Blog

Piramida chamstwa i niekompetencji w procesach rekrutacyjnych. 5 grzechów głównych rekruterów.

Niejednokrotnie w czasie procesów rekrutacyjnych spotykaliśmy się z zachowaniem osób prowadzących rekrutację, które nie tylko nie było profesjonalne, ale wręcz nieprzyzwoite wobec osób, z którymi rozmawiali. Chciałbym móc powiedzieć, że nagrałem takie rozmowy, jak nie przymierzając Sowa i przyjaciele. Niestety pozostaje nam tylko opowiadanie, które niekoniecznie oddaje całą grozę sytuacji. Usiadłem kiedyś przy piwie z innymi znajomymi z branży i opracowaliśmy piramidę chamstwa i niekompetencji w procesach rekrutacyjnych.

pulpfiction_2
  1. Nie przeczytane CV

To dosyć powszechna sytuacja. Rekrutujący nie zawsze czyta życiorysy osoby, która ubiega się o pracę. Dlaczego? Nie zawsze ma taką potrzebę – wszystkie CV są podobne, dobrze zna branże, wie o czym chce rozmawiać. Niemniej jednak nie jest to miłe, kiedy podczas rozmowy (która jest przecież rozmową biznesową) ktoś zapoznaje się z materiałem, który już znać powinien.

Za chwilę rozpęta się burza i wielu przedstawicieli HR zacznie krzyczeć: „To nie o nas, my zachowujemy się profesjonalnie”, ale dobrze wiemy jak jest. Nie zawsze czytacie CV – zacznijcie.

meh.ro11071

  1. 10 rozmów pod rząd

Kiedy przychodzi się rozmawiać, szczególnie jeśli to ma być poważna rozmowa, to miło jest, kiedy traktuje się nas indywidualnie. Nie zawsze tak jest. Wszyscy mają swoje deadliney, ale nie można zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Nic nie denerwuje bardziej, niż 10 rozmów pod rząd, podczas gdy kandydaci spotykają się razem na korytarzu i muszą czekać na swoją kolej, aż w końcu ktoś znajdzie czas, żeby z nami pogadać. Nie ma fizycznej możliwości, żeby zapamiętać wszystkie 10 osób, z którymi rozmawiało się jednego dnia. Nie ma możliwości uniknięcia opóźnień i przesunięcia terminów – kandydaci na pewno spotkają się w korytarzu. Jaka jest wartość rozmowy, skoro po wszystkim nie pamięta się kandydata.

reservoir-dogs-quentin-tarantino

  1. Brak feedbacku

Jak mi poszło? Jestem dla was wystarczająco fajny? Oceniliście mnie pozytywnie czy negatywnie, bo przecież lepiej wiecie co robiłem przez ostatnie 10 lat? W porządku, nie ma sensu niepotrzebnie się unosić emocjami. Ale prawda jest taka, że ja po każdej rozmowie biznesowej daję kontrahentom jakąś odpowiedź: kupuję, nie kupuję, sprzedaję. Jest to ogólnie przyjęta grzecznościowa forma kontaktów w całym świecie  biznesu. Ale nie w HR. Dlaczego oni nie są zobligowani dawać informacji zwrotnej?

ybshcy27PnHETTn4rLMLOfbMaxh

  1. Kierowanie się doświadczeniem zawodowym, a nie umiejętnościami

To bardzo trudne do przeskoczenia. Po prostu rekruterzy nie znają się często na tym, czym zajmuje się kandydat, więc siłą rzeczy nie będą w stanie przeprowadzić skutecznie rekrutacji, wyślą kogoś kto naobiecuje im gruszek na wierzbie. Ale mimo wszystko jest to zachowanie nieetyczne – to umiejętności powinny być sprawdzane, a nie doświadczenie. Cóż z tego, że ktoś 10 lat pracował w jakiejś branży, skoro wszystkie trzy firmy, z którymi współpracował upadły?

kill-bill-vol-1-original-hellboy-3-epic-movie-sequels-that-never-happened

  1. Dyskryminacja

Wiele już o tym napisano. Dyskryminuje się kandydatów ze względu na wiek, płeć, chęć założenia rodziny, wygląd zewnętrzny, itp. Uczciwi rekrutujący nie powinni zwracać na takie rzeczy uwagi, a najlepiej nie przyjmować zleceń od osób, które takie wymogi stawiają. Niestety rzeczywistość jest inna i zawsze znajdzie się ktoś, kto połakomi się na kilkaset złotych za nieuczciwy proces.

82747

Wszystkim rekrutującym życzymy tym tekstem, zachowań zgodnych z etyką w pracy, bo najważniejszy jest kręgosłup moralny i mocne zasady.

images (1)

 
  • Nikodem

    Dodałbym do tej listy grzech szósty 😉 Często się zdarza sytuacja, że kandydat przychodzi na rozmowę, podczas której dowiaduje się, że tych spotkań będzie jeszcze więcej, o czym nie było wspomniane w ogłoszeniu czy podczas kontaktu wstępnego. A pracuje, ma terminy. I jak się wtedy umówić na kolejne spotkanie?
    Poniżej przytoczę historię znajomego. Kandydował do firmy, na stanowisko Analityka (Excel). Na pierwszym spotkaniu dowiedział się, że to tylko spotkanie zapoznawcze. Dowiedział się także, że tych spotkań będzie jeszcze trzy: testy z Excela, testy z VBA, testy z języka angielskiego. Cały proces, w zimę, wydłużył się do trzech tygodni. W końcu rekruter skontaktował się z nim i powiedział mu, że wybrali go na to stanowisko. Poprosili go, żeby za dwa dni pojawił się u nich w firmie, bo aktualnie zamawiają dla niego biurko + sprzęt. Tego samego dnia, po południu, znajomy miał jeszcze spotkanie w innej firmie, która też rekrutowała. Spotkanie trwało dwie godziny, włącznie z egzaminami. Po tym czasie powiedziano mu, że chcą go zatrudnić. Kwadrans później miał podpisaną umowę wstępną na dwa lata. I nie pożałowała tej decyzji, jak się później okazało. A pierwszy rekruter, pierwsza firma? No cóż, proces rekrutacyjny trzeba było powtórzyć.