutacyjne lub wyróżnić się na rynku pracy. Jak podejść do tematu rekomendacji, żeby zwiększyć szanse na to, że ktoś powie o nas kilka miłych słów, które rzeczywiście się przydadzą? Kogo o to prosić?
Chociaż zdalna forma może kusić odpuszczeniem sobie dobrego przygotowania do rozmowy, nie idź tą drogą. Oczywiście, nikt nie zobaczy, że masz przed sobą pięć stron notatek lub otwartą zakładkę z informacjami na temat firmy. Jednak jeśli przyjmiesz taką strategię, Twoja interakcja z rozmówcą może zostać zastąpiona nerwowym przeglądaniem zgromadzonych materiałów. Przygotowanie to warunek, który nie zmienia się niezależnie od formy spotkania! Nie wystarczy, że przeczytasz ofertę przed spotkaniem. Rozpisz sobie każdy punkt z opisu oferty pracy i zadaj sobie kilka pytań: jakie mam doświadczenia w tym obszarze? Jakimi osiągnięciami związanymi z tym punktem mogę się pochwalić? Czy mam certyfikaty/kursy potwierdzające posiadanie danej kompetencji? Myśl pytaniami. Możesz w tym celu stworzyć mapę myśli. Ułatwi Ci to kreatywne zebranie potencjalnych odpowiedzi na pytania rekruterów.
Na koniec najważniejsze: pamiętaj o tym żeby się uśmiechać 🙂
Szukasz pracy. Podobnie jak wiele osób w tym trudnym okresie postanawiasz wykorzystać Linkedin. Bo zachwalany, podobno skuteczny. Świetnie! Od znajomych słyszałeś, że przez ich feed przewija się dziennie kilkanaście ogłoszeń od osób poszukujących zatrudnienia. Lajków i komentarzy mnóstwo, wiadomo – każdy chce pomóc. Czasami można odnieść wrażenie, że wystarczy napisać cokolwiek, żeby post osiągnął ogromny zasięg. Jednak czy wszystkie posty z setkami poleceń są skuteczne, a publikacja kończy się zatrudnienie? Niekoniecznie. Na co zwrócić uwagę?
Szukanie pracy przez polecenia było jest i będzie najlepszą metodą poszukiwań. Dzięki odpowiednio poprowadzonej komunikacji jesteśmy w stanie dotrzeć do oferty pracy, zanim będzie ona opublikowana oficjalnym kanałem. Jeśli szukasz dobrego pracownika do swojego zespołu to czego zaczniesz?
Jawność wynagrodzeń to w Polsce to nadal temat wysoce kontrowersyjny. Z jednej strony niechętnie dzielimy się informacjami o własnych zarobkach, z drugiej jednak oczekujemy, że firmy będą otwarcie publikowały tzw. „widełki wynagrodzenia”. Obecnie bardzo rzadko pracodawcy podają wysokość wynagrodzenia w ofertach pracy. Nie dotyczy to oczywiście branży IT, gdzie to pracownicy dyktują warunki. Bez podania widełek, zatrudnienie kandydata graniczy z cudem. Zatem jak wyglądają Pani/Pana oczekiwania finansowe?
Na rynku pracy jest jak na wybiegu modowym — choć z mniejszą intensywnością, tutaj również trendy podlegają ciągłym zmianom. Model zatrudnienia polegający na pracy przez kilkadziesiąt lat w tej samej firmie odchodzi w zapomnienie na rzecz ciągłego poszukiwania nowych wyzwań. Tymczasem szacuje się, że około 80% obywateli kraju nad Wisłą jest zadowolonych ze swojego obecnego stanowiska — jeśli zaliczasz się do mniej szczęśliwych 20%, pora stawić czoło swoim wymówkom i zacząć rozglądać się za nowym pracodawcą.
Stresujące środowisko, niesatysfakcjonujące zarobki albo nudne obowiązki — to tylko niektóre z elementów składających się na niskie zadowolenie z pełnionego stanowiska. Obecnie umiejętność szybkiego przekwalifikowania stanowi absolutną podstawę jeśli chcemy w pełni odnaleźć się na rynku pracy. Nie da się ukryć, że przechodzenie przez kolejne procesy rekrutacyjne nie należy do naszych ulubionych czynności — jednak jeśli przy obecnym stanowisku trzymają cię tylko poniższe wymówki, pora brać nogi za pas.
Decyzja o zmianie miejsca zatrudnienia jest trudna i stresująca, szczególnie jeśli w danej firmie spędziliśmy już kilka, czy nawet kilkanaście lat. Często, właśnie przez przyzwyczajenie lub ogólny lęk, odkładamy ją, chociaż czujemy, że moment jest właściwy. Ale… no właśnie. Jak poznać, że to akurat teraz pora jest najlepsza, a nie chodzi tylko o chwilowy kryzys, przez który podejmiemy złą decyzję?
JAK ZDOBYĆ PRACĘ I OSIĄGNĄĆ SUKCES ZAWODOWY? – KOMENTARZ GLAMOUR
Profesor Mark Snyder, psycholog społeczny z University of Minnesota zażartował kiedyś, że nie chciałby mieć takiego szefa, który soli potrawy przed spróbowaniem. Jaki związek ma solenie dań ze stylami zarządzania?
5 KOMPETENCJI KTÓRYCH SZUKAJĄ REKRUTERZY – KOMENTARZ GLAMOUR
Jakie korzyści odnosi firma, która decyduje się przedstawić wynagrodzenia w otwarty sposób? Jak przeprowadzić ten proces mądrze i z głową? Dla PRoto.pl komentują Zyta Machnicka i Piotr Jabłoński, eksperci employer brandingu i HR.
W poprzednim artykule pisaliśmy o tym, że procesy rekrutacje prowadzone przez firmy doradcze typu Executive Search, zwykle nie wiążą się z publikowaniem ogłoszeń o pracę w popularnych portalach. Dlatego warto zapewnić sobie odpowiednią widoczność w sieci, aby zostać zauważonym i być branym pod uwagę w takich poszukiwaniach.
Zmieniasz pracę, to pewne. Rekruter zadzwonił z radosną informacją, a nowe stanowisko już na Ciebie czeka. Masz ochotę wybiec ze swojej już prawie byłej pracy, bez słowa i żadnych zmartwień. A może oczami wyobraźni widzisz, jak stoisz przed szefem i wypominasz mu te wszystkie lata tyranii, przeciągających się nadgodzin i nieudanych próśb o podwyżkę… Stop! Rozsądni i dojrzali ludzie traktują odejście ze starej pracy jako jeden z etapów przenoszenia się do nowej. Sprawdź więc, co powinieneś zrobić zanim na dobre pożegnasz się z załogą i rozpoczniesz nowy rozdział w swojej karierze.
Myślisz, że oferta pracy to już koniec trudnej drogi, którą jest proces rekrutacyjny? Otrzymałeś propozycję zatrudnienia, więc oddychasz z ulgą i z radością pakujesz do plecaka ulubiony kubek i zdjęcie dzieci? Zaczekaj!
Czas pomiędzy złożeniem przez pracodawcę oferty a pierwszym dniem pracy to świetny okres na negocjacje i ustalenie rzeczy, które mogły nie brzmieć dobrze w trakcie samej rozmowy. Warto go wykorzystać i nie przyjmować oferty „na gorąco” już w trakcie pierwszego telefonu z informacją zwrotną.
„Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień”. Czytasz i myślisz, że to o Twoim dziecku? Coś, co wydaje się całkiem urocze, kiedy dotyczy trzynastolatka, przestaje być zabawne, jeśli opisuje ponad dwudziestoletniego człowieka, który powinien rozglądać się za pracą. Tylko… jak go do tego przekonać, skoro wymówek jest całe mnóstwo, a niektóre bywają naprawdę całkiem niezłe? Podpowiadamy.
Koledzy w garniturach wiele razy powtarzali, jak bardzo zazdroszczą Ci wolności i elastyczności, sam też przez jakiś czas spełniałeś się jako niezależny pan swojego czasu. Jednak coś się zmieniło, decyzja została podjęta i już wybrałeś – szukasz „normalnej” pracy na etacie. Trochę jak dziecko we mgle, bo przecież nie robiłeś tego od jakiegoś czasu, a powrót do siodła nie zawsze jest bezproblemowy. O czym więc pomyśleć?
Personal branding to modne od kilku lat słowo, które w dużym skrócie oznacza dbanie o swój wizerunek i zwiększanie swojej wartości na rynku pracy lub w biznesie. W skrócie – traktowanie własnej osoby jako marki. Niektórzy twierdzą, że bez tego nie da się już poprowadzić swojej kariery w satysfakcjonujący sposób. Czy w takim razie jakikolwiek personal branding jest lepszy niż żaden? Nie! Sprawdź, jakie błędy w budowaniu własnej marki najczęściej popełniamy i… ucz się na nich.
Rozmowa rekrutacyjna to stresujące doświadczenie, dlatego też warto mieć w zanadrzu kilka psychologicznych sztuczek, które ułatwią cały proces.
Pieniądze szczęścia nie dają? Wielu odpowie, że to wymysł bogatych ludzi. Liczne badania wskazują na to, że chociaż na satysfakcję z pracy składa się wiele różnych, również pozamaterialnych, czynników, pensja wciąż znajduje się w czołówce. Trudno się dziwić, nawet najlepsza atmosfera i stół do piłkarzyków w kuchni nie sprawią, że rachunki zostaną zapłacone, a lodówka wypełniona.
Na wynagrodzenie najczęściej narzekamy, niespodziewanie rzadko zastanawiając się, co zrobić, aby było chociaż trochę wyższe. To trochę tak jak w tym żarcie, gdzie pewien malkontent skarży się na to, że nigdy nie wygrał na loterii, podczas gdy ani razu nie wypełnił kuponu. Chcesz podwyżki lub wyższego wynagrodzenia na starcie? W 90% przypadków sam musisz o to poprosić. Podpowiadamy, w jakie argumenty uzbroić się przed taką rozmową.
Przygotowałeś perfekcyjne dokumenty aplikacyjne na wymarzone stanowisko i odetchnąłeś z ulgą, bo pierwszy krok już w całości za Tobą? Niezupełnie. Przygotowując życiorys, często zapominamy, że jego wysyłka wymaga stworzenia jeszcze jednej rzeczy – maila do potencjalnego pracodawcy. Sprawa jest nieco ułatwiona, jeśli aplikujemy przez wewnętrzny system, nierzadko niezostawiający miejsca na dodatkowe treści. Jednak w ogromnej części przypadków w ogłoszeniach wciąż podawany jest adres email, na który należy przesłać dokumenty. A wiadomość z samymi załącznikami, nawet robiącymi ogromne wrażenie, nie wygląda dobrze, prawda? Dlatego też po przygotowaniu CV oraz listu motywacyjnego zastanów się nad jeszcze jedną treścią – wiadomością do pracodawcy.
Pytanie o popełnione błędy czy największe zawodowe porażki to już standard w trakcie rozmów rekrutacyjnych. Dla niektórych kandydatów wciąż może być nieco niekomfortowe. W końcu przez lata wbijano nam do głowy, że podczas ubiegania się o pracę należy pokazywać się w samych superlatywach i ukrywać przywary, a przecież pytanie o porażki prowokuje do czegoś całkowicie przeciwnego. Jak więc ugryźć ten temat tak, żeby zdobyć jak najwięcej punktów w oczach rekrutera, a przy tym zachować autentyczność?
Przeglądasz ogłoszenia i masz już dość. Nie dość, że wstrętni HR-owcy proszą o CV, nad którym męczysz się godzinami, do puli wymaganych dokumentów dochodzi jeszcze list motywacyjny – zmora wszystkich kandydatów. Otwierasz Worda, zaczynasz pisać i… po kilku minutach orientujesz się, że gdzieś już widziałeś tę treść. Tak! Dokładnie w ten sposób wygląda Twoje CV. Czy jest więc sens, żeby to powtarzać? Pewnie, że nie. Raz na zawsze poznaj różnice pomiędzy życiorysem a listem motywacyjnym i nie podwajaj treści.
Przygotowałeś pełen komplet dokumentów niezbędnych do procesu rekrutacyjnego. CV oraz list motywacyjny już czekają jako załączniki w Twojej skrzynce mailowej, za moment klikniesz „wyślij”, ale… stój! Wróć do plików jeszcze raz i sprawdź, czy nie popełniłeś tych częstych, drobnych błędów, które mogą sprawić, że dokumenty będą wyglądać jak przygotowywane w pośpiechu i niechlujne.
Jesteś jedyny w swoim rodzaju – wiadomo. Jednak w rekruterskich kuluarach można podsłuchać, że nawet tych najbardziej wyjątkowych da się przypisać do jakiejś kategorii. Rozmawiając z setkami osób, można zauważyć pewne wzory i typy osób, które ubiegają się o pracę. Czym się charakteryzują? Sprawdź!
Nie ma jednej sprawdzonej drogi, która pozwoli Ci znaleźć pracę (w dodatku tę wymarzoną!). Dlatego też, jeśli ktoś próbuje przekonać Cię, że jego rady w stu procentach zadziałają, możesz być pewnym, że kłamie. Podobne podejście przyjmij, słuchając „prawd objawionych” na ten temat. Które z nich to mity?
Niewielu z nas postrzega rozmowę rekrutacyjną jako dialog równych stron. No bo jak to tak? Nie ma równości w chwili, kiedy ktoś czegoś chce, a druga strona ma pełnie władzy, żeby decydować, czy to dostanie. Czy aby na pewno?
Pamiętaj, że pracodawca również ma tu swój interes – chce zatrudnić kompetentnego pracownika, który sprawdzi się w obowiązkach i zostanie na dłużej. Dlatego daj sobie pełne prawo do zadawania pytań – oczywiście nie wszystkich – w trakcie rozmowy rekrutacyjnej. Jeśli masz pustkę w głowie za każdym razem, kiedy słyszysz „Czy ma Pan/i do nas jakieś pytanie?”, przeczytaj te, które według nas są naprawdę ważne.
Każda rozmowa rekrutacyjna powinna być przeprowadzona w sposób profesjonalny przez osobę z odpowiednimi kompetencjami. Oczywiście świat nie jest utopią i zdarza się, że na spotkaniu czujemy, że coś jest nie tak. W jakich sytuacjach w głowie powinna zapalić się czerwona lampka, która sugeruje, że może zła rozmowa jest przedsmakiem pracy niekoniecznie dopasowanej do naszych oczekiwań?
Zmiana pracy nie zawsze oznacza, że jest nam źle w obecnej. Możemy nie widzieć szans na dalszy rozwój, chcieć się przebranżowić lub po prostu dostać znacznie lepszą ofertę. Jednak nie należy udawać, że nie istnieją przypadki, w których chęć natychmiastowego znalezienia nowego stanowiska wynika z tego, że obecne miejsce pracy jest toksyczne i dzieją się tam niewłaściwe rzeczy.
Nerwowy uśmiech, zdezorientowany wzrok, samotny obiad… czyj to opis? Tak! To pracownik w pierwszym dniu swojej nowej pracy. Każdy, kto kiedykolwiek zmieniał miejsce zatrudnienia, wie, że pierwszy tydzień bywa bardzo stresujący. No bo… jak się zachować?
Jeżeli zależy nam na zdobyciu wymarzonej pracy, musimy pamiętać, czego nie możemy pisać w CV. Większość z nas wie, że pewnych rzeczy po prostu nie wypada robić, czy mówić. Jest dla nas naturalne, że niektóre zachowania wprawiają innych w zakłopotanie lub po prostu marnują ich czas.
Dlaczego więc tak często dodajemy do swojego CV informacje, których nikt nie chce tam znaleźć? Powinniśmy wziąć do ręki swój życiorys i przejrzeć go pod kątem poniższej listy.
Moda na kreatory i gotowe wzory CV trwa w najlepsze. Lepiej jednak zrobić własny dokument. „Liczy się treść, a nie forma” – każdy to już kiedyś słyszał. Podejście bardzo idealistyczne, jednak nieznajdujące poparcia w świecie szukania pracy.
To, jak wygląda nasze CV, może nie jest tak samo ważne, jak wszystko, co się w nim znajduje (zobacz też: Nie chwal się w CV, że prowadzisz zabawny fan page na Facebooku), ale to aspekt, którego na pewno nie można przeoczyć.
W szukaniu pracy warto wykorzystać LinkedIn, media społecznościowe i spotkania branżowe – to naprawdę działa. Na pytanie „Jaki jest pierwszy krok do znalezienia pracy” najprawdopodobniej 9/10 osób odpowie, że to wyszukanie odpowiedniego ogłoszenia i wysłanie CV.
Czy to skuteczna metoda? Być może w niektórych przypadkach tak. Czy jedyna? Zdecydowanie nie. W celu zwiększenia swoich szans na rynku pracy warto poznać też inne sposoby.
Poza doświadczeniem zawodowym i wykształceniem warto w CV umieścić kilka dodatkowych informacji. „Każdy wie, co powinno się znaleźć w CV” – czy aby na pewno? Pierwsze trzy sekcje są proste: dane osobowe, doświadczenie zawodowe, wykształcenie.
Jednak wiele osób zastanawia się, co oprócz tego powinno znaleźć się w dokumencie, który ma sprawić, że zostaniemy przyjęci do pracy, a przynajmniej zaproszeni na rozmowę rekrutacyjną.
Warto wiedzieć, na które pytania nie musimy udzielać odpowiedzi. Rekruter to nie policjant, adwokat ani nawet dziennikarz. Są pytania, których nie powinien, a nawet nie może zadać w trakcie rozmowy rekrutacyjnej, nawet jeśli wydaje mu się, że odpowiedzi są kluczowe dla wyboru odpowiedniego kandydata na stanowisko (a, umówmy się, zazwyczaj nie są). O jakie informacje chodzi?
Są tematy, które naprawdę warto poruszyć na rozmowie o pracę. Każda rozmowa rekrutacyjna jest inna i wymaga odpowiedniego przygotowania z uwzględnieniem wymagań zawartych w ofercie pracy. To oczywiste. Jednak są rzeczy, które – niezależnie od branży czy stanowiska – warto zrobić lub powiedzieć w trakcie spotkania z rekruterem.
Warto założyć konto na LinkedIn i znacząco zwiększyć swoje szanse na zdobycie pracy. Pewnie niejeden raz słyszałeś historię znajomego, który otrzymał ofertę pracy, ponieważ rekruter skontaktował się z nim za pośrednictwem portalu LinkedIn. A może pierwszą rzeczą, którą zauważyłeś po rozmowie rekrutacyjnej było to, że Twój przyszły szef przeglądał Twój profil?
Coraz więcej osób stara się przekonać do siebie rekrutera w niekonwencjonalny sposób. Kartka A4, a może dwie – czy to już wszystko, na co możemy sobie pozwolić, przygotowując CV? Doświadczenia rekruterów i wszystkich innych, którzy mieli przyjemność kogoś zatrudniać, wyraźnie pokazują, że nie. Jakimi popisami kreatywności wykazali się kandydaci?
Bywa przyczyną zimnych potów w dniu rozmowy rekrutacyjnej, sprawiając, że przez pół nocy zastanawiasz się, jak wytłumaczyć się rekruterowi. Nie daj się złośliwcom, którzy przez przerwę przekreślają Twoją szansę na zatrudnienie i naucz się, jak opowiadać o niej w taki sposób, żeby z wielkiego wyrzutu sumienia zmieniła się w jeden z etapów w życiu.
Na początku ustalmy – kłamstwa nie są dobre! Ale… czy alternatywą zawsze jest mówienie absolutnie wszystkiego jak na spowiedzi? Niekoniecznie. Szczególnie podczas rozmowy rekrutacyjnej, kiedy to chcemy przedstawić się w jak najlepszym świetle. Zanim więc rozpoczniesz nerwowy słowotok, zastanów się, jakich rzeczy lepiej nie mówić na takim spotkaniu.
Każdy ma prawo do szukania nowego zajęcia. Trzeba wiedzieć, jak zrobić bez szkody dla siebie. To zupełnie przyziemny problem, który spędza sen z powiek wielu osobom. Może Tobie też? Masz pracę, ale od jakiegoś czasu chciałbyś mieć inną – zupełnie naturalny stan rzeczy.
Poradniki w internecie radzą, żebyś wziął sprawy w swoje ręce i zaczął poszukiwania. Ale… no właśnie, jak? To nie takie proste, kiedy 8 godzin dziennie spędzasz w aktualnej pracy. Podsuwamy kilka wskazówek co do tego, jak powinieneś szukać nowego zajęcia, jeśli nie jesteś osobą bezrobotną.
Znalezienie pracy nie zawsze jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Codziennie wysyłasz swoje aplikacje, czasem nawet chodzisz na rozmowy i… nic! Pracy jak nie było, tak nie ma. Czym to wytłumaczyć? Prezentujemy kilka powodów, które mogą być związane z tym, że wciąż nie znajdujesz zatrudnienia, a spotkania rekrutacyjne nie przynoszą efektów.
Dostałeś ofertę pracy w innym mieście. Przerażająca perspektywa, czy raczej okazja życia? Przed podjęciem decyzji warto zadać sobie kilka pytań. Podpowiadamy, jakich.
Rozmowa rekrutacyjna to nie zawsze spotkanie 1:1 z rekruterem. Coraz częściej zdarza się, że w rozmowie rekrutacyjnej uczestniczą w niej także… inni kandydaci. Z takiej grupy pracodawca wybiera później jedną lub kilka osób.
Sytuacja bywa dla kandydatów podwójnie niekomfortowa. Z jednej strony czujne oko potencjalnego pracodawcy, a z drugiej – równie zdeterminowana konkurencja. Jak sobie z tym poradzić i nie dać się wytrącić z równowagi?
Networking – słyszałeś to słowo już wiele razy, ale zamiast entuzjazmu odczuwasz przerażenie i zupełnie nie wiesz, jak się za to wszystko zabrać? Pocieszamy, na pewno nie jesteś w tym osamotniony.
Zaczynasz nową pracę i chciałbyś wynegocjować bardziej elastyczny czas wykonywania obowiązków? A może pracujesz już jakiś czas i czujesz, że trochę inny system byłby lepszy dla Ciebie i dla firmy? Poniżej kilka argumentów, które mogą pomóc w rozmowie na ten temat z przełożonym lub działem zasobów ludzkich.
Warto założyć profil w tym serwisie społecznościowym. Jednak trzeba pamiętać o kilku ważnych zasadach. Założyłeś profil na LinkedIn? Świetnie! Jednak jeśli chcesz, żeby był jednym z efektywnych narzędzi, które pomogą Ci rozwinąć swoje szanse na rynku pracy, sama rejestracja to nie wszystko. Dowiedz się, jak sprawić, żeby profil na LinkedIn był skuteczniejszy niż teraz. Osiągnięcie mistrzowskiego poziomu wcale nie jest takie trudne.
To jedna z możliwości na znalezienie interesującej oferty pracy. Jeśli jesteś uczniem, studentem lub osobą, która dopiero wchodzi na rynek pracy, być może wpadły Ci w oko informacje na temat różnego rodzaju wydarzeń, w których biorą udział pracodawcy i młodzi kandydaci.
Do czasu znalezienia nowego zajęcia musimy przeorganizować swój dzień tak, aby znalazła się w nim przestrzeń na związane z tym działania. Nietrudno się domyślić, że odpowiedni plan pomoże każdemu, kto akurat poszukuje nowych wyzwań zawodowych. Czego potrzebujesz?
Dokumenty aplikacyjne powinny być spójnym połączeniem dokładnego przedstawienia Ciebie osobom decyzyjnym w firmie z odpowiedziami na przekaz zawarty w części „opis stanowiska” w ofercie pracy. Jeśli skupisz się tylko na pierwszej części, nie wykorzystasz w całości potencjału swojego CV. Jak połączyć te dwa przekazy?
To coraz bardziej popularny etap przeprowadzania pierwszego etapu rekrutacji. Można się do niego dobrze przygotować. Chociaż telefoniczne rozmowy rekrutacyjne są już bardzo powszechną metodą na szybkie sprawdzenie kandydatów, wielu z nich wciąż dostaje zimnych potów, kiedy rekruter nalega na to, żeby umówić się „na calla”. Nic dziwnego. Nie widząc drugiej osoby, często tracimy grunt pod nogami i mamy wrażenie, że nie jesteśmy w stanie sprzedać swoich kompetencji równie efektywnie, jak w przypadku spotkania twarzą w twarz. Niemniej jednak nie radzimy chować się pod kołdrą i nie odbierać, ale – jak zwykle – dobrze się do takiej rozmowy przygotować.
Mamy szczerą nadzieję, że nigdy nie znalazłeś lub nie znajdziesz się w sytuacji, w której potrzebne będą porady z tego tekstu. Nie będzie niespodzianką stwierdzenie, że nie każdy rekruter jest profesjonalistą i wie, jak dobrze wykonywać swoją pracę. Często wiąże się to z błędnym przekonaniem, że do zajmowania się szeroko pojętym HR, w tym rekrutacją, niepotrzebne są żadne specjalne umiejętności, a najważniejsze jest bycie piranią i efektywne pozyskiwanie najlepszych kandydatów. Można to robić wielorako, nie wiadomo jednak dlaczego niektórzy wybierają nieuprzejmość i traktowanie kandydata w sposób, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Jak sobie radzić?
Rekrutacja to w tej chwili nie tylko rozmowa z pracownikiem działu HR. Coraz częściej pracodawca chce sprawdzić kandydata również przy pomocy specjalnych testów psychometrycznych. Testy pomagają oszacować to, czy kandydat nadaje się na dane stanowisko – pod względem osobowości, temperamentu, ale też inteligencji czy zdolności poznawczych, takich jak pamięć i uwaga
Wewnętrzny proces rekrutacyjny to oszczędność czasu i pieniędzy, z czego zdaje sobie sprawę większość przedsiębiorstw.
Proces szukania pracy może przewrócić życie do góry nogami. Jeśli po kilku tygodniach czujesz, że budzisz się w stosie aplikacji, na każdego patrzysz jak na potencjalnego rekrutera, a w ostatnim śnie rozmowę kwalifikacyjną przeprowadzała Twoja właśna matka – nie martw się. Wszyscy kiedyś byliśmy w tym miejscu. Nie daj się zwariować! Przygotowaliśmy dla Was zestaw praktycznych rad, które pomogą przetrwać trudny moment poszukiwania pracy, a w efekcie przyczynią się szybszego znalezienia nowego miejsca zatrudnienia.
Czy znalezienie pracy w danej branży bez wykształcenia kierunkowego jest możliwe? Okazuje się, że jest na to kilka sposobów.
W procesie zatrudniania osób na stanowiska kierownicze wyższego szczebla (CEO, CFO, CIO, VP, itd.), organizacja zatrudniająca może korzystać z usług firmy konsultingowej Executive Search. To typ wyspecjalizowanej firmy doradztwa personalnego, która zapewnia korzyści wykraczające poza standardowe działania rekrutacyjne – często obejmuje ocenę organizacji i jej kultury, proces asymilacji lidera w nowej roli, a także doradztwo kierownictwu wysokiego szczebla i członkom zarządu lub rad nadzorczych.
W Europie Zachodniej transparentność w publikowaniu widełek płacowych to standard. Z punktu widzenia kandydata takie rozwiązanie niesie wiele korzyści. Wiemy jakie wynagrodzenie oferuje firma, łatwiej jest nam podjąć decyzję czy warto inwestować czas na udział w procesie rekrutacji. Nawet jeśli nie szukamy aktywnie pracy to konkurencyjne wynagrodzenie może mieć wpływ na naszą decyzję o aplikowaniu. Dlaczego więc firmy nie publikują otwarcie widełek wynagrodzenia?
Posłuchaj komentarza w audycji „Zapraszamy do Trójki”:
Wakacje dla wielu firm do tzw. „sezon ogórkowy”. Czas urlopów i biznesowego rozprężenia. Wobec tego czy warto rozpoczynać wtedy poszukiwania nowej pracy? To zależy na jakim etapie kariery jesteś.
W organizacjach coraz częściej normą jest wprowadzanie tak zwanego zarządzania różnorodnością. W takiej strategii zróżnicowanie pracowników odbierane jest jako jeden z głównych zasobów firmy, który może przyczynić się do jej rozwoju, zarówno pod względem kultury organizacyjnej, jak i realizacji celów biznesowych. Jednym z elementów takiego podejścia jest zarządzanie wiekiem. Ludzie pracują dłużej, a także coraz szybciej rozpoczynają karierę zawodową, wiedząc, że doświadczenie to nieoceniona pomoc w późniejszym kształtowaniu swojego zatrudnienia. Nic więc dziwnego, że czasem w jednym zespole możemy spotkać osoby, w przypadku których różnica wieku wynosi nawet 30-35 lat. Doświadczony lider powinien wiedzieć, w jaki sposób radzić sobie z wszystkim, co wynika z takiej sytuacji i jak uczynić z niej atut grupy.
Krząta się po firmie, rozwiązuje sprawy pozornie nierozwiązywalne, wie, co zrobić, żeby wszystko co związane z czynnikiem ludzkim było załatwione szybko, etycznie i oczywiście zgodnie z prawem. Kto to taki? Oczywiście HR business partner. To bardzo ważne stanowisko w organizacji, chociaż niektórzy pracownicy wciąż nie zdają sobie sprawy z jego istnienia i roli. Osoba zajmująca to stanowisko musi rozumieć potrzeby biznesowe trochę bardziej niż rekruter, czy nawet specjalista do spraw personalnych. Niektóre uczelnie otwierają już studia mające przygotowywać absolwentów do pełnienia właśnie tej funkcji.
Ogłoszenia o pracę poszukują kandydatów kreatywnych, niezależnie od stanowiska. Czy jednak każda praca tej kreatywności potrzebuje? To trudne pytanie, które wymaga sprecyzowania, jak właściwie definiujemy pojęcie kreatywności i czy zawiera się w nim to samo, kiedy mówimy o malowaniu obrazów i tworzeniu skomplikowanej strategii w korporacji. Psychologia twórczości wyróżnia twórczość przez duże i małe „t” – elitarną i egalitarną. W dużym skrócie ta druga miałaby przejawiać się w codziennych zachowaniach, czyli również w trakcie pracy. Dużą rolę odgrywa tutaj menadżer, który powinien przynajmniej postarać się stworzyć swoim podwładnym środowisko sprzyjające kreatywnym działaniom. Jak?
Zegarek dla nich nie istnieje. Tylko w teorii zaczynają pracę o 9:00, w rzeczywistości pojawiają się przynajmniej kwadrans poźniej. Typ pokorny odsiedzi swoje po pracy, typ bezczelny radośnie opuści biuro punktualnie o 17:00, irytując wszystkich współpracowników. Praca z wiecznym spóźnialskim nie należy do przyjemności. Szczególnie że paskudny nawyk zazwyczaj nie kończy się na porankach, tylko przenosi np. na ważne biznesowe spotkania w środku dnia, również z gośćmi z zewnątrz. W takiej sytuacji musisz świecić oczami za niesumiennego kolegę, który wpada do sali i z rozbrajającym (według niego) uśmiechem przeprasza za „minutkę obsuwy”. Goście czują się zlekceważeni, sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a Ty toniesz w poczuciu winy. Znasz? Pewnie, że tak. Z niewiadomych przyczyn ludziom często wydaje się, że inni nie zauważają ich braku poszanowania czasu. Bo przecież kto z zajętych współpracowników zauważy te kilkanaście minut spóźnienia? Albo trochę dłuższą przerwę na obiad? Podpowiedź – wszyscy. Jak radzić sobie z takimi osobami?
Niedawno pisaliśmy, że praca w siedzibie firmy w sztywnych, ustalonych wcześniej godzinach powoli – przynajmniej częściowo – zostaje zastąpiona różnymi rodzajami telepracy. Za takimi zmianami idzie nie tylko szansa dla pracowników, lecz także obowiązek menadżera, który musi wypracować najlepszy sposób na zarządzanie zdalnym zespołem. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, wymaga to dobrego przygotowania oraz strategii, szczególnie w przypadku osób, które eksperymentują z takimi formami zatrudniania swoich pracowników po raz pierwszy. Przypadki poszczególnych menadżerów mogą być różne. Mamy przecież takich, których pracownicy rozsiani są po całym globie, ale też osoby pracujące głównie z ludźmi w terenie (częste w sprzedaży) oraz tych, którzy muszą umiejętnie radzić sobie z wykorzystywaniem przez zespół elastycznego czasu pracy. Jaki w takim razie jest klucz do efektywności?
„Szukamy stażysty” – dwa pozornie niewinne słowa coraz częściej są przyczyną internetowych kłótni i długich dyskusji na temat tego, jak tak naprawdę powinien wyglądać staż czy praktyka. A może w ogóle odejść od tego tworu i postawić na zatrudnianie młodych na stanowiska juniorskie z okresem próbnym? Ile opinii, tyle możliwości. Co więc ma zrobić młody, zdezorientowany student szukający pierwszego doświadczenia zawodowego, żeby nie skończyć z traumą? Przedstawiamy subiektywny poradnik, jak rozróżnić dobry staż od takiego, z którego lepiej uciekać. Uwaga! Rady przydadzą się również przyszłym mentorom.
CV kolorowe. CV w postaci scenariusza. CV-książka. A nawet… CV w formie tortu. Może się wydawać, że uporządkowany, przewidywalny życiorys, gdzie poszczególne sekcje noszą znane wszystkim nazwy, powoli odchodzi do lamusa. Coraz częściej słyszy się o tak zwanych „kreatywnych” CV, w których forma jest równie ważna (albo nawet ważniejsza) jak treść. Kandydaci dwoją się i troją, żeby wymyślać oryginalny pomysł, który zaskoczy rekrutera – oczywiście pozytywnie. Jednak czy zawsze jest to konieczne? Kiedy postawić na twórcze szukanie pracy, a w jakich sytuacjach nie odbiegać od surowych standardów?
Coraz więcej menadżerów – zarówno pracujących w firmie, jak i samodzielnych przedsiębiorców – odczuwa potrzebę skuteczniejszego docierania do osób, które mogą być zainteresowane ich pracą. Jednym ze sposobów jest założenie i prowadzenie profesjonalnego, biznesowego bloga. Dla wielu zadanie wydaje się bułką z masłem. W końcu w dzisiejszych czasach każdy może być blogerem, prawda? Blog biznesowy nie powinien być jednak tylko kaprysem autora, ale świadomym narzędziem budowania osobistej marki, networkingu i bezpośredniego kontaktu z odbiorcami wśród których znaleźć się mogą zarówno przyszli klienci, jak i partnerzy. Jakie więc powinny być podstawowe rady dla początkujących blogerów-profesjonalistów?
Przychodzenie do pracy punktualnie o 9:00 i wychodzenie o 17:00 to dla wielu stałe punkty roboczego tygodnia. Coraz częściej słyszy się jednak o elastycznym czasie pracy, a wiele firm decyduje się na wprowadzenie dodatkowych – poza regulowanymi przez ustawę – przywilejów związanych z tym obszarem zatrudnienia. Założenie jest proste. Pracownik może zająć swoje stanowisko pracy pomiędzy 8:00 a 10:00 i opuścić je po 8 godzinach, czyli w przedziale 16:00 – 18:00. Nie jest też zobligowany, żeby codziennie przychodzić o tej samej godzinie.
Praca siedząca zabija Twój kręgosłup” – czytasz kolejnego pięknego dnia… siedząc za biurkiem. Kiwasz głową, cicho przytakujesz i zastanawiasz się, jak pogodzić te wszystkie złote rady z koniecznością przesiadywania przed komputerem od 9 do 17 przez pięć dni w tygodniu (albo i więcej, wiemy, że w domu robisz dokładnie to samo). Czasem zajrzysz na siłownię, pobiegasz, może pójdziesz na basen – to świetnie!
Jednak warto pomyśleć o czymś, co sprawi, że Twój kręgosłup będzie Ci służył jeszcze przez jakiś czas bez konieczności rzucania pracy. W końcu nie każdy ma to szczęście otrzymywania wynagrodzenia za bycie instruktorem jogi czy aerobiku, prawda? Dobre wieści! Do pracy, nawet tej całkowicie siedzącej, też można przemycić trochę ruchu i nie chodzi nam tutaj o sprint do ksera, czy ćwiczenie nadgarstków przy robieniu sobie piątej kawy.
Prezentujemy kilka prostych ćwiczeń, które warto włączyć do swojej codziennej rutyny.
W pracę w zespole wpisany jest konflikt. Jeżeli zespół pracuje ze sobą już jakiś czas, jest prawie niemożliwe, że wszyscy zawsze będą się ze sobą zgadzać w każdej kwestii. Rolą menadżera nie są próby dążenia do takiej utopii, ale odpowiednio wczesna identyfikacja problemów i mądre działania prowadzące do ich rozwiązania. Pierwszy element jest tu szczególnie ważny. Nierzadko lider deklaruje, że z rozwiązywaniem konfliktów nie ma żadnych problemów, jednak uparcie stara się nie zauważać tych, które powstają w grupie jego współpracowników. Mimo że atmosferę można ciąć nożem, on nie reaguje, bo przecież jeśli nikt się nie skarży, to problem nie istnieje, prawda? Takie spojrzenie na sytuację nie jest właściwe. Ignorowany konflikt będzie narastał i niekorzystnie odbije się na biznesie. W takim razie co robić?
Codziennie, równo co godzinę, niezależnie od pogody i obciążenia pracą, zakłada kurtkę i wychodzi „zaczerpnąć powietrza” na zewnątrz. Wraca po kilkunastu minutach, wciąż w oparach dymu tytoniowego i nie zważając na kwaśne miny kolegów, robi swoje. Znasz ten typ? A może sam nim jesteś? Palacze w pracy to coraz częściej temat kontrowersyjny i niewygodny. Zarzuca się im, że często korzystają nawet z podwójnego czasu przerwy przysługującej w ciągu dnia, przez co osoby niepalące czują się poszkodowane. Miłośnicy dymka bronią się i twierdzą, że na fajce omawia się najważniejsze sprawy biznesowe, a do biurka wraca z zupełnie nowym pomysłem na rozwiązanie ważnego problemu. No i te znajomości… Jak jest naprawdę?
Zmiana miejsca pracy na poziomie menadżerskim jest nieco bardziej skomplikowana niż w przypadku niższych stanowisk. Kierownik lub dyrektor, poza koniecznością nauczenia się współpracy z nowymi osobami, „dziedziczy” także zespół, którym będzie musiał zarządzać. To duże wyzwanie i – wbrew temu co czasem można usłyszeć – spontaniczne podejście do sytuacji może nie być tym najlepszym. Dobry plan pomoże w bezproblemowym przejściu przez proces zmiany i ułatwi zapamiętanie wszystkich potrzebnych kroków. No dobrze, koniec teorii – jak właściwie działać?
Chociaż z całego serca życzymy wszystkim, żeby pracodawcy sami uderzali do nich drzwiami i oknami, rzeczywistość bywa dość brutalna – większość z nas przynajmniej kilka razy w życiu samodzielnie poszukuje pracy. Kiedy to się dzieje w tajemniczy sposób trafiamy na dziesiątki specjalistycznych poradników i dobrodusznych znajomych, którzy zupełnie za darmo uraczą swoimi historiami związanymi z polowaniem na zatrudnienie. W gąszczu informacji na pewno trafisz na te, które, delikatnie mówiąc, będą mało wiarygodne. O co chodzi?
Jeżeli coś ma działać wszędzie, nie zadziała nigdzie. Pewnie wielokrotnie słyszałeś te słowa, przez co mogłeś zdążyć uznać je za banał. Wbrew pozorom nie należy ich lekceważyć. Pomoc w postaci coachingu często jest krytykowana ze względu na ogólne prawdy i frazesy wypowiadane przez niektórych „specjalistów” – głównie tych, którzy merytoryczne zaplecze swoich metod stawiają niżej niż liczbę występów w mediach. Tymczasem narzędzie powinno być dopasowane do odbiorcy, jest to szczególnie istotne kiedy pracujemy zarówno z menadżerami z dużych korporacji, jak i mniejszych firm. Specjaliści, którzy na co dzień zajmują się małym biznesem mają zupełnie inne potrzeby rozwojowe, różnić będą się również same korzyści wyniesione z takiego procesu. O jakich zyskach mowa?
Twoje biurko wygląda jak po wizycie perfekcyjnej pani domu. Wszystko ma swoje miejsce, data w kalendarzu zawsze jest aktualna, a poszczególne kolory karteczek przypisane są do zadań wykonanych, wykonywanych i planowanych. A może wręcz przeciwnie – to królestwo chaosu, gdzie od ręki znajdziesz wszystko poza tym, czego aktualnie potrzebujesz, telefon jest przykryty pismami branżowymi sprzed 2 lat, a na tablicy korkowej obok rysunków dziecka wiszą raporty, mapy, notatki… W pracy przebywamy ok. 40h tygodniowo. To wystarczy, żeby zacząć traktować biuro jak drugi dom, a w domu – nawet tym udawanym – wypadałoby czuć się dobrze. Pomoże w tym inteligentne zaplanowanie przestrzeni.
Być może zastanawiałeś się, czy na Linkedin możesz działać bardziej biznesowo, nie posiadając konta firmowego. Odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Odpowiednio prowadzony profil osobisty pozwala równie skutecznie docierać do potencjalnych klientów czy partnerów. W jaki sposób to robić? Jak zwykle – nie istnieje jedna magiczna recepta na wszystko, jednak przedstawiamy kilka w miarę uniwersalnych porad, które na pewno nie zaszkodzą, a z dużym prawdopodobieństwem pomogą w realizacji celu.
„Gośka? Ta to nie potrafi niczego zrobić sama. Każdą pracę załatwiła sobie po znajomości. Tu podpyta, tu zagada i zawsze dostaje to, co chce!” Brałeś kiedyś udział w takiej rozmowie? Jeśli tak, zastanów się, czy Gośka to rzeczywiście mistrzyni układów, czy raczej ktoś, kto doskonale radzi sobie na rynku pracy w XXI w. Praca „po znajomości” u wielu wywołuje niesmak. Niektórzy zapominają jednak o tym, że w dzisiejszych czasach nie jest już równoznaczna z kolesiostwem i zatrudnianiem ludzi bez umiejętności kosztem prawdziwych specjalistów.
W poprzednim wpisie informowaliśmy Cię o tym, jak korzystać z serwisu LinkedIn. Właściwe uzupełnienie profilu, zachowanie etykiety wypowiedzi i aktywność są niezwykle ważne, jednak nieco bardziej zaawansowani użytkownicy profesjonalnych mediów społecznościowych wiedzą, że z LinkedIn korzysta się nie tylko przy poszukiwaniu zatrudnienia lub kandydata do pracy. Poleca się wykorzystać narzędzia również do budowania świadomości marki i docierania do klientów. Profil na portalu to już nie tylko obowiązek każdego profesjonalisty, lecz także duży plus dla firmy. Co trzeba wiedzieć, żeby korzystać z niego we właściwy sposób?
Ogłoszenie, selekcja CV, telefon, krótki wywiad, zaproszenie na rozmowę, godzina sam na sam z działem rekrutacji, informacja zwrotna i… zaczynamy od nowa. Taśmowa produkcja kandydatów do pracy coraz częściej przestaje dawać pożądane efekty, dlatego też w modzie pojawiły się mniej standardowe sposoby poszukiwania pracowników. Jak rekrutować, żeby nie umrzeć z nudów?
Obecność w portalach społecznościowych, nawet tych biznesowych, nie dla każdego jest komfortową sytuacją, jednak doświadczony profesjonalista zdaje sobie sprawę, że czasem warto zacisnąć zęby i pokazać się w sieci z jak najlepszej strony. Ludzie są leniwi i coraz częściej zamiast szukać dokładnych informacji na temat danej osoby, sięgają tylko po to, co znajdą na profilu. Biorąc pod uwagę, że jesteś odpowiedzialny za wszystkie rzeczy, które mogą się tam znaleźć, to dobra wiadomość.
Integracja, team building, przyjazne przedsiębiorstwo. To słowa, które coraz częściej pojawiają się na korporacyjnych korytarzach. Wcielanie ich w życie często oznacza jedno – firmową imprezę. Jedni je kochają i z niecierpliwością odliczają dni do kolejnej gali lub, mniej formalnie, działowego wyjścia na piwo. Inni wręcz przeciwnie, kiedy tylko widzą w swojej skrzynce zaproszenie, od razu planują urlop lub zastanawiają się, jaką dolegliwość można symulować tym razem… Dlaczego?
„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”. Banalne? Być może, jednak dla większości z nas zdecydowanie prawdziwe. To zdanie szczególnie dobrze łączy się z karierą zawodową. W tym przypadku zmiany mogą wiązać się nie tylko z sytuacją w firmie, lecz także z osobistą chęcią pójścia w nieco inną niż do tej pory stronę. Kiedy zacząć myśleć o poszukiwaniach alternatywnych, lepszych opcji w życiu zawodowym? Pierwszym sygnałem jest nuda, kolejnym objawy tzw. wypalenia zawodowego, czyli uczucie pustki, wyczerpanie i wrażenie marnowania czasu w obecnym miejscu zatrudnienia. To czerwone światło, które wyraźnie sygnalizuje, że warto pomyśleć o zmianie. A jak się za nią zabrać?
„W pracy się pracuje”? Według szefa – owszem, według pracowników – niekoniecznie. Robota musi być zrobiona, ale przecież jest tyle innych zajęć, które wymagają uwagi, a zajmują tylko kilka minut. Marnowanie czasu w pracy to już standard. Jak to się robi?
„Sieć kontaktów można rozwijać dosłownie wszędzie!” – na pewno nie jeden raz usłyszałeś lub przeczytałeś coś takiego, prawda? No dobrze, ale co tak naprawdę kryje się za tajemniczym „wszędzie”? Konkretni ludzie potrzebują konkretnych porad, dlatego też przypominamy Wam możliwe miejsca i sytuacje, gdzie networking jest naturalny i raczej nie wprawi nikogo w zakłopotanie.
Jesteś doświadczonym menadżerem – na co dzień starasz się z sukcesem motywować swój zespół, wykorzystaj więc wszystko, co wiesz na temat tego procesu do tego, aby Twoje własne postanowienia biznesowe nie skończyły się tylko na planie. Samomotywacja nie jest prosta, ale można się jej nauczyć. Większość rad to naprawdę proste wskazówki, dlatego też często je lekceważymy. Kluczem jest potraktowanie ich poważnie i przekonanie się, że te drobne zmiany w działaniu i myśleniu nierzadko znaczą więcej niż skomplikowane strategie.
Strategię w znaczeniu organizacyjnym definiuje się jako zbiór celów ujętych w programy i plany. Stanowi ona wzorzec decyzji, które dotyczą pozycji i tożsamości przedsiębiorstwa, jego zdolności do wykorzystywania swoich mocnych stron oraz prawdopodobieństwa odniesienia sukcesów na rynku. Podobne założenia można przyjąć, kiedy myślimy o planowaniu kariery. Traktując ten proces jako strategię, łatwiej zrozumiemy pojawiające się mechanizmy i uświadomimy sobie wagę procesu. Jakie elementy strategii odnajdziemy w planowaniu swojej ścieżki zawodowej?
Częste spotkania biznesowe to integralna część pracy każdego menadżera. Można je podzielić na te bardzo oficjalne, mające doprowadzić do osiągnięcia konkretnego celu przez firmę, jak i mniej formalne, takie jak branżowe gale, przyjęcia i imprezy. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, skuteczne budowanie networkingu nie odbywa się jedynie na tych drugich. Spotkania biznesowe to doskonała okazja do zdobywania nowych kontaktów – szczególnie przy braku czasu na organizowanie wydarzeń poświęconych tej inicjatywie. Jak robić to umiejętnie?
Eksperci w swojej dziedzinie, profesjonaliści od wielu lat, swoim doświadczeniem i kompetencjami robią wrażenie na znajomych i współpracownikach. Czy to znaczy, że w każdej sytuacji dokładnie wiedzą, co zrobić? Niekoniecznie! Przykładem może być tworzenie CV. Nawet doświadczonemu menadżerowi, którego umiejętności są rozchwytywane przez firmy i rekruterów, zdarza się mieć problem z zaprezentowaniem się w tym specyficznym dokumencie. Ponieważ błędy zapadają w pamięć łatwiej niż zalecenia, nie będziemy radzić, tylko ostrzegać. Sprawdź, od jakich pomyłek powinno być wolne CV osoby starającej się o wysokie stanowisko.
W poprzednim tekście radziliśmy Ci, na co zwracać uwagę, żeby brak czasu nie stał się przeszkodą w skutecznym budowaniu sieci kontaktów. Jedną z kluczowych rzeczy jest umiejętność przedstawienia się – zwięzłego, konkretnego, ale przy tym atrakcyjnego. W Twoim wypadku to nie tylko wymówienie nazwiska, lecz także jak najlepsze zaprezentowanie tego kim jesteś i – przede wszystkim – w jaki sposób rozmówca może skorzystać na znajomości z Tobą. To zadanie nie jest proste. Pamiętaj, że na takie działanie masz maksymalnie ok. 30 sekund. Jeśli przez ten czas nie uda Ci się go zainteresować, Twoje szanse na nawiązanie znaczącego kontaktu spadną (oczywiście nie jest to reguła, ale lepiej przyjąć takie założenie, niż liczyć na szczęście). Improwizacja bywa ciekawa, jednak odpowiednie przygotowanie pozwoli na uniknięcie nieprzyjemnych wpadek. Jak pracować nad swoją oralną wizytówką?
Czas to towar deficytowy – szczególnie dla menadżerów wyższego szczebla. Dlatego też zachęcanie do przemyślanego budowania networkingu nie tylko w trakcie poszukiwań pracy, lecz także w ciągu całej kariery zawodowej, może budzić rozbawienie. Skąd wziąć chwilę na takie działania? Podpowiadamy, co może zrobić zapracowany profesjonalista, żeby nie zaniedbywać swojej sieci kontaktów.
Każdy pracownik – nie wspominając już o osobach z dużym doświadczeniem zawodowym – musi mieć przygotowany aktualny i starannie stworzony życiorys, który w odpowiedni sposób przedstawi jego osiągnięcia zawodowe. To, jak powinna wyglądać jego standardowa wersja, na pewno już wiesz. Jednak co wtedy, kiedy planujesz otworzyć się na możliwości kariery poza granicami kraju lub chcesz spróbować swoich sił w firmie międzynarodowej? Czy CV przygotowane na potrzeby polskich rekrutacji wystarczy do osiągnięcia takich celów? Zdecydowanie nie, szczególnie na Twoim etapie ścieżki zawodowej. Sprawdź, z jakimi korzyściami wiąże się posiadanie globalnego CV.
Lekturę pierwszego networkingowego poradnika masz już za sobą. Wiesz już, jak wyglądają podstawowe kroki tworzenia sieci kontaktów, więc oczekujesz czegoś więcej. Bardzo dobrze – skuteczna strategia wymaga ciągłego ulepszania przyjętych technik i monitorowania, czy wszystko odbywa się zgodnie z wyznaczonymi wcześniej punktami. Właśnie dlatego przygotowaliśmy ciąg dalszy wskazówek, które przydadzą się w kolejnych fazach procesu.
Już pracownikom, którzy wchodzą na rynek pracy, poleca się budować sieć kontaktów. Słusznie – często jest to najskuteczniejsza metoda na znalezienie interesującego i rozwijającego zajęcia.
Jednak wskazówki, które pomogą studentowi lub świeżo upieczonemu absolwentowi, mogą nie być odpowiednie dla doświadczonego managera wyższego szczebla. Ci pierwsi na warsztatach networkingowych mogą spotkać się z zadaniami zachęcającymi do poszukiwania „opłacalnych” kontaktów praktycznie w każdej sytuacji.
Pracownik z odpowiednio bogatym doświadczeniem powinien wiedzieć, że budowanie networkingu nie powinno być zbiorem przypadkowych, nieuporządkowanych akcji, ale starannie zaplanowaną strategią. Nierzadko to właśnie świadomość tej różnicy przesądza o skuteczności podjętych działań.
Podsumowanie zawodowe w Twoim życiorysie jest niezmiernie ważne, ponieważ może być to jedyny fragment resume, który zostanie przeczytany od początku do końca. Streszczenie musi więc mieć mocny wydźwięk, być zajmujące i przekonujące. Dobrze napisane streszczenie zachęci potencjalnego pracodawcę, by przeczytał pozostałą część CV.
Istnieje wiele przymiotników, którymi można, w łatwy sposób opisać dzisiejszy rynek pracy. I na tym kończy się wszelka łatwość w tym zakresie. Choć w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej optymistycznych, zwłaszcza dla pracowników, prognoz dotyczących rynku pracy to minione lata pokazały, że zawsze warto mieć rękę na pulsie. Mówiąc kodeksowo umowa o pracę rozwiązuje się przez oświadczenie jednej ze stron. Pracodawcy lub pracownika rzecz jasna. Na oba momenty wypada się przygotować. Oprócz tego, że bywamy zwalniani to często z różnych przyczyn decydujemy się na pożegnanie pracodawcy. Powiem więcej, moment rozstania z obecnym pracodawcą, często jest naszym największym marzeniem. Marzenia, jak wiadomo, trzeba spełniać. W przeciwnym razie zamienimy się w uosobienie żalu i smutku.
Technologia skraca dystans. Niejednokrotnie wiąże się to jednak z dużą dawką stresu. Rozmowa kwalifikacyjna przez telefon bywa jak randka w ciemno: maksymalne emocje, a potem duże rozczarowanie. Wcale nie musi tak to się odbywać. Pracując jako rekruter setki razy przeprowadzałem takie rozmowy. Kluczem do sukcesu są praktycznie te same czynniki, które decydują podczas tradycyjnej rozmowy o pracę: możliwość poszukania, przygotowania oraz przećwiczenia.
CV, choćby najbardziej profesjonalne, składa się z kilkudziesięciu, zwykle równoważnikowych zdań, opisujących zajmowane przez nas stanowiska oraz zakres obowiązków, które wykonywaliśmy. W standardowym CV nie ma miejsca na przekazanie tego, co z punktu widzenia rekrutera najważniejsze – dlaczego firma potrzebuje właśnie Ciebie? Jeżeli miałbym wskazać najczęstszą przyczynę odrzucania aplikacji o pracę, bez wątpienia postawiłbym na źle napisany, zaadresowany list motywacyjny lub jego brak. Tak przy dużej ilości kandydatów list motywacyjny bywa elementem selekcji. Nawet na poziomie managerskim tylko 10 na 100 aplikacji zawiera kompletny, porządnie napisany list motywacyjny. Często słucham narzekań osób, które jak twierdzą, zbyt rzadko otrzymują odpowiedzi od agencji rekrutacyjnych. Cenna rada: napisanie listu motywacyjnego to inwestycja, która się zwraca.
Gratulacje! Po przejściu ścieżki zdrowia jaką zaserwowali Ci headhunterzy, HR i biznes, dostałeś wymarzoną pracę w korporacji. Jesteś Ful Tajm Imploje! Rodzina jest z Ciebie dumna. Nie możesz ich zawieść. Przetrwanie w korpo nie jest tak prostym zadaniem jak się to może wydawać. Musisz poznać i przyjąć reguły panujące w tym systemie. Zasada jest prosta, żeby korporacjusze zaakceptowali Twoją osobę, musisz mówić ich językiem. Jeśli tego nie zrobisz to zapomnij o awansie. Gorzej: zostaniesz wyautowany lub zesłany na ałtsors!
W Wielkiej Brytanii, transparentność w publikowaniu widełek płacowych to standard. Z punktu widzenia kandydata takie rozwiązanie niesie wiele korzyści. Wiemy jakie wynagrodzenie oferuje firma, łatwiej jest nam podjąć decyzję czy warto inwestować czas na udział w procesie rekrutacji. Nawet jeśli nie szukamy aktywnie pracy to konkurencyjne wynagrodzenie może mieć wpływ na naszą decyzję o aplikowaniu. Dlaczego więc firmy nie publikują otwarcie widełek wynagrodzenia? Oto najważniejsze powody:
SPEKTAKULARNE ODEJŚCIA Z PRACY – KOMENTARZ DLA FAKTÓW TVN