Blog

Są ludzie, którym podobno udaje się pogodzić pracę z pełnowartościowym życiem osobistym. Gratuluję, nie jest to łatwa sztuka, szczególnie w natężonych okresach pracy. Myśląc o czasie, którego nie mamy, z zadrością wypada spojrzeć na pracowników fizycznych czy tych szczęściarzy, którym przyszło pracować w systemie zmianowym. 8 godzin i hajlajf. To dużo łatwiejsze do odreagowania, niż problem który może męczyć nas przez kilka dni. Wszystko ma swoje wady i zalety. Praca jest tak bardzo integralną częścią naszego życia, że nie wiem czy można mówić jeszcze o oddzieleniu tych dwóch sfer. Zapewne psychologowie pracy nakrzyczeliby na mnie, twierdząc że zachęcam do pracoholizmu. Po części mieliby rację. Z drugiej strony trenerzy sukcesu mogliby dostrzec elementy realizowania pasji w praktyce, poprzez przyjęty styl życia. Czyli ładnie nazwany pracoholizm. Ale o co właściwie chodzi? No właśnie. Czy spędzając 8 godzin w pracy, dzień w dzień, miesiąc w miesiąc, rok w rok – czy można jeszcze mówić o oddzieleniu pracy od życia osobistego. Coś na co poświęcam jedną ósmą życia jest dla mnie osobiste! Czy którykolwiek z wielkich sportowców, artystów czy naukowców, powiedział kiedykolwiek: okej 16.00 zamykam biuro? Wolne żarty. Praca jest naszym życiem. To jaką wybierzemy, musi zależeć od tego, co sprawia nam przyjemność, wtedy z pewnością łatwiej będzie wkomponować ją w krajobraz naszego życia prywatnego. Jak więc ma się to wszystko do work-life balance? Czy to zwyczajna bujda? Nie do końca, to doskonała filozofia, którą wymyślono, żeby co ambitniejsi ludzie nie zapracowali się na śmierć. Oto pięć rad, w jaki sposób udoskonalić równowagę, pomiędzy życiem osobistym, a pracą. 1. Rób to, co kochasz! Najbardziej prozaiczna, a zarazem najskuteczniejsza z rad. Ktoś powiedział: jeśli robisz to co kochasz, nigdy nie jesteś w pracy. Wszyscy to już wiedzą, ale nie każdy się do tego stosuje. Rób to, co sprawia Ci przyjemność. Rynek pracy jest obecnie tak wszechstronnie szeroki, że można znaleźć całą gamę zawodów, o których nikt nie pomyślał by kilka lat temu. Co więcej: jeśli robisz coś, co wydaje ci się atrakcyjne, a takiego zawodu jeszcze nie ma, wymyśl swoją profesję! Świetnym przykładem na takie działanie są fryzjerzy dla psów czy stylistki – dziewczyny, które po prostu interesują się modą, biorą pieniądze za to, że pomagają ubrać się innym. Wiem, wiem, że nie jest to nowy zawód, ale nowe jest podejście. Stylistki nie są potrzebne tylko w TV i nie potrzebują kończyć szkoły stylizacji. Wystarczy, że mają porządne portfolio i dobrą reklamę w internecie. Rób co kochasz, a przede wszystkim: znajdź sposób, żeby Ci za to płacono. 2. Zaplanuj sobie wolne Przy napiętym grafiku każda minuta się liczy. Pamiętam jeden rok w swoim życiu, w którym dla oszczędności czasu umawiałem spotkania ze znajomymi w autobusach. Wstawałem wtedy o 6 i pracowałem do 21. Czas w dojazdach był jedynym, w którym miałem chwilę wolnego – trafiał mnie szlag, że marnuję co dzień 2 godziny – dlatego postarałem się go jakoś wykorzystać. Nie mówiąc już ile książek udało mi się przeczytać w komunikacji miejskiej. Ale to co pozwalało mi przetrwać ten trudny okres, to przede wszystkim zmarnowane 6 godzin każdej niedzieli. Pomimo, że miałem mnóstwo roboty, ustaliłem zasadę, że 6 godzin w każdą niedzielę poświęcam na nierobienie absolutnie niczego. Miałem zaplanowane marnowanie czasu. Oczywiście marnowałem go kreatywnie, za każdym razem inaczej, ale był to czas, który był poza jurysdykcją mojego grafiku. Spędzaj ten czas z rodziną i przyjaciółmi, to naprawdę pozwala naładować baterie. 3. Ćwicz regularnie Nic dodać nic ująć. Znajdź sobie sport, który będzie sprawiał ci przyjemność. Może to być sqash czy tenis – te dodatkowo pozwolą na wyrobienie kilku biznesowych kontaktów. Ale może to być coś naprawdę prozaicznego – nordic walking, bieganie czy badminton. Może to być wypychanie ciężarów, podciąganie na drążku czy boks. Wypróbuj różne, żeby wiedzieć co najbardziej ułatwia emocjonalny reset. To szczególnie ważne przy pracy głową. Dla mnie nie ma nic lepszego od basenu. Nie wmawiaj sobie również, że nie masz na to czasu. Nie znam nikogo, kto byłby tak zapracowany, żeby nie odnaleźć pół godziny dziennie na ćwiczenia. Sport poprawia nasze zdrowie, wydolność, daje nam energię i pozwala odpocząć i oderwać się od codziennych problemów. Nie zapominaj o sporcie. 4. Zredefiniuj swój grafik Cały czas piszemy o grafiku. To najważniejsze – bez niego, będziesz niewolnikiem pracy. Wydaje się to tak oczywiste, że nie należy nawet o tym wspominać. Ale do raz ułożonego warto zajrzeć ponownie i przeredagować go nieco. Z pewnością są rzeczy, które zabierają więcej czasu, niż nam się wydawało i te, które zabierają go mniej. Dodatkowo są rzeczy, które trzeba z grafiku wyrzucić i takie, które można robić symultanicznie.  5. Ogranicz pożeracze czasu Przestań robić to, co nie wnosi dla Ciebie żadnej wartości. To niby oczywiste, ale okazuje się, że nie do końca. Nie mówię już nawet o takich pożeraczach czasu, jak Facebook, kwejk, demotywatory – przestań trwonić na to czas. Jeśli chcesz wykorzystać kilka minut przerwy na służbowym komputerze, zrób w tym czasie inne rzeczy, które w przeciwnym razie, musiałbyś robić w domu, na przykład opłać rachunki, albo umów spotkania ze znajomymi. Staraj się wykorzystywać swój czas jak najbardziej efektywnie. Pozbądź się złych nawyków i działaj według planu. Mając takie przyzwyczajenia, zauważysz że przy tej samej ilości obowiązków, możesz mieć wiecej czasu i energii, a to zapewniam bardzo pozytywnie odbije się na twojej jakości życia.  Captivate-Work-life-balance-infographic