Archiwa: blog

Jak przetrwać Święta bez pracy

Być może problem ten nie dotyczy każdego z nas. Wiem jednak, że wiele ośób, kiedy tylko zamykają się za nimi drzwi biura odczuwa delikatne ukłucie paniki. Jak to? Jutro tutaj nie przyjdę? Nie mówimy o sytuacji piąteczku, która jest sytuacją wyjątkową. Mówimy o tym, jak przetrwać świąteczną gonitwę, nie myśląc cały czas o pracy i o tym ile czeka nas roboty po powrocie z urlopu. Więcej

Proste kroki, które pozwolą Ci zdobyć zaufanie rekrutera

Rekruter też człowiek. Chociaż czasami niełatwo w to uwierzyć, mamy ludzkie uczucia. Widzimy kiedy kandydat denerwuje się podczas rozmowy i staramy się wtedy sprawić, żeby poczuł się swobodnie. Staramy się być mili i czasami nawet podajemy kawę. Oczywiście są niechlubne wyjątki, ale o nich już wiele pisaliśmy. Dzisiejszy artykuł będzie o tym, jak zdobyć serce rekrutera. Oto kilka wskazówek, które pozwolą Ci zrobić dobre wrażenie na rozmowie kwalifikacyjnej (niekoniecznie związane z przygotowaniem zawodowym). Na pewno są jednak związane z wysokim poziomem profesjonalizmu.

Więcej

Najbardziej irytujące typy pracowników biurowych, cz. 1

Są wszędzie, w każdej firmie. Na początku mogą nawet wydawać się miłymi współpracownikami, ale ostatecznie pokazują swoją prawdziwą twarz. Czasami zdarzają się tacy, którzy są irytujący tylko sezonowo, inni – tylko w określonych sytuacjach. Oto najbardziej irytujące typy pracowników, których możesz spotkać w biurze.

Więcej

Dlaczego do mnie nie dzwonią?

Mija właśnie siódmy dzień od Twojej rozmowy kwalifikacyjnej. Siedzisz jak na szpilkach i podskakujesz na dźwięk każdego powiadomienia w telefonie. Połączenia od rodziny i znajomych wywołują w Tobie rozczarowanie. Nie tego telefonu się spodziewasz. Tak, każdy z nas zna to uczucie. Szczególnie jeśli była to rozmowa o pracę marzeń .

Więcej

Czy roboty zabiorą nam pracę?

A niech ją sobie wezmą, pomyślałem siadając dziś rano do komputera. Jutro poniedziałek, a trzeba jeszcze pisać te linijki tekstu. Niedziela oficjalnie awansowała w ten sposób do najbardziej znienawidzonych dni tygodnia. Gorszych nawet od poniedziałku. W poniedziałek mało kto ma jeszcze kaca, jest się dużo bardziej wyspanym i nie trzeba jechać do teściów, na rodzinny obiad. Wolę już poniedziałek i przytulny blat swojego biurka.

Ale o czym mówiłem? Roboty. Okazuje się, że technologia jest największym konkurentem człowieka na rynku pracy. Jeszcze 25 lat temu kartoteki i biblioteki danych zajmowały całe budynki, a ludzi którzy je obsługiwali można było liczyć w tysiącach. Okazuje się, że po komputeryzacji tych baz danych, zapotrzebowanie na siłę ludzką spadło do zaledwie kilku administratorów, którzy i tak nie muszą pracować na pełnych obrotach. Czy taka prosta zależność wystarczy, żeby stwierdzić, że niebawem ludzie nie będą pracować w ogóle?

To niesie za sobą inne zagrożenia. Każdy chyba oglądał Matrixa i dobrze wie co dzieje się, kiedy maszyny rozzuchwalą się za bardzo. Albo Battlestar Galacticę, gdzie Cyloni (pół roboty – pół komputery) zbuntowały się i zawładnęły światem. Podobno Google zainwestowało ostatnio małą fortunę w firmę, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania dla sztucznej inteligencji. Może okazać się, że nawet przy stosunkowo słabych procesorach, taki robot będzie inteligentniejszy od niejednego z naszych kolegów z pokoju obok. Ale zagrożeniem buntu maszyn niech zajmują się nasze dzieci. Ja chciałbym się skupić na problemie pracy w erze robotów.

Bezrobotny-robot

Wbrew pozorom nie jest to problem tylko południowo-koreański albo japoński. I do polskich firm, z coraz większym zapałem wita technologia. Przy takich zagadkach warto posiłkować się historią. W XIX wieku karierę w Wielkiej Brytanii robili luddyści. No dobra, nie była to kariera, ale z pewnością byli w centrum uwagi, ze względu na swój radykalny pogląd dotyczący maszyn tkackich. Nienawidzili ich. Palili wszystkie, które zdołali dosięgnąć, bo uważali że maszyny zabierają im pracę. Myśleli, że w ten sposób będą w stanie cofnąć wynalazczość i powrócić do stanu, sprzed przemysłowej rewolucji, kiedy to ich sposób pracy był uznawany za najlepszy. Nic z tego, maszyny tkackie ewoluowały jeszcze bardziej i obecnie niewiele jest samodzielnych warsztatów tkackich, a z pewnością żadnego wykorzystującego jeszcze tradycyjne krosna. Co więcej luddyści nie kończyli zbyt dobrze, bo najmniej surową karą, która mogła ich spotkać była zsyłka do Australii (za co wdzięczni są dziś ich potomkowie).

Jaki wniosek można wysnuć z tej opowiastki? Czy powstania luddystów mają cokolwiek wspólnego z obecną sytuacją? Więcej niż mogłoby się nam wydawać. Dalej funkcjonuje światopogląd nazywany neoluddyzmem, którzy uważają że postęp technologiczny to zło. Krytykują korporacjonizm (i słusznie) i informatyzacje społeczeństwa (to dlatego, że nie spędzili swojej młodości w sieci). Uważają, że roboty i komputery sprawią, że będzie nam się żyło gorzej, co więcej że maszyny zabiorą ludziom pracę. Powtórka z historii? Przede wszystkim kompletny absurd. Wie o tym każdy, kto ma w domu zmywarkę do naczyń.

Nie mamy się czego obawiać. Na każdą maszynę, którą człowiek wymyśli, potrzebny będzie inny człowiek, który będzie ją obsługiwał. To czego tak naprawdę powinniśmy się obawiać to nie fakt, że stracimy pracę, ale fakt, że trzeba będzie się więcej uczyć. Jeśli pracownikami produkcji zostaną cybernetyczne monstra na endoszkieletach, z czułymi, elektronicznymi sercami zaprogramowanymi przez Google, to i owszem pracę stracą ludzie pracujący na tej konkretnie linii produkcyjnej, ale zyskają ją osoby, które będą sprzedawały ubranka dla robotów, śrubki zamienne, programowały je, serwisowały, smarowały. Jednym słowem: rynek będzie dążył do jak największej specjalizacji, za którą nadążyć będą mogły te osoby, które będą się regularnie rozwijać. Będzie coraz więcej coraz bardziej wyspecjalizowanych miejsc pracy.

Niestety (albo na szczęście) trudno wyobrazić sobie obecnie miejsce pracy, w którym nie trzeba się niczego nowego uczyć. Większość pracy wymaga od nas ciągłego rozwoju. Jeśli w naszym życiu pojawią się coraz bardziej wyspecjalizowane roboty, rynek potrzebował będzie coraz bardziej wyspecjalizowanych ludzi do ich obsługi. Ostatecznie nie mamy co martwić się o to, że nie będzie pracy. Wręcz przeciwnie, pracy będzie coraz więcej.

po_co_robot

Udostępniamy kompleksowy poradnik autorstwa Macieja Dachowca, dzięki tej lekturze dowiesz się jak dostać dobrą pracę!   

O czym jest ta książka? To solidna piguła informacji, dzięki którym zrozumiesz mechanizmy rządzące branżą rekrutacyjną. Świeże spojrzenie na rynek zatrudnienia w Polsce z perspektywy byłego rekrutera.

Od autora:

Książka jest naturalną kontynuacją Interwju. Tutaj jednak nie stawiam pytań i nie krytykuję systemu, ale staram się wskazać najlepsze i najszybsze rozwiązania dotyczące kariery zawodowej. Jest to krótki i rzeczowy poradnik. Jestem pewien, że jest jednym z najlepszych obecnie dostępnych, a z pewnością jednym z najbardziej kompleksowych.

  • Jak dobrze wypaść na rozmowie?
  • Jak mądrze wybrać scieżkę kariery zawodowej?
  • Jak dostać się na rozmowę o pracę?
  • Jak napisać dobre CV?
  • Gdzie szukać pracy?
  • Kto dobrze zarabia?
  • W których miejscach są pieniądze?
  • Jak odpowiadać na pytania rekrutacyjne?
  • Gdzie wysyłać CV?
  • Z kim współpracować?
  • Czego się uczyć?
  • Jaki kierunek studiów wybrać?
  • Którego pracodawcę wybrać?

Pobierz plik i podziel się ze znajomymi:

Uruchomiliśmy kanał CV Expert TV na youtube. Będziemy odpowiadać na Wasze pytania dotyczące rekrutacji, rynku pracy i życia zawodowego. Znajdziecie tam też wywiady z ludźmi związanymi z branżą HR, uliczne sondy i relacje z ciekawych wydarzeń.

Dostajemy od Was setki maili. Na wszystkie staramy się odpowiadać. Wiele z tych wiadomości dotyczy podobnych kwestii dlatego chcemy w jednym miejscu usystematyzować tę wiedzę. Od tej chwili pytania przesyłajcie na specjalnie do tego przeznaczony adres e-mail: zapytaj@cvexpert.pl 

Subskrybujcie też kanał: CV Expert TV. Kolejny materiał pojawi się już na początku stycznia 2014!

Kilka dni temu zakończyliśmy prace nad pierwszym video promocyjnym. Autorem projektu jest Michał Koper, który w CV Expert zajmuje się produkcją Video CV i projektów CV Online. Efekty naszych działań oceńcie sami:

Mamy do rozlosowania 10 pakietów bestselerowych ebooków autorstwa Macieja Dachowca. Każdy pakiet składa się z 2 pozycji: Interwju, czyli co dzieje się za kulisami rozmów o pracę i Jak dostać dobrą pracę?

Jeśli chcesz otrzymać nagrodę wystarczy, że odpowiesz na pytanie które było zadawane podczas rozmów rekrutacyjnych w Google:

??????????????????

Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres: konkursy@cvexpert.pl W tytule maila wpisz: Blender

Na wasze zgłoszenia czekamy do czwartku 5 grudnia, do godziny 23:59. O wynikach konkursu poinformujemy 6 grudnia na naszym fanpage na facebooku. Najbardziej kreatywne odpowiedzi nagrodzimy bonusami! Pamiętajcie o spójnej argumentacji ;). Mała podpowiedź: 

„Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza” Albert Einstein

Jesteś gotów? No to hop do blendera! Masz tylko 60 sekund!

blender

 

 

 

O „grzechu zaniechania” wśród kandydatów, ignorancji ze strony rekruterów i „tuningowaniu CV w kiepskich warsztatach”. Rozmawiam z Tomaszem Rudnikiem twórcą projektu Akademia Rekrutacji. Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno. Startujemy!

Jakie błędy najczęściej popełniają kandydaci starający się o pracę?

Największy błąd, to „grzech zaniechania”, w którym kandydat robi absolutne minimum i liczy, że to da maksymalny efekt. Czyli najczęściej stworzy CV w oparciu o wzór ściągnięty z internetu i wysyła tą samą jedną wersję w odpowiedzi na różne ogłoszenia. Rekruter widzi od razu, że kandydat się nie wysilił i trudno się dziwić, że nie zaprosi go na rozmowę.
„Grzech zaniechania” ma też inne formy, jak np. brak rozpoznania sytuacji, brak zgromadzenia informacji o pracodawcy, o sytuacji rynkowej. Kandydat pojawiający się na rozmowie kwalifikacyjnej z takimi brakami, ma znikome szanse na otrzymanie oferty pracy.

Skąd pomysł na projekt OdpicujMiCV.pl?

Projekt pojawił się po to, żeby uwolnić trochę czasu. Półtora roku temu, kiedy firmy zaczęły masowo zwalniać, znajomi z poprzednich firm w których pracowałem, wiedząc że pracowałem też jako headhunter, zwrócili się do mnie o pomoc – w napisaniu CV, w znalezieniu pracy. Poświęciłem każdemu czas, później okazało się, że znaleźli oni nową pracę w przeciągu 3-8 tygodni. A dotyczyło to osób z różnych szczebli – od specjalistycznych, po dyrektorskie. Skoro ta wiedza była skuteczna dla znajomych, postanowiłem tą wiedzę skondensować w eksperckich szkoleniach online, aby więcej osób mogło z niej korzystać w dogodnym czasie, ja na koniec tylko sprawdzę wynik. Pomysł chwycił, klienci znajdują pracę, zatem teraz rozwijam projekt o szkolenia w ramach Akademii Rekrutacji.
Gdybym szkolił dotychczasowych klientów w tradycyjny sposób – musiałbym poświęcać czas równy półtora etatu i to co miesiąc.

Do kogo kierujesz prezentowaną tam wiedzę?

Do osób ze szczebla średniego oraz niższego. Czyli dyrektorzy, kierownicy, specjaliści, ale także absolwenci oraz studenci. Rekrutacja wyższej kadry zarządzającej zazwyczaj odbywa się poprzez wyspecjalizowanych headhunterów. Co prawda zdarza się, że szkolenia zakupują osoby w randze członka zarządu, lecz jest to rzadkość.

Czego dowie się osoba która obejrzy materiały publikowane przez Ciebie?

Podstawą każdego szkolenia jest psychologia związana z rynkiem pracy, gdyż naszą narodową cechą jest wątpienie w swoje możliwości, zaniżanie swojej wartości, oraz uniżone podejście do pracodawcy. A nie to pracodawca chce widzieć u najlepszych kandydatów, tylko postawę partnera w biznesie, który będzie widział szerszą perspektywę niż tylko własne biurko i odtwórcze wykonywanie obowiązków.
Dopiero ze zrozumieniem tych aspektów, napisane CV czy List Motywacyjny będą miały odpowiedni przekaz, który da wiele zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne, a same rozmowy będą partnerskie, a nie petenckie.
Do tego daję kandydatom strategie działania, aby nie byli uzależnieni od łaski lub niełaski pojedynczego pracodawcy, tylko żeby mieli możliwość wyboru firmy najlepszej dla nich.

Dlaczego nie pracujesz już w rekrutacji?

Dziesięć lat temu, na początkach mojej kariery, uświadomiłem sobie że chcę mieć swoją firmę szkoleniową. Tylko żeby być wiarygodnym trenerem, musiałem mieć praktyczne doświadczenia. Stąd po pracy w bankowości, była praca w sprzedaży w branży ubezpieczeniowej, potem branża headhunterska. Rozstając się z drugą firmą headhunterską w Polsce, rozwijałem temat szkoleń, wydawał się to być dobry moment, ale traf chciał, że dostałem ofertę z firmy headhunterskiej z Dubaju. Więc dopiero w kolejnym roku, po powrocie do Polski zająłem się w pełni działalnością szkoleniową.

Na rynku jak grzyby po deszczu pojawiają się firmy które piszą CV na zamówienie, często po 30 minutach rozmowy telefonicznej lub poprzez email. Jak oceniasz ich działalność?

W każdej branży na naszym rynku, część firm wojuje ceną, oferując równolegle niższą jakość. I te firmy zawsze będą miały klientów. Tylko klienci nie mają świadomości że taka usługa nie rozwiązuje ich problemów.
Sam miałem oferty współpracy od ludzi, którzy z rekrutacją nigdy nie mieli nic wspólnego, postawili stronę z ofertą „tuningowania” CV i liczyli na zysk niepoparty ekspertyzą. Na całe szczęście, takie CV o niskiej jakości nie jest w stanie zrujnować niczyjej kariery, bo klient takiej usługi w najgorszym scenariuszu nie zostanie zaproszony na rozmowę. Jedyną stratą jaką poniesie będą niewłaściwie zainwestowane pieniądze.
A klient któremu zależy na rezultatach i tak na koniec dnia zwróci się do firmy, która da mu rozwiązanie problemu.

Czy warto zlecać pisanie CV na zamówienie?

Aby CV było skuteczne, powinno zawierać argumenty dobrze sprzedające umiejętności kandydata. Sama lista obowiązków w ładnej oprawie to za mało. Największy poziom precyzji i skuteczności jest wtedy, gdy te argumenty pochodzą od kandydata, gdyż to on najlepiej zna swoją branżę i niuanse dotyczące stanowiska. I teraz pojawiają się dwie opcje. Albo można zlecić komuś napisanie CV, tylko wtedy rzetelny konsultant i tak poświęci odpowiedni czas na „wyciągnięcie” tych argumentów z kandydata, aby umieścić je w CV. Albo kandydat poświęci czas na przyswojenie wiedzy o tworzeniu skutecznego CV (a nie jest jej aż tak dużo) i wtedy sam wyposaży swoje CV w te argumenty.
Czas i tak musi być poświęcony na precyzję, a do kandydata należy wybór – czy nauczy się i zrobi to sam, czy zleci komuś innemu.

Część firm piszących CV na zamówienie, korzysta z charakterystycznych szablonów. Jak rekruterzy reagują na takie CV?

W skrajnych przypadkach – alergicznie. CV jest bardziej osobistym dokumentem, niż się kandydatom wydaje. Układ stron i graficzne ułożenie tekstu powinny się odbywać dopiero PO napisaniu całej treści CV, aby ułatwić rekruterowi znalezienie kluczowych informacji. Siłą rzeczy – w ten sposób każde CV staje się unikalne, nawet jeżeli korzysta się z tych samych reguł optycznego ułożenia tekstu. Wtłoczenie treści CV do szablonu rujnuje ten efekt.

Co myślisz o kupowaniu gotowych szablonów CV?

Biorąc pod uwagę dość niski poziom wiedzy kandydatów na temat niuansów skutecznego CV – nie polecam. Poza branżą kreatywną, wygrywa prostota i przejrzystość, a do tego nie trzeba wielkiej filozofii. Z kolei w branży kreatywnej – szablon jest zaprzeczeniem istoty kreatywności. Zatem – w każdym z przypadków – nie polecam.

Jaka jest Twoja opinia o doradztwie w budowaniu kariery i coachingu kariery? Czy warto korzystać z takich usług?

Zdecydowanie tak. Rynek u nas ewoluuje dość szybko, zwłaszcza po ostatnich kryzysach, a w zbiorowej świadomości wciąż mocno zakorzenione są pewne przekonania o rekrutacjach, które stały się mitami. Doświadczony coach, znający sytuację rynkową z obu stron, tzn. od strony osoby rekrutowanej, oraz od wewnątrz firm i korporacji, jest w stanie skrócić drogę kandydata do nowej pracy. Są na rynku też osoby tytułujące się mianem coacha kariery bez takich doświadczeń, lecz łatwo to sprawdzić – wystarczy zapytać o jego doświadczenia w rekrutowaniu ludzi od wewnątrz firm.

Jak można wykorzystać LinkedIn w poszukiwaniu pracy?

LinkedIn jest bardzo dobrym narzędziem do promowania siebie. Osoby rekrutujące, na co dzień przeczesują ten serwis w poszukiwaniu dobrych kandydatów. W ten sposób np. zostałem znaleziony jako kandydat do pracy w Dubaju. Dlatego mając przygotowane profesjonalne CV, warto jego treść skopiować odpowiednio do LI, razem z argumentami sprzedającymi dobrze kandydata. Ale to nie wszystko – bo takie serwisy mogą być użyte również przez kandydatów, do precyzyjnego przygotowania się przed rozmowami kwalifikacyjnymi.

Jakie jest Twoje ulubione pytanie rekrutacyjne?

Pytania o języki i hobby, gdyż kandydaci najczęściej koloryzują w tych sekcjach. Albo zawyżają w CV poziom znajomości języków, albo wpisują hobby tak, aby dobrze wyglądało, a w rzeczywistości nie mają większego pojęcia o wpisanych tematach. Wystarczy podrążyć i widać w bardzo krótkim czasie czy kandydat jest w 100% szczery.

Dlaczego wielu rekruterów mimo obietnic nie udzielaja informacji zwrotnej po spotkaniach z kandydatami?

Z lenistwa. Z braku szacunku do kandydata. Z mylnego postrzegania swojej pozycji, jako pozycji siły. Każda z tych opcji szkodzi firmie rekrutera. W czasach „rynku pracodawcy”, kandydat nie ma najczęściej wyjścia, musi to tolerować, ale za to w czasach „rynku kandydata” – takie firmy są omijane szerokim łukiem. A wtedy dyrektorzy HR się dziwią, że jest problem z pozyskaniem dobrych ludzi…

Jaka jest według Ciebie recepta na sukces dla osoby wchodzącej na rynek pracy?

Pomysł na siebie, oraz idący za nim plan, na przynajmniej najbliższe 2 lata. Dla osoby zaczynającej karierę jest to pewne wyzwanie, gdyż nie mając doświadczenia zawodowego, oraz punktów odniesienia, trudno jest przewidzieć co się najlepiej sprawdzi. Najczęściej na początek ten plan będzie tylko orientacyjny, natomiast w tej postaci da więcej sukcesów niż brak planu. Można przecież znaleźć najczęstsze ścieżki kariery w danej branży i zdecydować, którą z nich sprawdzi się jako pierwszą. Jeżeli nie wyjdzie – można sprawdzić inną ścieżkę, albo nawet inną branżę. Nie można takiej sytuacji traktować jako błędu lub porażki, bo nikt przecież nie rodzi się z ułożonym planem na całe życie. Po jakimś czasie i po pierwszych doświadczeniach ten plan się wykrystalizuje i wtedy można skierować wszystkie starania na osiągnięcie sukcesu. Kolejni pracodawcy dostrzegą potencjał w takim kandydacie.
Z drugiej strony patrząc – koszmarem dla pracodawców są absolwenci bez jakiegokolwiek pomysłu na siebie, chcący mieć „jakąkolwiek” pracę, a przy tym podchodzący roszczeniowo. Jest to zaprzeczenie recepty na sukces, gdyż takich kandydatów zatrudnia się najmniej chętnie.

Nie przegap nowych wpisów! Polub  nasz fanpage: CV Expert

4764f3ba-4abc-11e3-8fd9-22000aea03f1-large

                  

 

Mamy do rozlosowania 5 zaproszeń na pierwszy z cyklu warsztatów, organizowanych przez zespół Czas na mnie.

Tradycyjne media informują, o tym, że pracy u nas nie ma. Temat dobrze się sprzedaje. Możesz im zaufać i nie robić nic w kierunku zmiany pracy lub jej poszukiwań. Możesz też przestać narzekać na rząd i wrednych rekruterów, którzy nie odpowiadają na Twoje CV i wziąć sprawy w swoje ręce. Zacznij aktywnie działać! Uwierz, że jest więcej sposobów na zdobycie dobrej pracy niż aplikowanie na ogłoszenia.

 

CZAS NA MNIE!…

…jest cyklem otwartych warsztatów skierowanych do ludzi zarówno wchodzących na rynek pracy, jak i tych, którzy pracę mają, ale próbują w niej znaleźć swoje miejsce.

Warsztaty możesz potraktować jak swój bagaż podręczny, z którym zdarzy Ci się podróżować przez życie od stacji PRACA do stacji LEPSZA PRACA.

TO WYJĄTKOWY PROJEKT…

…przygotowany przez równie wyjątkowych praktyków zarządzania biznesem zarówno w Polsce, jak i za granicą, którzy są gotowi być Twoimi mentorami. Łącznie reprezentują 63 lata doświadczeń zawodowych!

Jak zdobyć pracę?

Obecnie najczęściej szukamy pracy za pośrednictwem ogłoszeń rekrutacyjnych w prasie i w Internecie. Tymczasem mniej niż 9% zatrudnionych otrzymuje pracę w wyniku tego typu działań. Czy masz świadomość, że istnieje wiele innych metod poszukiwania pracy?

Czy wiesz, że tylko jedno na blisko 1500 wysłanych CV zostaje zaakceptowane i skutkuje zatrudnieniem?

Czy znasz powody, dla których pracodawca miałby odrzucić wspomniane 1499 podań o pracę i zainteresować się właśnie Tobą?

Czy znając te powody, potrafisz je skutecznie wykorzystać?

Czy wiesz, jakie umiejętności posiadasz, jak je zwykle wykorzystujesz i jak mogą one z korzyścią zapracować dla Ciebie u konkretnego pracodawcy?

Odpowiedzi na wszystkie pytania uzyskasz na najbardziej praktycznym, w jakim kiedykolwiek uczestniczyłeś, warsztacie nr 1.

 

Brzmi ciekawie? Jeśli chcesz otrzymać od nas zaproszenie o wartości 150 zł, wystarczy, że odpowiesz na pytanie:

 

Z ilu modułów składa się cykl szkoleń i kto je prowadzi?

 

Odpowiedź znajdziesz na fanpage lub stronie internetowej organizatora. Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres: konkursy@cvexpert.pl

 

Na odpowiedzi czekamy do 14 listopada, do godziny 23.59. Zwycięzców wybierzemy na drodze losowania. O wynikach konkursu poinformujemy 15 listopada na fanpage CV Expert i za pośrednictwem wiadomości e-mail.

 

Termin i miejsce szkolenia:

16/11/2013

Centrum Konferencyjne Adgar Plaza

ul. Postępu 17A, Warszawa

Zajęcia w godzinach 10:00-16:00

 

Jesteś gotów? Czas na Ciebie!

 

real job

 

 

Korpo. Kto jest kim? 

CEO (Chief Executive Officer) – Prezes zarządu/dyrektor zarządzający – najważniejsza osoba w firmie. Twój chlebodawca, dzięki niemu spędziłeś urlop w Egipcie, twoje dzieci nie przymierają głodem, a żona jeszcze od ciebie nie odeszła.

Jak go rozpoznać?

To częściej facet, rzadziej kobieta. Samiec alfa. Wiek ok. 40 – 60 lat, siwizna lub łysina. Zwykle ma najbardziej wypasioną furę w firmie i najlepsze gadżety.

best boss

Przełożony:

Największy farciarz wśród załogi bo nie ma szefa. Za swoje działania odpowiada przed zarządem.

Podwładni:

Do prezesa pośrednio raportują wszyscy pracownicy firmy, bezpośrednio – zazwyczaj dyrektorzy i kierownicy, Ci drudzy mają obowiązek stawiać się na cykliczne audiencje.  Zwykle wygląda to tak:

Odpowiedzialność:

Prezes zarządu ma szerokie kompetencje, ale jednocześnie ciąży na nim odpowiedzialność za właściwe prowadzenie firmy. Odpowiada materialnie za działanie na szkodę spółki, a także ryzykuje swoim prywatnym majątkiem w przypadku, gdy spółka staje się niewypłacalna, a on nie złoży w odpowiednim terminie wniosku do sądu o upadłość. Jeśli taka sytuacja nastąpi to ma on dwie możliwości. Może kupić bilet do jednego z malowniczych krajów trzeciego świata, który nie ma podpisanej umowy z Polską o ekstradycję lub drugą ewentualność:

[youtube_video] UxVivkXUfdU [/youtube_video]

Hobby:

Typowy prezes powinien grać w golfa, a przynajmniej sprawiać takie pozory. W jego gabinecie mile widziana jest dobrze wyeksponowana torba z kijami lub przynajmniej zestaw do mini golfa.

golf
Follow my blog with Bloglovin

Jak przetrwać w korporacji? Część 2: Homo Korporatus – prolog.

Spójrzmy na rynek pracy z perspektywy teorii ewolucji. Zagadnienie wbrew pozorom nie są tak odległe jak by się mogło początkowo wydawać. Nadrzędnym celem naszych przodków, było znalezienie dla siebie stabilnego miejsca w strukturach plemiennych [korpo]. Gwarantowało to przetrwanie [spłata kredytu hipotecznego], bezpieczeństwo [umowa o pracę] i prestiż [wizytówka i ajfon]. Żeby lepiej zozumieć lepiej istotę założenia:

Plemię [Korpo] – to lokalna wspólnota złożona z kilku lub kilkunastu mniejszych wspólnot terytorialnych [lokalne oddziały], zamieszkujących jeden obszar [open space] i połączonych wspólnymi związkami społecznymi [linkedin] oraz ekonomicznymi [kredyty]. Plemię ma świadomość bliskiego pokrewieństwa, posługuje się tym samym dialektem [korpo slang] i jest połączone wyznawaniem tego samego kultu religijnego [kasa].

Jednostki wykluczone poza stado, [czapa, redukcje zatrudnienia] były skazane na niechybną śmierć [brak zdolności kredytowej]. Jedynym wyjściem z takiej sytuacji, było szybkie znalezienie nowego plemienia [korpo]. To zadanie nie było łatwe w tamtych czasach, trwała przecież epoka lodowcowa [kryzys]. Podobnych osobników było setki, a plemion niewiele [bezrobocie]. Te grupy zazwyczaj brutalnie rywalizowały ze sobą [konkurencja], częste były przypadki kanibalizmu [wrogie przejęcia].

Istniały też stada o których, wiedzieli tylko nieliczni [ukryty rynek pracy]. Te jednostki, które znalazły odpowiednie plemiona, były poddawane wielu testom [rekrutacja]. Owe próby miały na celu sprawdzenie ich motywacji i potencjalnej przydatności dla stada. Wygrywały osobniki które były najlepiej przystosowane.

Wyglądało to mniej więcej tak:

[youtube_video] crpBI1kFwCc [/youtube_video]

 

 

Rekrutacyjny bullshit. O tym jak poprawnie interpretować oferty pracy.

Dla naszego Klyenta [Jeszcze nie podpisaliśmy umowy, ale ofertę wypada zamieścić] międzynarodowej korporacji [Firma jest polska, ale liczymy na tych bardziej ambitnych kandydatów] o ugruntowanej pozycji, [W której panuje beton] dynamicznie działającej w branży dóbr szybko rotujących [Na drugim spotkaniu powiemy, że będzie sprzedawał podpaski] w związku z ciągłym rozwojem struktur sprzedaży [Trzech poprzednich po miesiącu rzuciło papier] poszukujemy najlepszych [Najtańszych] kandydatów [Desperatów] na stanowisko: 

New Business Regional Sales Executive Director

[Przedstawiciel Handlowy]

Miejsce pracy: Warszawa [Pruszków]

Zadania:

  • Aktywne nawiązywanie nowych kontaktów i utrzymywanie bardzo dobrych relacji obecnymi klientami firmy. [Dostaniesz bazę – trupa i jeśli jej nie reanimujesz w ciągu miesiąca to szukamy Twojego następcy]
  • Przygotowanie i prezentacja oferty handlowej i umów dla klientów. [Mile widziana znajomość konfiguracji przycisków CTRL+C i CTRL+V]
  • Pozyskiwanie nowych klientów [Najlepiej żeby przyszedł ze swoją bazą klientów, bo na pozyskiwanie nowych nie będzie miał czasu]
  • Negocjowanie warunków transakcji, ustalanie warunków współpracy i nadzorowanie jej prawidłowego przebiegu. [Kombinowanie i ściemnianie czyli klasyczna praca REPa]
  • Realizowanie zamówień klientów. [Turystyka i rekreacja]
  • Reprezentuje firmy na podległym terenie. [Wypada przynajmniej raz w miesiącu pojawić się u klienta z jakimś fajnym giftem]
  • Monitorowanie rynku i działań konkurencji w celu rekomendowania zmian w produktach oraz strategii działań handlowych. [Jeśli jak każdy szanujący się Polak, niedzielne popołudnie spędzasz w centrum handlowym z rodziną to wykorzystaj ten czas optymalnie i zrób rozeznanie wśród asortymentu sklepu. Zobacz co oferuje konkurencja. W poniedziałek podczas porannej odprawy, będziesz mógł zabłysnąć wiedzą branżową przed szefem (New Business Regional Sales Executive President)]
  • Przygotowanie i wdrażanie działań marketingowych na podległym terenie w tym zarządzanie zespołem Merchandiserów. [Standard w pracy REPa, poganianie tych leniwych nierobów]
  • Realizacja planu sprzedaży. [Kombinowanie co by tu zrobić żeby zarobić i aby się nie narobić lub żeby za dużo na raz nie opchnąć klientowi bo w kolejnym miesiącu nie kupi]
  • Planowanie czasu pracy i kontaktów z klientami. [Gaszenie pożarów]
  • Mierzenie efektywności podejmowanych działań i przygotowanie raportów. [Kopiuj -wklej lub zleć i zapłać]

Wymagania: 

  • Minimum 10 lat doświadczenia na podobnym stanowisku. [A co! I tak tego nie czytają]
  • Biegła znajomość języka angielskiego. [Może to jednak czytają i prześlą CV ci lepsi?]
  • Wykształcenie wyższe. [Nie wiemy po co, ale wypada napisać]
  • Praktyczna znajomość technik sprzedaży. [I tak tego nie czytają]
  • Umiejętność przygotowania pisemnych ofert i prezentacji. [Umiejętność kopiuj – wklej]
  • Bardzo dobra znajomość produktu i branży. [Dobry handlarz sprzeda wszystko, ale wypada napisać]
  • Prawo jazdy. [Lejce to podstawa w tym fachu. Nawet te robione na Ukrainie]
  • Komunikatywność, umiejętność pracy w zespole,  konsekwencja w dążeniu do realizacji celów. [Skoro tego nie czytają to też nie zaszkodzi dopisać]
  • Odporność na stres. [Sprawdzimy podczas rozmowy kwalifikacyjnej, spóźniając się na spotkanie. Powiemy, że był to element stress interview]

Oferujemy:

Pracę w młodym i dynamicznym zespole. [Zespół nie ma czasu się zestarzeć. Jest wymieniany cyklicznie. Służą temu stosowne targety]

Możliwość rozwoju zawodowego. [Jakże by inaczej. Zwijać zawodowo raczej się nie zamierzasz?]

Niezbędne narzędzia pracy. [Skóra, fura i komóra]

Atrakcyjne wynagrodzenie podstawowe [2k.brutto na umowę zlecenie] i motywacyjny system wynagrodzeń [Premia urojona]

Bogaty pakiet socjalny. [Opieka medyczna NFZ]

Osoby spełniające powyższe wymagania, prosimy o przesłanie CV i LM [którego i tak nie czytamy] na adres: praca@marzen.pl lub złożenie aplikacji klikając przycisk aplikuj:

aplikuj2 (1)

 Uprzejmie informujemy, że skontaktujemy się [Jeśli rekrutacja w ogóle ruszy] jedynie z wybranymi [Najtańszymi] kandydatami [Desperatami].

Mile widziane:

527242_254976937957343_1007389261_n

Dlaczego chce Pan zmienić pracę?

Pytanie które musi pojawić się na rozmowie kwalifikacyjnej. To pytanie pozwala zdiagnozować co dla kandydata jest ważne w codziennej pracy. Co może zadecydować o tym, że w przyszłości z tej pracy będzie chciał zrezygnować? Jak dobrze odpowiedzieć na to pytanie, aby nie powiedzieć za dużo lub za mało?

Na początku skupmy się na tym czego lepiej nie robić:

Nie kłam bo to i tak zostanie zweryfikowane prędzej czy później. Rynek jest mały i ludzie się znają.

Nie bądź gadułą. Wiadomo nie od dziś, że rozmowy o pracę to w wielu przypadkach pokaz siły rekruterów i gierki sprzedażowe. Ty sprzedajesz swój czas firmie która w zamian daje Ci bezpieczeństwo. Osobiście jestem zwolennikiem szczerych rozmów i potrafię wyczuć, czy ktoś mówi prawdę czy ściemnia. Doceniam szczerość, ale bez przesady. Rekruter pewnych informacji rekruter po prostu nie chce usłyszeć. Wielu kandydatów utrudnia sobie życie swoim gadulstwem i samoczynnie stawia krzyżyk na swojej kandydaturze.

Nie oczerniaj byłego / obecnego pracodawcy. Ok, rozumiem szef może być dupkiem, współpracownik złodziejem, a koleżanka z pracy idiotką. Zachowaj to dla siebie lub pogadaj o tym z kumplami przy piwie. Rekruter nie chce o tym wiedzieć. Jeśli usłyszy od Ciebie takie informację to jesteś z miejsca skreślony i trafiasz na czarną listę. Możesz zachować się z klasą i delikatnie dać do zrozumienia, że kultura organizacyjna firmy nie pasuje do Twojego stylu pracy. Niby oczywiste, a tak często spotykane.

Chcę się rozwijać… czyli dzień świstaka. Większość kandydatów jako przyczynę zmiany podaje chęć rozwoju zawodowego. Ok, jeśli rzeczywiście tak jest to powiedz o tym. Ten tekst jest już jednak tak oklepany, że nie brzmi zbyt wiarygodnie. Rekruter który to słyszy ma ochotę zwinąć się w kulkę i pozostać w pozycji embrionalnej do końca rozmowy. Jeśli zmieniasz pracę co pół roku to tym bardziej sytuacja będzie podejrzana.

Motywacja finansowa. Chcesz lepiej zarabiać.  Niby to oczywiste, pracujemy dla pieniędzy, ale czy czynnik finansowy warto stawiać na pierwszym miejscu? Ryzykowne. Można natomiast o tym wspomnieć w dalszej części rozmowy. Jeśli Twoje zarobki są zbyt małe w stosunku do tego co oferuje rynek pracy to powiedz o tym.

Co mówić?

Krótko i na temat. Udzielając odpowiedzi na to pytanie mów o konkretach. Powiedz o tym co zawdzięczasz byłemu pracodawcy. Czego się nauczyłeś dzięki pracy w firmie X. Jakie projekty realizowałeś?  Jakie cele udało Ci się zrealizować? Jakimi sukcesami możesz się pochwalić? Powiedz też o swoich ambicjach i celach zawodowych. Odpowiadając na to pytanie powiedz dlaczego jesteś na rozmowie właśnie w tej firmie i w jaki sposób firma do której aplikujesz może ci pomóc w realizacji zawodowych zamierzeń. Proste?

 rozwój

Praca idealna? Zainteresowania? Piwo i piłka nożna!

Zawsze miałem problem z pytaniem o zainteresowania podczas rozmów kwalifikacyjnych. Jak tu wytłumaczyć tej biednej rekruterce, która szuka we mnie pasji i potencjału, że football to religia? To złożona gra taktyczna, a nie tylko zbieranina 22 spoconych oszołomów biegających za kawałkiem skóry wypełnionym powietrzem. Jeśli rozmowa schodziła na temat kibicowania to wiedziałem, że jestem już raczej na spa(L)onym i gram do własnej bramki… :).

W tej rekrutacji raczej nie musiałbym ściemniać. Mistrzowski rekrutacyjny wiral Heinekena!

Jak przetrwać w korporacji? Lekcja pierwsza: korpo slang.

Gratulacje! Po przejściu ścieżki zdrowia jaką zaserwowali Ci headhunterzy, HR i biznes, dostałeś wymarzoną pracę w korporacji. Jesteś Ful Tajm Imploje! Rodzina jest z Ciebie dumna. Nie możesz ich zawieść. Przetrwanie w korpo nie jest tak prostym zadaniem jak się to może wydawać. Musisz poznać i przyjąć reguły panujące w tym systemie. Zasada jest prosta, żeby korporacjusze zaakcepotwali Twoją osobę, musisz mówić ich językiem. Jeśli tego nie zrobisz to zapomnij o awansie. Gorzej: zostaniesz wyautowany lub zesłany na ałtsors! 

Zacznijmy od podstaw:

Korpo – miejsce gdzie czelendżujesz kejsy, fokusując się na ekszyn pointach. Uważaj, żeby kejsów nie skilować, bo Twoja przygoda może szybko się skończyć i pójdziesz na ałtsors. Czas w korpo płyne od brifu do dedlajnu. Przekroczony dedlajn to fakap, któremu musisz stawić czelendż. Nie martw się. Jeśli nie potrafisz tego zrobić, zostaniesz odpowiednio skołczowany.

ASAP [as soon as possible] – w korpo czas płynie szybko i wiele rzeczy do zrobienia jest na wczoraj. Ekaunt nie lubi czekać!

Forłard  – podstawową sztuka którą musisz opanować. Profilaktycznie w prowadzonej korespondencji dodawaj przełożonego na si si – to tak FYI. Zawsze lepiej mieć dupochron w razie fakapa.

Brif – spotkanie mające na celu zapoznanie pracownika z kejsem. Często bywa tak, że brify przeplatane są fakap mitingami. 

Fidbek – niegdyś informacja zwrotna. Fidbek możesz dostać od ekaunta lub kołcza. Proś o fidbek ASAP.

Pressingi – ponaglające wiadomości z ASAP-ami. Jeśli otrzymujesz takie wiadomości to prawdopodobnie za mało lub zbyt wolno forłardujesz! Uwaga! Zbliża się dedlajn!

Dedlajn – nieprzekraczalny termin zakończenia kejsa. Jeśli termin ten przekroczysz to będzie miał miejsce fakap. Wtedy uważaj bo możesz zostać wyautowany. 

FYI [For You Information] – często w nawiązaniu do brifu lub jest jego poprzedzeniem. Nie wiesz co robić? Forłarduj!

Wpół do fakapa – chwila gdy nieuchronnie zbliża się dedlajn i fakap jest blisko. Wtedy pi em zwołuje fakap miting aby brejnstormować tim i ustalić nekststepy.

Krancztajm – ma miejsce wtedy gdy w związku z dużą ilością ASAPów i pressingów, w obawie przed fakapem musisz zostać w korpo po godzinach. Musisz zapdejtować kejsy. Ma to miejsce zwykle gdy nie fokusujesz się odpowiedno na ekszyn pointach.

Pi Em – samiec alfa. Warto go zlokalizować i raczej nie będziesz miał z tym trudności. To on organizuje brejnstormingi i fakap mitingi. Daje apruwale. Lubi też kołczować, żeby łatwiej było Ci czelendżować kejsy. 

Kejpiaje [Key Performance Indicator] – mierniki Twojej korporacyjnej efektywności. Zwykle wyrażane w procentach. Ważne przy aprejsalach. Decydują o tym czy dostaniesz bonusa czy zostaniesz zlistowany na losty.

RFP – zapytanie ofertowe.

RFQ – zapytanie o wycenę.

TBC – [To Be Confirmed] – będzie potwierdzone. Skrót myślowy często używany w przypadku planowania spotkań.

Sejlsmen – ma za zadanie performować targety i fokusuje się na działaniach trejdowych, krosselingując produkty. Zwany też Ki Akauntem. Często jeździ białym Aurisem. Może szybko się wypalić dlatego często jest hedhantowany. Raportuje do Sejsmenedżera który podlega Sejlsdajrektorowi. Sejlsdajrektor dowodzi sejlsforsem. W sejlsforcie SKY’S NO LIMIT!

FYI

Polub nasz profil na faceboku: Career & CV Experts

Grafika : Junior Brand Manager

Forłarduj!

 

Na rynku pracy jesteś produktem. Musisz się sprzedać!

Masz dość szefa i jego świty. Atmosfera panująca w firmie jest daleka od ideału. Czas zmienić środowisko, poszukiwać ciekawszych wyzwań poza firmą. Gratulacje! Pierwszy krok już zrobiłeś, zacząłeś myśleć w tym kierunku. Opuszczasz może nie doskonałe ,ale przewidywalne i pozornie bezpieczne środowisko. Decydujesz się na konfrontację z rynkiem pracy, pełnym zagrożeń ze strony podstępnych i czyhających na każde Twoje potknięcie rekruterów.

Zanim rzucisz papier.

Oceń swoje szanse i zagrożenia związane z wejściem na rynek pracy. Nie możesz kierować się emocjami. Przeprowadź szczerą analizę swoich mocnych i słabych stron. Zrób chłodną kalkulację plusów i minusów tej decyzji. Jej wynik będzie świadczył o tym czy jest sens podejmować ryzyko. Kroki które stawiasz nie mogą być podejmowane pod wpływem chwili. Przygotuj plan działania na wypadek niepowodzenia.

Nie taki rynek pracy straszny jak go media malują.

Pamiętaj, że media pokazują to co chcesz zobaczyć. Pogłoski o szalejącym kryzysie, rosnącym bezrobociu i jego ofiarach dobrze się sprzedają. Czytelnik chętnie to kupuje bo chce utwierdzać się w przekonaniu i szukać usprawiedliwień dla swojego marnego losu. Skoro nie ma pracy to nie będę jej szukał. Po co podejmować ryzyko? Zastaję tam gdzie jestem. Prawda jest taka, że na rynku pracy jest wiele ofert. Niestety kandydaci nie potrafią do nich dotrzeć. Paradoksanlnie pracodawcy narzekają na słabą jakość aplikacji i dużą ilość zgłoszeń. Ogłoszenia publikowane na portalach to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Kluczem do sukcesu jest dotarcie do ofert które nie są otwarcie publikowane. Żeby to zrobić musisz myśleć jak rekruter.

Od czego zacząć żeby nie popełnić rekrutacyjnego falstartu?

Ustal strategię działania. Poszukujący pracy często lekceważą ten etap. Po początkowej euforii i kilku wysłanych CV na ogłoszenia pojawiają się obawy. Brak odpowiedzi na złożone aplikacje, potęguje  poziom lęku. Pojawia się frustracja. Twoje działania stają się chaotyczne. Mając dobry plan kontrolujesz sytuację!

Planuj albo giń.

Im bardziej szczegółowo zaplanujesz poszczególne etapy działania, tym łatwiej będzie Ci zrealizować cel. Tak cel nie marzenie. Nie uwierzysz ile razy pytając Klientów czy Kandydatów o to gdzie będą za 5 lat, słyszę odpowiedź zaczynającą się od słów: Chciałbym /chciałbym być w …. Na kolejne pytanie o to jak zamierzasz zrealizować swoje zamiary, większość nie potrafi udzielić spójnej odpowiedzi. Żyjemy marzeniami. Nie definujemy odpowiednio celów. W oczach rekrutera o wiele lepiej wypada kandydat, który ma pomysł na siebie, wie co będzie robił w przyszłości i potrafi przekonująco opisać etapy realizacji celu. Planowanie ważne jest szczególnie w procesie wdrażania zmian zawodowych. Pamiętaj, że dobrze zdefiniowany cel musi być przede wszystkim prosty, realny, mierzalny, osiągalny i określony w czasie.

Określ etapy i czas realizacji.

Nie możesz zakładać, że w ciągu miesiąca od zakończenia pracy w firmie, dostaniesz ofertę marzeń. Może się tak zdarzyć i statystycznie masz większe prawdopodobieństwo niż trafienie szóstki w totka. Szczerze życzę Ci takiego scenariusza. Uważaj jednak bo szybko możesz się rozczarować. Daj sobie czas realizacji możliwy do osiągnięcia. Określ poszczególne etapy działania i zaplanuj je odpowiednio w czasie. Przygotuj się na niepowodzenia. Musisz być gotów na zmianę strategii, jeśli ta którą stosujesz jest nieskuteczna. Wyobraź sobie co zrobisz kiedy na Twoje drodze pojawi się przeszkoda. Jak sobie z nią poradzisz?

Jesteś produktem. Opakuj się i sprzedaj.

Wchodząc na rynek pracy warto wiedzieć o tym, że czy tego chcesz czy nie to musisz aktywnie sprzedawać. Proces rekrutacji to w gruncie rzeczy cykl sprzedażowy. Pracodawca kupuje Twój czas w zamian za to daje Ci poczucie bezpieczeństwa w postaci stałej pensji i dodatkowych benefitów. Przekonaj go, że decydując się na wybór Twojej oferty, otrzyma więcej korzyści niż kupując od Twoich konkurentów. Brzmi brutalnie, ale to Ty jesteś produktem. Musisz zadbać o odpowiednie przedstawienie zalet i korzyści wynikających z zakupu. Pamiętaj też, że ładnie opakowany produkt, pozbawiony jakości to bubel.

Kanały promocji produktu.

Jeśli masz już dobry produkt. Jesteś pewien jego jakości. Wiesz co Klient może zyskać decydując się na zakup. To teraz musisz znaleźć klienta który to kupi. Określ strategię dystrybucji i kanały sprzedaży. Jeśli jest taka konieczność to wykreuj potrzebę na rynku. Do potencjalnych zainteresowanych docieraj bezpośrednio. Stwórz target listę firm, które mogą być zainteresowane zakupem tego unikalnego produktu. Omijaj pośredników chyba, że to headhunterzy cieszący się renomą na rynku.

Zyskaj przewagę nad konkurencją.

Wykorzystaj to, że Twoi konkurenci biją głową w mur stosując standardowe i mało skuteczne metody poszukiwań pracy. Nie rezygnuj z wysyłania CV na ogłoszenia, ale pamiętaj o tym że zawsze musi to być oferta szyta na miarę. Skup się na jakości. Rekruter który otworzy Twoje CV musi być przekonany do tego, że to właśnie Ciebie ma zaprosić na spotkanie. Większość osób tego nie robi lub robi to niewłaściwie.

Działaj systemowo i bądź elastyczny.

Poszukiwanie pracy to praca na pełen etat. Z takiego założenia musisz wychodzić żeby dojść do upragnionego celu. Duży cel rozbij na mniejsze. Łatwiejsze do realizacji. Naturalne jest to, że poziom Twojej motywacji może ulegać wahaniom. Twoje samopoczucie zdecydowanie poprawi się wraz z pierwszymi sukcesami, którymi będą zaproszenia na spotkania rekrutacyjne. Twoim pierwszym celem jest przecież spotkanie z potencjalnym Klientem, gdzie będziesz mógł bezpośrednio poznać potrzeby kupującego, zaprezentować produkt i jego możliwości. Nie zrażaj się niepowodzeniami. Jeśli nie kupią teraz to możliwe, że będą zainteresowani zakupem w przyszłości. Realizując kolejne etapy planu wyznaczaj sobie nagrody za realizację założeń. Działając konsekwentnie rezultaty na pewno przyjdą to jedynie kwestia czasu i samozaparcia. Bądź elastyczny. Jeśli obrana strategia nie działa zmień ją.

Uważaj co do siebie mówisz bo możesz tego słuchać.

Nie mów, że chciałbyś zmienić pracę na lepszą bo od razu pojawią się wątpliwości. Uwierz mi z takim nastawieniem szybko znajdziesz wymówkę i powód do tego, że tej pracy nie znaleźć. Mów do siebie pozytywnie! Uwierz w to, że zmienisz pracę na lepszą! Trzymaj się planu i realizuj kolejne etapy. Działając konsekwentnie i z determinacją nie ma szans na to, że się nie uda.

576111_10151954091120307_815640308_n

 

6 najczęstszych sygnałów świadczących o tym, że jesteś „na wylocie”.

Zazwyczaj decyzje o zakończeniu współpracy pracownika z firmą nie są podejmowane pod wpływem chwili. Z wyjątkiem oczywiście sytuacji ekstremalnych. Oznaki zbliżającej się „czapy” można zauważyć wcześniej. Bądź czujny! Nie chcesz przecież obudzić się z ręką w nocniku…

1. Gdy szukają na Ciebie haka. Twój szef o wiele częściej niż zwykle wytyka Ci błędy które popełniasz. Do rangi gigantycznych wpadek urastają potknięcia które normalnie byłyby ignorowane. Rada: odśwież informacje w CV i popytaj znajomych czy mogą gdzieś Ciebie polecić.

2. Redukcja zakresu obowiązków. Wracając do pracy po weekendzie dowiadujesz się, że główną część Twoich obowiązków przejmuje kolega zza biurka obok lub co gorsza podwładny, którego szkoliłeś na swojego następcę. Rada: Rozejrzyj się po rynku i zacznij wysyłać CV na wybrane oferty.

3. Firma zatrudnia Twojego klona. Pewnego dnia w biurze pojawia się nowy kolega który ma za zadanie wspierać działania w Twoim obszarze bo dział niby się rozrasta. Myślisz sobie, że teraz idąc na urlop nie musisz martwić się o to kto zajmie się Twoimi klientami. Nowy ochoczo przejmie przecież Twoje obowiązki bo to dla niego przecież nie lada wyzwanie! Pytanie czy będziesz miał gdzie i po co wracać? Rada: Zaangażuj nowego w firmową aferę lub złóż na niego donos do skarbówki. Jeśli nie podziała, wysyłaj więcej CV.

4. Powrót do przeszłości. Szef przenosi Ciebie na nowe stanowisko które teoretycznie ma być dla Ciebie wyzwaniem. Problem w tym, że obowiązki które dostałeś może bez problemu wykonać średnio rozgarnięty student lub 10 letni Azjata (z całym szacunkiem dla Azjatów). Coś tu nie gra? Rada: Obniż swoje oczekiwania i wysyłaj CV wszędzie gdzie spełniasz wymagania lub idź na L4.

5. Persona non grata. Jesteś poza obiegiem informacji. O tym co się dzieje w firmie lub dziale dowiadujesz się z mediów. Coraz rzadziej jesteś zapraszany na imprezy firmowe. Najważniejsze projekty i spotkania biznesowe odbywają się bez Twojego udziału. Rada: szukaj roboty i to szybko! Jeśli L4 się kończy to idź po kolejne!

6. Dupochron to podstawa!. Kiedy komunikacja z przełożonym opiera się na wymianie wiadomości email.  Coraz rzadziej rozmawiacie bezpośrednio i otwarcie. Uważaj! Wszystko co piszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie! Rada: szukaj roboty bardzo intensywnie bo koniec Twojej przygody w firmie jest bliski!. PS. Ile można chorować?

*Rady tu zamieszczone proszę traktować z przymrużeniem oka 😉

zwolnienie

Dlaczego pracodawcy nie zamieszczają „widełek” wynagrodzenia w ofertach pracy?

Wiele ostatnio mówi się o tym, że firmy działające na polskim rynku nie zamieszczają przedziałów oferowanego wynagrodzenia w ogłoszeniach o pracę. W Europie zachodniej transparentność w publikowaniu widełek płacowych to standard. Z punktu widzenia kandydata takie rozwiązanie niesie wiele korzyści. Wiemy jakie wynagrodzenie oferuje firma, łatwiej jest nam podjąć decyzję czy warto inwestować czas na udział w procesie rekrutacji. Nawet jeśli nie szukamy aktywnie pracy to konkurencyjne wynagrodzenie może mieć wpływ na naszą decyzję o aplikowaniu. Dlaczego więc firmy nie publikują otwarcie widełek wynagrodzenia? Oto najważniejsze powody:

Dojrzałość rynku pracy.  Czy jesteś gotów na to aby otwarcie mówić o swoich zarobkach?  W Polsce przyjęło się, że nie rozmawia się otwarcie o wynagrodzeniach. Rozmowa na ten temat często bywa krępująca. Chwalenie się traktowane jest jako cecha negatywna. Wynika to z naszej mentalności i dziedzictwa kulturowego, poprzedniej epoki. Tak na prawdę wiemy jak wyglądają rynkowe realia wynagrodzeń. Wychodzimy jednak z założenia, że jeśli o tym się nie mówi jawnie to tak powinno pozostać. W ten sposób utrwalamy tabu.

Kasa. Jeśli nie wiesz o co chodzi to chodzi o pieniądze. Pracodawcy jako powód braku zakresu płacowego, najczęściej podają chęć obniżenia kosztów poprzez wybór pracownika z niskimi oczekiwaniami płacowymi. Z tej perspektywy łatwiej prowadzić negocjacje. Chętnych nie brakuje.

Zasada poufności wynagrodzenia. Zgodnie  z uchwałą Sądu Najwyższego z 16 lipca 1993 r. (I PZP 28/93), ujawnienie przez pracodawcę bez zgody pracownika wysokości jego wynagrodzenia może stanowić naruszenie dobra osobistego w rozumieniu art. 23 i 24 kodeksu cywilnego.  Nie znając pensji innych trudno udowodnić dyskryminację płacową. Za złamanie zakazu rozmów o płacach nieformalnie grozi zwolnienie z pracy. Chroni nas niby kodeks pracy. Lepiej nie ryzykować.  Pracodawca zobowiązany jest przestrzegać ustawy o ochronie danych osobowych. Wysokość wynagrodzenia pracownika jest zatem jego dobrem osobistym i to on powinien dysponować informacjami na jej temat.

Polityka nieujawniania wysokości zarobków wśród pracowników. W większości firm na polskim rynku istnieją wewnętrzne regulaminy wynagrodzeń, które zabraniają pracownikom otwarcie mówić o wysokości otrzymywanej gratyfikacji za pracę. Często zdarza się, że między pracownikami na podobnym szczeblu struktury płacowej, istnieją dosyć duże rozbieżności w wysokości wynagrodzenia. Jak byś się poczuł i jak wyglądałaby Twoja motywacja do pracy gdybyś dowiedział się, że kolega zajmujący analogiczne stanowisko zarabia 30% więcej od Ciebie? Wprowadzenie zasady transparentności wynagrodzeń wiązałoby się z koniecznością wdrożenia jednolitej polityki płacowej. Co dla nie jednej firmy byłoby gigantycznym wyzwaniem.

Przewaga konkurencyjna. Wiele firm nie chce ujawniać oferowanych widełek wynagrodzeń ze względu na konieczność zachowania przewagi nad konkurencją. Firmy boją się podkupowania pracowników przez sąsiadów zza miedzy. Wieje tu trochę hipokryzją bo jeśli chcemy przy odrobinie zaangażowania możemy dowiedzieć się jak wyglądają rynkowe stawki wynagrodzeń na stanowiskach które zajmujemy. Jeśli nie uda nam się zdobyć tych informacji to pomoże headhunter.

Wizerunek pracodawcy. Wysokość oferowanego wynagrodzenia może świadczyć o kondycji finansowej firmy. Często wydaje nam się, że firmy z tzw. „górnej półki” płacą lepiej. Nie zawsze pokrywa się to z rzeczywistością. Konkurencyjne rynkowo wynagrodzenia budują pozytywny wizerunek pracodawcy. Zasada ta działa też w drugą stronę. Jeśli firma oferuję kiepskie warunki finansowe i taka opinia rozejdzie się po rynku to bardzo trudno będzie to zmienić.

Szerokie widełki = niespójna oferta. Podanie w ogłoszeniu widełek wynagrodzenia np. 7 000 – 10 000 brutto, tworzy problem niespójności oferty. Kandydatom trudno jest zrozumieć jak to jest możliwe, że na tym samym stanowisku zakres wynagrodzenia może być tak różny.

Kłopot z oceną własnych kompetencji. Podając proponowany zakres wynagrodzenia w ogłoszeniu, kandydaci w większości przypadków deklarując swoje oczekiwania finansowe, lokują je w górnych granicach widełek. Mimo, że w ofercie jest wyraźnie napisane, że poziom wynagrodzenia zależny jest od stażu zawodowego, umiejętności itp. Kandydaci stawiają wszystko na jedną kartę, wychodząc z założenia, że może się uda.

Eliminowanie dobrych kandydatów z wyższymi oczekiwaniami finansowymi.  Wskazanie widełek płacy przewidywanej na stanowisku eliminuje wszystkich tych kandydatów, którzy mają wyższe oczekiwania finansowe. Finalnie firma w procesie rekrutacji może stracić wartościowego kandydata dla którego mogłaby zwiększyć budżet.

Problem źródła motywacji. Atrakcyjne wynagrodzenie ściąga kandydatów których główną motywacją są pieniądze. Bądźmy szczerzy firmy wolą zatrudniać osoby dla których motywacją do zmiany jest coś więcej niż ilość zer na koncie.

Zator rekrutacyjny. Po zamieszczeniu przedziału oferowanego wynagrodzenia, większość kandydatów przesyłających swoją aplikację nie spełnia postawionych wymagań. W efekcie przykładowo na 300 aplikacji rekruter dostaje 10 (przy dobrych wiatrach) spełniających założenia. Polak potrafi. Dobrze płacą to może się uda.

Podsumowując: Oczekując publikacji przedziałów oferowanych wynagrodzeń w ogłoszeniach, odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie: Czy jesteśmy gotowi jawnie i bez skrępowania rozmawiać o swoich zarobkach?

wynagrodzenie