Blog

Interview Life Hack – pytania, przy których nie możesz się zawahać!

Podczas rozmów o pracę jest stały zestaw pytań, które rekrutujący muszą zadać. Nie ważne czy są to osoby, które zajmują się rekrutacją od zawsze, czy są właścicielami firmy. Sa to podstawowe informacje, które muszą posiadać, żeby prawidłowo obliczyć to, czy zatrudnienie kolejnego pracownika będzie opłacalne. Oczywistym jest, że nikt nie zatrudnia dla zabawy, te czasy mamy już za sobą. Teraz pracowników zatrudnia się dla zysku. Wydaje się to być zresztą dosyć logicznym rozwiązaniem.

Zawsze zachęcam do bycia szczerym na rozmowach, więc tytuł może być mylący. Są jednak życiowe sytuacje, które zmuszają nas do poszukiwania pracy za wszelką cenę. Z drugiej strony jest cała grupa osób, świetnie wyszkolonych w rozmowach, niekoniecznie w pracy. Tak więc od zdecydowania i pewności siebie, przy udzielaniu odpowiedzi na niektóre pytania, zależy później również ogólna ocena naszej kandydatury. Paradosksem rozmów kwalifikacyjnych jest to, że często wygrywają na nich osoby, które potrafią się lepiej zaprezentować, niż te które są najlepszymi kandydatami.

 543255_10151263153486565_2015154398_n

Oto pięć pytań, na które odpowiedź przygotowujemy przed każdą rozmową:

 

Dlaczego wybrał/a Pan/i naszą firmę?

Bo szukam pracy. Nie, to zła odpowiedź. Wybieram wszystkie firmy, jak popadnie – jeszcze gorsza. Ideałem jest, kiedy mamy szczerą odpowiedź, w stylu: a kto nie chciałby pracować dla Google? Częściej jednak zdarza się, że aplikujemy, nie znając nawet firmy. Czasami prześwietlamy ją przed samą rozmową. Błąd. Prześwietlajmy firmę zawsze. Wtedy łatwiej będzie wybrać te kwestie, które naprawdę są dla nas interesujące i szczerze odpowiedzieć. To pytanie padnie na 90%, warto więc się do niego przygotować. W przeciwnym wypadku trzeba będzie improwizować, szukając w głowie losowych skojarzeń. Produkujecie tampony – zawsze chciałem pracować w firmie, która …

 227563_10151266284361565_125930523_n

Jak długo chce Pan/i dla nas pracować? 

Jak najdłużej! Jasnym jest, że jeśli Ci się nie spodoba, zmienisz pracę. Oczywiście, że nie zamierzasz wiązać się z nimi na całe życie. Jak najdłużej to odpowiedź, którą chce usłyszeć każdy pracodawca. Nieważne czy chcesz pracować miesiąc, rok czy dwa dni. Żeby dostać pracę musisz przedstawić jakiś sensowny dla pracodawcy termin, minimum pięć lat. Ale zawsze najlepszą odpowiedzią będzie: jak najdłużej. Nie ma co się zastanawiać, być zdezorientowanym – musisz wykazać pewność siebie przy odpowiedzi na to pytanie. W przeciwnym wypadku pracodawca trzy razy zastanowi się zanim podejmie z Tobą współpracę.

 545956_10151220411001565_2072361612_n

Pytanie o dyspozycyjność

Czyli jak wygląda kwestia dojazdu, w których dniach możesz pracować, itp. Jeśli naprawdę zależy Ci na pracy, jesteś dyspozycyjny cały czas i takiej odpowiedzi powinno się udzielać. W szczególnych przypadkach, jeśli mamy pewność, że oferta pracy jest elastyczna, co do godzin, powiedzmy jakie terminy będą dla nas odpowiednie. Ale zawsze trzeba mieć na przykład możliwość dojazdu. Z drugiej strony, po co w ogóle przychodzimy na rozmowę, jeśli nie chcemy pracować, albo mamy duży problem z dojazdem?

 149822_10151306749986565_2085293832_n

Czy planuje Pani mieć w najbliższym czasie dziecko? 

To jest chamskie pytanie. Nie usłyszymy go od nikogo z odrobiną taktu. Zresztą co w przypadku, kiedy dziecko jest nieplanowane? Jeśli jednak po usłyszeniu tego pytania, dalej chcemy pracować dla danej firmy, to warto odpowiedzieć, że nie. Jeśli nie planujesz, odpowiedź jest zgodna z prawdą. Jeśli planujesz, no cóż, są rzeczy ważniejsze od pracy i pewnym jest, że dziecku poświęcisz więcej uwagi, niż robieniu kariery. Po drugie, jeśli idzie się do pracy, z zamiarem przejścia na urlop macierzyński, to i tak nie będzie się o tym głośno rozpowiadać…

 526372_10151606166771565_1191583485_n

Ile chcesz zarabiać? 

Przygotuj sobie odpowiedź na to pytanie. Tutaj lepiej mówić prawdę i tylko prawdę. Z prostego powodu, jeśli „zawołasz” zbyt niską stawkę, nigdy nie będziesz zadowolony z pracy. Po drugie jeśli  zaproponujesz zbyt mało, istnieje prawdopodobieństwo, że nie zostanies zatrudniony na niektóre stanowiska, bo znaczyć to będzie, że nie wiesz ile powinieneś zarabiać. To ekstremalna sytuacja, ale  czasami zdarzało mi się słyszeć podczas negocjacji z klientem: nie chcemy nikogo, kto zaproponuje mniej, niż x tysięcy, ot co.  Znaj swoją wartość. Jeśli masz wątpliwości, co do tego ile powinna zarabiać osoba, na danych stanowisku, sprawdź to. Z reguły jednak dobrze wiesz, poniżej jakiego poziomu nie chciałbyś schodzić. I w tym wypadku, lepiej zaokrąglać w górę, niż w dół. Zawsze przecież lepiej zasugerować, że możesz nieco obniżyć oczekiwania finansowe, niż pracować za mniej, niż przewidywał budżet firmy.

557812_10151923673426565_629081255_n

  • mist

    Ta ostatnia porada to chyba żart jeśli chodzi o polski HR. Sytuacja, o której Pan wspomniał to biały kruk. Zdecydowanie częściej zbyt wysoka kwota dyskwalifikuje kandydata i nikt się z nim nie skontaktuje nawet by powiedzieć „dziękujemy, nie będziemy z Panem współpracować”.

    • Dachowiec

      Na wyższych stanowiskach to raczej norma. To zależy czy szukamy jakiejkolwiek pracy, czy prowadzimy rozmowy, jeszcze w trakcie pracy i mamy stabilną sytuację. Dla przykładu – nikt nie zmieni pracy na taką, gdzie oferują gorsze warunki. Zawsze będę się upierał, że lepiej negocjować w dół, w górę jest to często niemożliwe. Plus to, że pracodawca inaczej patrzy na kogoś, kto wie ile chciałby zarabiać.

      • Oczekiwania kandydatów są czasami totalnie oderwane od rzeczywistości. To druga kwestia. Polski rynek pracy nie jest jeszcze gotowy na otwarte widełki wynagrodzenia. Chociaż kilka firm z branży IT mówi otwarcie o zarobkach. Widać, że to rynek kandydata. Dopóki jest dużo kompetencji na rynku to rekruter może wybierać.

      • mist

        Panie Macieju warto więc dodać to w tekście gdyż absolutnie nie wynika z niego, że o wyższych stanowiskach mowa. Druga sprawa, że to co Pan pisze to nadal jest piękna teoria, sprawdzająca się rzadko. W Polskim HR za wyjątkiem korporacji (choć jeśli chodzi o standardy komunikacji to tam również) niestety króluje głównie „dziki wschód”.