Blog

Ewolucja czasu pracy – czy skończyliśmy z 9-17?

Przychodzenie do pracy punktualnie o 9:00 i wychodzenie o 17:00 to dla wielu stałe punkty roboczego tygodnia. Coraz częściej słyszy się jednak o elastycznym czasie pracy, a wiele firm decyduje się na wprowadzenie dodatkowych – poza regulowanymi przez ustawę – przywilejów związanych z tym obszarem zatrudnienia. Założenie jest proste. Pracownik może zająć swoje stanowisko pracy pomiędzy 8:00 a 10:00 i opuścić je po 8 godzinach, czyli w przedziale 16:00 – 18:00. Nie jest też zobligowany, żeby codziennie przychodzić o tej samej godzinie. Bladym świtem przy biurku Kombinowanie z czasem pracy jest stare jak świat i dotyka praktycznie każdą grupę wiekową. Studenci gimnastykują się, żeby przy pełnym etacie zdążyć na poranne lub popołudniowe zajęcia, które nie zawsze idealnie pasują do przedziału 9-17. Rodzice robią wszystko, żeby zdążyć na przedstawienie szkolne dziecka, a osoby, które po pracy mają mnóstwo innych zajęć, zastanawiają się, czy uda się wybrać tańszy kurs językowy o 16:00 zamiast droższego o 18:00. Elastyczny czas pracy ułatwia to zadanie i chroni przed cotygodniowym przymusem pojawiania się przy biurku przełożonego z miną zbitego psa. Dla samego menadżera ta sytuacja może być dość komfortowa. Jeśli w dziale pracuje 10 osób, istnieje spora szansa, że ktoś będzie na miejscu od 8 do 18. Jednak kiedy większość pracowników wybierze możliwość wcześniejszego rozpoczynania pracy, pojawia się problem – punktualnie o 16:00 biuro pustoszeje. A co jeśli prezes wybierze się na popołudniowy spacer po korytarzach firmy? Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie w ten chaos jakiejś metody i uzgodnienie z pracownikami działowego grafiku, dzięki czemu każdego dnia po 16 ktoś będzie „na dyżurze”. Praca bez wychodzenia z łóżka? Niektórzy pracodawcy idą dalej i wprowadzają możliwość tak zwanej telepracy, czyli pracy z domu. Dla wielu pracowników to marzenie, dla menadżera albo dobre rozwiązanie, albo najgorszy koszmar. Taki system ma mnóstwo zalet. Pracownikowi, któremu dojazd do pracy zajmuje godzinę, a charakter obowiązków na dany dzień sprzyja wykonaniu ich w domu, taka opcja oszczędzi frustracji wynikającej z poczucia zmarnowanego czasu. Może dłużej pospać, dzięki czemu do komputera usiądzie wypoczęty, a nie z worami pod oczami. Plusów jest więcej. W większości firm pracuje się w open space, przez co wykonywanie obowiązków wymagających dużego skupienia jest dla niektórych niemożliwe, szczególnie jeśli reszta zespołu ma akurat luźniejszą chwilę, którą wykorzystuje na plotki. Wady takiego rozwiązania? Osoby traktujące pracę z domu jako kolejny dzień wolny. Nadużycia mogą odbić się na biznesie, w szczególności jeśli duża część obowiązków danej osoby to uczestniczenie w spotkaniach. Nierzadko dochodzi do sytuacji, w której coraz częściej łapiemy się na tym, że kiedy potrzebujemy porozmawiać z pracownikiem, on nie jest dostępny, ponieważ „pracuje z domu”. Oczywiście nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności nie odpowiada na maile, a jego służbowy telefon został na firmowym biurku… Przyszłość w rytmie work-life balance Zarówno elastyczne godziny pracy, jak i wykonywanie obowiązków z domu wpisują się w koncepcję zarządzania czasem work-life balance. Jej celem jest odnalezienie równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym. W firmach na całym świecie powstają programy osiągnięcie takiego złotego środka. Przykłady? Możliwość skorzystania z profesjonalnej domowej opieki medycznej w przypadku choroby członka rodziny, przedszkola pracownicze i przeciwdziałanie powstawaniu kultury nadgodzin przez szkolenia i odpowiednią komunikację. Korporacje wierzą, że dzięki takim przywilejom pracownicy będą bardziej wydajni. Bo przecież nie chodzi o to, jak długo robimy dane zadanie, tylko czy jego efekt odpowiada potrzebom biznesowym organizacji, prawda? Czy w Waszych firmach wdraża się już rozwiązania oparte na work-life balance?
Piotr Jabłoński

Piotr Jabłoński

CEO & Founder & Career Consultant at Career & CV Experts
Były rekruter, zdobywał doświadczenie w firmach doradztwa personalnego i w wewnętrznych działach HR. Przeprowadził ponad 200 procesów rekrutacyjnych na różne szczeble stanowisk dla polskich i międzynarodowych organizacji.

Szum informacyjny, brak wiedzy kandydatów na temat mechanizmów rządzących rynkiem pracy w epoce mediów społecznościowych oraz kłopoty w komunikacji na linii: kandydat - rekruter - pracodawca, zainspirowały go do przejścia na „trzecią stronę mocy” i założenia firmy doradczej Career & CV Experts (http://cvexpert.pl/). Gdzie wraz zespołem Konsultantów od ponad 5 lat, skutecznie wspiera swoich Klientów w podejmowaniu strategicznych decyzji, związanych z rozwojem ich karier oraz efektywnym poruszaniu się po rynku pracy.

Wierzy, że gdyby przynajmniej połowa kandydatów, którzy nie otrzymali obiecanej informacji zwrotnej od rekruterów, zamiast obrażać się na nich, nagłośniłaby sprawę w mediach społecznościowych, to zjawisko szybko przestałoby istnieć.
Piotr Jabłoński