“Nie zatrudniamy osób z przerwą w CV” – usłyszałem te słowa chwilę przed pandemią od menedżera wyższego szczebla, którego PESEL zaczynał się od cyfry 8. Facet w niebieskim, szytym na miarę garniturze, z poważną miną tłumaczył mi, że kandydaci z przerwami w zatrudnieniu są “ryzykownym wyborem”.
Chciał w ten sposób subtelnie zaznaczyć, że wolałby, abym nie rekomendował mu takich ludzi w rekrutacji, którą właśnie zaczynaliśmy.
Spytałem go czy w takim razie nie zatrudniłby Steve’a Jobsa po jego odejściu z Apple, Jeffa Bezosa po roku wolności od ZPRLU na magazynie w Amazonie czy MATKI POLKI wracającej na rynek pracy po “urlopie” macierzyńskim, który to urlopem jest tylko z nazwy?
Zapadła niezręczna cisza.
Widziałem, że bliska temu człowiekowi osoba, niedawno wróciła na rynek po udanym PROJEKCIE MAMA i nie była pierwszym wyborem pracodawców.
Sam mi o tym wspominał, więc zdziwiło mnie jego podejście.
Przykład MATKI POLKI, jak to mówią ROZWOJOWCY na INSTRAGANIE – mocno ZAREZONOWAŁ z niebieskim gajerem :XD.
Widziałem po minie mojego rozmówcy, jak ten argument, kropla po kropli, drąży szczelinę w jego silnej psychice z granitu, którą przedzierał się wprost do rdzenia kręgowego, skąd już tylko 2 kroki dzieliły go od DNA i zmiany przekonań :XD.
Ludzie nie zamieniają się przecież w niezjadliwe WARZYWA NA PATELNIĘ tylko dlatego, że przez rok nie mieli formalnego zatrudnienia w CV :XD.
W tym czasie nabierają raczej walorów i szerokiej perspektywy.
Zyskują zdrowy dystans do siebie i tego co robią. Uczą się, odpoczywają, podróżują, zdobywają nowe doświadczenia i łapią chwile, których nie da się zmieścić na 3 stronach dwuwymiarowego CV, pisanego CALIBRI 10.
Zwykle po dłuższym czasie – odzyskują równowagę, radość z gry i zaczynają sobie przypominać po co to robią.
Czy byłeś kiedyś na urlopie dłuższym niż 2 tyg i nie robiłeś wtedy remontu? 😀
Ja byłem, chociaż w przeszłości pracowałem non-stop. Jak sklep monopolowy – 24/7.
Odkąd poznałem gorzki jak Angostura bitters, smak wypalenia zawodowego – wszystko się zmieniło.
Doceniłem wartość 4-8 tygodniowych urlopów. Urlopów w totalnym odłączeniu od @ i tego całego korpo zap*#e&9lu. Wracam do tej praktyki rok w rok jak czarne bociany z Afryki na Roztocze.
Czasami się zmuszam bo nie czuję się zmęczony, ale wracam bo wiem, że dystans i spojrzenie z lotu ptaka jest nieocenione w tym co robię.
To ważne zarówno dla mnie jak i dla moich klientów.
Przed urlopem jestem razem z nimi, ramię w ramię, jak żołnierz w okopie. Sumiennie ale z coraz mniejszą ochotą, wykonuje przydzielone mi zadania bojowe. Morale spada z każdym dniem, ale cyklicznie ostrzeliwuję pozycje wroga bo robota ma być zrobiona.
Różnica między dwu, a cztero – tygodniowym urlopem polega na tym, że po dwóch tygodniach, wróciłbym do tej wilgotnej, zaszczurzonej nory z nową energią i kontuowałbym ostrzał mimo braku efektów.
Po 4 tyg. przerwy, prawdopodobnie dostrzegłbym, że mogę wezwać wsparcie lotnicze i zrzucić NAPALM na tyły wroga. Co zaczyna brzmieć już jak jakiś plan :D.
Po 6 tyg. już wiem, że nie chcę wracać do tego SYFU. Na pewno nie na tych samych warunkach. Zmuszam się jednak do powrotu i ku mojemu zdziwieniu, okazuje się że wojna jest już zakończona, a ja już nic nie muszę.
Tak było kilka lat temu, kiedy to trójka moich klientów w trakcie wakacji zdobyła nową pracę.
I nie były to praktyki studenckie, ani zbieranie szparagów za Odrą :XD.
Masz przechodzić z firmy do firmy. Najlepiej z dnia na dzień. Jak maszyna. Masz być maszyną. Maszyna nie czuje. Maszyna nie zadaje pytań. Jak maszyna się psuje to ją wyrzucasz i kupujesz nową. Naprawianie jej jest nieopłacalne i czasochłonne. Nie jest też na rękę producentom, bo sprzedaż nowych maszyn musi rosnąć. PKB musi rosnąć.
Dłuższy serwis niż 2 tyg.? Zapomnij. Serwis to koszt, a koszty się redukuje.
Dziwne jest to, że silne przekonanie o słuszności pracy na zakładkę, dotyczyczy ludzi na wysokich stanowiskach, gdzie uchwycenie szerokiej perspektywy jest niezbędne, aby podejmować dobre, strategiczne decyzje.
Może jestem w błędzie i to wcale nie jest takie istotne?
Jeśli rekruter odrzuca kogoś tylko dlatego, że miał przerwę w CV, to świadczy to jedynie o jego prymitywnym, schematycznym myśleniu, a nie o kandydacie.
Współczuję REKRUTEROWI, bo pewnie siedzi teraz w ciasnym, mentalnym okopie, próbując ustrzelić CZARNEGO BOCIANA, trafia jednak cyklicznie we własne kolano. Na szczęscie strzela ślepakami bo takim ludziom nie daje się ostrej broni :XD.
Mądra firma patrzy szerzej. Zwraca uwagę na potencjał, umiejętność zarządzania energią, a nie na to czy ktoś przez chwilę robił coś innego niż nakazuje „standardowa ścieżka kariery”.
Przerwa zawodowa, powinna być postrzegana jako atut dla kandydata. Tak się dzieje na dojrzałych rynkach i w zdrowych branżach.
To niezbędny element higieny psychicznej człowieka jak prysznic dla ciała.
To oznaka dojrzałości, wyższej świadomości życiowej i zawodowej. To jeden z najlepszych sposobów przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu.
Robisz to po to żeby zachować radość z gry. Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi jeśli tylko $$$ się zgadza.
Pytanie czy to na rękę pracodawcom?
Czy są gotowi na otwarcie “mentalnych okien”, żeby wpuścić powiew wiosennej świeżości do zatęchłych biur śmierdzących rybą z mikrofali i odświeżaczem do kibli? :XD
Masz “wymuszoną” przerwę w CV?
Nie przejmuj się.
Kto nie robi przerwy ten szybko traci nerwy 😎
Pytanie brzmi: co Ci to dało?
Czy przerwa w karierze była atutem w trakcie szukania pracy czy działała na Twoją niekorzyść?
Od ponad 15 lat wspieram firmy w obszarze rekrutacji, executive outplacement i employer branding.
Od 2013r. współpracuje z managerami i specjalistami, którym pomagam w budowania profesjonalnego wizerunku, dokonaniu zmian zawodowych i rozwoju kariery.
Wartości którymi się kieruje to: szacunek, partnerstwo oraz otwarta i bezpośrednia komunikacja.
Jestem autorem ponad 150 artykułów o tematyce HR. Moje wypowiedzi były publikowane m.in. w: TVN, Radio Zet, Newonce, Polskie Radio, Głos Mordoru, The Observer, WP.PL.
Na najlepsze pomysły wpadam podczas długich spacerów z Kropką, nad Wisłą lub po rodzinnym Roztoczu.