Blog

Skuteczne zarządzanie wiekiem w organizacji

W organizacjach coraz częściej normą jest wprowadzanie tak zwanego zarządzania różnorodnością. W takiej strategii zróżnicowanie pracowników odbierane jest jako jeden z głównych zasobów firmy, który może przyczynić się do jej rozwoju, zarówno pod względem kultury organizacyjnej, jak i realizacji celów biznesowych. Jednym z elementów takiego podejścia jest zarządzanie wiekiem. Ludzie pracują dłużej, a także coraz szybciej rozpoczynają karierę zawodową, wiedząc, że doświadczenie to nieoceniona pomoc w późniejszym kształtowaniu swojego zatrudnienia. Nic więc dziwnego, że czasem w jednym zespole możemy spotkać osoby, w przypadku których różnica wieku wynosi nawet 30-35 lat. Doświadczony lider powinien wiedzieć, w jaki sposób radzić sobie z wszystkim, co wynika z takiej sytuacji i jak uczynić z niej atut grupy.

Szanuj przełożonego swego – również młodszego?

Jednym z najczęstszych problemów zgłaszanych przez menadżerów wyższego szczebla jest sytuacja, w której starszy pracownik (często też dłużej pracujący) nie traktuje poważnie poleceń zleconych przez swojego młodszego przełożonego. Taka sytuacja wymaga szczególnej delikatności. U starszego pracownika może pojawić się frustracja – być może myśli, że to on powinien dostać awans i zarządzać zespołem zamiast młodszego kolegi. Jednak ścieżki zawodowe i kompetencje nie dla każdego są takie same, a decyzja o takim ułożeniu ról w zespole została podjęta nie bez powodu. Młodszy przełożony nie może bać się być szefem, nawet jeśli przez jakiś czas czuje się z tym niekomfortowo, to jego praca. Wskazane jest odwoływanie się do dużego doświadczenia przełożonego, ale nie nieformalna zamiana ról. W końcu od lidera – nawet tego młodego – oczekuje się pewności siebie i decyzyjności.

Ci okropni millenialsi

Kolejnym wartym omówienie punktem może być współpraca z tak często wspominanymi ostatnio millenialsami, czy inaczej – przedstawicielami tak zwanego pokolenia Y. Napisano na ich temat już setki stron, a my, może trochę przekornie, doradzimy, żeby pilnować indywidualnego podejścia do młodszych pracowników, zamiast przypisywać im stereotypowe cechy generacji. Odpowiednie zarządzanie wiekiem dotyczy również potencjalnych kandydatów do pracy. Menadżer, który boi się millenialsów tylko przez ich wiek, odrzuci ich aplikację nawet jeśli kompetencje będą naprawdę powalające. Zamiast skupić się na tym, że każdy jest inny, na tapecie zostaną przejaskrawione cechy wspólne, co świadczy o bezrefleksyjności i może pozbawić firmę rewelacyjnego pracownika.

Żarciki nie takie niewinne

Mamy nadzieję, że absolutny zakaz dyskryminacji jest dla wszystkich oczywisty. Nie mowa tylko o zachowaniach, które można podciągnąć pod mobbing na tym tle. Wiek to bardzo delikatna kwestia i nawet z pozoru niewinna uwaga powinna zostać dobrze przemyślana, szczególnie jeśli wychodzi z ust menadżera, który powinien być przykładem dla całego zespołu. Niektórzy mają tendencję do dokładnego tłumaczenia najstarszym osobom w zespole pewnych technologicznych rozwiązań i założenie, że praca z komputerem jest dla nich trudnością. Oczywiście – jeśli poproszą, dobry kolega wytłumaczy najpotrzebniejsze rzeczy, jednak w wielu przypadkach radzą sobie ze sprzętem znacznie lepiej niż młodsi członkowie zespołu. Z drugiej strony najmłodsza osoba w grupie często jest traktowana niepoważnie i musi mierzyć się z pseudożartobliwymi uwagami na temat swojego młodego wieku. Nie radzimy, żeby w dziale panowała grobowa atmosfera, jednak menadżer powinien zwracać uwagę, co jest przedmiotem śmiechu i czy na pewno wszyscy odbierają to jako żart.

Zarządzanie wiekiem to już bardzo obszerna gałąź, a tutaj poruszyliśmy tylko niektóre kwestie z nią związane. Obszerniejsze opracowania dostępne są zarówno w postaci drukowanej, jak i cyfrowej. Do często omawianych zagadnień należy również usprawnienie wymiany doświadczeń pomiędzy pracownikami w różnym wieku, nauka skutecznej komunikacji, czy sprawiedliwe i obiektywne traktowanie.

Jak wyglądają wasze doświadczenia, związane z tematyką zarządzania wiekiem w organizacji?

‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾

Skutecznie wspieramy kadrę zarządzającą i doświadczonych ekspertów w zakresie świadomego zarządzania ścieżką kariery, budowania silnej marki osobistej i kreowania spójnego wizerunku online.  Skontaktuj się z nami: 

☎ +48 22 274 29 29 ✆+48 504-617-629

✉ piotr.jablonski@cvexpert.pl

http://cvexpert.pl/

‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾‾

Foto: Dave Simonds

Kim jest HR business partner i dlaczego go potrzebujesz?

Krząta się po firmie, rozwiązuje sprawy pozornie nierozwiązywalne, wie, co zrobić, żeby wszystko co związane z czynnikiem ludzkim było załatwione szybko, etycznie i oczywiście zgodnie z prawem. Kto to taki? Oczywiście HR business partner. To bardzo ważne stanowisko w organizacji, chociaż niektórzy pracownicy wciąż nie zdają sobie sprawy z jego istnienia i roli. Osoba zajmująca to stanowisko musi rozumieć potrzeby biznesowe trochę bardziej niż rekruter, czy nawet specjalista do spraw personalnych. Niektóre uczelnie otwierają już studia mające przygotowywać absolwentów do pełnienia właśnie tej funkcji.

Prawa ręka liderów

Zadanie HR BP to przede wszystkim bardzo bliska współpraca z menadżerami wyższego szczebla. Asystuje przy zatrudnianiu nowych osób, prowadzeniu procesu rekrutacji, ale także przy zwolnieniach pojedynczych i grupowych. Kiedy do firmy przychodzi nowy pracownik, HR BP przeprowadza tak zwany „onboarding”, czyli przygotowanie pracownika do objęcia nowego stanowiska. Składa się na to podpisanie odpowiednich dokumentów, zapoznanie z przełożonym i zespołem, a także udzielenie informacji na temat działań wdrożeniowych. Kiedy pracownik odchodzi z firmy (ale raczej z własnej inicjatywy), HR BP jest odpowiedzialny również za exit interview. Taka rozmowa pozwala na lepsze poznanie powodów odejścia pracownika, zbadanie, czy jest zainteresowany powrotem w struktury firmy w przyszłości i sprawdzenie, jak wygląda aktualne nastawienie osoby do przedsiębiorstwa.

Prawne kruczki i trudne rozmowy

Dla HR BP bardzo ważna jest dobra znajomość prawa pracy. Nie musi być dyplomowanym prawnikiem, jednak powinien dobrze orientować się w zmianach ustaw i obowiązujących przepisach. To niezbędne przy doradzaniu menadżerom w kwestiach dotyczących zatrudniania pracowników, rozwiązywania kwestii zastępstw, umów na okres próbny, a także zwolnień.

No właśnie, zwolnienia. Nawet menadżer z wieloletnim doświadczeniem w swoim obszarze może zachowywać się jak dziecko we mgle, kiedy przychodzi do pożegnania się z pracownikiem lub pracownikami. Nie wie, co mówić lub, co gorsze, czego mówić nie powinien. Nic dziwnego, w końcu to bardzo stresująca sytuacja, nie tylko dla zwalnianego, lecz także dla osoby zwalniającej. Wsparcie HR BP jest tutaj nieocenione. Powinien on przeprowadzić z menadżerem cykl spotkań wprowadzających do procesu zwolnienia. Wyjaśnić wszystkie związane z nim zawiłości prawne, ale też psychologiczne – wytłumaczyć, że różni pracownicy mogą inaczej reagować na przekazaną informację. A co jeśli pracownik zacznie płakać? Krzyczeć? Zacznie być agresywny? Te wszystkie sprawy niepewny menadżer powinien przedyskutować właśnie z dobrym HR business partnerem.

Mistrz dwóch fachów

Co wyróżnia HR business partnera od zwykłego „haerowca”? Na pewno wyjątkowo dobra znajomość biznesu, w którym pracuje. Od osoby na tym stanowisku oczekuje się nie tylko biegłości w zagadnieniach związanych z obszarem personalnym, takich jak rekrutacja, ocena pracownika, czy badanie jego zaangażowania, lecz także dopasowanie konkretnych narzędzi do branży, w której właśnie pracuje. Jego dzień w organizacji jest zazwyczaj bardzo dynamiczny. Już w trakcie porannej kawy musi mierzyć się z pytaniami typu „Jak załatwić umowę na zastępstwo?”, „Jak awansować mojego podwładnego?”,”Czy nazwa stanowiska ma znaczenie?”, „Jak wycenić nowe stanowisko? Kto w firmie może mi w tym pomóc?” i wiele, wiele innych, które potrafią zająć myśli na kilka godzin. Trudne zadanie, prawda?

Współpracujecie z HR business partnerem? Jakie cechy ma idealny kandydat na to stanowisko?

Kreatywność – czy jest dla niej miejsce w biznesie?

Ogłoszenia o pracę poszukują kandydatów kreatywnych, niezależnie od stanowiska. Czy jednak każda praca tej kreatywności potrzebuje? To trudne pytanie, które wymaga sprecyzowania, jak właściwie definiujemy pojęcie kreatywności i czy zawiera się w nim to samo, kiedy mówimy o malowaniu obrazów i tworzeniu skomplikowanej strategii w korporacji. Psychologia twórczości wyróżnia twórczość przez duże i małe „t” – elitarną i egalitarną. W dużym skrócie ta druga miałaby przejawiać się w codziennych zachowaniach, czyli również w trakcie pracy. Dużą rolę odgrywa tutaj menadżer, który powinien przynajmniej postarać się stworzyć swoim podwładnym środowisko sprzyjające kreatywnym działaniom. Jak?

Kultura twórczości w miejscu pracy

Podkreślając znaczenie innowacji i tworząc kulturę opartą na dzieleniu się pomysłami, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Niektórzy czują barierę przed kreatywnością, ponieważ pracę w firmie wyobrażają sobie jako działanie skoncentrowane na jednym rozwiązaniu, a przecież twórczość opiera się na pewnym rozproszeniu i analizowaniu wielu dróg rozwiązania problemu. Zwracaj uwagę na to, jak komunikujesz nowe zadania i czy dajesz ludziom szansę na twórczy popis. Być może język, którego używasz, zniechęca do podejmowania takich prób?

Zabiegaj o pomysły

Pytaj swój zespół o pomysły. Co jakiś czas staraj się dowiedzieć, czy coś, co od lat wykonują w ten sam sposób może być robione lepiej przez wdrożenie nowych rozwiązań. Przyzwyczajenie to zabójca innowacji. Czasami tak bardzo automatyzujemy jakąś czynność, że samo pomyślenie o wprowadzeniu nowych, usprawniających proces elementów wydaje się bardzo dziwne. Zespół dochodzi do wniosku, że bezpieczniej jest zostać przy tym co znane i sprawdzone, przez co liczba kreatywnych pomysłów drastycznie spada. Rolą menadżera jest pytanie i zachęcanie do wdrażania w życie dobrych metod.

Zachęcaj do poszerzania wiedzy

Kreatywność często jest konsekwencją poszerzania swoich horyzontów. To logiczne, ponieważ mechanizm w dużym stopniu opiera się na interesującym kojarzeniu ze sobą rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie łączą się ze sobą. Co za tym idzie, osoby posiadające szeroką wiedzę z różnych obszarów mogą częściej i sprawniej tworzyć tego typu nitki asocjacyjne. Dlatego nie bój się zachęcania swojego zespołu do uczestnictwa w kursach, szkoleniach, czy studiach. Jeśli widzisz, że ktoś chce robić coś dla swojego rozwoju, bądź odrobinę bardziej elastyczny. Ile razy słyszałeś historie osób, które chętnie poszłyby na interesujące studia, czy wzięli udział w innych formach aktywności poszerzających wiedzę, ale nie wiedzą, jak zostanie to odebrane przez przełożonego? Wsparcie w takich działaniach w pewnym momencie przyniesie korzyść firmie. Pracownik, który inwestuje w swój samorozwój jest szczęśliwszy i bardziej kreatywny. A później zabiera to ze sobą do pracy J

Nagradzaj za kreatywność

Jeśli dostrzegasz przejaw efektywnego kreatywnego działania, znajdź sposób, żeby je nagrodzić. W końcu pozytywne wzmocnienie zachęca do powtarzania czynności. Nie chodzi o ekwiwalenty premii, bardziej o zauważenie danej aktywności, pochwalenie, a może nawet stworzenie niewielkiego działowego programu motywacyjnego, którego zadaniem będzie promocja twórczego podejścia do problemu? Eksperymentujcie, sprawdzajcie i działajcie!

Błędy – droga do sukcesu

Pozwalaj na popełnianie błędów. Oczywiście nie chodzi nam o pobłogosławienie niekompetencji i lekceważący stosunek do powtarzających się pomyłek mających zły wpływ na działanie biznesu. Skupmy się raczej na założeniu, że próbowanie nowych metod zawsze niesie ze sobą ryzyko pomyłki, a strach przed nią często jest powodem całkowitej blokady i niechęci to podejmowania prób. Stwórz takie środowisko pracy, w którym lęk przed pomyłką w robieniu czegoś nowego nie przekreśli ochoty do dalszego zdobywania nowych doświadczeń.

Czy w Twojej branży kreatywne podejście do problemu ma znaczenie? Jak zachęcasz do tego innych?

www.cvexpert.pl

Jak w zegarku – spóźnialscy w miejscu pracy

Zegarek dla nich nie istnieje. Tylko w teorii zaczynają pracę o 9:00, w rzeczywistości pojawiają się przynajmniej kwadrans poźniej. Typ pokorny odsiedzi swoje po pracy, typ bezczelny radośnie opuści biuro punktualnie o 17:00, irytując wszystkich współpracowników. Praca z wiecznym spóźnialskim nie należy do przyjemności. Szczególnie że paskudny nawyk zazwyczaj nie kończy się na porankach, tylko przenosi np. na ważne biznesowe spotkania w środku dnia, również z gośćmi z zewnątrz. W takiej sytuacji musisz świecić oczami za niesumiennego kolegę, który wpada do sali i z rozbrajającym (według niego) uśmiechem przeprasza za „minutkę obsuwy”. Goście czują się zlekceważeni, sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a Ty toniesz w poczuciu winy. Znasz? Pewnie, że tak. Z niewiadomych przyczyn ludziom często wydaje się, że inni nie zauważają ich braku poszanowania czasu. Bo przecież kto z zajętych współpracowników zauważy te kilkanaście minut spóźnienia? Albo trochę dłuższą przerwę na obiad? Podpowiedź – wszyscy. Jak radzić sobie z takimi osobami?

Nie daj się wciągnąć w grę

Nie kryj ich. Bywa, że spóźnialski chce wciągnąć w sytuację inne osoby z biura. Jeśli przyjdzie pół godziny później, ale szefa wciąż nie ma, znacząco puszcza oczko do zespołu i prosi o dyskrecję. To nie przestępstwo, jeśli to jednorazowy przypadek – koleżanka przez wypadek na drodze stała w korku, a rano i tak nie odbywały się żadne ważne spotkania. Jednak kiedy zdarza się to regularnie, nie warto dać się wciągać w gierki. Przełożony w końcu zauważy, a jego pierwszym krokiem będzie zapytanie zespołu, dlaczego nikt wcześniej nie zgłosił problemu.

Odważ się zgłosić

Jeśli spóźnianie się osoby w znaczącym stopniu przeszkadza Ci w wykonywaniu swojej pracy, musisz porozmawiać ze swoim przełożonym. To trudna rada, ponieważ w naszym kraju poinformowanie o nieprawidłowości wciąż ma etykietkę donosicielstwa, które często uważane jest za największy wstyd. Według wielu lepiej zacisnąć zęby i przystosować się do sytuacji, niż załatwić sprawę z odpowiednią osobą. Nie polecamy tej strategii. Doprowadza do wzrostu napięcia, które w końcu wypłynie razem z wszystkimi konsekwencjami. Pamiętaj, że jeśli odpowiednio wcześnie nie dasz znać przełożonemu, odpowiedzialność za błędy w pracy będzie leżeć też po Twojej stronie.

Bądź na czas!

Kiedy kolega z biurka obok codziennie spóźnia się bez konsekwencji, prawie na pewno przyjdzie moment, w którym zastanowisz się, czy może… sam też tak możesz. W końcu pół godziny dłużej w łóżku jest bardzo kuszące, szczególnie jeśli najwidoczniej nikt się tym nie przejmuje (chociaż jeżeli tak jest, to duże niedopatrzenie menadżera). Nie popełniaj takiego błędu. Kolejny raz powtórzymy – tego typu przekręty na pewno wyjdą i odbiją się na Twojej reputacji w miejscu pracy. Dla odmiany (i dobrego przykładu) możesz zostać wzorem punktualności. Na pewno na tym nie stracisz.

I’m watching you

Niech spóźnialski wie, że widzisz (a najlepiej widzicie – zaangażuj cały zespół) jego brak szacunku dla czasu innych. Za każdym razem informuj, jakie konsekwencje spowodowało nieprzyjście w porę. Powiedz, że goście byli zirytowani, a współpracownicy musieli poświęcić na spotkanie więcej czasu, niż wcześniej przewidywali. Podkreśl też znaczenie jego bycia na czas. Zaznacz, że jego pomoc jest Ci potrzebna od rana, a na spotkaniu wszyscy chcą wysłuchać, co ma do powiedzenia na dany temat. Może takie „połechtanie” zadziała lepiej niż wyrzuty? Na pewno niewskazane jest ignorowanie i popularne podejście „Co mnie to obchodzi, w końcu to firma na tym traci, a nie ja”. Traci na tym efektywna praca zespołowa, a co za tym  idzie – również Ty.

Macie jakieś sprawdzone sposoby na spóźnialskich w miejscu pracy? Krzyczycie, lekceważycie, a może sami się spóźniacie?

Jak zarządzać zespołem pracującym zdalnie?

Niedawno pisaliśmy, że praca w siedzibie firmy w sztywnych, ustalonych wcześniej godzinach powoli – przynajmniej częściowo – zostaje zastąpiona różnymi rodzajami telepracy. Za takimi zmianami idzie nie tylko szansa dla pracowników, lecz także obowiązek menadżera, który musi wypracować najlepszy sposób na zarządzanie zdalnym zespołem. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, wymaga to dobrego przygotowania oraz strategii, szczególnie w przypadku osób, które eksperymentują z takimi formami zatrudniania swoich pracowników po raz pierwszy. Przypadki poszczególnych menadżerów mogą być różne. Mamy przecież takich, których pracownicy rozsiani są po całym globie, ale też osoby pracujące głównie z ludźmi w terenie (częste w sprzedaży) oraz tych, którzy muszą umiejętnie radzić sobie z wykorzystywaniem przez zespół elastycznego czasu pracy. Jaki w takim razie jest klucz do efektywności?

Call me maybe?

Praca będzie o wiele łatwiejsza, kiedy otoczysz się ludźmi, którzy potrafią pisać i nie boją się rozmawiać przez telefon. To coś, o czym czesto nie myśli się na początku, podczas rekrutacji, jednak jest bardzo istotne w przypadku wykonywania obowiązków w terenie i częstej pracy zdalnej, gdzie kontakt z menadżerem odbywa się właśnie w ten sposób. Musisz wiedzieć, że Twoi podwładni potrafią dobrze przekazać myśl i piszą jednoznacznie, dzięki czemu nie musisz trzy razy zastanawiać się, co miał na myśli autor maila. Podobnie sprawa wygląda z telefonami. Istnieją osoby, które z różnych przyczyn czują dyskomfort spowodowany odbieraniem i wykonywaniem telefonów, a ważne wiadomości wolą przekazywać mailowo lub twarzą w twarz. Konsekwencją może być niedostarczenie w porę kluczowej informacji.

Skrzynka z narzędziami

Pomagajcie sobie odpowiednimi narzędziami. Stwórzcie grupę mailingową, forum, czy arkusze, w których cały zespół będzie mógł umieszczać uaktualnienia związane ze swoją pracą. Regularnie korzystajcie z telekonferencji. Przy odpowiednim zaplanowaniu aktywności nawet nie zauważycie, że ostatnie spotkanie całego zespołu miało miejsce na pracowniczej wigilii. Jako menadżer bądź na bieżąco z nowinkami technologicznymi i aplikacjami ułatwiającymi pracę zdalną i zarządzanie takim zespołem. Dobre narzędzia ułatwią codzienne obowiązki. Skuś się!

Do zaufania jeden krok

Ufaj swoim pracownikom, a o zaufaniu myśl już w chwili zatrudniania. Tutaj wymagania są jeszcze większe niż w przypadku wykonywania zadań w biurze. Brak zaufania sprawia, że jako menadżer przez cały czas odczuwasz niepokój i zastanawiasz się, co robi Twój pracownik i czy wykonał swoje zadanie. Taka sytuacja jest bardzo niezdrowa. Konieczność pracy nad dobrą atmosferą leży po obu stronach. Rola lidera polega na daniu swoim ludziom potrzebnej swobody przy równoczesnej kontroli sytuacji – osiągnięcie takiej równowagi to często najtrudniejszy etap procesu. Zespół musi zdawać sobie sprawę, że oczekuje się od niego więcej. Pokazać samodzielność, rzetelność i chęć współpracy.

Godziny zero

Wyznacz stałe punkty kontaktu. To ważne, aby przestrzegać ich bez względu na wszystko. W pracy w jednym miejscu zorganizowanie spotkanie jest bardzo proste, tak samo jak jego przełożenie, odwołanie, czy załatwienie sprawy w trakcie pogawędki w kuchni. Zarządzanie zdalnym zespołem wymaga nieco większej dyscypliny. Jeśli decydujecie się na spotkania raz w miesiącu lub telekonferencję w konkretnym dniu – niech dla każdego będzie to święta pora. Oczywiście w miarę możliwości i z akceptacją drobnych wyjątków. Nie zachęcamy menadżera do ściągania na spotkanie statusowe pracownika, który właśnie rozmawia z potencjalnym partnerem biznesowym i dba, żeby firma podpisała korzystny kontrakt.

Efektywna praca lidera z zespołem przy utrudnionym kontakcie twarzą w twarz nie jest prosta i wymaga połączenia uniwersalnych zasad z indywidualnymi potrzebami grup, której członkowie nie są przecież tacy sami. Dobry menadżer będzie ich obserwować i w porę wyciągnie sensowne wnioski.

Macie doświadczenie jako liderzy zdalnych zespołów? Co jest najtrudniejszym elementem zarządzania?

Kawa, ksero i co dalej? Jak odróżnić dobry staż od złego?

„Szukamy stażysty” – dwa pozornie niewinne słowa coraz częściej są przyczyną internetowych kłótni i długich dyskusji na temat tego, jak tak naprawdę powinien wyglądać staż czy praktyka. A może w ogóle odejść od tego tworu i postawić na zatrudnianie młodych na stanowiska juniorskie z okresem próbnym? Ile opinii, tyle możliwości. Co więc ma zrobić młody, zdezorientowany student szukający pierwszego doświadczenia zawodowego, żeby nie skończyć z traumą? Przedstawiamy subiektywny poradnik, jak rozróżnić dobry staż od takiego, z którego lepiej uciekać. Uwaga! Rady przydadzą się również przyszłym mentorom.

Pieniądze szczęścia nie dają?

Dobre staże sa płatne. Amen. Bez żadnego „ale”, „jednak”, czy „pod warunkiem, że…”. Staż to nie szkolenie (chociaż może, a nawet powinien zawierać jego elementy). Jeżeli uzgadniamy z osobą, że będzie pojawiać się na określoną liczbę godzin w danym miejscu oraz otrzyma do wykonania obowiązki, z których efektów skorzysta później firma, musimy jej za to zapłacić. To warte podkreślania, ponieważ istnieją przedsiębiorstwa, które praktycznie przez cały czas przyjmują kilku stażystów, którzy za darmo (oczywiście w ramach „zdobywania cennego doświadczenia”) robią rzeczy, na które etatowi pracownicy nie mają czasu lub ochoty, np. dzwonią do potencjalnych klientów z ofertą sprzedażową, czy porządkują dokumenty. W taki sposób firma jest w stanie zaoszczędzić naprawdę duże pieniądze. Brak wynagrodzenia wiąże się ze spadkiem motywacji, a wypalenie zawodowe po trzech miesiącach bezpłatnego stażu to raczej kiepski start na rynku pracy. Jedynym wyjątkiem pozostają wolontariaty, gdzie intencją osoby jest dobrowolne zaangażowanie się w inicjatywę nieprzynoszącą zysku. Warto to podkreślić, ponieważ doświadczenie wolontaryjne bywa bardzo cennym wpisem w CV, szczególnie kiedy kandydat nie ma za sobą długiej kariery zawodowej.

Mentor potrzebny od zaraz

Stażystą, którym opiekują się wszyscy, tak naprawdę nie opiekuje się nikt. Wyznaczenie mentora jest bardzo ważne, ponieważ daje stażyście jasną informację, do kogo powinien się zgłosić w razie pytań i ewentualnych problemów. Wiadomo również kto jest odpowiedzialny za śledzenie rozwoju postępu stażysty  późniejsze zarekomendowanie go – jeśli istnieje taka możliwość – do stałej pracy w organizacji. Mentor powinien przydzielać stażyście obowiązki i pomóc, jeśli przytrafi się sytuacja kłopotliwa. Jeśli staż w firmie to pierwsze doświadczenie zawodowe danej osoby, mentor może przybliżyć mu kulturę panującą w organizacji i wyjaśnić rzeczy, które na początku przygody z pracą nie zawsze są oczywiste (np. dresscode, sposób komunikowania się itp.)

Do roboty! Ale… jakiej?

Stażysta powinien mieć co robić. To oczywisty punkt, z którego nie każdy organizator stażu zdaje sobie sprawę. Jeśli wymagamy od danej osoby, żeby przychodziła do biura przez pięć dni w tygodniu na osiem godzin, należy w przemyślany sposób zorganizować jej czas. Niektórzy zapominają, że człowiek bez doświadczenia, przebywający w firmie od tygodnia, nie ma rzeczy odłożonych na później i jeśli nie otrzyma konkretnego polecenia, nie będzie wiedział, co zrobić ze swoim czasem. Zakres obowiązków powinien zostać ustalony jeszcze przed pierwszym dniem. Oczywiście stażysta nie musi mieć tylu zadań, ile zatrudniony pracownik, więc jeśli okaże się, że w danym dniu skończył już to, co powinien zrobić, mądry przełożony powinien pozwolić mu pójsć do domu, zamiast patrzeć, jak po raz piąty sprawdza pocztę (wskazówka: „pozwolić” jest równoznaczne z „zwerbalizować”, sam nie poprosi, będzie mu głupio).

Na koniec – dobry staż otwiera możliwość pozostania w firmie na dłużej. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, jednak jeśli opcja istnieje, a stażysta jest materiałem na dobrego pracownika, warto mu taką posadę zaproponować, zamiast np. otwierać rekrutację na stanowisko juniorskie.

Jak wspominacie swoje staże? A może macie doświadczenie jako mentor?

Wieczór Rekrutera i Nagrody Rekrutera 2016

Mamy zaszczyt zaprosić do wzięcia udziału w Wieczorze Rekrutera, podczas którego odbędzie się również gala rozdania Nagród Rekrutera 2016! Tym razem branża rekrutacyjna i HR spotka się w Opera Club w Warszawie, podczas jednego z największych wydarzeń networkingowych naszego sektora. Zapraszamy już 21 kwietnia 2016 od 19:30 (Opera Club w Warszawie, Plac Teatralny 1).

pol a4 wieczór

Wieczór Rekrutera to cykliczne wydarzenie skupiające specjalistów z obszaru HR i rekrutacji. Stanowi jedną z nielicznych okazji do wymiany doświadczeń, budowania nowych relacji biznesowych, a także wspólnej zabawy osób, które na co dzień rywalizują ze sobą o zlecenia rekrutacyjne. Jego głównym zamierzeniem jest ukazanie potencjału branży rekrutacyjnej oraz integracja. Dodatkowo celem organizatorów jest przybliżenie zakresu działalności agencji zatrudnienia, poprzez umożliwienie swobodnej wymiany poglądów i zacieśnianie więzów pomiędzy samymi rekruterami oraz nagrodzenie najlepszych z nich.

OPERA_23_04_2105_0006

Każda edycja wydarzenia gromadzi ok. 400 – 500 uczestników, co udowadnia zapotrzebowanie na tego typu eventy i pokazuje, że Wieczór Rekrutera nieprzypadkowo cieszy się opinią jednego z najważniejszych dla branży rekrutacyjnej wydarzeń w kraju. Przed każdym kolejnym wydarzeniem odbywa się branżowy konkurs, którego rozstrzygnięcie i gala wręczenia nagród przypada właśnie na Wieczór Rekrutera. Są to – na przemian – Nagrody Rekrutera, którymi uhonorowane zostają najlepsze firmy wyspecjalizowane w dostarczaniu szeroko rozumianych usług HR w Polsce oraz Perły HR – nagrody dla najlepszych konsultantów w Polsce. 21 kwietnia 2016 roku w Opera Club w Warszawie odbędzie się kolejna, szósta już edycja Wieczoru Rekrutera – tym razem połączona z galą Nagród Rekrutera.

OPERA_23_04_2105_0207

Czym dokładnie są Nagrody Rekrutera? Jest to konkurs, w którym uhonorowane zostaną najlepsze firmy wyspecjalizowane w dostarczaniu usług HR w Polsce. Głównym założeniem jest nagrodzenie zwłaszcza tych agencji, które w 2015 roku znacząco przyczyniły się do rozwoju i popularyzacji branży usług rekrutacyjnych. Jury konkursu stworzą w tym roku: Andrzej Borczyk – Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich, Microsoft, Zbigniew Hojka – Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich, Provident Polska S.A. oraz Dariusz Pastuła – HR Lead w Aon.

OPERA_23_04_2105_0049

Nagrody Rekrutera zostaną przyznane w czterech kategoriach: Rekrutacja Tymczasowa, Rekrutacja Stała,Inhouse Recruitment Team oraz Executive Search.

Udział jest oczywiście bezpłatny, prosimy jednak koniecznie zarejestrować się pod poniższym linkiem:

https://nagrodyrekrutera.evenea.pl/

Zapraszamy!

Zespół CV Expert

Wieczór rekrutera

Menadżer jako coach kariery

Cechy dobrego menadżera – podaje się ich naprawdę dużo, szczególnie tych, które wiążą się z umiejętnościami przywódczymi i budowaniem relacji z zespołem. Coraz częściej zaznacza się to, że dobry lider nie tylko dba o realizację przez swoich podwładnych celów biznesowych, lecz także przygląda się ich pracy i wspiera w dalszym rozwoju potencjału. Taki model jest dobry dla wszystkich. Przełożony stara się wiedzieć więcej o swoim zespole, przez co szybko identyfikuje zarówno pracowników o wysokim potencjale, jak i obszary do rozwoju. Pracownicy z kolei czują, że ktoś traktuje ich jak jednostki, a nie jedynie część grupy, która ma osiągnąć konkretny cel dla firmy. 

Podnoszenie zaangażowania i programy sukcesji

Elementy coachingu kariery w zarządzaniu poprawiają zaangażowanie pracowników i tym samym pozytywnie wpływają na wizerunek firmy i spójność zachowań pracowniczych z jej wartościami. Pracownicy, szczególnie z mniejszym stażem pracy (ale też ci, którzy pracują długo i są narażeni na wypalenie), często są podejrzliwi wobec firmy i myślą, że tak naprawdę sabotuje ona ich rozwój, żeby nie odeszli do konkurencji. Rolą menadżera jest uświadomienie swojego zespołu, jak ważny dla biznesu jest ciągły rozwój pracowników i że to właśnie przedsiębiorstwo zyska na starannym zaplanowaniu ich ścieżki kariery. W dużych korporacjach naturalne są programy sukcesji, gdzie zabezpiecza się kluczowe dla sprawnego funkcjonowanie biznesu stanowiska przez wyznaczenie sukcesora, czyli kogoś, kto obejmie wyższą pozycję w przypadku odejścia osoby, która aktualnie ją zajmuje. Sukcesor regularnie spotyka się ze swoim mentorem, otrzymuje potrzebną wiedzę oraz wsparcie w jej przyswajaniu. Tutaj coaching kariery jest w pełni naturalną częścią koordynowanego przez firmę procesu.

Nie tylko ocena roczna

Ważne jest także, aby menadżer rozumiał, że obserwacja i zwracanie uwagi na rozwój pracownika jest ważny nie tylko w czasie jego okresowej oceny. To pułapka, w którą można wpaść, jeśli firma przeprowadza regularną ewaluacją, np. raz na pół roku. Cały proces jest wtedy mocno sformalizowany, odpowiednie osoby troszczą sie o to, żeby ocena była jak najbardziej obiektywna, a jej efektem często jest podwyżka lub premia. W dużych firmach to już nie dobry zwyczaj, ale wręcz obowiązek. Jednak czasami „rozleniwia” on menadżerów i sprawia, że pomiędzy obligatoryjnymi rozmowami oceniającymi nie zwracają oni uwagi na rozwój swoich pracowników. To niedopuszczalne – w ciągu pół roku dużo się może zdarzyć. Chodzi zarówno o spadki motywacji, przypadki wypalenia zawodowego, jak i nudę u pracowników o wysokim potencjale. Dobry menadżer nie chce tego przegapić.

Poszukiwacz pereł

Oczywiście jednym z najważniejszych zadań menadżera jako coacha kariery jest trafna identyfikacja talentów. Pracując z ludźmi na co dzień, wiesz o nich znacznie więcej niż dział HR. Możesz szybko wyłapać „gwiazdę” i pracować nad jej rozwojem, zanim odejdzie do innej, lepszej firmy. Nawet nie wiesz, jak często zdarza się, że pozornie niczym niewyróżniający się pracownik w rzeczywistości nie dostał od przełożonych odpowiedniego wsparcia i narzędzi do rozwoju, a po zmianie pracy błyszczy… niestety u konkurencji.

Co należy robić? Przede wszystkim obserwować oraz rozmawiać. Dzięki zamianie sporadycznej ewaluacji na regularne konwersacje pracownik zyska systematyczny wgląd we własne postępy, lepiej zrozumie swoją rolę i będzie mógł samodzielnie pracować nad ciągłym doskonaleniem możliwości. Spodziewać się można, że wzrośnie jego zaangażowanie, co zmniejsza prawdopodobieństwo poszukiwań pracy w innym miejscu. Korzyści dla biznesu są oczywiste.

Jesteście dla swoich pracowników tylko przełożonymi, czy wprowadzacie elementy coachingu kariery?

Kreatywne CV

Czy i kiedy warto pomyśleć nad kreatywnym CV?

CV kolorowe. CV w postaci scenariusza. CV-książka. A nawet… CV w formie tortu. Może się wydawać, że uporządkowany, przewidywalny życiorys, gdzie poszczególne sekcje noszą znane wszystkim nazwy, powoli odchodzi do lamusa. Coraz częściej słyszy się o tak zwanych „kreatywnych” CV, w których forma jest równie ważna (albo nawet ważniejsza) jak treść. Kandydaci dwoją się i troją, żeby wymyślać oryginalny pomysł, który zaskoczy rekrutera – oczywiście pozytywnie. Jednak czy zawsze jest to konieczne? Kiedy postawić na twórcze szukanie pracy, a w jakich sytuacjach nie odbiegać od surowych standardów?

Creative-Resume-ver1-edit-210006661

Kandydat-artysta?

Plusów wyboru takiego rozwiązania jest sporo. Kreatywne CV na pewno zapada w pamięć, a kiedy zdamy sobie sprawę, że na stanowisko, o które się ubiegamy mogą startować też setki innych osób, ten aspekt zaczyna mieć naprawdę duże znaczenie. Jest również szansą na pokazanie w praktyce czegoś, co inne życiorysy opowiedzą tylko od strony teoretycznej.

Grafik, który prześle potencjalnemu pracodawcy stworzony przez siebie powalający szablon dokumentu, nie musi trudzić się wpisywaniem w rubryce „doświadczenie” dziesięciu lat przepracowanych w dobrej agencji. Jego projekt mówi sam za siebie, a przecież nie zawsze mamy możliwośc dołączenia do życiorysu próbki swoich rzeczywistych możliwości. Co poza tym? Na pewno w pewien sposób pokazujesz swoje chęci oraz determincję, żeby dostać konkretną posadę.

W końcu przygotowanie niestandardowego życiorysu wymaga sporo wysiłku. Czas zabiera zastanowienie się nad dobrym pomysłem, dopasowanie go do odbiorcy (musi być jeszcze bardziej trafne niż zazwyczaj), a także staranne wykonanie. Sam poświęcony czas może być dla drugiej strony wiarygodną informacją, że jesteś silnie zmotywowaną osobą i nadajesz się na to stanowisko lepiej niż inni.

1316805

Nie wszystkie drzwi tym samym kluczem

Oczywiście istnieje również druga, ciemniejsza strona medalu. Mówi się, że kreatywne CV nie pasuje do każdego miejsca. Gdzie się nie sprawdzi? Odpowiedź może wydawać się banalna, jednak wszędzie tam, gdzie praca nie wymaga od pracownika ogromnych pokładów wspominanej wielokrotnie kreatywności. Szukając pracy w finansach czy IT możemy się spodziewać, że rekruter będzie szukał w życiorysie kandydata konkretnych, twardych umiejętności, a zakrycie ich krzykliwą formą (oczywiście kreatywne nie zawsze znaczy krzykliwe) po prostu go zirytuje.

Równie ważne jest zrobienie dokładnego researchu na temat firmy, w której chcemy pracować. Może się okazać, że nawet jeśli aplikujesz na stanowisko w kreacji lub komunikacji, przedsiębiorstwo jest raczej konserwatywne i przywiązane do tradycyjnych aplikacji. Oczywiście wspomniane tu rzeczy nie muszą być regułą, a najlepszym sposobem na wybór odpowiedniej formy jest dokładne (w miarę możliwości) zapoznanie się z kulturą firmy.

Może się okazać, że istnieją miejsca, gdzie przyszły programista powinien przedstawić się jako twórca o nieskrępowanej wyobraźni, w innych zaś copywriter czy art director najlepiej zaprezentują swoje mocne strony, przesyłając poważny, niewyróżniający się dokument.

TORI-best-resume-executive 2014

TORI-best-resume-executive 2014

Wyobraźnia, która ponosi – tak czy nie?

Kolejnym minusem jest niestety łatwość popadania w przesadę. Niektóre życiorysy, chociaż na pierwszy rzut oka bardzo zachęcające wizualnie, tracą to, co najważniejsze w procesie rekrutacji – informacje na temat kandydata. Przed wysłaniem swojego popisu kreatywności warto sprawdzić, czy piękna czcionka aby na pewno nie będzie za mała dla zmęczonych oczu rekrutera, a kolor pozwoli na swobodne czytanie.

Nie da się ukryć, że posiadanie kreatywnego CV to coś, co powinno być dobrze przemyślane. Życiorys musi być dobrze dopasowany do pracy, którą chcemy dostać – tę zasadę wpaja się już stażystom. Czasem chodzi o nic innego jak „mniej znaczy więcej”. Nie tylko mniej stron, informacji, ozdobników, lecz także, niestety, mniej wyobraźni. Jeśli nie jesteśmy pewni, jaką strategię przyjąć, warto skontaktować się z konsultantem kariery, który na pewno doradzi i pomoże podjąć decyzję co do formy przesyłanego dokumentu.

Jeśli po lekturze tego artykułu doszedłeś do wniosku, że CV Kreatywne jest dla ciebie? Zrób to dobrze. Niech dzieło Robby Leonardi będzie dla Was inspiracją:

http://www.rleonardi.com/interactive-resume/

A Wy? Wysyłaliście kiedyś CV w mniej standardowej formie? Czym się charakteryzowało? I przede wszystkim – czy przyniosło efekty?

Blogerem być – o czym pamiętać przed założeniem biznesowego bloga?

Coraz więcej menadżerów – zarówno pracujących w firmie, jak i samodzielnych przedsiębiorców – odczuwa potrzebę skuteczniejszego docierania do osób, które mogą być zainteresowane ich pracą. Jednym ze sposobów jest założenie i prowadzenie profesjonalnego, biznesowego bloga. Dla wielu zadanie wydaje się bułką z masłem. W końcu w dzisiejszych czasach każdy może być blogerem, prawda? Blog biznesowy nie powinien być jednak tylko kaprysem autora, ale świadomym narzędziem budowania osobistej marki, networkingu i bezpośredniego kontaktu z odbiorcami wśród których znaleźć się mogą zarówno przyszli klienci, jak i partnerzy. Jakie więc powinny być podstawowe rady dla początkujących blogerów-profesjonalistów? Pisz regularnie Zaczynamy od regularności, ponieważ większość zapracowanych może myśleć, że jest to coś nie do przeskoczenia. Zauważ jednak, że „regularnie” nie jest równoznaczne z „bardzo często”. Ważne jest, abyś przyzwyczaił swoich czytelników (kiedy już ich zdobędziesz) do pewnego trybu, powtarzalności. Jeśli czujesz, że bardzo chcesz skorzystać z narzędzia jakim jest blog, ale już na samym początku wiesz, że czas nie pozwoli ci pisać częściej niż raz na miesiąc – zaznacz to i trzymaj się postanowień. To lepsza strategia niż niepisanie przez pół roku, a później spamowanie czytelników nowym, mniej wartościowym wpisem każdego dnia, żeby tylko obudzić blog. Nie martw się tym, że piszesz za rzadko. Odbiorcy postów biznesowych to osoby, które z dużym prawdopodobieństwem zrozumieją, co oznacza brak czasu i docenią zaangażowanie. Blogowanie z pomocą social media W tej chwili praktycznie każdy rozpoznawalny blog działa wielokanałowo. Autorzy zakładają profile w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter, Instagram, czy – to ważne dla blogerów biznesowych – Linkedin, żeby zwiększyć swoje zasięgi i zdobywać nowych czytelników. Technika sprzyja zapracowanym – często jednym kliknięciem możesz opublikować swój wpis we wszystkich kanałach. Zdecydowanie opłacalne jest polubienie się z social mediami, jednak pamiętaj – tam wszystko dzieje się szybciej, więc warto regularnie śledzić pojawiające się komentarze i nie zostawiać aktywnych użytkowników z niczym. To osłabia wizerunek profesjonalisty Odpowiadaj na komentarze Ano wlaśnie – komentarze. Jednym z najważniejszych nawyków, które powinien wyrobić sobie bloger biznesowy, jest odpowiadanie na aktywność swoich czytelników. Nawet krótka interakcja pokazuje Twój szacunek do odbiorcy i tym samym zachęca go do ponownego odwiedzenia strony i polecenia jej znajomym (to naprawdę najlepszy marketing). Ze szczególną starannością podchodź do odpowiedzi na wszystkie negatywne i sceptyczne komentarze. Nie wpadaj w gniew, nie wyśmiewaj czytelnika, przedstawiaj tylko rzeczowe argumenty, dopytuj i wyjaśniaj. Niektórzy nie radzą sobie z emocjami w sieci, jednak najlepszą strategią jest przyjęcie, że wątpliwości czytelnika są uzasadnione, a jeśli masz pewność, że racja leży po Twojej stronie, odsyłaj do dowodów i rzetelnych źródeł. Zawsze z zachowaniem pełnej kultury. To podstawowe zasady, których niestety wciąż nie przestrzega znacząca część osób publikujących w sieci. Pomagaj, dziel się wiedzą Nie traktuj swojego doświadczenia jako wiedzy tajemnej. Dziel się z innymi, pomagaj, jeśli masz taką możliwość. Oczywiście nie chodzi o to, żeby prawnicy zaczęli udzielać porad za darmo, a specjaliści od marketingu tworzyli komuś strategię w odpowiedzi na pytanie zadane w komentarzu. Zależy Ci na zbudowaniu marki profesjonalisty, więc na pewno nie stracisz, jeśli napiszesz post, z którego czytelnicy mogą się czegoś nauczyć (tak naprawdę wszystkie Twoje wpisy powinny tak wygladać), nakręcisz film instruktażowy lub pomożesz komuś rozwiązać prosty problem. Dzielenie się wiedzą pokaże Cię jako osobę pewną swoich umiejętności, a przecież tak właśnie jest, prawda? Na koniec zatroszcz się o to, aby poznać statystyki swojego bloga. Sprawdź, w jaki sposób czytelnicy na niego trafiają, które wpisy zyskują największą popularność, jak prezentuje się podział demograficzny. To pozwoli Ci na bardziej precyzyjne tworzenie treści, która powinna byc dopasowana do grupy docelowej. Macie ulubionych blogerów piszących na tematy biznesowe?

Ewolucja czasu pracy – czy skończyliśmy z 9-17?

Przychodzenie do pracy punktualnie o 9:00 i wychodzenie o 17:00 to dla wielu stałe punkty roboczego tygodnia. Coraz częściej słyszy się jednak o elastycznym czasie pracy, a wiele firm decyduje się na wprowadzenie dodatkowych – poza regulowanymi przez ustawę – przywilejów związanych z tym obszarem zatrudnienia. Założenie jest proste. Pracownik może zająć swoje stanowisko pracy pomiędzy 8:00 a 10:00 i opuścić je po 8 godzinach, czyli w przedziale 16:00 – 18:00. Nie jest też zobligowany, żeby codziennie przychodzić o tej samej godzinie. Bladym świtem przy biurku Kombinowanie z czasem pracy jest stare jak świat i dotyka praktycznie każdą grupę wiekową. Studenci gimnastykują się, żeby przy pełnym etacie zdążyć na poranne lub popołudniowe zajęcia, które nie zawsze idealnie pasują do przedziału 9-17. Rodzice robią wszystko, żeby zdążyć na przedstawienie szkolne dziecka, a osoby, które po pracy mają mnóstwo innych zajęć, zastanawiają się, czy uda się wybrać tańszy kurs językowy o 16:00 zamiast droższego o 18:00. Elastyczny czas pracy ułatwia to zadanie i chroni przed cotygodniowym przymusem pojawiania się przy biurku przełożonego z miną zbitego psa. Dla samego menadżera ta sytuacja może być dość komfortowa. Jeśli w dziale pracuje 10 osób, istnieje spora szansa, że ktoś będzie na miejscu od 8 do 18. Jednak kiedy większość pracowników wybierze możliwość wcześniejszego rozpoczynania pracy, pojawia się problem – punktualnie o 16:00 biuro pustoszeje. A co jeśli prezes wybierze się na popołudniowy spacer po korytarzach firmy? Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie w ten chaos jakiejś metody i uzgodnienie z pracownikami działowego grafiku, dzięki czemu każdego dnia po 16 ktoś będzie „na dyżurze”. Praca bez wychodzenia z łóżka? Niektórzy pracodawcy idą dalej i wprowadzają możliwość tak zwanej telepracy, czyli pracy z domu. Dla wielu pracowników to marzenie, dla menadżera albo dobre rozwiązanie, albo najgorszy koszmar. Taki system ma mnóstwo zalet. Pracownikowi, któremu dojazd do pracy zajmuje godzinę, a charakter obowiązków na dany dzień sprzyja wykonaniu ich w domu, taka opcja oszczędzi frustracji wynikającej z poczucia zmarnowanego czasu. Może dłużej pospać, dzięki czemu do komputera usiądzie wypoczęty, a nie z worami pod oczami. Plusów jest więcej. W większości firm pracuje się w open space, przez co wykonywanie obowiązków wymagających dużego skupienia jest dla niektórych niemożliwe, szczególnie jeśli reszta zespołu ma akurat luźniejszą chwilę, którą wykorzystuje na plotki. Wady takiego rozwiązania? Osoby traktujące pracę z domu jako kolejny dzień wolny. Nadużycia mogą odbić się na biznesie, w szczególności jeśli duża część obowiązków danej osoby to uczestniczenie w spotkaniach. Nierzadko dochodzi do sytuacji, w której coraz częściej łapiemy się na tym, że kiedy potrzebujemy porozmawiać z pracownikiem, on nie jest dostępny, ponieważ „pracuje z domu”. Oczywiście nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności nie odpowiada na maile, a jego służbowy telefon został na firmowym biurku… Przyszłość w rytmie work-life balance Zarówno elastyczne godziny pracy, jak i wykonywanie obowiązków z domu wpisują się w koncepcję zarządzania czasem work-life balance. Jej celem jest odnalezienie równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym. W firmach na całym świecie powstają programy osiągnięcie takiego złotego środka. Przykłady? Możliwość skorzystania z profesjonalnej domowej opieki medycznej w przypadku choroby członka rodziny, przedszkola pracownicze i przeciwdziałanie powstawaniu kultury nadgodzin przez szkolenia i odpowiednią komunikację. Korporacje wierzą, że dzięki takim przywilejom pracownicy będą bardziej wydajni. Bo przecież nie chodzi o to, jak długo robimy dane zadanie, tylko czy jego efekt odpowiada potrzebom biznesowym organizacji, prawda? Czy w Waszych firmach wdraża się już rozwiązania oparte na work-life balance?

Nie zasiedź się! 5 prostych ćwiczeń które możesz wykonać w biurze.

Praca siedząca zabija Twój kręgosłup” – czytasz kolejnego pięknego dnia… siedząc za biurkiem. Kiwasz głową, cicho przytakujesz i zastanawiasz się, jak pogodzić te wszystkie złote rady z koniecznością przesiadywania przed komputerem od 9 do 17 przez pięć dni w tygodniu (albo i więcej, wiemy, że w domu robisz dokładnie to samo). Czasem zajrzysz na siłownię, pobiegasz, może pójdziesz na basen – to świetnie! Jednak warto pomyśleć o czymś, co sprawi, że Twój kręgosłup będzie Ci służył jeszcze przez jakiś czas bez konieczności rzucania pracy. W końcu nie każdy ma to szczęście otrzymywania wynagrodzenia za bycie instruktorem jogi czy aerobiku, prawda? Dobre wieści! Do pracy, nawet tej całkowicie siedzącej, też można przemycić trochę ruchu i nie chodzi nam tutaj o sprint do ksera, czy ćwiczenie nadgarstków przy robieniu sobie piątej kawy. Prezentujemy kilka prostych ćwiczeń, które warto włączyć do swojej codziennej rutyny.  Skłony, skręty, uciski 
  1. Usiądź (no tak, przecież już to robisz…) i złącz stopy oraz kolana. Staraj się naciskać nimi na siebie.
  1. Widzisz jakąś ścianę! Świetnie. Nie obawiaj się, że zostaniesz wyśmiany (w końcu to nie Ciebie będzie boleć za parę lat) tylko podejdź i stań do niej tyłem. Przyciśnij piętę i naciskaj z delikatnie zgiętą nogą. Teraz czas na drugą nogę. Możesz powtarzać do momentu aż przełożony nie zagoni Cię na stanowisko pracy, ale jeśli masz gadane, to przekonaj go, żeby też poćwiczył. Kiedyś Ci za to podziękuje.
  1. Napięcie w pracy nie jest dobre, chyba że dotyczy mięśni brzucha. Żeby wykonywać to ćwiczenie, nie musisz nawet odchodzić od komputera. Napinaj brzuch, możesz też okazjonalnie coś upuścić i zrobić kilka skłonów w bok.
  1. Czas na kark. To właśnie on często okazuje się największym problemem, kiedy wracamy do domu po ciężkim dniu. Pomoże mu pochylenie w bok z równoczesnym naciskiem dłoni. Kiedy już jesteś w tej pozycji – spróbuj wyprostować głowę. Powtórzenie tego kilka razy w ciągu dnia sprawi, że rzadziej będziesz marzył o prywatnym masażyście.
  1. Wstań i unieś ręce nad głową (naprawdę wysoko). Złap za nadgarstek jednej ręki i odciągaj ją jak najdalej w przeciwną stronę. Zrobione? Czas na drugą rękę.
Pamiętaj, żeby w trakcie pracy zachowywać odpowiednią postawę. Plecy powinny być proste i oparte o fotel, a kąt w kolanach wynosić ok 90 stopni. Jeżeli jeszcze nie wyrobiłeś sobie tego nawyku, to prawie pewne, że będziesz o tym zapominać. Nie znaczy to, że możesz odpuścić. Powracaj do właściwej postawy za każdym razem, kiedy sobie o niej przypomnisz. Nieprawidłowe jest wypinanie klatki piersiowej do przodu, ponieważ wtedy niewłaściwą pozycję przyjmują zarówno głowa, jak i szyja.  Rozchodź to  Wiesz, że jeśli przez cały dzień pracujesz przed komputerem, co godzinę przysługuje Ci 5-minutowa przerwa od monitora? Większość z nas niesłusznie lekceważy ten zapis, pozbawiając się szansy na chociażby przejście się po biurze (pamiętaj, że w trakcie tej przerwy powinieneś wykonywać „inne obowiązki służbowe”). Ostatnio modne stały się wszystkie aplikacje i urządzenia, które monitorują nasz codzienny ruch, również ten w biurze. Mała, estetyczna opaska na rękę może dać Ci znać, kiedy siedzisz już zbyt długo, dzięki czemu przypomnisz sobie, że czas na krótki spacer. Ma jedną wadę, chociaż w kontekście ruchu może to być ogromna zaleta – jest bardzo uzależniająca!  Każdy wie, że w życiu warto mieć dobre plecy, dlatego dbanie o kręgosłup to coś, o czym musisz zacząć myśleć, niezależnie od tego, czy masz 25, czy 50 lat. Kiedy będziesz w pracy, rozejrzyj się. Na pewno znasz przynajmniej jedną osobę, która narzeka na koszmarny ból i przynajmniej raz w tygodniu wydaje majątek u masażysty lub fizjoterapeuty. Bądź mądrzejszy i zacznij o tym dbać odpowiednio wcześnie, a gwarantujemy, że nie pożałujesz, a inni będą Ci zazdrościć.  

Konflikt w zespole – jak sobie z nim radzić?

W pracę w zespole wpisany jest konflikt. Jeżeli zespół pracuje ze sobą już jakiś czas, jest prawie niemożliwe, że wszyscy zawsze będą się ze sobą zgadzać w każdej kwestii. Rolą menadżera nie są próby dążenia do takiej utopii, ale odpowiednio wczesna identyfikacja problemów i mądre działania prowadzące do ich rozwiązania. Pierwszy element jest tu szczególnie ważny. Nierzadko lider deklaruje, że z rozwiązywaniem konfliktów nie ma żadnych problemów, jednak uparcie stara się nie zauważać tych, które powstają w grupie jego współpracowników. Mimo że atmosferę można ciąć nożem, on nie reaguje, bo przecież jeśli nikt się nie skarży, to problem nie istnieje, prawda? Takie spojrzenie na sytuację nie jest właściwe. Ignorowany konflikt będzie narastał i niekorzystnie odbije się na biznesie. W takim razie co robić? Bądź krok do przodu Praca nad problemem nie zaczyna się (a przynajmniej nie powinna) dopiero wtedy, kiedy się pojawi. Zadaniem odpowiedzialnego menadżera jest wykreowanie takiej kultury komunikacyjnej, w której każdy, niezależnie od stanowiska, czuje, że ma prawo do zabierania głosu i nie zostanie przy tym zlekceważony. Dzięki partnerstwu w zespole, konflikt, kiedy już się pojawi, zostanie szybko i bezboleśnie rozwiązany. Myśl tak, jak Twój zespół Nie ma nic gorszego niż przełożony, który nie słucha i nie stara się zrozumieć swoich podwładnych. W roli lidera musisz starać się myśleć jak kilka osób, a egocentryzm jest absolutnie niedopuszczalny. Słyszałeś o decentracji interpersonalnej? To świadomość, że poza naszym sposobem postrzegania rzeczywistości istnieją jeszcze inne. Pomaga wejść w położenie drugiej strony, zrozumieć jej potrzeby i motywacje. To umiejętność, którą dobry menadżer powinien mieć rozwiniętą na najwyższym poziomie. Słuchaj uważnie i analizuj na co dzień, a w trakcie spięć jeszcze intensywniej. Tylko w ten sposób uda się zlikwidować nie tylko objawy, lecz także przyczyny trudności. Znaj strony konfliktu Poznaj zdanie wszystkich współpracowników zaangażowanych w sytuację. Zorientuj się, czy konflikt dotyczy dwóch grup, czy może osób, a reszta tak naprawdę nie staje po żadnej stronie lub działa w zgodzie z własnymi sympatiami, a nie potrzebami biznesowymi firmy. Jeżeli sytuacja dotyczy ogółu, a wybór strony konfliktu, która ma rację, nie jest oczywisty, postaraj się włączyć w dyskusję wszystkich. Oczywiście istnieją sytuację, w których Twoje duże doświadczenie i znajomość firmy muszą posłużyć do samodzielnego podjęcia trudnej decyzji (np. w przypadku impasu w grupie). Zrób to – taką masz rolę. Pamiętaj jednak o zachowaniu szacunku do opinii wszystkich zainteresowanych. Odsuń kwestie prywatne Absolutnie i pod żadnym pozorem nie plotkuj. Nie wypada, szczególnie na Twoim stanowisku. Wiemy, że jesteś też człowiekiem i masz prawo do tego, żeby niektórych członków zespołu lubić mniej lub bardziej, jednak osobiste sympatie i animozje nie mogą wpłynąć na stosunek do sprawy. Nie chodzi tylko o to, żeby podejmować decyzje w miarę obiektywnie. Jeśli widzisz, że pomiędzy dwiema osobami pojawia się napięcie, nie rozmawiaj z żadną z nich na temat drugiej strony. Nie żartuj, nie daj się wciągnąć w gierki, przez które ktoś może poczuć, że jesteś po jego stronie i co gorsza podzielić się tym z innymi. Musisz zrobić wszystko, aby inni mieli świadomość, że wszystkie Twoje wybory podyktowane są obowiązkami biznesowymi, a nie względami prywatnymi. Na koniec pamiętaj, że rozwiązanie konfliktu w zespole nie kończy się tylko na osiągnięciu względnego kompromisu. Zadbaj, aby atmosfera była czysta, nastroje stabilne, a wszyscy wiedzieli, co stoi za podjęciem konkretnej decyzji.  

Palący problem – przywileje dla palaczy w miejscu pracy?

Codziennie, równo co godzinę, niezależnie od pogody i obciążenia pracą, zakłada kurtkę i wychodzi „zaczerpnąć powietrza” na zewnątrz. Wraca po kilkunastu minutach, wciąż w oparach dymu tytoniowego i nie zważając na kwaśne miny kolegów, robi swoje. Znasz ten typ? A może sam nim jesteś? Palacze w pracy to coraz częściej temat kontrowersyjny i niewygodny. Zarzuca się im, że często korzystają nawet z podwójnego czasu przerwy przysługującej w ciągu dnia, przez co osoby niepalące czują się poszkodowane. Miłośnicy dymka bronią się i twierdzą, że na fajce omawia się najważniejsze sprawy biznesowe, a do biurka wraca z zupełnie nowym pomysłem na rozwiązanie ważnego problemu. No i te znajomości… Jak jest naprawdę? Dlaczego przeszkadzają? To wydaje się być całkiem proste. Kiedy w dziale mamy samych palaczy, problem nie jest aż tak widoczny, jednak jeśli znajdzie się tam również osoba niepaląca, wyliczenia mogą być dla niej bardzo krzywdzące. Załóżmy, że pracownikowi przysługuje 30 minut przerwy, którą najczęściej wykorzystuje na obiad. Jeśli nie pali, to zazwyczaj będzie jedyna okazja do przerwania pracy w ciągu dnia. Oczywiście według zasad pracy, przerwy na papierosa powinny być odliczane od wyjścia na lunch, jednak w praktyce często tak nie jest, szczególnie jeśli pali sam przełożony. Przyjmując, że każdy papieros to 10 minut (w końcu trzeba zjechać z ostatniego piętra biurowca…), osoba zaciągająca się średnio co godzinę może zyskać nawet 80 minut! Jeśli myślicie, że z przyzwoitości jada w domu, to raczej nie macie racji 😉 Oczywiście można powiedzieć, że niepalący też mają mnóstwo sposobów na „kradzież” służbowego czasu, np. siedząc na Facebooku, plotkując ze znajomymi z sąsiedniego działu, czy wychodząc do sklepu. Śmiało można jednak powiedzieć, że palenie nierzadko jest widziane jako najbardziej naturalny odpoczynek od pracy. W końcu co poradzić na nałóg, prawda? Polecenie służbowe – rzucić? Wszystko ma jednak drugą stronę medalu. Chociaż przedsiębiorstwa raczej nie decydują się na wystosowanie oficjalnej komunikacji, która potępiałaby palenie w trakcie pracy, coraz częściej widać nieco subtelniejsze formy walki z taką sytuacją. Organizowane są specjalne programy pomagające uzależnionym pracownikom rzucić palenie. Niektórzy działają bardziej radykalnie – likwidują popularne kiedyś firmowe palarnie, jednak wszyscy wiedzą, że na najbardziej opornych to nie zadziała. Najskuteczniejsze jest chyba nieoficjalnie rozpowszechnianie się popularnego przekonania, że palenie wyszło już z mody, a zastąpiła je chęć dbania o zdrowy tryb życia i uprawianie sportu. W końcu refinansowany jest Multisport, a nie paczka fajek. Pal z klasą A co z samymi palaczami? Jeśli do nich należysz, zastanów się, czy nie nadużywasz swobody, którą dostajesz od wyrozumiałego pracodawcy. W końcu chcesz żyć dobrze ze swoimi kolegami – obserwuj, czy Twoje wyjścia na papierosa nie są dla nich powodem do frustracji. Nie chodzi tylko o czas. Nałogowy palacz, który jest przyzwyczajony do zapachu dymu tytoniowego, może nie zauważyć, że przynosi nieprzyjemną woń również do sali konferencyjnej. Warto zadbać o to, żeby w kieszeni zawsze mieć odświeżacz do ust lub miętówki. Nie chcesz dopuścić do sytuacji, w której ktoś będzie zmuszony do subtelnego zwrócenia Ci uwagi (np. bezpośredni przełożony). Nie podlega wątpliwości, że polityka firmy odnośnie palenia papierosów to być może nie kluczowa, ale dość istotna kwestia dla pracowników – zarówno palaczy, jak i niepalących. Jeżeli pojawia się problem na tym tle, nie należy go ignorować i wspólnie pracować nad rozwiązaniem. Stworzenie przejrzystych zasad to też ciekawe wyzwanie dla działów HR. Może warto je wdrożyć?

Jak przygotować się do pracy z nowym zespołem?

Zmiana miejsca pracy na poziomie menadżerskim jest nieco bardziej skomplikowana niż w przypadku niższych stanowisk. Kierownik lub dyrektor, poza koniecznością nauczenia się współpracy z nowymi osobami, „dziedziczy” także zespół, którym będzie musiał zarządzać. To duże wyzwanie i – wbrew temu co czasem można usłyszeć – spontaniczne podejście do sytuacji może nie być tym najlepszym. Dobry plan pomoże w bezproblemowym przejściu przez proces zmiany i ułatwi zapamiętanie wszystkich potrzebnych kroków. No dobrze, koniec teorii – jak właściwie działać? „Tomek, prawda?” – znaj imiona, okaż szacunek Jeśli uważasz, że wstępne informacje na temat nowego zespołu powinieneś zdobyć w pierwszym dniu pracy, to jesteś w błędzie. Na pewno możesz dowiedzieć się czegoś odrobinę wcześniej. Poproś swojego przełożonego lub osobę, której miejsce będziesz zajmował o krótkie profile tych osób. Kiedy spotkasz się z nimi po raz pierwszy, wykaż się znajomością imion i funkcji pełnionych w organizacji. Dzięki temu będą wiedzieć, że, chociaż jeszcze się nie znacie, masz szacunek do nich i ich pracy. Brzmi dobrze, prawda? To, co absolutnie odradzamy wszystkim nadgorliwcom to przetrząsanie Facebooka w poszukiwaniu kont swoich przyszłych podwładnych i powitanie ich radosnym pytaniem o zdjęcia z wakacji w Mediolanie 3 lata temu i imię nowo narodzonej córki. Mogą się (słusznie zresztą) przestraszyć. Coś o sobie Odkryj trochę tajemnic i daj zespołowi kilka faktów na swój temat. Skup się na ścieżce zawodowej. Powiedz, w których firmach i na jakich stanowiskach miałeś okazję pracować wcześniej, dodaj, czym się wtedy zajmowałeś. To w końcu ludzie z tej samej branży, mogą kojarzyć Twoje projekty, kto wie, czy nie okaże się, że macie wspólnych znajomych lub byłych współpracowników. Takie odkrycia często pomagają przełamać lody. Na koniec dodaj coś prywatnego, oczywiście bez opowiadania historii życia. Podziel się swoją pasją lub nietypowymi zainteresowaniami. Niech wiedzą, że mają do czynienia z człowiekiem, a nie botem. Powiedz im, jak pracować Nowy szef to dla wielu nowy sposób pracy. W końcu każdy menadżer preferuje nieco inny tryb działania. Twój przyszły zespół na pewno zastanawia się, co będzie dla Ciebie wyznacznikiem dobrze wykonanej pracy, a także w jaki sposób zamierzasz to mierzyć i oceniać. Przemyśl to i przygotuj się wcześniej do takiej rozmowy. Odwlekanie jej zwiększa chaos i prowadzi do nieporozumień, które mogą przerodzić się w konflikty. W grupie i tête-à-tête Oczywiście w ramach wdrożenia musisz znaleźć czas na wstępne spotkanie (a może nawet kilka) z całym zespołem, lecz w dobrym tonie będzie też porozmawianie z każdym sam na sam. Staraj się, żeby nie wyglądało to jak przesłuchanie. Gwarantujemy, że po kilku takich rozmowach będziesz mógł określić, z jakim typem pracownika masz do czynienia. Pamiętaj o swoich obserwacjach, jednak bądź otwarty na zmianę zdania – w końcu pozory często mylą! Musztra, lizus, a może kumpelstwo? Jesteś nowy i nie staraj się z tym walczyć. Wiemy, że to niekoniecznie komfortowa sytuacja, ale uwierz, że najbanalniejsze rady „bądź sobą” i „zachowuj się naturalnie” są w tej sytuacji jak najbardziej trafne. Niektórzy mają tendencję do przyjmowania skrajnych postaw. Mamy więc nowego menadżera z twardą ręką, który od pierwszej godziny pracy chce pokazać, kto tu rządzi i kogo należy się bać. Można też w drugą stronę. Strategia „na dobrego ziomka”, który chce zaprzyjaźnić się z wszystkimi pracownikami i pokazać, ile ma w sobie luzu, może nie wzbudzić zaufania i w konsekwencji pozbawić Cię szacunku. Daj znać, że Twoje drzwi są zawsze otwarte i w razie problemu każdy pracownik – nie tylko specjalista, lecz także asystentka, czy administrator – może się do Ciebie zgłosić. Pamiętaj, że nie odpowiadasz jedynie za cele biznesowe, ale jesteś pierwszą osobą, do której zespół powinien przyjść np. w wypadku wystąpienia dylematu etycznego. Na końcu zachęcamy do rozwijania kultury komunikacji. Ucz, że o wątpliwościach się rozmawia i oczywiście sam dawaj jak najlepszy przykład takiego podejścia.
mity na temat poszukiwania pracy

Prawda prawdzie nierówna – mity na temat szukania pracy

Chociaż z całego serca życzymy wszystkim, żeby pracodawcy sami uderzali do nich drzwiami i oknami, rzeczywistość bywa dość brutalna – większość z nas przynajmniej kilka razy w życiu samodzielnie poszukuje pracy. Kiedy to się dzieje w tajemniczy sposób trafiamy na dziesiątki specjalistycznych poradników i dobrodusznych znajomych, którzy zupełnie za darmo uraczą swoimi historiami związanymi z polowaniem na zatrudnienie. W gąszczu informacji na pewno trafisz na te, które, delikatnie mówiąc, będą mało wiarygodne. O co chodzi? Skoczków odrzucamy na wstępie Pewnie spotkałeś się ze stwierdzeniem, że osoba często zmieniająca zatrudnienie w pewnym momencie nie będzie w stanie znaleźć nowej pracy. Kiedyś naturalne było to, że pracownik zostaje w swoim pierwszym miejscu pracy na długie lata, jeśli nie na stałe. Jednak czasy się zmieniły, zarówno ze względu na większe możliwości związane z mobilnością, jak i mniejszą stabilność rynku – przezorna osoba nie szuka pracy dopiero wtedy, kiedy otrzymuje wypowiedzenie, ale gdy czuje, że w danej firmie nie może już rozwijać swoich kompetencji. Pracodawcy i rekruterzy są tego coraz bardziej świadomi. Perfekcyjnie przygotowani rekruterzy Rekruter to pan i władca, który przed spotkaniem zna każdy szczegół Twojego życiorysu. Na pewno przeczytał CV przynajmniej trzy razy, zdążył podkreślić wszystkie kompromitujące literówki, zadzwonić do byłych pracodawców, przejrzeć profil na Linkedin i publiczne zdjęcia na Facebooku. Tylko że… wcale nie. Dobre przygotowanie rekrutera opiera się na doświadczeniu i umiejętności szybkiego (wstępnego) zweryfikowania Twoich kompetencji. Zazwyczaj jednak jest to bardzo zapracowany pracownik, na którym ciąży stresujący obowiązek znalezienia najwłaściwszej osoby na często kluczowe w firmie stanowisko. Może zdarzyć się tak, że Twoje CV zobaczył 3 minuty przed spotkaniem, a jego profesjonalizm nie wynika z dobrego przygotowania tylko umiejętności sprawiania wrażenia. Swoją drogą Ty też powinieneś ją opanować.   Pracę dostaję ten, kto ma najwyższe kwalifikacje Tak byłoby idealnie, prawda? Niestety, rzeczywistość to nie utopia, a rekruter jest tylko człowiekiem, który może nie zauważyć, że Twoje CV pozytywnie wyróżnia się spośród setki innych, a na rozmowie nieszczęśliwym trafem nie „zaiskrzy”. Wiele osób błędnie uważa, że zaproszenie na rozmowę to jasny komunikat, że stanowisko jest jeszcze wolne. W praktyce nie jest to nic pewnego. Warto pamiętać o tym, że równocześnie może trwać rekrutacja wewnętrzna, a pracownicy zapewne próbują polecić kogoś ze swojej sieci kontaktów. Negocjacje surowo zabronione Najlepszy pracownik to taki, który zapytany o oczekiwane wynagrodzenie podaje sumę z dołu przygotowanych przez pracownika widełek, nie negocjuje, kiedy dostaje ofertę i nigdy nie pyta o dodatkowe benefity. Jeśli ośmielisz się złamać tę niepisaną zasadę, stanowisko przepadło, tak? Absolutnie nie. Przedsiębiorstwa, otwierając rekrutację na dany wakat, nigdy nie ustalają jednej konkretnej kwoty wynagrodzenia, w którą kandydat musi się wstrzelić i zaakceptować. Wynagrodzenie zazwyczaj mieści się w widełkach, a pracodawca często jest przygotowany na to, że wybrany kandydat będzie chciał negocjować. Można to robić nie tylko z pensją – elementem wynagrodzenia są też przecież wszelkie dodatkowe benefity, a także elastyczne godziny, możliwość pracy zdalnej itp. Chociaż przy każdej okazji zachęcamy do aktywnego budowania swojej sieci kontaktów, mitem pozostaje również stwierdzenie, że pracę można zdobyć jedynie przez znajomości. Z ręką na sercu zapewniamy, że rekrutacje zewnętrzne również kończą się powodzeniem, a regularne dopieszczanie swojego życiorysu to coś, czego nie powinno się lekceważyć.

Executive coaching szyty na miarę – w jaki sposób zyska na nim mała firma?

Jeżeli coś ma działać wszędzie, nie zadziała nigdzie. Pewnie wielokrotnie słyszałeś te słowa, przez co mogłeś zdążyć uznać je za banał. Wbrew pozorom nie należy ich lekceważyć. Pomoc w postaci coachingu często jest krytykowana ze względu na ogólne prawdy i frazesy wypowiadane przez niektórych „specjalistów” – głównie tych, którzy merytoryczne zaplecze swoich metod stawiają niżej niż liczbę występów w mediach. Tymczasem narzędzie powinno być dopasowane do odbiorcy, jest to szczególnie istotne kiedy pracujemy zarówno z menadżerami z dużych korporacji, jak i mniejszych firm. Specjaliści, którzy na co dzień zajmują się małym biznesem mają zupełnie inne potrzeby rozwojowe, różnić będą się również same korzyści wyniesione z takiego procesu. O jakich zyskach mowa? Nie tylko mentor Mniejszy biznes to często mniejszy zespół, a co za tym idzie – więcej pracy i krytycznych momentów, przynajmniej na początku. Tryb działania jest bardzo dynamiczny, co często skutkuje szybkim przeciążeniem. Takie wypalenie nie jest dobre dla przedsiębiorstwa, które przecież musi starać się dwa razy silniej niż większa konkurencja. Sesja z executive coachem pomoże w nabraniu odpowiedniej perspektywy. Warto dodać, że styl takiego coachingu powinien być bardziej partnerski niż w przypadku większych firm, gdzie osoby odpowiedzialne mogą mieć swoją, bardzo ustrukturyzowaną wizję procesu, do której, przynajmniej po części, trzeba się dopasować. Menadżer mniejszego biznesu oczekuje raczej luźniejszych i bardziej bezpośrednich relacji – oczywiście z zachowaniem pełnego profesjonalizmu. Zrozumieć biznes Osoby związane z niedużymi przedsiębiorstwami i stratupami mogą być doświadczonymi specjalistami, którzy na rynku pracy funkcjonują już kilkanaście lat, ale też osobami z  rewelacyjnym pomysłem i planem na jego realizacje, jednak bez sporej znajomości biznesu. Ci ostatni oczekują, że coach będzie posiadał pewną wiedzę i nie okaże się laikiem w dziedzinie. Wtedy mówimy o mentoringu lub doradztwie. Coach nie doradza. Zadaje właściwe pytania prowadząc Klienta przez proces. Jeśli trafią na prawdziwego profesjonalistę, mogą zyskać nie tylko dobry warsztat umiejętności miękkich, lecz także rzeczywiste zrozumienie konkretnych biznesowych potrzeb. Należy jednak pamiętać że sesja mentoringowo doradcza powinna być oddzielnym elementem programu pracy z Klientem. Jak utrzymać motywację? Tym, co szczególnie przyda się w opisywanej tu sytuacji, jest umiejętność dbania o utrzymującą się wysoką motywację zespołu. Menadżerowi przyda się więc kompleksowe szkolenie z odpowiedzialnego motywowania, które będzie efektywne, a jednocześnie zdrowe i niezagrażające wypaleniem, czyli skutkiem odwrotnym do zamierzonego. Executive Coaching to nie szkolenie mające na celu uzupełnienie kompetencji. Coaching wspiera definiowanie potrzeb i ustalenie planu ich realizacji. Mądre zarządzanie czasem Doba ma tylko 24 godziny, więc trzeba zrobić wszystko, żeby rozplanować je naprawdę rozsądnie. Szczególnie w małej firmie, gdzie brak dobrego planu często prowadzi do nadgodzin i niewyrabiania się z goniącymi terminami. Zarządzanie czasem to kolejna istotna umiejętność, której szlifowania wymaga się od menadżera. Niektórzy mają ją wrodzoną, inni nie powinni tracić nadziei i zapewnić sobie wsparcie specjalisty, który pomoże ustalić plan działania i kolejne kroki realizacji celu. Ustalanie priorytetów i delegowanie zadań Na końcu warto wspólnie z coachem przejść przez temat tworzenia hierarchii zadań i delegowania obowiązków. Jest to szczególnie ważne, ponieważ w mniejszych przedsiębiorstwach zarówno struktura, jak i sam zakres zadań raczej nie są aż tak sztywne jak w wielkich korporacjach (gdzie opracowaniem tego zajmuje się zazwyczaj cały osobny zespół). Proces uzgadniania obowiązków może wydawać się przez to trudniejszy, ale też nieco bardziej elastyczny. Sesja z doświadczonym coachem, pozwoli ułożyć sobie wszystko krok po kroku i być może obroni przed popadnięciem w niepożądany chaos.

Jak zorganizować przestrzeń w pracy?

Twoje biurko wygląda jak po wizycie perfekcyjnej pani domu. Wszystko ma swoje miejsce, data w kalendarzu zawsze jest aktualna, a poszczególne kolory karteczek przypisane są do zadań wykonanych, wykonywanych i planowanych. A może wręcz przeciwnie – to królestwo chaosu, gdzie od ręki znajdziesz wszystko poza tym, czego aktualnie potrzebujesz, telefon jest przykryty pismami branżowymi sprzed 2 lat, a na tablicy korkowej obok rysunków dziecka wiszą raporty, mapy, notatki… W pracy przebywamy ok. 40h tygodniowo. To wystarczy, żeby zacząć traktować biuro jak drugi dom, a w domu – nawet tym udawanym – wypadałoby czuć się dobrze. Pomoże w tym inteligentne zaplanowanie przestrzeni.   Siła ergonomii Czy miejsce pracy może poprawić efektywność? Pewnie i właśnie w ten sposób powinno to działać. Pomocnym terminem jest tutaj ergonomia, czyli nauka o optymalnym przystosowaniu stanowisk, procesów i środowiska pracy do możliwości psychofizycznych człowieka, tak by nie tylko uchronić jego życie i zdrowie, lecz dać mu również możliwość jak najlepszego rozwoju osobowości. Biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie w pracy zazwyczaj musimy być najbardziej produktywni, dobra organizacja biurka w firmie może być ważniejsza od porządku utrzymywanego w domu.  Czas-start! Od czego zacząć? Rozejrzyj się i sprawdź, czy na Twoim biurku nie zalegają tony kartek. W biegu mamy tendencję do odkładania dokumentów na jeden stos, który później rośnie i zaczyna przypominać gigantycznego potwora z papieru. Sam proces jest bardzo prosty, Drukujesz coś, czytasz, a później, zamiast wyrzucić do kosza, odkładasz na bok, bo „przecież może się jeszcze przydać”. Sytuacja powtarza się z każdym dokumentem… Zmień to przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszym jest oczywiście porządek i pozbycie się nawyku chomikowania rzeczy. Drugi to bezpieczeństwo. W końcu nie chcesz wyjść na osobę, która postępuje w sposób ryzykowny z firmowymi papierami. Marsz do niszczarki!   Strefy pracy, strefy prywatne Jeżeli jesteś związany z firmą już kilka lub kilkanaście lat, na pewno na Twoim biurku można znaleźć rzeczy związane nie tylko z pracą. To nic złego czy dziwnego, jednak podstawowa zasada to oddzielenie strefy obowiązków od tej prywatnej. Nie trzymaj rysunków dzieci tam, gdzie konspektów kolejnego prowadzonego przez Ciebie projektu. Warto zastosować się do reguły mówiącej, że rzeczy osobistych nie powinno być więcej niż trzy – działają jak dystraktory, a przecież nie chcesz, żeby cokolwiek Cię rozpraszało. Porządny koniec pracy Kiedy zbliża się 17, z prędkością światła chwytasz teczkę i wybiegasz z biura, nie zważając na to, co zostawiłeś na biurku? Nic dziwnego, każdy chce jak najszybciej znaleźć się w domu, jednak 5 minut przed wyjściem warto spróbować chociaż trochę ogarnąć przestrzeń wokół. Pomyśl, że kolejnego dnia nie będziesz musiał zaczynać od konieczności uporządkowania materiałów, tylko od razu będziesz gotowy do kontynuowania pracy. Ta prosta czynność to wbrew pozorom trudne do wpojenia działanie, jednak jeżeli zmusisz się, żebyo tym pamiętać, już po kilku razach wejdzie Ci w nawyk. Nie tylko na zewnątrz Wprowadź zasady higieny także do komputera, na którym pracujesz. Twój pulpit naprawdę nie musi być zawalony wszystkimi możliwymi ikonami (wiemy, że to trudne, ale naprawdę!). Co tydzień przenoś te, z których nie korzystasz i nie bój się wyrzucania. Także maili – porządek w skrzynce potrafi zaoszczędzić naprawdę dużo czasu. Bardzo pomocne mogą okazać się foldery, dzięki którym posegregujesz wiadomości na kategorie. Na koniec… sprawdź, po której stronie biurka leży Twój telefon. Jeśli jesteś osobą praworęczną, powinien znajdować się po prawej stronie, jeśli to lewą ręką posługujesz się sprawniej – po lewej. W ten sposób będziesz mógł podnosić słuchawkę w naturalny sposób, bez obciążania swojego ciała.  

LinkedIn – jak dotrzeć do klientów i partnerów przez indywidualny profil

Być może zastanawiałeś się, czy na Linkedin możesz działać bardziej biznesowo, nie posiadając konta firmowego. Odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Odpowiednio prowadzony profil osobisty pozwala równie skutecznie docierać do potencjalnych klientów czy partnerów. W jaki sposób to robić? Jak zwykle – nie istnieje jedna magiczna recepta na wszystko, jednak przedstawiamy kilka w miarę uniwersalnych porad, które na pewno nie zaszkodzą, a z dużym prawdopodobieństwem pomogą w realizacji celu. Postuj, linkuj, działaj! Podobnie jak w przypadku osób, które profil prowadzą po to, aby utrwalić swój wizerunk specjalisty wśród znajomych i rekruterów, pozyskiwanie klientów również wymaga odpowiednio przygotowanego contentu. Musisz działać tak, aby Twoja pozycja eksperta w danej branży pozostała niezachwiana. Jako przedsiębiorca nie możesz już tylko zapewniać, że wiesz, masz także swego rodzaju obowiązek do dzielenia się wiedzą i pokazania, że potrafisz ją przekazać w zrozumiały sposób. Przekaz powinien być jak najbardziej spersonalizowany, trafiający bezpośrednio do wybranej wcześniej grupy docelowej. Nie powielaj bezmyślnie treści, zawsze sprawdzaj, czy dane informacje są aktualne i rzetelne. Dbaj o to, żeby użytkownik czuł, że korzysta przez samo posiadanie Cię w swojej sieci. Zostaw wiadomość Postaraj się raz na jakiś czas napisać do potencjalnego klienta wiadomość prywatną. Linkedin, w przeciwieństwie do Facebooka, ogranicza możliwość wysyłania wielu wiadomości do nieznajomych, szczególnie przy podstawowym wariancie konta. Dlatego też wysyłaj zaproszenia i buduj swoją sieć. Bardzo dobrym nawykiem jest wysłanie podziękowania za przyjęcie do kręgu. Jeżeli decydujesz się na pójście krok dalej, pamiętaj o tym, żeby przekaz nie był kopią treści wysłanej już do kilku osób. Wiadomość musi być szyta na miarę i poprzedzona dobrym researchem na temat swojego odbiorcy. Tylko w ten sposób przykujesz jego uwagę i zostawisz dobre wrażenie. Coś o sobie Podobnie jak w CV nie pisz o rzeczach, które z perspektywy klienta czy partnera mogą przedstawiać Cię w niekorzystnym świetle. Szukając konkretnej usługi ludzie często nie będą mieć czasu na dokładne zapoznanie się z informacjami na Twój temat, zamiast tego pobieżnie przejrzą profil, a na dłużej zatrzymają się jedynie przy niespójnościach (w końcu szybciej wyłapujemy to, co negatywne). Pisz o doświadczeniu, edukacji i osiągnięciach związanych z branżą, w której w tej chwili działasz. Jeśli robisz to od niedawna, staraj się, żeby było to jak najmniej widoczne. Zamiast niepasujących do obecnego zajęcia studiów, wstaw tematyczne kursy i certyfikaty. Spam stop! Nie spamuj. Linkedin – na szczęście – nie jest jeszcze aż tak przepełniony treścią jak np. wspomniany już Facebook. Nie zaśmiecaj tablic osób ze swoich kręgów, działaj jakością, nie ilością. Dobrym patentem jest wcześniejsze zapowiedzenie ciekawej treści, którą masz zamiar opublikować – np. mailingu. W ten sposób jeszcze przed samą wysyłką, wiadomość może dotrzeć do większej liczby osób. Po pierwsze konkret Paiętaj o tym, że Linkedin ma służyć przede wszystkim jako bardzo efektywny pośrednik. Kiedy już uda Ci się dotrzeć do zainteresowanej grupy, postaraj się zdobyć bardziej konkretne dane, takie jak mail lub (najlepiej) numer telefonu. Tak jak w życiu osobistym, utrzymywanie znajomości biznesowej jedynie w świecie mediów społecznościowym może nie być do końca tym, o co Ci chodzi. Jeśli uda Ci się pozyskać kontakt telefoniczny, nie czekaj, tylko dzwoń. Podstawowa reguła to w końcu „kuj żelazo póki gorące”. Ostatnia rada na dzisiaj? Bądź wytrwały. Pozyskanie wartościowej sieci kontaktów i zaangażowanie się w merytoryczne dyskusje tak, żeby po jakimś czasie być rozpoznawanym, wymaga sporej dawki wytrwałości. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, na pewno ją posiadasz. Zaloguj się i do dzieła!