Blog

Dziś na blogu rozmowa z Maciejem Dachowcem, autorem kontrowersyjnej, ale i bardzo potrzebnej publikacji: Interwju, czyli co dzieje się za kulisami rozmów o pracęMaciek opisuje niuanse działania branży HR od kuchni. Od siebie dodam, że książkę przeczytałem z zapartym tchem. Tytułem wstępu niech posłużą słowa autora:
Książka nie ma na celu nikogo obrazić. Wiem, że bywam bardzo krytyczny. Chciałbym, żeby poniższa pozycja zmuszała do myślenia, refleksji. Wiele rzeczy, które opisuję nie funkcjonuje dobrze – warto o tym dyskutować i myśleć nad możliwymi sposobami zmiany, poprawy – nasza sytuacja zależy tylko od nas samych. Wiele również funkcjonuje znośnie, ale w świadomości powszechnej utarły się, jako główne źródła zła. Te też staram się wyjaśnić.
Maciej, co cię skłoniło do napisania tak kontrowersyjnej i niewygodnej dla branży rekrutacyjnej publikacji? Po części na pewno wypalenie zawodowe. Pracuję w HR od 5 lat i spotykam się na co dzień z wieloma rzeczami, które mi się nie podobają. Pomyślałem, że ludzie zasługują aby wiedzieć, jak wygląda rynek HR od kuchni. Myślę, że może im to pomóc w zredukowaniu stresu przed rozmowami, jeśli będą zdawali sobie sprawę, że siedzą przed nimi zwykli ludzie, a nie bogowie psychomanipulacji. Co jest według ciebie głównym problem trawiącym branżę rekrutacyjną? Jak sądzisz z czego to wynika? Brak szacunku dla człowieka ze strony rekrutujących. Wynika z nadmiaru kandydatów i ich masowej obróbce. Zatraca się więź pomiędzy ludźmi, kiedy przychodzi nam rozmawiać z 30 osobami jednego dnia. Poza tym możliwość dania komuś pracy (a właściwie tylko iluzja takiej możliwości), daje poczucie władzy. Trzeba mieć dużo pokory, żeby zachować obiektywizm. Ze strony kandydatów z kolei problemem jest brak poczucia odpowiedzialności. Chcieliby pracować, ale nie bardzo wiedzą co chcą robić, z czym to się wiąże. Mówię o tej problematycznej części – są ludzie doskonalne znający swoje cele. Bardzo ich podziwiam. Spójrzmy na rynek pracy. Kto tu dyktuje warunki? Jak sądzisz czy na obecną chwilę jest to rynek kandydata czy pracodawcy? Podchwytliwe pytanie. Zależy to od branży. Chociaż wydaje mi się, że w większości gałęzi rynku, są to jeszcze pracodawcy. Jestem pewien, że sytuacja się zmieni. Mamy niż demograficzny, coraz mniej rąk do pracy i coraz bardziej specjalizujący się rynek. Trudno będzie znaleźć dobrego pracownika, jeśli będzie tylko 10 osób w Polsce, które zajmują się daną kwestią. Widać to głównie w branży IT, która jest najbardziej progresywną i najszybciej rozwijającą się – tam warunki dyktuje zdecydowanie pracownik. To firmy, z tej branży, ubiegają się o dobrą opinię, a to co daje swoim pracownikom firma google obrosło już legendą. W bardziej tradycyjnych branżach jest jeszcze wielu kandydatów, spośród których firma może wybierać, więc pracodawcy mogą wybrzydzać. Ale mają z tym coraz większy problem. Wydaje mi się, że niebawem obie strony zmienią swoje nastawienie. Kto jest klientem dla agencji doradztwa personalnego w procesie rekrutacji? Kandydat czy firma zlecająca rekrutację? Firma. Kandydat jest produktem. Trzeba nad nim popracować, przygotować go na kolejny etap rozmów, sprawdzić i w ładnym opakowaniu sprzedać klientowi. Jaka jest twoja opinia na temat roli mediów w kreowaniu wizji bezrobocia w Polsce? Czy zgadzasz się z tym, że jest aż tak źle jak to pokazują czołowe media? W Polsce dawno nie było tak dobrze. Ale zyskują na tym osobliwym dobrobycie osoby, które odnajdują się w postmodernistycznej rzeczywistości, są pracowite i bardzo przedsiębiorcze. Jest dużo pracy i olbrzymie możliwości otwierania swoich inicjatyw. Unia dofinansowuje młodych przedsiębiorców, granice wewnątrz UE zostały zniesione – można importować, eksportować, mamy internet, który pozwala nauczyć się dowolnej, niemanualnej umiejętności. Z drugiej jednak strony wszystkie te dobrodziejstwa służą głównie młodym ludziom. Z pewnością są to trudne czasy dla osób starszych, które nie do końca rozumieją płynną rzeczywistość, w której żyjemy i nie nadążają za dynamiką zmian. Oni są w bardzo trudnej sytuacji. Co według ciebie powinno się zmienić w standardach pracy polskich headhunterów i rekruterów abyśmy dorównali do poziomu europejskiego? Nie jestem do końca pewien czy od nich daleko odbiegamy. Miałem okazję przeprowadzać rekrutacje z południowymi narodami – tymi bliżej morza śródziemnego i uważam, że polskie standardy pracy niczym im nie ustępują, a wręcz przeciwnie. Ja opisuję nieprawidłowości i negatywy w Polsce, ale nigdy nie chciałbym być rekrutowanym przez Greków, Hiszpanów czy Włochów – tam bałagan jest niesamowity, a tempo żółwie. Moglibyśmy za to uczyć się od Niemców i Holendrów. Głównie chodzi o porządek i organizację pracy. Co zrobić, aby dostać dobrą pracę?  Uczyć się niestandardowych umiejętności, które sprawiają nam przyjemność. Nic nie robić na siłę. Jeśli ktoś lubi języki obce, znając dwa, trzy – nigdy nie będzie musiał zbyt intensywnie szukać pracy. Trzeba cały czas się rozwijać, ale w kierunku, który sprawia nam radość. W innym przypadku można wypalić się zawodowo, a stąd już tylko jeden krok, do opisania tego w jakiejś książce 🙂 Dziękuję za rozmowę. I na zakończenie aby odreagować 🙂

1003132_10151528584727507_1959467065_n

Piotr Jabłoński

Piotr Jabłoński

CEO & Founder & Career Consultant at Career & CV Experts
Były rekruter, zdobywał doświadczenie w firmach doradztwa personalnego i w wewnętrznych działach HR. Przeprowadził ponad 200 procesów rekrutacyjnych na różne szczeble stanowisk dla polskich i międzynarodowych organizacji.

Szum informacyjny, brak wiedzy kandydatów na temat mechanizmów rządzących rynkiem pracy w epoce mediów społecznościowych oraz kłopoty w komunikacji na linii: kandydat - rekruter - pracodawca, zainspirowały go do przejścia na „trzecią stronę mocy” i założenia firmy doradczej Career & CV Experts (http://cvexpert.pl/). Gdzie wraz zespołem Konsultantów od ponad 5 lat, skutecznie wspiera swoich Klientów w podejmowaniu strategicznych decyzji, związanych z rozwojem ich karier oraz efektywnym poruszaniu się po rynku pracy.

Wierzy, że gdyby przynajmniej połowa kandydatów, którzy nie otrzymali obiecanej informacji zwrotnej od rekruterów, zamiast obrażać się na nich, nagłośniłaby sprawę w mediach społecznościowych, to zjawisko szybko przestałoby istnieć.
Piotr Jabłoński