Blog

5 sygnałów świadczących o tym, że czas zmienić pracę!

 

W życiu każdego pracownika nadchodzi taki czas, kiedy wszystko w starym miejscu pracy zaczyna nas drażnić, jak ostra metka w majtkach. Musimy wtedy zastanowić się: co ja jeszcze tutaj robię? I rzecz oczywista zacząć wysyłać swoje CV. Łatwo zdiagnozować taką sytuację. Oto pięć najważniejszych objawów, które powinny dać nam do myślenia.

  1. Wstawanie do pracy staje się mordęgą Każdy lubi pospać, to jasne jak słońce, ale w tym miejscu chodzi o sytuację, kiedy kładziemy się grzecznie do łóżka o 23.00. Bez żadnych niespodziewanych urodzin znajomego, nieprzespanych nocy, pracy do późna. Po prostu wstajemy i czujemy, że L4 to najwspanialsza rzecz, która mogłaby się nam przytrafić. Jeśli zaobserwujemy u siebie ten symptom musimy zacząć się zastanawiać.  179710_612201282137841_1249746826_n   2. Przyjazna koleżanka z pracy zamienia się w krwiożercze monstrum Jesteśmy tylko ludźmi. Niektórych ludzi lubimy badziej, innych mniej – to naturalne. Nie ma też nic bardziej dynamicznego niż zmieniająca się, jak w kalejdoskopie sytuacja w grupie. Ale każdy ma w pracy kogoś, z kim kontakt układa się zawsze gładko, lekko i nie wyobrażamy sobie swojego biura, bez tej osoby. Tutaj może pojawić sie kolejny symptom: jeśli czujemy instynktowną niechęć do wszystkiego, co związane jest z naszą firmą, musimy poważnie zastanowić się nad zmianą miejsca pracy, bo taka sytuacja przeniesie się szybko na ludzi, których lubimy i szanujemy. To prosty psychologiczny mechanizm warunkowania – jeśli kojarzymy dobre dla nas rzeczy i osoby, z nieprzyjemnym środowiskiem, szybko zaczniemy ich nienawidzić. Trzeba wtedy odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest ważniejsze – moje kontakty osobiste (zawodowe) czy praca? Lepiej  wybierać ludzi.  988311_662111943829137_283291001_n   3. Nic nas już nie zaskakuje To znaczy wiemy już wszystko o swojej robocie, nie ma problemu, którego nie przerobiliśmy – to najlepszy znak, że przestaliśmy się rozwijać. Mamy wtedy do wyboru dwie opcje: albo szybko znaleźć coś nowego – choćby miejsce, w którym ludzie będą inni, być może bardziej inspirujący. Inne zasady korporacyjne mogą wydać się nam czymś stymulującym. Jeśli się nie rozwijamy wcale nie stoimy w miejscu: wszyscy inni w jakimś kierunku pędzą, a przy nich my się cofamy. Drugą opcją jest awans wewnątrz firmy, ale jeśli…   1385204_335600643243648_1817127920_n   4. Dobrze wiemy, że osiągnęliśmy tutaj wszystko, to najwyższy czas, żeby osiągnąć wszystko gdzie indziej. Tak naprawdę wypłata to najmniej ważna z rzeczy, które oferują nam nasi pracodawcy. Oddajemy 40 godzin swojego czasu każdego tygodnia i jeśli wszystko, co z tego mamy to marne parę zer na koncie, to czas szukać miejsca, gdzie będziemy docenieni. Każdy chce iść do przodu. Może jednak okazać się, że to nie my utknęliśmy beznadziejnie, w miejscu bez perspektyw rozwoju, ale cała nasza organizacja stoi w miejscu i goni za własnym ogonem. Nie zapewnia nowych stanowisk, nie daje nam nowych wyzwań – za kilka lat przegoni ją konkurencja. Czy lepiej szukać nowej pracy, podczas gdy spółka jest w upadłości? Oczywiście, że nie. Wykorzystajmy wrażenie prosperity, jakie jeszcze generuje i szybko znajdźmy miejsce, które idzie do przodu. Takie miejsca z reguły dbają też o swoich pracowników, bo wiedzą jak dużym są kapitałem.  

 297662_432705146766093_505017880_n

5. Ostatni, ale nie najmniej ważny symptom: z zazdrością patrzymy na osoby, które dostały wypowiedzenie. Jeśli on występuje to mamy ostatni dzwonek, żeby uciekać, zanim staniemy się wypalonymi, korporacyjnymi zombie, bez perspektyw i w depresji. Pracowałem kiedyś w takiej firmie, w której udało mi się zdiagnozować u wszystkie wcześniejsze punkty. Pomślałem wtedy, że czas na zmianę i podzieliłem się tą informacją z moimi kolegami. Kiedy zobaczyłem w ich oczach zazdrość, było mi ich żal najbardziej na świecie. Każdy z nich mógł zrobić to samo, co ja – żaden nie zrobił. Nie doprowadzajmy się nigdy do stanu, w którym każdy kolejny dzień jest dla nas drogą przez mękę. Praca stanowi 1/3 naszego życia, jeśli nie będziemy się w niej czuli dobrze, przeniesiemy złe emocje na naszych bliskich i zaczniemy ich warunkować, tak że spotkania z nami to nic przyjemnego. Nikt z nas nie chce mieć takiego życia.   16675_449230301809299_977519813_n   Czasami nuda popycha nas do robienia ciekawych rzeczy. Ciekawe wnioski można wysnuć z pewnej historii. Znudzony swoimi obowiązkami prawnik w biurze Zakładu Ubezpieczeń Robotników od Wypadków Królestwa Czeskiego w Pradze, postanowił opisać swoje przemyślenia na temat systemu administracyjno – biurokratycznego, panującego w tamtym czasie, w państwie, w którym żył. Dodam też, że na pewno nie był z tego systemu zadowolonym. Kto to taki? Tak, to Franz Kafka, urodzony w Pradze, autor fenomenalnej powieści Proces.   tabela1 tabela2