Blog

Najbardziej irytujące typy pracowników biurowych, cz. 2

Idziemy za ciosem! Dziś druga część serii wpisów dotyczących najbardziej irytujących osobników w biurze. Ale oczywiście to nie są jedyne typy osób, które działają nam na nerwy. I to bynajmniej nie kojąco. Oto kolejna dawka profili naszych współpracowników, którzy potrafią doprowadzić do szału. Zapnijcie pasy, czas, start!

Junior Brand Manager O tak, wyślij mu ASAP do deadline’u catch up ze skillsami kandydatów, żeby mógł je forwardować do PMa, bo projekt jest urgent. Za samą składnię ich wypowiedzi należałoby im mocno przyłożyć słownikiem w głowę. Z drugiej strony posługują się Pol-Glishem na tyle płynnie, że ta umiejętność jest w pewien sposób imponująca. Dopóki nie chodzą jeszcze do szopa na brejku, można ich akceptować. Niech tylko piszą maile. Nieogar Wyobraź sobie, że cały czas słyszysz pytanie za pytaniem. Nie możesz zjeść obiadu, bo ktoś nie wie do kiedy jest deadline. Pal sześć jeśli zdażyło sie to raz (no dobra trzy, raz to żaden problem). Ale za 10 pytaniem, które wiesz, że i tak powtórzy innym pracownikom, więc Twoja odpowiedź nie ma większego znaczenia, zaczyna Cię denerwować. Tak to on, Nieogar. Po co się pyta? Nie wiesz. Może wydaje mu się, że to dobry sposób na rozpoczęcie rozmowy. Otóż nie. Lepszym sposobem jest opowiadanie o operacji zmiany płci swojej babci. Naprawdę! Lepsze to, niż słuchanie w kółko durnych pytań. Arbiter Elegantiae Najczęściej ma tipsy. Idąc tym tokiem rozumowania, najczęściej jest kobietą (przepraszam drogie Panie, taka jest prawda). Nie zawsze, rzecz jasna, ale odsetek mężczyzn z tipsami, dalej jest w naszym społeczeństwie stosunkowo niski. Mamy gender i te sprawy, więc być może to się niedługo zmieni, ale do rzeczy. Ocenia każdego, w każdej chwili, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. Potrafi spędzić godziny, wisząc na telefonie z jakąś Karyną i opowiada jak bardzo nikt w pracy nie potrafi się ubrać. Sama siedzi w tym czasie w legginsach w panterkę, szpilach na 20 cm i odsłoniętym prowokacyjnie dekoltem. Imprezowicz Znasz to uczucie, kiedy osoba, z którą rozmawiasz śmierdzi jeszcze wódką? Szczególnie w pracy. Tak, to może być irytujące. Kapitan wódka, czyli pół człowiek – pół litra, to ostateczne stadium Imprezowicza. Najczęściej poznasz go po tym, że jego ubranie jest niechlujne, projekty przygotowywane na ostatnią chwilę i w pośpiechu, wzrok rozmarzony, stan wczorajszy. Od poniedziałku do czwartku umiera – z nudów i z niewyspania. W piąteczek odżywa. #piateczek to dla niego sygnał, jak wielki nietoperz nad Gotham dla Batmana. Gdzieś jest impreza, na której jeszcze go nie ma. Jako, że dzisiaj jest piątek – do boju!

mad-men-congo-line-at-christmas-party