NACHALNY HANDLARZ

Ta historia wydarzyła się naprawdę, ponad 10 lat temu na Warszawskiej OCHOCIE. W miejscu gdzie (nie tylko ja) nie miałem OCHOTY pracować.

To było jakoś u schyłku mojej wątpliwej (XD) kariery w NAJGORSZEJ PRACY ŚWIATA.

Pamiętam, że tego ranka było mgliście. Plan dnia był prosty – PRZETRWAĆ. Wdrażałem go brawurowo krok po kroku. Wtedy do biura, wpadł razem z drzwiami rozpędzony i chyba jeszcze lekko wczorajszy $$MAN. Ogarnął mnie swoim WILCZYM wzrokiem i wydał rozkaz:

JABO(L)! Nie udawaj, że pracujesz bo wiem, że siedzisz tylko na fejsie i sie obijasz! Rzucaj wszystko. Szukamy KAMa – ASAP!

Wzdrygłem się i jednym klikiem wyłączem portal z ofertami pracy bo sam szukałem wtedy nowych wyzwań bardziej niż ASAP :D.

Cały ten ASAP to była rekrutacja wewnętrzna. Firma rosła jak młody ARNOLD na sterydach. Nikt nie zadawał pytań tylko każdy robił swoje i liczył złoto.

W @ od WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH, dostałem wszystkie wytycznie, opis stanowiska i wedle rozkazu opublikowałem ofertę na Pracuju.

Postowanie na Linkedin dopiero zaczynało się wtedy rozkręcać. Nie było jeszcze serduszkowania, trenerów LinkedIn ani speców od AI z zielonym okienkiem OPEN TO WORK.

Nie było niczego, ale linki ŻARŁY i to całkiem SPOKO. Zwiększały zasięg ofert pracy lepiej niż dzisiaj kółeczka wzajemnej adoracji.

Po tygodniu czy dwóch – zabrałem się za analizowanie aplikacji. Uznałem że to już ten czas bo ASAPujące @ przychodziły z WYBOLDOWANYM na czerwono dopiskiem FYI. W czasie gdy robiłem dużo, nikomu niepotrzebnych rzeczy, CVki leniwie, ale szeroko spływały sobie do Eryka – systemu ATS, jak Wisła do Bałtyku.

W podobnym tempie zaczynałem umawiać ludzi na spotkania.

Prosta robota – idealna na poniedziałkowego kaca czy piwny piątek. Polecam niezdecydowanym XD.

Szybko zebrałem 10-15 osób do spotkań, przejrzałem może połowę CV i wtedy odezwał się STALKER.

Wiadomość od niego zaświeciła się na czerwono na moim LinkedIn. Zrobiłem szybki check na jego profil z profilu INCOGNITO i myślę sobie:

Twoja twarz brzmi znajomo! XD

Już wcześniej rekrutowałem tego ZAWODNIKA z ramienia innej firmy i jakoś pozytywnie zapadł mi w pamięci (dziś nie pamiętam kto to był – odezwij się jeśli to czytasz :D).

Otwieram wiadomość, facet pisze że to fajna praca, że spełnia wymagania na poziomie 80%, że robił podobne rzeczy w XYZ, ale firma zwija się z rynku i na koniec pyta czy oferta nadal aktualna bo jeśli tak to chętnie porozmawia o szczegółach.

Już miałem odpisać ADHOC, sorry mam już ludków do spotkań. Burzysz mój świat, właśnie chciałem odpalić WESZŁO, poczytać o footballu, ale coś mnie tknęło.

Jeśli HANDLARZ tak zuchwale uderza to może być to dobry prognostyk – zależy mu. Umie w LinkedIna. Wtedy mało kto tak robił. Ludzie po wysłaniu CV dawali co najwyżej na msze i to czarną :XD.

Znałem też trochę ten rekrutacyjny ŻYWOT BRIANA i wiedziałem, że na 10 umówionych spotkań 2-3 osoby odwołają. Pies zje im kartę SIM lub wyłączą telefon. Potem będą dzwonić, kajać się i zachrypniętym głosem po weekendzie będą przekonywać, że porwało ich UFO, dziecko wrzuciło IPHONA do WC, a ja będę udawał, że im wierzę bo nie znajdę szybko takich ludzi na przetrzebionym jak AMAZONIA rynku.

Myślę sobie, dobra ZIOMECZKU – mam dzisiaj dobry dzień. Jak ten Piotr którego znasz z najbardziej poczytnej księgi świata, wpuszczę Cię dziś SYNEK za bramę naszego integratorskiego RAJU. :XD

Jak pomyślałem tak zrobiłem.

W spotkaniach rekrutacyjnych nawet nie uczestniczyłem. Przestało mnie to jarać, byłem w tej grze tylko „umawiaczem – wyszukiwaczem”, zadającym jak tępy bot 3 pytania dnia:

Dlaczego zmiana pracy?

Jak wyglądają Pana oczekiwania finansowe?

Od kiedy może Pan zacząć?

To managerowie brali na siebie cały ciężar rozmów. Byłem wtedy już jedną nogą poza NAJGORSZĄ PRACĄ ŚWIATA. Nie zależało mi tak jak na początku, ale grałem swoją rolę do końca.

Najlepsze w tej historii jest to, że kiedy opuszczałem to dziś zapomniane ELDORADO to STALKER równolegle podpisywał umowę i minęliśmy się w drzwiach :D.

Okazało się, że z jednej rekrutacji firma zatrudniła 2 czy 3 osoby, do kilku nowych linii biznesowych, których oficjalnie nie było w planach na starcie procesu jak drugiej linii metra.

Pingujesz rekruterów przed lub po wysłaniu CV?

Czy odpuszczasz bo nie chcesz się narzucać?

Może to ich praca i element employer branding?

A co jeśli ułatwiasz im pracę?

Gdzie jest granica której nie pownno się przekraczać?

Career PRO Agent Kariery wspieramy w zmianach zawodowych profesjonalne CV manager szukanie pracy jak szukać pracy pomoc w szukaniu pracy dla managerów manager zmiana pracy

Piotr jabłoński

Od ponad 15 lat wspieram firmy w obszarze rekrutacji, executive outplacement i employer branding.

Od 2013r. współpracuje z managerami i specjalistami, którym pomagam w budowania profesjonalnego wizerunku, dokonaniu zmian zawodowych i rozwoju kariery.

Wartości którymi się kieruje to: szacunek, partnerstwo oraz otwarta i bezpośrednia komunikacja. 

Jestem autorem ponad 150 artykułów o tematyce HR. Moje wypowiedzi były publikowane m.in. w: TVN, Radio Zet, Newonce, Polskie Radio, Głos Mordoru, The Observer, WP.PL. 

Na najlepsze pomysły wpadam podczas długich spacerów z Kropką, nad Wisłą lub po rodzinnym Roztoczu.

Career PRO Agent Kariery wspieramy w zmianach zawodowych profesjonalne CV manager szukanie pracy jak szukać pracy pomoc w szukaniu pracy dla managerów manager zmiana pracy
Career PRO Agent Kariery wspieramy w zmianach zawodowych profesjonalne CV manager szukanie pracy jak szukać pracy pomoc w szukaniu pracy dla managerów manager zmiana pracy
Career PRO Agent Kariery wspieramy w zmianach zawodowych profesjonalne CV manager szukanie pracy jak szukać pracy pomoc w szukaniu pracy dla managerów manager zmiana pracy

Planujesz zmiany?

Poznaj program JOB HUNTER

© 2025 cAREER PRO