Blog

HR, przez duże „H”. Jak rozpoznać dobrego rekrutera?

Po czym poznasz, że firma z którą rozmawiasz, w sprawie pracy, traktuje Cię poważnie? Pierwszym tropem jest zawsze podejście do kandydatów w czasie rekrutacji. Wiele osób uważa rozmowy kwalifikacyjne, za zło konieczne, przez które trzeba przebrnąć i mieć za sobą. Jest to podejście błędne. Warto pamiętać, że rozmowy o pracę, to tak naprawdę negocjacja biznesowa. Kandydat oferuje ze swojej strony wiedzę, doświadczenie, czas i w założeniu to, że dołoży wszelkich starań, żeby firma rozwijała się prężnie, jak azjatyckie gospodarki (no dobra to ostatnie zależy już od indywidualnych cech). Pracodawca z kolei oferuje właśnie stałe zarobki i cały pakiet innych rzeczy, począwszy od dodatku na siłownie, poprzez system szkoleń, a skończywszy na miłej atmosferze w pracy. Przeginasz Dachowiec, nikt nie pracuje dla miłej atmosfery – chciałoby się powiedzieć. Tak, są miejsca, w których friendly work enviroment jest ważniejszy od tych paru stów więcej, które zaproponować może konkurencja.

1003473_596938177005104_1601125404_n

Więc przychodząc na rozmowę, przychodzimy tak naprawdę, na spotkanie biznesowe. I możemy swobodnie oczekiwać wszystkich związanych z tym konsekwencji. Zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Ale sami też mamy prawo oczekiwać pewnego standardu. Jeśli firma już na etapie rozmowy kwalifikacyjnej okazuje się nieprofesjonalna, nie ma sensu oczekiwać, że będzie lepiej. Nastawienie podczas interview, obrazuje ich model biznesowy. Zresztą, to samo tyczy się kandydatów – jeśli nie umiesz się zaprezentować podczas krótkiej rozmowy, jak poradzisz sobie z negocjacjami z Pekinem?

Dla kontrastu: po czym poznać nieprofesjonalnego rekrutującego?

Nie ma dla nas czasu, więcej mówi niż słucha, ma do przekazania krótką formułkę, nie zna zbyt wielu szczegółów oferty, nie potrafi dokładnie powiedzieć na czym polega stanowisko, o którym rozmawiamy, nie jest w stanie podać szczegółowych warunków, nie zna branży, o której rozmawia. To są podstawy, ale jak wielu takich rekruterów spotkaliśmy w swoim życiu? Większość. I najbardziej uderzające – ci ludzie nie mają obycia biznesowego. Żadnego. Czym jest obycie, nie będę wyjaśniał, nie od tego jestem. Ale proste jest wyjaśnienie sytuacji, w której natrafiamy na taką osobę, która często reprezentuje, wydawałoby się poważne firmy. Są to osoby na najniższym stanowisku, często reserchearów, albo jakoś inaczej się nazywające i mają się one do doświadczonego rekrutera, headhuntera, HR managera, tak jak telemarketer do inżyniera sprzedaży, albo mechanik, do właściciela warsztatu. Mają do wykonania proste zadanie – umówienia kandydatów, selekcję CV, według przygotowanego wzoru, przypisanie CV kandydatów. Czasami też  rozmawiają podczas rozmów – ale to już nieczęsto. Poziom odpowiedzialności jest zbyt wysoki.

Do drugiej grupy osób, które nie potrafią rekrutować należą osoby, które nigdy się tym nie zajmowały, ale tego wymaga obecna sytuacja w firmie. Jak na przykład menadżerowie sprzedaży, którzy mogą być świetni w swojej działce, ale zatrudnienie kilku osób wydaje im się pracą, tak prymitywną, że nie poświęcają jej zbyt wiele uwagi. Trudno im się dziwić, jeśli ich doświadczenie opiera się na rozmowach, z osobami, które nie były do tego przygotowane. Tacy ludzie często nie wiedzą o co pytać, co jest istotne i zawężają dyskusję do kwestii finansowych. To błąd, bo dobra praca z kandydatami, jest w najmniejszym stopniu oparta na tym ile ktoś chciałby zarabiać. To tylko jedna liczba, a dla komfortu pracy, ważniejsze są zupełnie inne oczekiwania.

HR, przez duże H

I ostatecznie mamy wąską grupę wyspecjalizowanych headhunterów i rekruterów, którzy interesują się tym, żeby zadowolone były obie strony procesu pozyskiwania pracowników – zarówno klient, jak i kandydat. Z uwagi na specyfikę pracy, najczęściej paradoksalnie można ich spotkać w różnego rodzaju agencjach personalnych albo w firmach, które zajmują się doradztwem zawodowym. Oczywiście wielu z nich pracuje również w działach rekrutacji dużych firm. Tacy ludzie potrafią monitorować naszą karierę przez rok czasu, kontaktować się, bądź nie. Utrzymują uprzejme relacje biznesowe, a rozmowy kwalifikacyjne z nimi, wyglądają jak kawa ze znajomym. Oczywiście po takiej rozmowie, mają wszystkie potrzebne informacje i wiedzą co nam zaproponować. Albo czego nie proponować. Biorą pod uwagę nasze upodobania, nasz profil osobowościowy, nasze doświadczenie.

Jak ich rozpoznać? To najmniejszy problem. Rozmawiając z taką osobą, będziemy wiedzieli, że trafiliśmy na specjalistę. Między innymi dlatego, że rozmowa będzie w stu procentach profesjonalna, miła, rzeczowa, taka jak powinna wyglądać rozmowa biznesowa. Nikt nie będzie się spieszył, bo oni wiedzą, że budowanie relacji, to najważniejszy z aspektów ich pracy. Nawet jeśli nie zaproponują pracy od razu, możemy oczekiwać telefonu w najmniej oczekiwanym momencie, na przykład kiedy dopadnie nas już konkretne wypalenie zawodowe.

Ważnym jest jednak, żeby zrozumieć, że HR nie jest zły. Niski jest poziom profesjonalizmu wielu osób, które uważają, że pracują w zasobach, albo takich, które myślą, że to nic trudnego buduje negatywną opinię. Praca z ludźmi zawsze należy do tych najbardziej wymagających, dlatego nie każdy się do niej nadaje. Nie wystarczy przeczytać kilku skryptów z przykładowymi rozmowami, żeby wiedzieć o co pytać. Trzeba wiedzieć co chciałoby się wiedzieć, żeby wiedzieć jak rozmawiać. To zdecydowana różnica. Z niezrozumienia tego tematu, wynikają rozmowy w stylu: proszę mi sprzedać ten długopis, co chcesz robić za pięć lat, dlaczego wysłałeś do nas CV – nienawidzę tych pytań. 

6642_395996263821388_518784936_n (1)