Archiwa: Praca na etacie

Freelancer przechodzi do korpo – jak sobie poradzić?

Koledzy w garniturach wiele razy powtarzali, jak bardzo zazdroszczą Ci wolności i elastyczności, sam też przez jakiś czas spełniałeś się jako niezależny pan swojego czasu. Jednak coś się zmieniło, decyzja została podjęta i już wybrałeś – szukasz „normalnej” pracy na etacie. Trochę jak dziecko we mgle, bo przecież nie robiłeś tego od jakiegoś czasu, a powrót do siodła nie zawsze jest bezproblemowy. O czym więc pomyśleć?


Zarządzanie czasem – potrafisz?

Rekruter prawdopodobnie zapyta o Twoją umiejętność zarządzania czasem. Jako freelancer możesz wzbudzać podejrzenia, ale masz też dużego asa w rękawie. To pierwsze wiąże się z obawą potencjalnego pracodawcy, że trudno będzie Ci przestawić się na pracę „od do” w konkretnych godzinach. Przygotuj w głowie odpowiedzi na roztaczane czarne scenariusze – spóźnienia, niezapowiedziane nieobecności, nieumiejętność dostosowania się do zasad. Przekuj to, co uważają za powód do obaw w swój atut. Przecież to właśnie taki tryb pracy pozwalał Ci utrzymywać się w taki właśnie sposób, przez co nauczyłeś się być jeszcze bardziej zdyscyplinowany niż inni. I robiłeś to dla siebie, nie dla kogoś innego, a przecież motywacja wewnętrzna jest z perspektywy pracodawcy czymś bardzo ważnym.


Wyzwanie: praca w zespole

Jednym z większych wyzwań może być dla Ciebie powrót lub nauka pracy zespołowej. Freelancer nie siedzi zamknięty w piwnicy bez kontaktu z ludźmi, ale jego interakcje zawodowe kręcą się wokół klientów, a nie współpracowników. W pracy na etacie chcąc nie chcąc, będziesz musiał  pracować z innymi – począwszy od przełożonego przez pracowników tego samego zespołu, aż po osoby z innych  działów (jeśli to większa działalność). Przemyśl więc, co odpowiesz rekruterowi, kiedy ten zapyta, jak wyobrażasz sobie taką współpracę lub każe rozwiązać jakiś hipotetyczny problem, który jej wymaga. 


Kultura organizacyjna – z czym to się je?

Każda organizacja ma pewne niepisane zasady, którymi się kieruje. Osoby pracujące w ten sposób od dłuższego czasu nawet po zmianie pracy uczą się nowego kodu dosyć szybko. Zastanów się, czy nie będziesz mieć z tym problemu. Głównym „szokiem kulturowym” może być duża hierarchiczność i reguły, które się z nią wiążą, np. ustalona i niepodważalna kolejność osób akceptujących projekt. Sama konieczność konsultacji z innymi może być dla freelancera czymś trudnym, tak jak przyzwyczajenie się do licznych, niekoniecznie potrzebnych czy efektywnych spotkań. Wreszcie – tam gdzie mamy zespół większy niż dwie osoby łatwo o gierki firmowe, załatwianie spraw za plecami i… plotki. 

Pomyśl też o tym, czy Twoje przejście na etat całkowicie wiąże się z zaprzestaniem działalności freelancerskiej. Być może jesteś w stanie zachować część dodatkowych dochodów, dorabiając sobie w weekendy? Pozostawienie sobie takiej opcji nie zawsze jest równoznaczne z przepracowaniem, czasem wręcz przeciwnie – robienie czegoś „na swoim” pomaga w zachowaniu work-life balance. Przemyśl to!



Plusy i minusy home office

Mamy okres wakacyjny – wielu z nas z rozmarzeniem patrzy przez okno na piękną letnią pogodę, zieloną przyrodę i ostre słońce. Nie są to wymarzone warunki do pracy. Z drugiej strony po 2óch dniach wypoczynkowego lenistwa przestajemy wypoczywać, zaczynamy się nudzić. Żeby zachować równowagę jest idealne rozwiązanie. Nikogo nie zaskoczę tutaj kreatywnością, zdradziliśmy je już w tytule tego artykułu – home office. Więcej

Czy polecać znajomych?

Wiele razy zdarzyło mi się polecać swoich znajomych do pracy. Specyfika branży. Miałem zawsze bardzo duży dostęp do przeróżnych ofert pracy i bardzo często szukałem ludzi, którzy byli w czymś dobrzy. Każdy tak ma w swojej branży. To trochę tak jak przychodzić po ciastka do znajomej, która prowadzi cukiernię. Jeśli się postara to zawsze coś znajdzie, chyba że ciastka są wczorajsze. Podobnie jest z ofertami pracy. W każdym razie, polecanie innych nie zawsze jest łatwe. Polecanie innym pracy nie zawsze jest rozsądne. Oto kilka porad, które pozwolą uniknąć podstawowych błędów. Więcej

List dyrektora personalnego do pracowników!!!

Droga załogo! Na początku tego listu chciałem wyrazić swoje zdanie w kwestii ubioru. Otóż rozumiem, że przychodzicie do pracy w stroju, na który pozwala Wam Wasze wynagrodzenie. Jeżeli ubieracie się w spodnie od Prady, nosicie torebki Gucciego, wnioskuję zatem, że finansowo układa Wam się całkiem dobrze, nie potrzebujecie więc podwyżki. Jeżeli ubieracie się w tanie ciuchy, to po pierwsze, brak Wam gustu, a po drugie, powinniście lepiej zarządzać swoimi finansami. Zaoszczędzone pieniądze pozwolą Wam na zakup ładniejszych ubrań. Również w tym przypadku podwyżka nie jest niczym uzasadniona. Jeżeli ubieracie się „pomiędzy” dwoma powyższymi przypadkami, jesteście w miejscu i na poziomie, na którym aktualnie powinniście być. Mniemam sądzić, że równie idealnie zaspokajacie swoje finansowe potrzeby. Nie potrzebujecie więc podwyżki. L4 Nie będziemy odtąd akceptować zwolnienia lekarskiego, jako potwierdzenia Waszej choroby. Jeżeli jesteście w stanie iść do lekarza, możecie również przyjść do pracy. Operacje Są od teraz zabronione. Tak długo, jak zamierzacie u nas pracować, potrzebujecie wszystkich organów. Nie powinniście nawet rozważać usuwania czegokolwiek, zatrudniliśmy Was w całości. Usunięcie jakiegoś narządu będzie jawnym naruszeniem warunków umowy o pracę. Dzień wolny na żądanie Każdy pracownik otrzyma 104 dni wolnych na żądanie w roku. Będą to wszystkie soboty i niedziele. Urlop Wszyscy pracownicy od tej pory będą jeździć na wakacje w tym samym czasie. Wspólnie z radą nadzorczą wyznaczyliśmy stałe dni urlopu: 1 styczeń i 25 grudzień. Używanie toalety Nasi pracownicy spędzają zdecydowanie zbyt dużo czasu w toalecie. Od jutra będą Państwo chodzić do łazienki w kolejności alfabetycznej, w wyznaczonych godzinach. Osoby o imieniu rozpoczynającym się od „A” od 8:00 do 8:20, osoby, których imię rozpoczyna się na literę „B” od 8:20 do 8:40 i tak dalej. Jeżeli nie będziecie mogli pójść w wyznaczonym czasie, konieczne będzie poczekanie do kolejnej wyznaczonej serii, następnego dnia. W naprawdę wyjątkowych sytuacjach istnieje możliwość zamienienia się z koleżanką lub kolegą. Przełożony każdego z pracowników powinien zaakceptować taką prośbę na piśmie. Przy zamianie obowiązuje jednak 3 minutowy limit. Po trzech minutach włączy się alarm, rolka papieru toaletowego się zatnie, zostaną otwarte drzwi i będzie zrobione zdjęcie. Fotografia zostanie następnie umieszczona na tablicy ogłoszeń. Przerwy na lunch Osoby chude otrzymają 30 minut przerwy, by mogły zjeść więcej i wyglądać zdrowiej. Osoby normalnych rozmiarów otrzymają 15 minut przerwy, żeby mogły zjeść zbalansowany posiłek i utrzymać swoją figurę. Osoby otyłe otrzymają 5 minut przerwy. To wystarczająco dużo czasu, by wypić Slim Fast i połknąć tabletki odchudzające. Dziękuję za Wasze zaangażowanie, lojalność oraz ogromny wkład w budowanie pozytywnego wizerunku systemu zatrudnienia w naszej organizacji.

Dlaczego ludzie nienawidzą swojej pracy?

Ciężko jest wspierać sowich pracowników jeżeli nie wiemy, co wzmaga w nich złość i frustrację. Brytyjska fundacja „The Brooke” zapytała 2000 osób zatrudnionych w angielskich firmach, co w ramach etatu doprowadza ich do „szewskiej pasji”? Organizacja zajmująca się problematyką zwierząt pracujących (konie, osły, muły) chciała zwrócić uwagę, że nawet najgorsze okoliczności jakie spotykają ludzi, są niczym w porównaniu do warunków w jakich muszą pracować zwierzęta pociągowe. Ankieta była przeprowadzona w Wielkiej Brytanii, jak sobie możesz jednak wyobrazić nasze rodzime obserwacje praktycznie niczym się nie różnią.
  1. Dodawanie do korespondencji mailowej w sprawach, które nas nie dotyczą.
  2. Telefon dzwoni o 16.59.
  3. Problemy z komputerem.
  4. Klimatyzacja wyziębiająca pomieszczenia biurowe.
  5. Ciągle psująca się drukarka.
  6. Zapach personelu.
  7. Głośne dzwonki telefoniczne.
  8. Niekończące się pracowników rozmowy.
  9. Brudna mikrofalówka.
  10. Smarkanie nosa.
  11. Współpracownicy czytający Twoje maile zza głowy.
  12. Nieuzupełnianie papieru toaletowego.
  13. Nie słyszysz podziękowania za otwarcie lub przytrzymanie drzwi.
  14. Nieświeże oddechy.
  15. Ludzie myślący o „niebieskich migdałach”.
  16. Nieprzemyślane parkowanie samochodów.
  17. Zapachowe drugie śniadania.
  18. Niewygodne fotele.
  19. Osoby, które zaklepują dni wolne z dużym wyprzedzeniem.
  20. Szef zagadujący Cię na Facebooku, akurat gdy masz urwanie głowy.
  21. Firma blokuje Ci dostęp do niektórych stron internetowych.
  22. Zblokowany samochód na parkingu firmowym.
  23. Tania herbata, która nie chce się zaparzyć.
  24. Zwierzający się ze swoich problemów życiowych koledzy.
  25. Osoby, które ciągle rozmawiają o dzieciach.
  26. Osoby, które ciągle są na diecie i rozmawiają o jedzeniu.
  27. Młodsi koledzy, którzy Cię pouczają.
  28. Powtarzające się kradzieże Twojego lunchu z lodówki.
  29. Ci, którzy zostawiają puste papierki w pojemniku na słodycze.
  30. Przewalające się prawie codziennie ciasta i torty urodzinowe.
  31. Automat vendingowy, który nie wydaje reszty.
  32. Współpracownicy, którzy nigdy nie proponują, że zaparzą kawę.
  33. Koledzy i koleżanki, którzy zajmują telefon firmowy na rodzinne pogaduszki.
  34. Ktoś używa Twojego kubka.
  35. Nikt nie uzupełnia zszywek w zszywaczu.
  36. Współpracownicy, którzy bazgrzą po biurkach.
  37. Oczekiwanie w kolejce do mikrofalówki.
  38. Koledzy, którzy wychodzą z pracy punktualnie o 17.00.
  39. Osoby, które nie zamykają deski klozetowej.
  40. Zepsuta winda.
  41. Niewystarczająca ilość kontaktów elektrycznych.
  42. Alarm przeciwpożarowy włącza się akurat jak rozmawiasz przez telefon.
  43. Współpracownicy opisujący swoje sny w detalach każdego poranka.
  44. Ludzie, którzy ciągle sobie podśpiewują.
  45. Osoby obgryzające długopisy.
  46. Konieczność przeciągania się przez biurko, żeby odebrać telefon kolegi.
  47. Klienci, którzy za wcześnie przychodzą na umówione spotkania.
  48. Ludzie, którzy przeważnie milczą.
  49. Współpracownicy, którzy ciągle kradną Twój długopis.
  50. Dystrybutor wody, który stoi za daleko.

Rozmowa kwalifikacyjna przez telefon?

Technologia skraca dystans. Niejednokrotnie wiąże się to jednak z dużą dawką stresu. Rozmowa kwalifikacyjna przez telefon bywa jak randka w ciemno: maksymalne emocje, a potem duże rozczarowanie. Wcale nie musi tak to się odbywać. Pracując jako rekruter setki razy przeprowadzałem takie rozmowy. Kluczem do sukcesu są praktycznie te same czynniki, które decydują podczas tradycyjnej rozmowy o pracę: możliwość poszukania, przygotowania oraz przećwiczenia. Rozmowy kwalifikacyjne przez telefon stają się coraz bardziej popularne. Standardem stały się już w firmach typu call center. W przypadku branży telemarketingowej sprawa zdaje się być oczywista. Dlaczego również inne branże dosięga największa zmora bezrobotnego/poszukującego nowej pracy? Po prostu wymóg cywilizacji oraz efekt uboczny dużego „przemiału” w agencjach pośrednictwa pracy. Mam dla Was kilka sugestii jak przeżyć rozmowę kwalifikacyjną przez telefon i przy okazji zdobyć pracę. Nie jest to wcale takie trudne. Telefoniczne rozmowy kwalifikacyjne służą przeważnie do przesiewu i zawężenia liczby pasujących kandydatów. To Twój pierwszy kontakt z potencjalnym pracodawcą poza przesłanym CV. Rekruter będzie zwracał uwagę na sposób prowadzenia rozmowy, ton głosu, wszystko, co powie mu na ile jesteś profesjonalnym, a tym samym odpowiednim kandydatem na interesujące Cię stanowisko. To Twoja szansa na dodatkowy argument, który przybliży Cię do kolejnego etapu rekrutacji: rozmowy w tak zwanym realu.

Uśmiechaj się

Nikt tego nie zobaczy ale gwarantuje Ci, że rekruter usłyszy Twój uśmiech. Gdy się uśmiechamy podnosi się poziom naszej pewności siebie, łatwiej wtedy ukryć zdenerwowanie. Poza tym uśmiech sprawia, że jesteś postrzegany jako pozytywna osoba. Podczas rozmowy zadbaj o kawałek przestrzeni, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Odgłosy ulicy i krzyki dzieci uniemożliwiają obydwu stronom kontrolowanie przebiegu rozmowy. Jeżeli otoczenie, problemy z zasięgiem uniemożliwiają Ci konwersację lepiej ostatecznie poprosić o przełożenie rozmowy. Rekruter też człowiek i jest w stanie zrozumieć siły wyższe. Nie zapomnij o uprzejmościach. Nie ważne, że nie stoisz właśnie przed rekruterem, dobre maniery zawsze są mile widziane. Słuchaj uważnie swojego rozmówcy, staraj się nie przerywać aby wyrazić swoją opinię w danej kwestii. Nawet gdybyś miał rację, zostanie to odebrane jako nietakt. Jeżeli znasz wcześniej datę rozmowy, możesz się do tego spotkania odpowiednio przygotować. Przede wszystkim zrób sobie ściągę, wypisz kluczowe kwestie, które chciałbyś przekazać rekruterowi. Nie twórz jednak scenariusza rozmowy. Skrypt ograniczy Twoje możliwości oceny sytuacji oraz wrodzony talent do brylowania po tematach, w których jesteś przecież ekspertem.

Zadawaj pytania

Nie ma znaczenia, że to właśnie Ty jesteś przepytywany pod kątem stanowiska, na które aplikujesz. Jeżeli odrobiłeś zadanie domowe (odszukałeś informacje o firmie i pozycji) zadawanie pytań może okazać się kluczowe. Masz przecież do czynienia z osobą bardzo dobrze poinformowaną na temat sytuacji w branży oraz ogólnie na temat firmy, do której aplikujesz. Jeżeli spisałeś wcześniej pytania, którymi chcesz oczarować rekrutera staraj się nie brzmieć jakbyś je odczytywał. Dobrze mieć również przed sobą kalendarz, na wypadek otrzymania zaproszenia do wzięcia udziału w kolejnym etapie rekrutacji. Powodzenia!

Bezstresowa posada. Czy to w ogóle możliwe?

83% pracowników (według Harris Pool) twierdzi, że stres bardzo często towarzyszy im w codziennych obowiązkach pracowniczych. Ku spełnieniu zapowiedzi, że nikt nie mówił, że będzie łatwo, poziom stresu w pracy ciągle się podwyższa. Nawet o 10% w ciągu roku. Stres powoduje uszczerbek na zdrowiu, a także jest przyczyną utraty produktywności. Im bardziej się stresujemy, tym mniej możemy się skupić na naszej pracy. Postanowiłem pochylić się dzisiaj nad tym problemem, który również mnie „dopada”. Zastanawiałem się nad kilkoma prawidłowościami, które prawie zawsze generują powody do stresu. Jak w każdej chorobie, trzeba dobrać się do jej przyczyn.

E-mail detox

Czy jesteś uzależniony od inboxa? Nerwowo odświeżasz skrzynkę kilkadziesiąt razy dziennie, a jak usłyszysz bip sygnał nadejścia wiadomości, odkładasz wszystko i czytasz maila? Potrzebny Ci odwyk! Wybierz kilka pór w ciągu dnia, np. przy porannej kawie, po lunchu oraz godzinę przed wyjściem do domu na sprawdzenie skrzynki mailowej. Tym sposobem pozbędziesz się stresującego tiku, a nabędziesz regularny nawyk, który pozwoli Ci się skupić na pozostałych obowiązkach.

Toksyczna atmosfera

Jestem pewien, że w każdej firmie istnieje tzw. „drugie życie”. Plotki, swatki, obmowy i romanse to niestety, nie taka znów szara, przeważnie biurowa rzeczywistość. Nieoficjalny układ pozafirmowy psuje niestety morale pracowników oraz tworzy niezdrową atmosferę. Nie masz czasem ochoty stanąć poza tym przymierzem? Nie możesz przecież pozwolić, żeby międzyludzkie niesnaski miały wpływ na jakość Twojej pracy. W aspekcie premii oraz oceny stanowiska i tak znaczenie mają tylko wypracowane przez Ciebie rezultaty.

Zrób sobie przerwę

Zgodnie z prawami natury największy spadek mocy odczuwamy w okolicach godziny 14.00. Zamiast zasypiać na niewygodnym fotelu, zrób sobie przerwę. Musi to być jednak coś, co oczyści Twoje myśli. Dobrym pomysłem jest sprawdzenie portali społecznościowych lub krótki spacer. Świeże powietrze zawsze dobrze robi na odstresowanie.

Pozytywne wibracje

Ciężko jest się stresować patrząc na zdjęcia swojego dziecka. Duży wpływ na nasz stan emocjonalny ma właśnie otoczenie. Dlatego bardzo ważnym aspektem, w odniesieniu do zjawiska stresu, jest wystrój naszego miejsca pracy. Naukowcy z Hiroshima University potwierdzają, że praca w otoczeniu miłych przedmiotów (obrazków) zwiększa naszą produktywność. Największym błędem jest urządzenie naszego gabinetu zbyt minimalistycznie, pozbawienie go przedmiotów, które wytwarzają pozytywne wibracje.

Warto rozmawiać

Jednym z poważniejszych czynników stresu jest jednostronna komunikacja przełożonych w Twojej firmie. Czy masz na to wpływ? Każdy z nas potrzebuje przecież, by jego głos został usłyszany przez szefa. Dlatego warto szerzyć i kultywować tradycję dialogu w firmie. Warto tworzyć sieć współpracowników, którzy chcą ze sobą rozmawiać. Idealnie, gdy usprawnienie komunikacji odbywa się na wszystkich poziomach zarządzania.

Naucz się mówić „nie”

Jako przykładny pracownik podejmujesz każde wyzwanie, by zapracować na awans lub podwyżkę. Czasem jednak największym wyzwaniem jest powiedzieć „nie”. Zbyt duża odpowiedzialność oraz nadmiar obowiązków to pierwszy krok do wypalenia zawodowego. Według statystyk (University of California) ludzie, którzy mają problem z wypowiedzeniem słowa „nie” są bardziej podatni na stres.  

List motywacyjny czyli jak zwrócić uwagę rekrutera?

CV, choćby najbardziej profesjonalne, składa się z kilkudziesięciu, zwykle równoważnikowych zdań, opisujących zajmowane przez nas stanowiska oraz zakres obowiązków, które wykonywaliśmy. W standardowym CV nie ma miejsca na przekazanie tego, co z punktu widzenia rekrutera najważniejsze – dlaczego firma potrzebuje właśnie Ciebie? Jeżeli miałbym wskazać najczęstszą przyczynę odrzucania aplikacji o pracę, bez wątpienia postawiłbym na źle napisany, zaadresowany list motywacyjny lub jego brak. Nawet na poziomie managerskim tylko 10 na 100 aplikacji zawiera kompletny, porządnie napisany list motywacyjny. Często słucham narzekań osób, które jak twierdzą, zbyt rzadko otrzymują odpowiedzi od agencji rekrutacyjnych. Cenna rada: napisanie listu motywacyjnego to inwestycja, która się zwraca.

Osobisty marketing

List motywacyjny jest jak oferta handlowa. To wręcz idealna możliwość podkreślenia unikalności i wartości Twojej propozycji dla przyszłego pracodawcy. Napisanie dobrego listu motywacyjnego traktuj jako element prywatnej strategii marketingowej. Nigdy nie wiesz, kto go będzie czytał, Twój osobisty urok i twórczy polot może zaprocentować w przyszłości. Nawet gdy Twoje CV nie jest 100% odpowiedzią na ofertę pracy, list motywacyjny to miejsce, żeby zwrócić na siebie uwagę, zrobić piorunująco dobre wrażenie. Podobnie jak w przypadku oferty handlowej, list motywacyjny będzie skuteczny, jeżeli zachowa odpowiednią formę, a wszystkie elementy (składowe) będą perfekcyjnie dopracowane. Często spotykam listy motywacyjne, które są po prostu niechlujnie napisane. Są to zazwyczaj kopie, powielenia treści znalezionych w Internecie, z mnóstwem błędów formalnych oraz …ortograficznych. Klient, czytając ofertę handlową, próbuje znaleźć w niej odpowiedzi na 3 podstawowe pytania: dlaczego właśnie ta propozycja jest godna uwagi, jakie wartości dodane oferuje firma oraz czy przedsiębiorca deklaruje wsparcie po podpisaniu kontraktu?

Zainteresuj się firmą

Podziel się swoimi spostrzeżeniami na temat branży. Napisz dlaczego chcesz dołączyć do zespołu, firma to przede wszystkim ludzie, to ich musisz przekonać. Odnieś się do wizji i misji firmy, znajdź połączenia z Twoim dotychczasowym doświadczeniem. Ważna jest szczerość, jeżeli rekruter odniesie wrażenie, że to po prostu Twoja kolejna aplikacja, nie będzie chciał kontynuować procesu. Warto poszukać informacji o firmie, do której aplikujesz. Strona internetowa oraz portale społecznościowe i branżowe to miejsca, które powinieneś odwiedzić. Postaw się w pozycji kandydata, brakującego ogniwa, którego uzupełnienie przyczyni się do rozwoju marki. Kluczem do sukcesu jest pokazanie, że Twoje doświadczenie i kompetencje wyczerpują wymagania stanowiska. Osobowość oraz podejście do obowiązków musi jednak być uzupełnieniem tych atrybutów. List motywacyjny powinien być o Tobie, ale tylko w kontekście ewentualnej przydatności dla organizacji.

Podsumowanie

Powinno być krótkie, trafne i unikalne. Cały list motywacyjny nie powinien być dłuższy niż jedna strona A4. Zakończenie musi podkreślać Twoją pewność siebie oraz potwierdzać, że jesteś gotowy rozmawiać, wręcz dyskutować o Twoich umiejętnościach/kompetencjach podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Na koniec przeczytaj jeszcze raz swój gotowy list motywacyjny pod kątem błędów stylistycznych i ortograficznych. Sprawdź również, czy jest on prawidłowo zaadresowany. Jeżeli zależy Ci na konkretnym stanowisku takie błędy są niedopuszczalne.

Firmy tracą miliardy przez …kaca!!!

Sezon na grillowanie oficjalnie rozpoczęty, coraz częściej zdarza nam się też zarwać nockę ze znajomymi przy kiełbaskach i przy piwie. Normalna sprawa, chciałoby się rzec. Nie dla wszystkich jednak sytuacja jest zadowalająca. Przedłużone imprezy połączone z nadmiernym spożywaniem trunków kosztują dla przykładu kanadyjskich pracodawców 24 miliardy dolarów rocznie. Z podobnym problemem borykają się również amerykańskie firmy. Według US Center for Disease Control and Prevention nadmierne spożywanie alkoholu i związana z tym utrata efektywności pracowników to koszt, nie bagatela 220 milionów dolarów na rok. Największe straty (72%) pochodzą ze zmniejszenia produktywności, 11% to wydatki medyczne, przestępczość i wypadki motoryzacyjne to ponad 15% kwoty, która co roku wyparowuje z amerykańskiej ekonomii z powodu kaca. Również australijski Drug and Alcohol Services ostrzega, że już 4% obywateli „Terra Australis” przychodzi do pracy na ostrym kacu. Powodem prawie 11% wypadków w miejscach pracy Australijczyków jest właśnie alkohol. Kac zmniejsza koncentrację, powoduje ospałość, a w niektórych przypadkach wzmożoną nerwowość, łatwo można doprowadzić do tragedii.

W Polsce na kaca najlepsza …praca

Jesteście pewnie ciekawi jak wygląda sytuacja na naszym rodzimym podwórku. Według badań przeprowadzonych przez portal praca.pl (ankiety wypełniło 2000 użytkowników serwisu) aż jedna piąta polskich pracowników przychodzi do pracy na niezłym kacu. Porównując polskie zwyczaje alkoholowe w pracy z innymi krajami Europy gorzej wypadają tylko Brytyjczycy. Niechlubne nawyki Polaków pracujących potwierdza również raport Wirtualnej Polski. Z sondażu portalu wynika, że aż 35% respondentów pije alkohol w pracy. Dla porównania w Rosji do używania alkoholu w miejscu pracy przyznaje się około 32% pytanych. Jak wynika z ankiety WP prawie co trzeci Polak uracza się popołudniowym piwkiem podczas pracy. Sromotny prym w tych statystykach wiodą: dziennikarze, informatycy, finansiści i agenci ubezpieczeniowi. Pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę ma prawo do czterech dni urlopu na żądanie w roku kalendarzowym. Według portalu praca.pl z tzw. „kacowego” korzysta jedynie 6% polskich pracowników. Reszta stawia się na stanowisku z „syndromem dnia wczorajszego”. Wszelkie pomysły na zatarcie objawów nadużycia alkoholu są mało skuteczne (kac jest stanem zatrucia organizmu) dlatego warto pamiętać, że pracodawca podejrzewając pracownika o przybycie do pracy „po spożyciu” może zażądać od niego przebadania się alkomatem. Problemy alkoholowe spółczesnych pracowników

Co pomaga na pozbycie się kaca:

  • klin nieskuteczny – Twoje samopoczucie wynika głównie z faktu, że alkohol jest toksyczny, poranny drink przedłuży tylko ten stan o kolejny dzień
  • woda i napoje izotoniczne – uzupełniają niedobór wody, zapobiegają odwodnieniu, jednak żadna woda nie złagodzi Twojego kaca moralnego
  • lekkostrawne śniadanie – trzeba pamiętać o uzupełnieniu utraconych kalorii
  • Alka-Seltzer – soda już od 80 lat neutralizuje substancje, które powodują ból brzucha
  • aspiryna lub ibuprofen – na ból głowy
  • kawa – doda Ci energii
  • pamiętaj, „komu Salomon nie naleje, ten na drugi dzień nie będzie miał kaca”

Co zrobić żeby dostawać oferty pracy od headhunterów?

Jak to jest, że headhunterzy dzwonią z ofertami pracy do Twoich znajomych, a do Ciebie nie? Podczas gdy niektóre osoby nie mają najmniejszych problemów ze znalezieniem pracy, inni muszą nieźle nagimnastykować się, żeby dotrzeć na rozmowę kwalifikacyjną. Tych pierwszych posądza się często o jakieś niejasne konotacje z branżą HR. Nic bardziej mylnego. Konotacje te nie są wcale zbyt skomplikowane. Można z łatwością znaleźć się w ich skórze i regularnie odbierać telefon z propozycjami ofert pracy. Jak? Wyprzedź konkurencję i zadzwoń do firmy rekrutacyjnej na długo, zanim zaczniesz aktywnie szukać pracy. Może okazać się, że mają oferty „na już”, ale może być też tak, że nie mają niczego i „coś” może pojawić się dopiero za pół roku. Nie warto jednak czekać.

Dowiedz się gdzie mogą być oferty pracy które Cię interesują.

Są agencje doradztwa personalnego, specjalizujące się w rożnych branżach. Sami wiemy najlepiej, w jakiej pracujemy. Są specjalne agencje IT, które przekształcają się powoli w coś na kształt biur agentów dla „gwiazd” IT. Najlepsi trafią do Google. Zresztą inne branże też mają swoje wyspecjalizowane biura, a ostatecznie można udać się do personalnych, którzy zajmują się stanowiskami specjalistycznymi.

Idź na rozmowę.

Warto dowiedzieć się kogo się do pracy poszukuje i poznać rynek pracy. Umówmy się na dłuższą rozmowę i opowiedzmy o sobie. Można udać się w dwa trzy miejsca i dowiedzieć, z kim współpracuje się najlepiej. Należy zostawić dobrze napisane CV i powiedzieć w jakiej dokładnie jesteśmy sytuacji. Nie szukam pracy, ale jeśli tylko macie coś ciekawego, to tutaj jest mój numer.

Bądź w stałym kontakcie z headhunterem.

Ustawmy sobie przypomnienie w telefonie i raz, dwa razy w miesiącu i kontaktujmy się z wybranym rekruterem. Tutaj ważnym jest, żeby spersonalizować kontakt. Nie nastawiajmy się też konkretnie na znalezienie pracy. Traktujmy taką osobę, jak kolejny miły kontakt biznesowy. Warto również, aby rozmawiać z kimś, kto rzeczywiście ma dostęp do stanowisk, które nas interesują i realny wpływ, na to czy można posłać naszą kandydaturę. I co najważniejsze – utrzymujmy kontakt z kimś, z kim naprawdę dobrze się dogadujemy. Osobiście mam kilka takich osób, o których stale pamiętam, bo przez jakiś czas przypominały o swoim istnieniu. Dzwonię do nich po to, żeby zaproponować pracę – bywa, że ofertę przyjmują, bywa, że nie – nie ma to znaczenia. Nie dzwonię już do nich tylko w kwestiach zawodowych. Po prostu ich lubię. Czasami dopytuję: czy w ich firmie jest osoba, która spełnia wymogi na inne stanowisko i czy mogą ją polecić. Czasami jest, czasami nie, ale nie ma to znaczenia. Ufam również ich profesjonalnemu osądowi – dlatego dzwonię, aby pomogły mi w konkretnym problemie. Oczywiście taka współpraca działa w dwie strony – sam czuję się zobowiązany pomóc. Dlatego też, kiedy tylko mam ofertę pracy, która może ich zainteresować – są pierwszymi w kolejności do kontaktu. Często są też jedynymi zaprezentowanymi kandydatami i nie mają konkurencji, do momentu ich rozmowy z dyrektorem personalnym czy prezesem firmy. Myślę, że jest to w porządku, bo znam swoich kandydatów i utrzymuję z nimi dobry kontakt. Znam dobrze ich słabe i silne strony. Ostatecznie – łatwiej skontaktować się z nimi, niż dzwonić do osób, o których istnieniu dowiedziałem się z CV. Nie są to papierowe kontakty, bo rozmawialiśmy wielokrotnie. Dodatkowo – kiedy dostaję od nich CV ich znajomych z polecenia, czuję się zobowiązanym żeby pomóc takim osobom. Wniosek końcowy – nawiążmy bliższą relację z headhunterami i czerpmy z tego obopólne korzyści.

Bezpłatny staż. Praca dla frajera czy test charakteru?

Nie ma co kpić z darmowych staży. Pracodawcy muszą przecież porównać 10 osób i zatrudnić tę, która wykaże najlepsze predyspozycje do pracy. Młodzi ludzie, którzy pracują za darmo powinni jeszcze być wdzięczni za możliwość nauki. I w zasadzie to dla pracodawcy są kosztem, bo zużywają prąd, kawę i marnują czas doświadczonych etatowych pracowników. Dziwię się jeszcze, że firmy prowadzą tego rodzaju charytatywną działalność, być może w przyszłym roku dofinansowywał je będzie Jurek Owsiak. Dobra, rozpędziłem się. Bądźmy ludźmi poważnymi i odpowiedzialnymi. „Uczesanymi i przezornymi”. Potraktujmy temat poważnie. Co faktycznie daje nam bezpłatny staż? Doświadczenie zawodowe – nie sądzę. Wielokrotnie trafiały do mnie do zatrudnienia osoby z ukończonym tygodniowym, miesięcznym, 3 miesięcznym, a w jednej ekstremalnej sytuacji półrocznym bezpłatnym stażem. W jednym wypadku traktowałem taką aplikację poważnie i to nie ze względu na staż, ale raczej z uwagi na cechy osobowościowe kandydata. Nie da się zdobyć doświadczenia zawodowego w trzy miesiące. Możliwość rozwoju – jako barista. Nikt nie powierza stażystom poważnych zadań. Selekcja dokumentów, parzenie kawy, segregowanie szafek, wykonywanie pracy prostych prac, których nikt inny nie tknie. Jeśli chcemy się czegoś nauczyć nie potrzebujemy do tego stażu. Prawdę mówiąc żaden rozsądny pracodawca nie zaproponuje osobie, której nie ufa odpowiedzialnych zadań. Powód jest prosty – nad stażystami nie ma żadnej kontroli. Jedyne co można im zrobić to wystawić negatywną opinię po zakończeniu pracy. Nie można posłać takiej opinii do innych firm, w zasadzie więc ex-stażysta musiałby być szalony, żeby pokazywać ją potencjalnym pracodawcom, którzy dla odmiany zaproponowaliby wynagrodzenie. Szansę na karierę – tę mamy w firmach, w których pracodawcy inwestują w swoje kadry. Każdy pracownik jest ryzykiem, inwestycją. Każda firma zdaje sobie z tego ryzyka sprawę. Jeśli za coś nie płacimy, nie szanujemy tego. Nie ma więc co oczekiwać, że zaimponujemy komuś pracą za darmo chyba, że to najlepsza kancelaria prawna na Wall Street: Możliwość nawiązania kontaktów – i to jest jedyna, naprawdę jedyna korzyść z bezpłatnego stażu. Możemy zaprezentować się jako osoba, której poszukuje pracodawca. Możemy poznać specjalistów z branży i możemy zdobyć zaufanie współpracowników, zdobywając tym samym przewagę, nad innymi kandydatami. Kontakty są bezcenne, tak więc nie można tutaj w żaden sposób ich wycenić. Zatrudnienie – to nie jest korzyść z bezpłatnego stażu. Dlaczego nie? Bo przynajmniej 50% firm, które staże oferują, nie przewiduje przyszłego zatrudnienia stażystów. To jest korzyść, którą możemy wynieść z kontaktów, które nawiązaliśmy. Jeśli faktycznie spodoba się komuś nasza osoba, to dostaniemy pracę. Jak jednak wiadomo, łaska Pańska na pstrym koniu jeździ. Dlatego apeluję do wszystkich, którzy rozważają pracę za darmo – zastanówcie się 10 razy, zanim zdecydujecie się przedłużać swój proces rekrutacji o miesiąc (albo i dłużej!), czy możecie liczyć potem na zatrudnienie i jak bardzo potrzebujecie kontaktów. Jeśli bilans zysków/strat wychodzi pomyślnie – pracujcie za darmo. W przeciwnym wypadku lepiej udać się do dobrego konsultanta kariery z pewnością, że znajdziemy pracę, za którą dostaniemy pieniądze. Źródło: Junior Brand Manager

Czy Twoi pracownicy Ci ufają? Lepiej to sprawdź.

Bardzo modne stało się ostatnio zwalanie winy za firmowe niepowodzenia na brak zaangażowania pracowników. Poza oczywiście niesprzyjającą ekonomią, coraz bardziej zawiłymi sposobami finansowania biznesu oraz topniejącymi funduszami europejskimi. Zwykle, gdy wyczerpiemy już wszystkie możliwości, przychodzi refleksja na temat zaufania i pytanie: jakie problemy w organizacji może powodować jego brak? Według badań przeprowadzonych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association, APA) co czwarty pracownik nie ufa swojemu pracodawcy. Jedynie połowa badanych wierzy w szczerość swoich chlebodawców a tylko dwie trzecie z nich uważa, że są uczciwie traktowani. Brak zaufania do przełożonych w okresie powolnego wychodzenia z recesji może odbić się czkawką nie tylko dużym korporacjom. W Polsce podobne badania przeprowadził w styczniu 2013 roku Interaktywny Insytut Badań Rynkowych na zlecenie Procontent Communication. Według ośrodka aż 26 procent Polaków nie ufa swoim szefom, a ponad 25 procent badanych nie wierzy w informacje przekazywane przez kierownictwo firmy. Jako główny powód braku zaufania do pracodawcy Polacy wskazują aspekt, iż managerowie manipulują faktami i nie mówią całej prawdy.

Powody, dla których Polacy nie ufają swoim pracodawcom (według IIBR):

  • brak informacji lub informacje przekazywane zbyt rzadko
  • informacje są niezgodne z prawdą
  • zarząd i kierownictwo manipuluje informacjami i nie mówi całej prawdy
  • moja firma nieuczciwie zachowuje się w stosunku do klientów
  • moja firma oszukała mnie w dotychczasowej współpracy
  Według Davida Ballarda, prezesa APA, jednym z ważniejszych kroków, jakie powinni podjąć managerowie by wyjść z impasu utraty zaufania to pozwolić swoim podwładnym współuczestniczyć w sukcesie firmy, również tym finansowym. Symboliczna podwyżka powinna podnieść jakość pracy, wesprzeć poczucie przynależności do organizacji, a wizja profitującej, stabilnej firmy pomaga odbudować zaufanie do jej liderów. Michelle i Dennis Reinas, autorzy książki „Odbudować zaufanie w miejscu pracy” uważają, że proces odbudowy zaufania ludzi do firmy powinno się rozpocząć od publicznego przyznania, że brak zaufania to zauważalny problem w organizacji. Uderzenie się w pierś i kilka prostych słów wyjaśnienia skierowanych bezpośrednio do szeregowych pracowników pozwoli po prostu poczuć im się lepiej, a to zdecydowanie ociepli stosunki w firmie. Takie podejście to doskonała podstawa do wdrożenia procesu odbudowy zaufania zatrudnionych do zatrudniających.

5 kroków, które ułatwiają odzyskanie zaufania w firmie:

Krok 1: Rozwiąż dotychczasowe problemy całościowo. Pracownicy powinni zobaczyć, że cokolwiek dotychczas było powodem nieporozumień w firmie zostało wyjaśnione i usunięte. Krok 2: Ludzie lubią być częścią czegoś większego niż oni sami. Angażując swoich pracowników w proces odbudowy zaufania w firmie dajesz im powód do dumy. Krok 3: Pokaż spójność we wszystkich aspektach Twojego biznesu. Od drobnych zadań do poważnych decyzji. Krok 4: Uczciwość przede wszystkim. Nie unikaj pytań, nawet o problemach z przeszłości. Nie ubarwiaj rzeczywistości, prawda to jedyne lekarstwo na utracone zaufanie. Krok 5: Ustal lub zmodyfikuj cele Twojego przedsięwzięcia. Pokaż swoim podwładnym, że ich praca jest również elementem dążenia do odnowy i lepszej przyszłości.