Wszystkie wpisy Niepokorny Rekruter

7 grzechów głównych w nowej pracy

Leszek Miller powiedział kiedyś że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna ale po tym jak kończy. Cokolwiek miał na myśli postaramy się skupić w tym artykule na 7 zasadach dotyczących budowania profesjonalnego wizerunku w nowej organizacji. Osoba Pana Leszka nie pojawia się w tym artykule przypadkowo bo w wielu firmach często niezależnie od posiadanych kompetencji istotną rolę odgrywa tzw. polityka. Gwoli ścisłości nie mówimy tutaj o spółkach skarbu państwa. Podczas okresu próbnego mamy jedyną okazję żeby zrobić dobre pierwsze wrażenie. Nasz wizerunek jaki wykreujemy w pierwszych miesiącach w nowej organizacji będzie fundament na którym będziemy budować w kolejnych latach.

Oto siedem błędów, które są najczęściej popełnianymi zaraz po rozpoczęciu pracy w nowej firmie. Unikaj tych praktyk  jeśli planujesz zostać w organizacji na dłużej.  Natomiast jeśli pracę w firmie traktujesz jako okres przejściowy. Nie pal za sobą mostów i tym bardziej zachowaj po sobie dobre wrażenie.

Nie udawaj – nie ryzykuj swojej reputacji ani w efekcie swoich pieniędzy, udając że znasz się na czymś o czym nie masz pojęcia lub masz pojęcie znikome. Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. Niby oczywiste, prawda? Nie zawsze – czasami kłamiemy żeby dostać wymarzone stanowisko lub zostać obsadzonym w strategicznym projekcie. Często lepiej powiedzieć otwarcie że na czymś się nie znasz, niż uczyć się tego na bieżąco metodą prób i błędów. Dużo lepiej jest przyznać się do swoich ograniczeń i zdobywać nową wiedzę na spokojnie w atmosferze zrozumienia – bo przecież nie jesteśmy robotami, nie musimy znać się na wszystkim.

Bądź punktualny, a jeśli zdarzy ci się spóźnić nie wychodź wcześniej. Przykre jest to, że często kłóci się to z pierwszą zasadą. Przez pierwsze miesiące jesteśmy pod szczególną obserwacją – każda taka sytuacja zostanie skrzętnie odnotowana.

Nie próbuj na siłę udowodnić że wszystko potrafisz zrobić sam – niezależnie od branży czy stanowiska – współpracuj. Czasami wystarczy subtelne wsparcie ze strony naszych współpracowników, czasami chodzi o zaangażowanie w grupowy projekt. Nie skupiajmy się tylko na swojej pracy i zakresie obowiązków, ale postarajmy się zrobić dobre wrażenie, również jako osoba która jest doskonałym graczem zespołowym.

Nie obiecuj czegoś, czego nie jesteś w stanie spełnić – nie ryzykuj udając że jesteś w stanie osiągnąć niesamowicie dobre rezultaty i nie obiecuj ich przełożonym. Odnoś małe ale systematyczne sukcesy – z pewnością zaprezentujesz się wtedy jako dobry specjalista. Nie bądź hazardzistą. Przynajmniej nie w pierwszych miesiącach pracy. Graj ostrożnie.

Nie wytykaj pomyłek innym  – niezależnie od tego jak duże błędy popełniają. Staraj się wykonywać rzetelnie swoją pracę – co też ostatecznie wpłynie na jakość pracy innych. Buduj swoją pozycję. Pamiętaj, że nikt nie lubi kiedy wytyka się mu błędy, a przez pierwsze 90 dni szukasz sojuszników. Nie rywalizacji. Pamiętaj też, że jeszcze nie wiesz jakie relacje panują w firmie – może się okazać że osoba która robi najwięcej błędów ma najlepsze koneksje.

Unikaj falstartów – bądź gotów do pracy, ale nie bądź w gorącej wodzie kąpany. Poznaj dokładnie sytuację, zanim zaczniesz działać. Pamiętaj, że nawet małe błędy na początku oceniane są dużo surowiej.

Nigdy nie zakładaj niczego z góry – coś co uchodziło za szczyt profesjonalizmu w firmie gdzie wcześniej pracowałeś, może być źle odebrane w nowej organizacji. Pamiętaj, że kultura organizacyjna jest inna w każdej firmie. Postaraj się ją poznać i do niej dostosować. Bądź otwarty na zmiany.

Zdążyłem zaobserwować wszystkie 7 z wymienionych punktów  u nowych pracowników. Nie zawsze oczywiście kończyło się to ich zwolnieniem, ale często cierpiał na takim zachowaniu ich wizerunek w nowej organizacji. W najlepszym wypadku, kończyło się na debacie w kuchni na temat: czy chcemy z nim dalej pracować? Nie potrzebujesz takich debat. Staraj się zrobić dobre wrażenie i przestrzegaj tych kilku reguł a odbiór twojej osoby będzie dużo lepszy.

Powodzenia!

LM

PS. Wpis nie jest sponsorowany przez żadną partię polityczną. 😉

Jak prawidłowo odpowiedzieć na pytanie o oczekiwania finansowe podczas rozmowy z rekruterem?

Jednym z najtrudniejszych pytań zadawanych podczas rozmów kwalifikacyjnych jest pytanie o deklarowane oczekiwania finansowe. Wiele firm nie posiada elastycznych budżetów i wynagrodzenie zamyka się w ciasnych widełkach. Więc co powinna zrobić osoba, która poszukuje pracy i jak na takie pytanie odpowiedzieć? Co odpowiedzieć headhunterowi który dzwoni do nas i pyta o to ile chcemy zarabiać?

Czasami udaje się przesunąć moment negocjacji wynagrodzenia w czasie. Czasami, bo z reguły rekrutujący oczekują natychmiastowej odpowiedzi, nawet jeśli my nie jesteśmy na to gotowi. Dla nich ważne jest, żeby poznać oczekiwania wcześniej i nie tracić czasu na kolejne etapy rekrutacji, nawet jeśli spełniamy pozostałe wymogi. Wydaje się to też być ważne dla rekrutowanego. Po co mamy marnować czas na kolejne etapy rekrutacyjne, skoro chcą nam zapłacić zbyt mało?

Jeśli podamy osobie odpowiedzialnej za proces rekrutacji, że zarabiamy kwotę x i szukamy pracy w której zapłacą nam więcej to taka odpowiedź może zostać źle odebrana. W oczach rekrutera wypadniemy wtedy jako osoba zachłanna, a przede wszystkim nie damy pewności pracodawcy, że kiedy następnym razem ktoś zaproponuje nam lepsze pieniądze to nie zostawimy firmy. Nie wygląda też dobrze to, jeśli narzekamy na naszą obecną firmę. Przecież zależy nam na jak najbardziej pozytywnym wizerunku!

A co jeśli obecnie nie pracujemy i naprawdę potrzebujemy tej pracy? Co wtedy należy odpowiedzieć? Nie chcemy być przecież odebrani jako zdesperowani kandydaci. Rekruterzy takich nie lubią bo zwykle kłamią.

Wydaje mi się, że jest kilka sposobów, dzięki którym możemy rozbroić tę pytaniową bombę w miarę inteligentny sposób. Po pierwsze musimy skupić się na tym, że poszukujemy pracy, która będzie ciekawa i będzie dawała nam satysfakcję z tego co robimy. W kolejnych etapach rozmowy należy wskazać, że jesteśmy elastyczni jeśli chodzi o deklarowane oczekiwania finansowe. Zawsze warto zapytać jakie wynagrodzenie oferuje pracodawca na tym stanowisku. Wtedy wydarzy się jedna z dwóch rzeczy:

Pierwsza opcja – najlepsza dla nas – rekrutujący odpowiada na pytanie, a my możemy spokojnie zdecydować czy opłaca nam się dalej rozmawiać. Informację o deklarowanych „widełkach” wynagrodzenia dostaniemy raczej biorąc udział zagranicznych procesach rekrutacyjnych. W Polsce to niestety jeszcze rzadkość.

Druga opcja – bardziej prawdopodobna, osoba z którą rozmawiamy nie udzieli odpowiedzi i będzie naciskać abyśmy podali nasze oczekiwania finansowe. Należy wtedy podać widełki wynagrodzenia które będą dla nas interesujące, dolna granica powinna zawierać się w kwocie którą zarabialiśmy obecnie. Na wstępnym etapie rozmów, prawdopodobnie nie znamy szczegółów zakresu zadań i systemu bonusowego. Ostateczną kwotę podajemy w dalszych etapach negocjacji po zebraniu szczegółów potrzebnych do wyceny naszych kompetencji względem stanowiska.

Jeśli zarobki w naszej firmie w stosunku do tego co oferuje rynek nie są do końca adekwatne do tego co oferuje rynek to możemy nieco zawyżyć tę kwotę. Pamiętajmy, że chociaż rozmowa o pracę to zwykłe negocjacje biznesowe. „Sprzedajemy” własną osobę, więc warto profesjonalnie zaprezentować ten „produkt”.

Kolejną dobrą praktyką jest sprawdzenie, porównanie średnich wynagrodzeń w branży. Łatwo to zrobić na przykład poprzez dostępne raporty, które oferują bardzo wygodną i nieinwazyjną formę sprawdzenia jak plasujemy się z naszymi zarobkami w porównaniu z konkurentami. Może okazać się, że nikt nie zaoferuje lepszych warunków finansowych, niż firma, dla której obecnie pracujemy. Pamiętajmy, że czasami lepsze jest zło, które już znamy. Żeby mieć jak największe szanse, należy mierzyć gdzieś w środek średnich zarobków. Wtedy warto zastanowić się czy nie warto rozważyć przyjęcia oferty kosztem obniżenia progu oczekiwań finansowych.

„Wyłożenie kart na stół” pozwala jednej i drugiej stronie jasno określić sytuację. Często jest to dobre zarówno dla nas, jak i dla firmy w której staramy się o pracę. Zresztą, jeśli mielibyśmy zarabiać mniej to po co zmieniać pracę? Pamiętajmy, żeby zawsze też mieć w zanadrzu kilka negocjacyjnych trików. Takimi są na przykład dobra znajomość branży, albo przeprowadzenie wywiadu z aktualnymi pracownikami firm do których aplikujemy. Łatwiej będzie nam rozmawiać, kiedy przed spotkaniem będziemy znali średnie „widełki” wynagrodzenia jakie oferuje rynek.

oczekiwania finansowe podczas rozmowy z rekruterem

6 najczęstszych powodów, przez które twoje CV może zostać odrzucone w procesie rekrutacji

 Zawsze bierzemy sobie do serca kiedy ktoś odrzuca naszą aplikację, szczególnie na stanowiska, na których nam zależy. Spędzamy czasem godziny na wysyłaniu CV, chodzeniu na rozmowy i komponowaniu listów motywacyjnych, a tu nic.

Co robić? Panie Premierze – jak żyć? Czasami powód dla którego ktoś odrzuca nasze CV jest inny, niż nasze kwalifikacje albo umiejętności. Przyjrzyjmy się tym najpopularniejszym:

1. Nie przestrzegamy procedur. Wiele firm ma specjalne procedury według których chce żeby ludzie składali aplikacje. To nie miejsce na kreatywność. Często rekruterzy wypisują procedury, żeby sprawdzić czy kandydaci potrafią ich przestrzegać. Poza tym, często zdarza się, że składanie aplikacji w innej formie powoduje chaos. Firma woli nie przejrzeć wszystkich aplikacji, niż robić u sobie bałagan. Przestrzegaj procedur.

10154221_553450488103587_5600660862934646430_n

2. Pozostawianie pustych pól w formularzach. Często wszystkie pola są istotne i rekrutujący nie mają czasu na dzwonienie, nawet do tych obiecujących kandydatów, żeby dopytać się o szczegóły. Czasami aplikacje sortowane są przez system, a komputery odrzucają niewypełnione formularze. Różnie bywa. Lepiej uzupełnić wszystkie dane.

1079109_548800298568606_1158946251_o

3. Aplikowanie do złej osoby. Może się wydawać, że wysłanie CV do różnych osób w firmie jest sprytne. Lepiej wysłać przecież aplikację od razu do dyrektora, niż do cieci z HR, prawda? Nie do końca. Czasami pisząc bezpośrednio do konkretnego działu można coś ugrać, ale często aplikacje kandydatów muszą przejść przez HR, bo… Tak dobrze się domyślasz – korporacyjne procedury. Nie przeskoczysz.

1483169_483500375098599_267710876_n

4. Nieprofesjonalny adres email. Tysiące dobrych CV zostało odrzuconych przez email na domenie: buziaczek.pl. Nie ma nic złego w posiadaniu tam konta, po prostu nie trzeba pisać tego w CV.

1922205_536745376440765_2090877562_n

5. Długie przerwy w zatrudnieniu. Stanowią często problem, bo nie wiadomo czym się zajmowałeś przez ostatnie lata. Nie wiadomo czy posiadasz jeszcze kontakty biznesowe, czy jesteś na bieżąco, itp.. Czasami lepiej wpisać niższe stanowisko, które się zajmowało albo takie z którego nie jesteśmy do końca dumni.

1538922_554097428038893_5050858596751192604_n

6. Błędy ortograficzne. Osobiście podkreślałem na czerwono błędy ortograficzne w CV. Jeśli jesteś dyslektykiem, daj je do sprawdzenia koleżance po filologii. Nic tak nie podważa profesjonalnego wizerunku jak błędy ortograficzne. Tak samo niedbale będziesz pisał maile do klientów?

10013300_549734428475193_481921227_n

Wiele z powyższych sprowadza się po prostu do tego, żeby nie wysyłać CV przypadkowo. Poświęćmy trochę czasu i skupienia tej czynności, a unikniemy wielu rozczarowań.

Z rekrutacją jest jak z chodzeniem na randki. W poszukiwaniu kandydata idealnego.

… w poszukiwaniu idealnego partnera. Zawsze kiedy prowadzimy proces rekrutacji, wyszukujemy nowych kandydatów, możemy wtedy zadać sobie zasadnicze pytanie: Dlaczego to jest takie trudne? Co ciekawe, jako singiel zadawałem sobie to samo pytanie, spotykając się z kolejnymi kobietami: Dlaczego tak trudno znaleźć tę idealną? Być może dlatego, że, zarówno w świecie rekrutacji, jak i uczuć, ideały istnieją tylko w arkuszach z wymogami.

Ale pojawia się jeszcze jedna, zabawna, techniczna kwestia. Co stało się ze spotkaniami, wspólnym spędzaniem czasu, zrozumieniem i podejmowaniem decyzji opartych na szczegółowych informacjach. Zarówno świat rekrutacji, jak i randek przeniósł się w świat wirtualny. Rozmowy na Skype, wysyłanie maili, kontaktowanie się przez komunikatory. I jak tutaj zbudować dobrą relację? Dostrzegacie podobieństwa? Jak wiele ostatnio mieliście procesów rekrutacyjnych, które w większości nie odegrały się przez telefon. Wszystko dzieje się bardzo szybko.

Jeszcze całkiem niedawno większość rozmów o pracę odbywała się osobiście. Trudno było sobie wyobrazić spotkanie rekrutacyjne, które nie trwało przynajmniej godzinę. Każda rozmowa wymagała nie tylko dokładnego przygotowania obu stron, ale również spędzenia ze sobą odpowiedniej ilości czasu. Od samego początku, od najniższego poziomu rekrutacji, czyli rozmów wstępnych. Zwracaliśmy wtedy uwagę na to, jak kandydat się ubiera, zachowuje, jaki jest jego poziom kultury biznesowej. To budowało silne relacje. Teraz większość rozmów to rozmowy telefoniczne. 15 minut. Zapytanie o najważniejsze punkty kariery zawodowej i predyspozycje. I następny. Nie łatwo byłoby to spowolnić. Gdyby spędzić z kandydatem tyle samo czasu, co kiedyś, okazałoby się, że został już zatrudniony przez kogoś innego. Widzicie powiązanie z randkowaniem?

Zmienił się też rynek. Kiedyś można było wybierać spośród 5 specjalistów, tego, który najlepiej pasował do kultury organizacyjnej firmy, posiadał najlepsze cechy osobowościowe. Chociaż z jednej strony jest to akurat dobry znak, że teraz to firmy muszą bić się o dobrych kandydatów.

Kiedy się nam spieszyło albo kandydat pilnie szukał pracy, a my widzieliśmy w nim potencjał, zawsze mieliśmy czas, żeby napisać szczegółowy opis kandydata i wysłać go do znajomych po fachu. Teraz wysyłamy pospiesznie CV. Kiedyś mieliśmy czas, żeby zadzwonić i opisać kandydata w superlatywach, teraz musi wystarczyć szybki mail.

Jak to się wszystko pozmieniało? Uważam, że bardzo osłabiła się relacja: rekruter – kandydat. Nie ma już czasu na przedłużające się spotkania. Mało która firma może pozwolić sobie na obsuwy czasowe z tym związane. Wszyscy chcą tylko jak najszybciej zakończyć proces. Kandydaci chcą pracować, rekruterzy chcą premii, a pracodawcy chcą jak najszybciej domknąć proces i zapełnić wakat.

Nie można nikogo za to winić. Z jednej strony to dobrze, że wszystko przyspieszyło. Z drugiej jednak strony czasami miło z nostalgią powspominać sobie czasy, kiedy wszystko toczyło się powoli i mieliśmy czas na podejmowanie decyzji w warunkach pewności, stabilności, a przede wszystkim na pogłębioną refleksję. Teraz zawsze mamy jakąś presję czasową i wszystkie decyzje podejmujemy w warunkach ryzyka. Uda się bądź nie. Nie ma czasu na bardzo głębokie refleksje. Być może to znak czasów.

Dziś w związku rekruter – kandydat ciągłe zmiany doprowadzają do ciągłych rozwodów, co zmusza do ciągłych poszukiwań, czyli trochę jak seryjne randkowanie.

 

Morze możliwości w branży IT. O tym dlaczego warto zostać informatykiem magikiem.

Nie ma branży, która byłaby bardziej przyszłościowa i prężniej się rozwijała, niż IT. Każdy wie, że warto inwestować w nią swój czas i pieniądze, ale nie każdy orientuje się co tak naprawdę warto robić. Dla wielu osób IT to nic innego, jak czarna magia, a spis wymagań na stanowisko brzmi jak spis składników do ugotowania czarodziejskiego wywaru, który po wypiciu poprawi potencję, albo zamieni Cię w mysz. Oto poniżej pięć interesujących moim zdaniem działów IT, którym warto się przyglądać, żeby żyć całkiem nieźle.


Telefoniczne wsparcie techniczne

Coraz więcej firm jest zmuszona korzystać ze wsparcia IT. Nie chodzi nawet o skomplikowane rzeczy, związane z zaawansowaną obsługa programów, albo nawet z wprowadzaniem zmian w linijki kodu. Czasami chodzi o głupią wymianę kabla, reset serwera, wyłączenie i włączenie komputera ponownie albo przeinstalowanie systemu okienek. Prosto do zrobienia nawet dla laika, nawet przez telefon. W Polsce jest kilka dużych, międzynarodowych koncernów, które chętnie przyjmą do pracy młodych pracowników znających język obcy. Warunki pracy są interesujące, a zarobki mogą się podobać na starcie, osobom, które rozpoczynają swoją karierę zawodową.

Wsparcie IT

To bardziej praca dla freelancerów. Ale nie tylko – wiele firm zatrudni informatyczną złotą rączkę, kogoś kto będzie zajmował się rozwiązywaniem wszystkich problemów związanych z komputerami – instalacją programów, skanowaniem antywirusem, przygotowywaniem backupów, robieniem formata, wymianą zepsutego wentylatora albo dodawaniem RAMu. Słowem wszystkimi rzeczami, które musiał znać przeciętny dzieciak w latach 90, żeby zagrać w Diablo. Warunkiem jest znajomość takich podstaw IT.

jen-4

Rekrutacje dla branży IT

Wbrew pozorom praca w HR, związana z rekrutowaniem pracowników, nie jest podobna do rekrutacji, w działkach, w których panuje rynek pracodawcy. To podręcznikowy przykład rynku pracobiorców. Rekrutujący muszą raczej przekonać informatyka, żeby zechciał rozważyć ofertę zmiany pracy. Nie wszyscy są zainteresowani takimi działaniami. Wielu z nich wyżej niż zarobki ceni sobie komfort pracy i dobrą ekipę. Dlatego ta działka jest trudna. Chociaż wygląda często podobnie, jak rekrutacje na inne specjalistyczne stanowiska. Niemniej jednak opłaca się finansowo. Osoba, która prowadzi rekrutacje tylko i wyłącznie dla IT, posiada znajomości w branży i jest skuteczna, nie będzie miała problemów ze znalezieniem pracy.

354112

Programista

Nie jest zaskoczeniem, że wymagająca praca daje niezłe zarobki. Praca programisty wymaga nie tylko fachowej wiedzy z zakresu języka programowania, ale również dużej wyobraźni, kreatywności i olbrzymich pokładów cierpliwości. Ale wniesiony wkład z pewnością się opłaca, poza dobrymi zarobkami można liczyć na świetny pakiet socjalny od firm.

dcMbxgxpi

Kierownik zespołu programistów

To zadanie wymaga już dużej wiedzy. Nie tylko związanej z programowaniem, ale również z zarządzaniem zespołem. Umówmy się – trudnym zespołem, często neurotycznych, zamkniętych w sobie ludzi. Nie zawsze oczywiście, zmienia się stereotyp informatyka, który jest brzydkim nieudacznikiem życiowym i dobrze, bo to jedna z fajniejszych grup zawodowych, świetni ludzie. Ale nie możemy spodziewać się, że kierowanie zespołem ludzi, z których każdy posiada dużą wiedzę w wąskim zakresie, będzie łatwe. Jeśli jednak jesteś dobry w programowaniu, a przy okazji ambitny, to jest to świetna ścieżka rozwoju dla Ciebie. Zarobki też są świetne.

wallpaperni

 

6 sprawdzonych sposób na to jak [nie] spieprzyć rozmowy kwalifikacyjnej. That’s What She Said!

Kiedy idziesz na rozmowę o pracę chcesz, żeby wszystko szło gładko, jak nóż wjeżdża w masło. Sprawdzasz więc czy wszystko idzie dobrze: miętówki, dobre CV, porządny uścisk dłoni – dla wszystkiego okejka.

Ale jest też kilka innych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

the-office

  1. Wygoogluj firmę

Sprawdź co piszą o Twoim potencjalnym pracodawcy. Dowiedz się jakie są opinie, jaka średnia zarobków, struktura organizacyjna, szanse awansu. Dowiedz się wszystkiego, co daje jakiś obraz warunków, które tam panują. Ostatecznie nie chciałbyś się przekonać na własnej skórze, że nie jest tak dobrze.

Dwight-K-Schrute-dwight-schrute-26528553-1440-1440

  1. Sprawdź stanowisko

Jasne, wiem że już tak pracowałeś. Ale to samo stanowisko, w różnych miejscach ma różne zakresy obowiązków, różne wymogi, i tym podobne. Przeczytaj bardzo dokładnie o czym napisali w swoim ogłoszeniu, zastanów się czego możesz się spodziewać i przygotuj listę pytań, które zadasz podczas rozmowy.

the_office_dwight_schrute_rain_2560x1600_wallpapername.com

  1. Przygotuj odpowiedzi, które podkreślą twoje kwalifikacje

O jedną rzecz można zapytać na kilka różnych sposobów, ale jeśli będzie w stanie przygotować kilka odpowiedzi, opowieści o pracy i anegdotek, które skutecznie pokażą, że znasz się na tym co robisz, to jesteś na dobrej drodze, żeby zdobyć tę pracę.

dwight-schrute

  1. Przygotuj odpowiedzi, które podkreślają twój entuzjazm

Chodzi nie tylko o to, żeby pokazać że jesteś dobrym pracownikiem. Możesz być dobry i nie być przy okazji nudziarzem. Pokaż, że zależy Ci nie tylko na pieniądzach (i dobrze żeby tak było), ale również na rozwoju osobistym, a także że pasjonuje Cię praca, o którą się starasz.

dwight_schrute_from_the_offic-1526

  1. Przygotuj odpowiedzi, które pokażą, że jesteś w dobrym miejscu

Pokaż się z tej strony, z której wydaje Ci się, że chciałbyś, żeby zobaczyła Cię firma. Jednym słowem – dopasuj się do ich kultury organizacyjnej. Czasem znaczy to, że musisz być bardziej wyluzowany, czasami że przyjdziesz w dwuczęściowym garniturze i nie uśmiechniesz się przez całą rozmowę. Po prostu dobrze się do tego przygotuj.

dwight_schrute_by_murderdoll_197666-d5q3gmj

  1. Zaplanuj podróż, żeby uniknąć stresu

Ten punkt wydaje się być banalnym, ale banalny nie jest. Osoby, które odnoszą sukcesy potrafią planować. Jeśli nie umiesz zaplanować swojej podróży na miejsce rozmowy, jak wyobrażasz sobie codzienne dojazdy. Jeśli coś pójdzie nie tak, a ty co prawda się nie spóźnisz, ale będziesz tak zestresowany, że wypadniesz fatalnie, możesz winić tylko swój brak zorganizowania. Bądź dobrze zorganizowany. Bądź przygotowany.

Powodzenia na rozmowach! Specjalne pozdrowienia dla fanów „The Office”: That’s What She Said! 

4381_10_full

 

Piramida chamstwa i niekompetencji w procesach rekrutacyjnych. 5 grzechów głównych rekruterów.

Niejednokrotnie w czasie procesów rekrutacyjnych spotykaliśmy się z zachowaniem osób prowadzących rekrutację, które nie tylko nie było profesjonalne, ale wręcz nieprzyzwoite wobec osób, z którymi rozmawiali. Chciałbym móc powiedzieć, że nagrałem takie rozmowy, jak nie przymierzając Sowa i przyjaciele. Niestety pozostaje nam tylko opowiadanie, które niekoniecznie oddaje całą grozę sytuacji. Usiadłem kiedyś przy piwie z innymi znajomymi z branży i opracowaliśmy piramidę chamstwa i niekompetencji w procesach rekrutacyjnych.

pulpfiction_2

  1. Nie przeczytane CV

To dosyć powszechna sytuacja. Rekrutujący nie zawsze czyta życiorysy osoby, która ubiega się o pracę. Dlaczego? Nie zawsze ma taką potrzebę – wszystkie CV są podobne, dobrze zna branże, wie o czym chce rozmawiać. Niemniej jednak nie jest to miłe, kiedy podczas rozmowy (która jest przecież rozmową biznesową) ktoś zapoznaje się z materiałem, który już znać powinien.

Za chwilę rozpęta się burza i wielu przedstawicieli HR zacznie krzyczeć: „To nie o nas, my zachowujemy się profesjonalnie”, ale dobrze wiemy jak jest. Nie zawsze czytacie CV – zacznijcie.

meh.ro11071

  1. 10 rozmów pod rząd

Kiedy przychodzi się rozmawiać, szczególnie jeśli to ma być poważna rozmowa, to miło jest, kiedy traktuje się nas indywidualnie. Nie zawsze tak jest. Wszyscy mają swoje deadliney, ale nie można zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Nic nie denerwuje bardziej, niż 10 rozmów pod rząd, podczas gdy kandydaci spotykają się razem na korytarzu i muszą czekać na swoją kolej, aż w końcu ktoś znajdzie czas, żeby z nami pogadać. Nie ma fizycznej możliwości, żeby zapamiętać wszystkie 10 osób, z którymi rozmawiało się jednego dnia. Nie ma możliwości uniknięcia opóźnień i przesunięcia terminów – kandydaci na pewno spotkają się w korytarzu. Jaka jest wartość rozmowy, skoro po wszystkim nie pamięta się kandydata.

reservoir-dogs-quentin-tarantino

  1. Brak feedbacku

Jak mi poszło? Jestem dla was wystarczająco fajny? Oceniliście mnie pozytywnie czy negatywnie, bo przecież lepiej wiecie co robiłem przez ostatnie 10 lat? W porządku, nie ma sensu niepotrzebnie się unosić emocjami. Ale prawda jest taka, że ja po każdej rozmowie biznesowej daję kontrahentom jakąś odpowiedź: kupuję, nie kupuję, sprzedaję. Jest to ogólnie przyjęta grzecznościowa forma kontaktów w całym świecie  biznesu. Ale nie w HR. Dlaczego oni nie są zobligowani dawać informacji zwrotnej?

ybshcy27PnHETTn4rLMLOfbMaxh

  1. Kierowanie się doświadczeniem zawodowym, a nie umiejętnościami

To bardzo trudne do przeskoczenia. Po prostu rekruterzy nie znają się często na tym, czym zajmuje się kandydat, więc siłą rzeczy nie będą w stanie przeprowadzić skutecznie rekrutacji, wyślą kogoś kto naobiecuje im gruszek na wierzbie. Ale mimo wszystko jest to zachowanie nieetyczne – to umiejętności powinny być sprawdzane, a nie doświadczenie. Cóż z tego, że ktoś 10 lat pracował w jakiejś branży, skoro wszystkie trzy firmy, z którymi współpracował upadły?

kill-bill-vol-1-original-hellboy-3-epic-movie-sequels-that-never-happened

  1. Dyskryminacja

Wiele już o tym napisano. Dyskryminuje się kandydatów ze względu na wiek, płeć, chęć założenia rodziny, wygląd zewnętrzny, itp. Uczciwi rekrutujący nie powinni zwracać na takie rzeczy uwagi, a najlepiej nie przyjmować zleceń od osób, które takie wymogi stawiają. Niestety rzeczywistość jest inna i zawsze znajdzie się ktoś, kto połakomi się na kilkaset złotych za nieuczciwy proces.

82747

Wszystkim rekrutującym życzymy tym tekstem, zachowań zgodnych z etyką w pracy, bo najważniejszy jest kręgosłup moralny i mocne zasady.

images (1)

 

Pięć powodów, dla których warto odnieść sukces zawodowy

O tym, że sukces zawodowy i osobisty na siebie wpływają, wiemy intuicyjnie. Wielu z nas chowa jednak jeszcze głęboko zakorzenione, ale często niesłuszne, przekonanie, że sukces w pracy można osiągnąć tylko kosztem swojego życia osobistego. Ta nieprawda często blokuje nasze perspektywy zawodowe, bo wielu z nas wmawia sobie, że nie powinniśmy osiągać wyższych stanowisk, gdyż będzie to jednoznaczne z robieniem kariery kosztem rodziny.

Wielu też nie zdecyduje się na zmianę pracy, bo lepsza kiepska, ale stabilna, niż nieznana, być może bardziej wymagająca. Cholera! Miejmy nadzieję, że będzie wymagająca! Miejmy nadzieję, że będzie czasochłonna i że nauczy nas czegoś nowego! Nikt jeszcze nie rozwinął się mając stabilną pracę, w której nie musiał się zbyt wiele wysilić. Ty też się nie rozwiniesz. Jeśli czujesz, że jesteś właśnie w takim miejscu, natychmiast uciekaj.

1. Hajs musi się zgadzać

Nie ma co się czarować. Dobra praca to znaczy dobre pieniądze. Lepiej spędzać wakacje na prywatnym jachcie na południowych morzach niż w Pensjonacie „U Halinki”. Lepsze zarobki pozwalają nam na więcej. Możemy w ten sposób realizować swoje marzenia, ekskluzywne pasje, a przy okazji mamy większe poczucie bezpieczeństwa.

Hajs

2. Poczucie bezpieczeństwa

Jeśli potrafisz zarządzać 200 osobowym zakładem produkcyjnym albo negocjujesz z klientem kontrakt na dwie bańki, albo przed chwilą dzwonił do ciebie znany celebryta, bo tylko TY jesteś w stanie rozwiązać jego PR-owy problem, to wiesz, że cokolwiek się nie stanie, dasz sobie radę. Masz poczucie, że poradzisz sobie w każdej sytuacji. Nie chodzi więc już nawet o poczucie bezpieczeństwa, wynikające z większej ilości pieniędzy, ale ze świadomości, że jesteśmy specami od problemów, co może nas zaskoczyć?

Batman

3. Pewność siebie

Jesteśmy specami nie tylko od problemów – mamy poczucie, że daliśmy sobie radę w życiu. Mamy poczucie, że nasza ciężka praca i nieprzespane nieraz noce przyniosły nam efekty. Potrafimy o siebie zadbać i czujemy szacunek innych ludzi, którzy doceniają nasz sukces. To wszystko buduje naszą pewność siebie i dobre samopoczucie. Nie zapominajmy, że pewność siebie jest seksowna, nie tylko u mężczyzn…

Superman

4. Dystans

Dystans do rzeczy, które nie są istotne. Obcując z trudnymi problemami wiemy, co tak naprawdę jest ważne. Skupiamy się bardziej na rodzinie i przyjaciołach, ale i im jesteśmy w stanie wskazać, którymi problemami powinni się zająć, a które ignorować, bo przecież są rzeczy ważniejsze…

Dystans

5. Ciągły rozwój

Znam domy, w których ambitni rodzice, rozwijają się szybciej niż ich szkolne pociechy. Tłumaczę sobie to w ten sposób, że zinstytucjonalizowana szkoła rozleniwia dzieciaki i podsuwa im tylko te rzeczy, które one muszą znać. Różnica jest taka, że ich rodzice chcą się rozwijać, chłoną kursy, szkolenia i uczą się trzeciego języka, mają czas na pracę, sport, pasje i opiekę nad leniwymi dzieciakami. Czy dał im to sukces zawodowy? Na pewno byli tacy już wcześniej, co więcej, może właśnie te cechy wpłynęły na ich sukces zawodowy. Jedno jest pewne – będą odnosić ich jeszcze więcej, bo dla nich szczęśliwa rodzina i sukces w pracy idą w parze.

Spider-Man (1)

5 rzeczy, które warto zrobić po odejściu z pracy

Są olbrzymie szanse na to, że w swoim życiu będziemy mieli bardzo wiele miejsc pracy. Sorry, taki mamy rynek…Wszystko obecnie zmienia się szybko, jak w kalejdoskopie i jeśli chcemy nadążyć za zmianami na rynku, musimy też nadążać ze zmianami miejsc pracy. Skończyły się czasy, w których można spędzić życie, pracując dla jednej firmy.

Jest taki żart: dyrektor personalny rozmawia z dyrektorem generalnym i ten pierwszy pyta: a co się stanie, jeśli po zakończeniu projektu będziemy musieli zwolnić tych wszystkich ludzi? Na co generalny odpowiada: Boże, masz rację, nie chcę nawet myśleć o tym, co byłoby, gdybyśmy nie mogli ich zwolnić.

Jest jednak kilka rzeczy, które wypada zrobić dla firmy, dla której już nie pracujemy. A właściwie dla jej pracowników. To, że nie siedzimy biurko obok, nie znaczy, że ci ludzie przestają być naszymi znajomymi, przyjaciółmi, a przede wszystkim kontaktami zawodowymi. Warto o nich zadbać i zrobić w ich kierunku jakiś miły gest. Kiedyś pracował z nami jeden gość, który był świetnym pracownikiem. Odszedł do konkurencji i zrobił tam zawrotną karierę. Prawda jest taka, że nie było możliwości rozwoju w firmie, w której wtedy pracowałem. Zachował się dobrze. Ale to, co urzekło mnie najbardziej to jego zachowanie po zwolnieniu się. Z pewnością zrobił dobre wrażenie.

Oto pięć rzeczy, które można zrobić po zwolnieniu się z pracy, idąc za przykładem tego dobrego człowieka.

1. Wysłać miłe wiadomości

Gratulacje na Linkedin, miłą wiadomość mailowa, życzenia świąteczne – jest tysiąc okazji, aby pokazać, że nadal pamiętamy o swoich starych znajomych. Oczywiście nie chodzi o to, żeby prześladować byłych współpracowników, ale wysłanie życzeń świątecznych mailem albo nawet na papierze (papier urzeka jeszcze bardziej) zawsze jest bardzo miłe.

10464104_10152455617000033_4069043986683188442_n

2. Lajkuj ich Fejsa

Teraz z każdego miejsca pracy wynosi się nowych znajomych na Facebóczku. Każda nowa firma to jakieś 5-20 nowych kontaktów. Jeśli nie zapraszałeś ludzi z pracy do znajomych – zacznij. Nie chcesz, żeby mieli dostęp do wszystkiego, co wrzucasz? Kto by chciał – ogranicz dostępy. Ale zbieraj te kontakty i lajkuj u ludzi rzeczy, które lubisz. To zawsze miłe, kiedy ktoś docenia twojego share’a. Prosta sprawa – bądź w tym szczery, ale pamiętaj lajk nie kosztuje nic, a buduje dobre relacje.

10255359_558165490965420_8007414728810269611_n

3. Wyślij piwo

Tak! Ten gość wysłał nam piwo. Skrzyneczkę dobrego browara z kartką gratulacyjną za dobrze przeprowadzony duży projekt. Wiedział doskonale, ile musieliśmy się naharować. Doskonale wybrał też czas (bo miał nas w znajomych na Fejsie). Kiedy my chwaliliśmy się dobrze wykonaną robotą (śmietankę najlepiej spijać po jej wykonaniu), robiąc sobie dobry PR, on zrobił sobie fantastyczny PR, wysyłając nam piwko.

Piwo

4. Polecaj firmę i firmie

Oczywiście to nie jest już takie proste, jeśli odeszło się do konkurencji. Niemniej jednak nie musimy wysyłać tylko klientów. Czasami warto pomóc znaleźć pracę komuś znajomemu, szczególnie jeśli wiemy, że pracuje dobrze i polecić dawnemu pracodawcy porządnego pracownika. W każdym razie pamiętaj o nim i jeśli nie narusza to interesów firmy, dla której pracujesz – polecaj jego usługi. Na pewno to docenią.

Mordor

5. Wpadnij z wizytą

Zapowiedz się albo nie zapowiadaj. Przynieś pączki, napij się kawy. Powspominaj stare dobre czasy. Wiadomo, że nie ma na to nigdy zbyt wiele miejsca w grafiku, ale jeśli ten czas znajdziesz, wiedz, że i dla Ciebie Twoi byli współpracownicy zrobią sobie 15 minut przerwy, a potem opowiedzą znajomym, że w sumie mieli kiepski dzień, ale przyszedł ten typ, którego wszyscy lubili, a kiedyś z nimi pracował.

keep-calm-and-change-your-job

Chcecie morału? Dużo czasu i energii poświęciliście staremu pracodawcy. Wasze relacje pozostają na zawsze. Nie chodzi nawet o pragmatyzm i to, że te kontakty mogą się kiedyś przydać. Chodzi o zwykłą ludzką przyzwoitość. Bądźmy tymi ludźmi, którzy nie odwracają się plecami i sprawiają że wszystkim pracuje się nieco lepiej. Chcesz zmieniać Świat, zacznij od ścielenia łóżka – powiedział jakiś stary pierdziel. Bycie przyzwoitym zmienia Świat.

 

Czy trzeba blokować Fejsa pracownikom?

Czy social media w pracy to zjadacze czasu i kompletnie bezużyteczne narzędzia? Spotkałem się z dwoma podejściami do blokowania dostępu do Internetu pracownikom. Jedno było bardzo restrykcyjne i zakładało, że pracownicy nie mogą korzystać z Internetu, poza dwiema stronami www, które dotyczyły produktów firmy. Drugie dotyczyło wszystkich pozostałych firm, które pozwalały eksplorować sieć wzdłuż i wszerz. Jak się okazuje pracownicy, którym zabrano Sieć, potrafili znaleźć sto sposobów, żeby spędzić czas inaczej niż na pracy, nie mówiąc już o tym, że teraz każdy ma przeglądarkę w smartphonie. Natomiast w innych miejscach dostęp do fejsbuczka potrafił znacząco zwiększyć efektywność pracowników. Jak to możliwe? Oto 10 pozytywnych aspektów korzystania z social media w miejscu pracy.

1. Dostęp do Sieci podnosi morale

Jeśli przychodzimy do pracy z uśmiechem na twarzy pracujemy ciężej. Facebook zapewnia nam uśmiech. No dobra, to może przesada, ale każdy manager wie jak bardzo ważne jest żeby pracownicy czuli się swobodnie. Kontakt ze światem pozwala im czuć się dobrze.

2. Opinia

Wieści szybko się rozchodzą. Jeśli o Twojej firmie rozejdzie się fama, że fajnie się u Ciebie pracuje to budowanie zespołu stanie się łatwiejsze. Małe ustępstwa jak dostęp do Internetu czy ekspres do kawy umilają pracę ludziom. Chętnie opowiedzą o tym znajomym, być może nawet o tym twtitną, śladami Radka S.

3. Komunikacja

Niedawno jeszcze toczyły się dyskusje o to czy w firmach powinno być zainstalowane gadu-gadu. Kto jeszcze o nim pamięta? Otóż pracownicy biurowi w wielu miejscach przekształcili ten komunikator w wewnętrzną sieć komunikowania w firmie. Jest wygodne i jest za darmo. Ale gadu świeci obecnie pustkami. Większość osób komunikuje się poprzez facebooka. Zresztą nie chodzi tylko o wewnętrzną komunikację w firmie. Wiele rzeczy można załatwić przez półoficjalne kontakty albo poprzez kontakty ze znajomymi.

4. Reklama

Marketing szeptany w wykonaniu zadowolonych pracowników. Wystarczy tylko rzucić hasłem na zebraniu, że byłoby fajnie gdyby podlajkowali nieco stronę firmy albo udostępnili info o branżowym wydarzeniu. Kogo zresztą bardziej dotyczą sprawy firmowe, niż jej pracowników.

5. Komunikacja raz jeszcze

Ale tym razem przyjmowanie informacji. Inne firmy też korzystają z social media. Dostęp do nich pozwala na błyskawiczne reagowanie. Jedna osoba nie jest już w stanie monitorować całego Internetu, ale zespół pracowników zawsze coś w porę wychwyci.

6. Bycie na bieżąco

Trzymaj rękę na pulsie poprzez monitorowanie działań konkurencji ale też poprzez monitorowanie nastrojów społeczności. Klient nasz Pan mówi stare porzekadło – social media pozwalają kontrolować nastroje społeczności, a więc potencjalnych klientów. Dbajmy o nich nie tylko w kontaktach osobistych – zwracajmy uwagę na ich potrzeby w mediach społecznościowych. Dobrze zrozumiany negatywny komentarz może oszczędzić wielu kłopotów w przyszłości, a dobra odpowiedź na niego może podnieść nasze notowania.

7. Podnoszenie kwalifikacji

Trzeba wiedzieć jak poruszać się w social media. Nie wszyscy to potrafią. Trzeba wiedzieć jakie zdjęcia przyciągną uwagę, a także w którym momencie wrzucać newsy. Trzeba wiedzieć jakie wrzucać informacje dotyczące jakich spraw. Nikt na przykład nie chce poważnych wiadomości w piątek. Sami rozumiecie. Niech zespół uczy się nowych kompetencji społeczeństwa informacyjnego.

8. Monitoring

Działania w na twitterze czy fejsiku są najczęściej łatwe do monitorowania. Nie mówię tutaj o szpiegowaniu swoich współpracowników, bo to byłoby przynajmniej nie fair, ale jeśli nadążasz za ich wpisami to wiesz lepiej z kim pracujesz.

9. PR

Blokowanie mediów społecznościowych prowokuje problemy z pozytywnym PR. Im więcej młodych pracowników w firmie tym ważniejszym jest dla nich dostęp do społecznościówek. Jeśli go posiadają to najczęściej od razu piszą pozytywnie o firmie, jeśli nie może się to przerodzić w negatywne opinie.

10. Komunikowanie po raz trzeci

Przyspieszenie wymiany informacji. Od tego są media społecznościowe – od przyspieszania wymiany informacji. Jeszcze nigdy marketing wirusowy nie był tak skuteczny i tak szybko się nie rozprzestrzeniał. Jeszcze nigdy, tak łatwo nie szukało się informacji. Ale przede wszystkim informacje rozchodzą się niesamowicie szybko. Czasami jeśli pracownik wychwyci jakąś o godzinie 16.01, kiedy będzie w końcu mógł sprawdzić tablicę, okaże się, że jest już o 4 godziny za późno, żeby reagować…

Pięć efektywnych sposobów na poprawę wizerunku zawodowego w sieci

Skoro czytasz ten artykuł wiesz jak ważna jest obecność w Sieci. Czytasz przecież właśnie internetowy poradnik. To znaczy, że musiałeś odnaleźć go w odmętach Internetu, co nie zawsze jest łatwe. Prawdopodobnie musiałeś zaufać naszemu profesjonalnemu wizerunkowi, a także zainteresować się tematem. Tak więc zakładam, że masz już świadomość: obecność w sieci jest potrzebna. Przydaje się nie tylko firmom. Buduj swój profesjonalny wizerunek, który pozwoli Ci dostawać więcej ofert pracy, a także wyeksponuje Twoje mocne strony.

1. Bądź widoczny

Trudno budować profesjonalny wizerunek, jeśli nikt nie wie, że istniejesz. Pierwszym krokiem powinno być założenie profilu zawodowego na portalach ku temu stworzonych. Obecnie najpopularniejszymi wśród osób rekrutujących są GoldenLine i LinkedIn. Poza możliwością nawiązania kontaktów biznesowych są to olbrzymie bazy danych, wysoko pozycjonowane w Sieci i posiadające świetne możliwości nawigacyjne dla osób, które szukają pracowników.

Żeby ktoś proponował nam pracę musi wiedzieć, że istniejemy. To świetne miejsca do zaprezentowania swoich umiejętności zawodowych i przedstawienia swojego CV. Nie wolno jednak zapominać o miejscach takich jak Facebook. Wspominajmy tam, ale nie zbyt często o swoich sukcesach i dokonaniach. Nie zapominajmy jednak, że Facebook jest przestrzenią prywatną. Nie spamujmy więc o naszej pracy, ale nie wstydźmy się jej.

2. Buduj sieć kontaktów

Głównie profesjonalnych, rzecz jasna. Tak samo jak nam, na obecności w Social Media zależy również innym specjalistom. Nawiązujmy kontakty i tak, jak wymieniamy się wizytówkami, wymieniajmy się kontaktami na portalach biznesowych. Niech większość naszych relacji z pracy znajdzie swoje odbicie w Internecie. Nie ma sensu obawiać się, że ktoś nam je odbierze. To my wypracowujemy relacje i to my budujemy dobre kontakty. Nie wspominając już o tym, że wizytówki tracą ważność w momencie zmiany miejsca pracy – kontakt na portalu społecznościowym pozostaje.

3. Daj się poznać, jako specjalista

Pokaż, że interesujesz się najnowszymi wiadomościami z branży. Wrzucaj na swoją tablicę ciekawe artykuły. Jeśli w Twoich społecznościowych kontaktach znajdują się ludzie, którzy również są pasjonatami – docenią to. Publikuj informacje o targach branżowych. Publikuj informacje o swoich sukcesach. Komentuj bieżące wydarzenia. W skrócie – pokaż, że jesteś na czasie. To bardzo cenne dla budowania wizerunku, jeśli nie kluczowe. Daj się poznać jako osoba, która dobrze wie co robi. Żeby tego dokonać musisz jednak pamiętać, że musisz ciągle się rozwijać i zdobywać nową wiedzę.

4. Prowadź profesjonalnego bloga

Ty bądź źródłem porad dla innych. To trochę jak dobra karma, która wróci do Ciebie po trzykroć. Nie bój się dzielić wiedzą i doświadczeniem z innymi. Ludzie, którzy odnoszą największe sukcesy to osoby, które otaczają się ludźmi sukcesu. Prowadzenie profesjonalnego bloga pozwoli nam zbudować dużą społeczność ludzi zainteresowanych branżą i silnie wzmocni naszą pozycję zawodową. Osoby, które to robią, występują jako specjaliści. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że musi to być strona profesjonalna i pełna użytecznych porad. Nie jest to jednak artykuł o tym jak prowadzić bloga. W każdym razie do korzyści takiego działania można zaliczyć, między innymi fakt, że po jakimś czasie taka działalność może być również naszym dodatkowym źródłem dochodu. Nie od razu, ale przecież nie działamy w branży od wczoraj i nie zrezygnujemy z niej jutro. Warto pamiętać, że jest bardzo dużo branż, które nie posiadają jeszcze takiego miejsca w Sieci. Mamy więc szansę być w tym przypadku innowatorami.

5. Zbieraj pozytywne rekomendacje

Szczególnie łatwo to zrobić jeśli posiadamy rozbudowaną sieć kontaktów. Nie bójmy się prosić o rekomendacje osób, które z nami współpracowały. Nie bójmy się rekomendować pracy innych, bo pamiętajmy, że obecność w Internecie polega głównie na współpracy. To najważniejsza zmiana jaka zaszła w sposobie komunikowania przez ostatnie dziesięć lat. Szukamy kompromisów, a nie konfliktów. O ile kiedyś ważniejsza była rywalizacja, teraz kooperatywność gra pierwsze skrzypce w budowaniu swojej kariery.

Uwaga! Należy jednak uważać żeby nie wymuszać rekomendacji od osób, które mają wobec nas pewien stopień podległości. Nie wymuszajmy ich więc na podwładnych, ani od zleceniobiorców z zewnętrznych firm, bo w ten sposób narażamy się na śmieszność i utratę wiarygodności.

Co zrobić żeby dostawać oferty pracy od headhunterów?

Jak to jest, że headhunterzy dzwonią z ofertami pracy do Twoich znajomych, a do Ciebie nie? Podczas gdy niektóre osoby nie mają najmniejszych problemów ze znalezieniem pracy, inni muszą nieźle nagimnastykować się, żeby dotrzeć na rozmowę kwalifikacyjną. Tych pierwszych posądza się często o jakieś niejasne konotacje z branżą HR. Nic bardziej mylnego. Konotacje te nie są wcale zbyt skomplikowane.

Można z łatwością znaleźć się w ich skórze i regularnie odbierać telefon z propozycjami ofert pracy. Jak? Wyprzedź konkurencję i zadzwoń do firmy rekrutacyjnej na długo, zanim zaczniesz aktywnie szukać pracy. Może okazać się, że mają oferty „na już”, ale może być też tak, że nie mają niczego i „coś” może pojawić się dopiero za pół roku. Nie warto jednak czekać.

Dowiedz się gdzie mogą być oferty pracy które Cię interesują.

Są agencje doradztwa personalnego, specjalizujące się w rożnych branżach. Sami wiemy najlepiej, w jakiej pracujemy. Są specjalne agencje IT, które przekształcają się powoli w coś na kształt biur agentów dla „gwiazd” IT. Najlepsi trafią do Google. Zresztą inne branże też mają swoje wyspecjalizowane biura, a ostatecznie można udać się do personalnych, którzy zajmują się stanowiskami specjalistycznymi.

Idź na rozmowę.

Warto dowiedzieć się kogo się do pracy poszukuje i poznać rynek pracy. Umówmy się na dłuższą rozmowę i opowiedzmy o sobie. Można udać się w dwa trzy miejsca i dowiedzieć, z kim współpracuje się najlepiej. Należy zostawić dobrze napisane CV i powiedzieć w jakiej dokładnie jesteśmy sytuacji. Nie szukam pracy, ale jeśli tylko macie coś ciekawego, to tutaj jest mój numer.

Bądź w stałym kontakcie z headhunterem.

Ustawmy sobie przypomnienie w telefonie i raz, dwa razy w miesiącu i kontaktujmy się z wybranym rekruterem. Tutaj ważnym jest, żeby spersonalizować kontakt. Nie nastawiajmy się też konkretnie na znalezienie pracy. Traktujmy taką osobę, jak kolejny miły kontakt biznesowy. Warto również, aby rozmawiać z kimś, kto rzeczywiście ma dostęp do stanowisk, które nas interesują i realny wpływ, na to czy można posłać naszą kandydaturę. I co najważniejsze – utrzymujmy kontakt z kimś, z kim naprawdę dobrze się dogadujemy.

Osobiście mam kilka takich osób, o których stale pamiętam, bo przez jakiś czas przypominały o swoim istnieniu. Dzwonię do nich po to, żeby zaproponować pracę – bywa, że ofertę przyjmują, bywa, że nie – nie ma to znaczenia. Nie dzwonię już do nich tylko w kwestiach zawodowych. Po prostu ich lubię. Czasami dopytuję: czy w ich firmie jest osoba, która spełnia wymogi na inne stanowisko i czy mogą ją polecić. Czasami jest, czasami nie, ale nie ma to znaczenia. Ufam również ich profesjonalnemu osądowi – dlatego dzwonię, aby pomogły mi w konkretnym problemie. Oczywiście taka współpraca działa w dwie strony – sam czuję się zobowiązany pomóc.

Dlatego też, kiedy tylko mam ofertę pracy, która może ich zainteresować – są pierwszymi w kolejności do kontaktu. Często są też jedynymi zaprezentowanymi kandydatami i nie mają konkurencji, do momentu ich rozmowy z dyrektorem personalnym czy prezesem firmy. Myślę, że jest to w porządku, bo znam swoich kandydatów i utrzymuję z nimi dobry kontakt. Znam dobrze ich słabe i silne strony. Ostatecznie – łatwiej skontaktować się z nimi, niż dzwonić do osób, o których istnieniu dowiedziałem się z CV. Nie są to papierowe kontakty, bo rozmawialiśmy wielokrotnie. Dodatkowo – kiedy dostaję od nich CV ich znajomych z polecenia, czuję się zobowiązanym żeby pomóc takim osobom.

Wniosek końcowy – nawiążmy bliższą relację z headhunterami i czerpmy z tego obopólne korzyści.