Blog

Pokolenie Millennials – instrukcja obsługi. Czy warto zatrudniać i jak nimi zarządzać?

Czy warto zatrudniać millennialsów? A kto to do cholery jest?  Wersja oficjalna:
Pokolenie Millennials urodzone w okresie 1980-1995. Jego przedstawicieli można scharakteryzować w kilku słowach: pewni siebie, niecierpliwi, przedsiębiorczy, posiadający podzielność uwagi, świetnie radzący sobie w środowisku Internetu.
Mniej oficjalnie:
Nieodpowiedzialni, nielojalni ludzie, bez poszanowania dla autorytetów, cwaniaki o zbyt wysokim mniemaniu o sobie. Do tego jeszcze w sieci można jasno przeczytać, że nie potrafią pisać bez pomocy klawiatury. Odpowiedź wydaje się prosta – idź Pan w cholerę z takim pracownikiem, niech nawet nie puka do drzwi mojej firmy.  
Takie zdanie o nowym pokoleniu, szturmującym rynek pracy ma wielu ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć co siedzi w ich głowach. Powiedz mi, jak mam rozmawiać z Twoim pokoleniem, bo ja już sam nie wiem? – zapytał mnie ostatnio prezes średniej firmy, prywatnie ojciec dwójki millennialsów. Napisz Pan do nich na fejsie – cisnęło mi się na usta, ale grzecznie zapytałem tylko czy wiek pracownika ma dla niego znaczenie. Miał. Szukał człowieka, który będzie miał ok. 30 – 40 lat, najlepiej kredyt hipoteczny na głowie i lekko odchowane dziecko. Trudno zresztą byłoby mi dyskutować o generacyjnych problemach, biorąc pod uwagę fakt, że sam się do tego pokolenia zaliczam. Jestem millennialsem, dzieckiem przełomu. Wolę pisać na porządnej klawiaturze, niż ręcznie. Zresztą jestem pewien, że to któryś z millennialsów wrzucił to na Wiki, żeby śmiać się z ludzi, którzy w to wierzą. Mimo czasu, w którym się urodziłem, potrafiłem odnaleźć się w życiu zawodowym. Dokładnie tak samo, a nawet lepiej niż ja, odnajdzie się w nim reszta mojego pokolenia. Już teraz nie jest łatwo znaleźć „długodystansowych” pracowników, a będzie jeszcze trudniej. Różnice pokoleniowe istniały zawsze i zawsze istnieć będą, ale to czego nie potrafi zrozumieć większość osób to fakt, że zmiany które zaszły w przestrzeni społecznej to nie tylko wynalezienie nowego rodzaju golarki czy przejście z centralnie sterowanej gospodarki na kapitalizm. To odkrycie całkowicie nowego świata. Brave new worldInternetz, niesamowitego medium do oglądania porno i śmiesznych zdjęć z kotami. My millenialsi nie jesteśmy tylko przygodnymi gości, wpadającymi z wizytą do tego świata. My go tworzymy i łatwiej byłoby nam walczyć za prawo do legalnego piractwa, niż za kawałek ziemi, który administracyjnie jest częścią jakiegoś kraju…. Nie ma czemu się dziwić – nikt z nas nie protestował kiedy rząd podwyższył wiek emerytalny, do któregoś tam roku życia. Na ulicę wyszliśmy prawie wszyscy, kiedy chcieli wprowadzić ACTA. Czy większość z protestujących wiedziała o co chodzi? Nie. Wystarczyła ponura groźba: „Zabierzemy wam Internety!”. Tak. Pokolenie millennialsów to pokolenie Sieci – Nowego Wspaniałego Świata, którego jesteśmy pionierami i czujemy się jak pierwsi kolonizatorzy tego Nowego Świata. To jest przestrzeń, której nie rozumieją starsze pokolenia, a my widzimy w nich żyłę złota. Przyzwyczajeni do zmiennej rzeczywistości wirtualnej nie dajemy wiary w to, że rzeczywistość realna, nie zmienia się równie szybko. Zmienia się. Fakt, że to dostrzegamy, jest odbierany jak brak lojalności. Jak ma się to do pracy? Pierwsi z nas na rynek pracy weszli 5 – 10 lat temu, inni jeszcze tego nie zrobili. Część z nas nie wejdzie na rynek tradycyjnej pracy nigdy, bo będzie „kolonizować” Internet. Tradycyjną pracę uzna za stratę czasu. Zdradzę tajemnicę: w Internecie jest do zebrania więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek było w realnym świecie. Dlaczego? Bo to tylko symbol, symbolu jakim są pieniądze – pieniądz jest wirtualny. Można podać każdą kwotą za cokolwiek i ktoś to kupi. Wystarczy wykreowac tylko taką potrzebę.  Pracodawcy nie znają tak naprawdę tego pokolenia w pracy. Dopiero zetknęli się z pierwszymi ludźmi, którzy okazali się mieć radykalnie inne podejście, niż nasi ambitni poprzednicy – biorący udział w korpo-wyścigach, rządni stanowisk i kariery w dużej firmie. Pokolenie millennialsów jest zupełnie inne. Praca jest dla nas tymczasowym środkiem dla zapewnienia nam podstawowych potrzeb, bo wielu z nas pracować nie musi. Mamy inne źródła dochodu, mieszkamy z rodzicami, zaoszczędziliśmy na tyle dużo pieniędzy z działalności poza zawodowej, że możemy zrobić sobie kilka miesięcy wolnego. Wolnego od pracy? Jak to? Praca uszlachetnia, czyni wolnym, bla bla bla …. Do tego jeszcze dochodzi kwestia sieci – wirtualna i normalna, rzeczywistość to dwa równe sobie wymiary. Dla starszych pokoleń Internet to albo czarna magia albo strata czasu. Dla nas praca wykonana w sieci, polegająca często na wysłaniu kilku maili, jest równoważna pracy w świecie fizycznym, a zdecydowanie lepsza od fizycznej. Jak postępować z millennialsami? Dajcie nam dużo swobody. Rozliczajcie nas z efektów, a nie z czasu pracy. Jeśli mogę zrobić coś w godzinę w domu, to po co mam poświęcać na to 4 godziny plus 2 godziny na dojazd do pracy. Będzie to o tyle korzystne, że raport na wczoraj, prześlemy przedwczoraj, żeby mieć to już totalnie z głowy. Po cholerę ma nam to wisieć w kalendarzu. Pokażcie nam poza finansowe korzyści z tego co robimy. Po prostu – pieniądze są ważne, ale są rzeczy ważniejsze od nich. Na przykład nasz komfort. Trudno nam poświęcić go dla pieniędzy, ale potrafimy docenić więzi osobiste, zobowiązania wobec innych czy na przykład radość z dobrego wykonania naszej pracy. Naprawdę czasem wystarczy kilka miłych słów albo dobra motywacyjna gadka (z tym ostrożnie, bo bullshit detector mamy cały czas na chodzie), zamiast premii. Nie próbujcie nas traktować, jak pracowników drugiej kategorii. Doskonale wiemy ile zarabiają inni pracownicy, albo ile zarabiać powinni, a zresztą zawsze można wpisać to w google i sprawdzić. Jeśli firma będzie mniej płaciła nam za te same zadania, co innym pracownikom to będziemy pracować dla innej firmy. Zadaniowe rozliczanie wiąże się też z tym, że liczy się wkład pracy, a nie wiek pracownika. Jesteśmy graczami zespołowymi. Jesteśmy lojalni wobec ludzi, nie instytucji. Chcemy i lubimy z nimi pracować. Pokażemy wam 30 nowych sposób na przyspieszenie wymiany informacji, bo tym się zajmujemy – wymieniamy informacje. Dodatkowo uwielbiamy pracę w grupach, bo lubimy i potrafimy efektywnie współpracować z innymi. Dajcie nam ciekawe zadania – rozwój jest tym, co najbardziej motywuje nas do działania. Lubimy pochwały, pieniądze, firmowe gadżety. Jeśli przestajemy się rozwijać – zmieniamy pracę, firmę, branżę. Wiemy jak trudno wam znaleźć dobrego pracownika, wiemy też, że i konkurencja będzie chciała z nami współpracować, a oni mogą nas docenić. Rozwój osobisty jest najważniejszą z korzyści, jakie daje nam praca. Jeśli praca nie zapewnia rozwoju, staje się nudna to trzeba ją zmienić. Sorry. Pytanie brzmi: po co zatrudniać millennialsów? Przecież mają same wady. Mógłby o to zapytać tylko przedstawiciel starszych pokoleń. Dam równie ambitną odpowiedź: niedługo nie będzie innych pracowników. Wszyscy jesteśmy millennialsami!

Millennials inf

  • Liliana Swoboda

    Panie Dachowiec, moje pokolenie mówiło o honorze i wartości danego słowa.

    Pan nie ukrywa, ze najważniejszy jest Wasz komfort.

    Szczerze współczuję.

    Właśnie przez takie stanowisko jak Pańskie, tak źle dzieje się w kontaktach biznesowych, a 20 latkowi wydaje się, że wystarczy rok pracy, aby nabyć doświadczenia i obmówić pracodawcę pod tytułem: Jak ciężko się pracowało.

    Ostatni akapit nie wróży dobrze naszej przyszłości na rynku pracy, ale cały czas wierzę, że istnieją też osoby, które wiedzą, po co zostały zatrudnione i najzwyczajniej pozostały uczciwymi ludźmi.

    Idąc dalej Pana tokiem rozumowania, proponuję założyć rodzinę, a potem się szybko wylogować, zostawić żonę i dzieci

    i pławić się w pisaniu książki pod tytułem:

    Jakie życie jest ciężkie i niekomfortowe.

    Dużo pokory życzę Panie Dachowiec.

  • Joanna

    Urodziłam się w 1986 roku, czyli teoretycznie należę do tego pokolenia, na szczęście tylko teoretycznie. Nie podpisuję się pod ani jednym Pana słowem, co więcej powyższy opis pasuje tylko do jednej mojej znajomej urodzonej w powyższym przedziale. Gratuluję Panu bogatych rodziców, ja takowych nie miałam, więc cenię daną każdą daną mi szansę rozwoju i nie traktuję pracy jak przygody. Nie ukrywam, że Pańskie słowa obrażają mnie i moich znajomych, a niczego nie cenię sobie jak honoru.