Blog

W tym tekście chcę wyjść nieco ponad swoje doświadczenie, jako rekrutera. Z prostego powodu – starałem się nie zadawać idiotycznych pytań. Część z kandydatów opowiadała mi straszne historie związane z rekrutacyjnymi przygodami. Część – nie powiem, które – z pytań, usłyszałem osobiście, a część przydarzyła się znajomym i współpracownikom. Tak, więc mamy pięć kategorii:

 

1. Czy lubi Pan/Pani pracować po godzinach?

W tym zestawieniu pytania o oczywistości nie brzmią wcale fatalnie, ale warto na nie uważać. Dlaczego? Pokazują stosunek firmy do swojego pracownika. Czy chciałaby Pani, żeby firma płaciła Pani jeszcze więcej? Nie – lubię pracować za marne grosze, przez 15 godzin dziennie, nie przepadam za swoim życiem. Pytania o rzeczy oczywiste obrażają inteligencję osoby, z którą się rozmawia. Jeśli firma podchodzi już do kandydatów, jak do małych dzieci, to co będzie później? Aż chciałoby się dorzucić do tych pytań rekrutacyjne sztampy, które zna już każdy, w stylu: gdzie widzi się Pani za pięć lat? Ale te odpuśćmy i pozostańmy na wyższym poziomie absurdu, jak na przykład: Dlaczego czerwone samochody są lepsze, niż niebieskie (pytanie autentyczne zadane mojemu przyjacielowi)?

226792_590194641005172_623423967_n

2. Czy planuje Pan/Pani ciążę(!)?

Jasne, zrozumiałym jest, że pracodawca nie chciałby inwestować w pracownika, który po 3 miesiącach wdrażania i szkoleń zrobi sobie 9 miesięczne wakacje. Ale! Zachowajmy pewne zasady kultury. Idąc tym tokiem rozumowania można zapytać: czy jest Pan zdrowy psychicznie? A idąc po przyczynowo skutkowym łańcuchu, dotyczącym pytań o ciążę, można zaryzykować: jak bogate jest Pani życie seksualne? Wszak seks obciążony jest ryzykiem ciąży, ale z drugiej strony spełnieni seksualnie pracownicy są bardziej efektywni – uwzględnijcie to w raportach rozwoju. Do tej kategorii zaliczyć możemy też inne osobiste pytania: jak bardzo, w skali od 1 do 10 dba Pan o higienę albo: czy mieszkasz jeszcze z rodzicami? Nie dajmy sobie wejść na głowę – życie osobiste jest osobiste, nie trzeba odpowiadać na zbyt daleko ingerujące pytania.

553840_10151887981980307_934757268_n

3. Czy nie jest Pan/Pani zbyt stary/a na pracę dla nas?

Uwaga – historia zdarzyła się naprawdę. W zasadzie o mały włos nie miała swojej kontynuacji w sądzie. Z prostego powodu – nie da się udowodnić toku rozmowy, bez nagrywania jej. Kto nagrywa swoje rozmowy o pracę? Dziwię się jak można w ogóle być na tyle bezczelnym, żeby wprost atakować w ten sposób ludzi i nie zazdroszczę pytającym poziomu kultury osobistej. Ale problem jest głębszy, bo data urodzenia jest często widoczna na CV – rekrutujący doskonale wiedział w jakim wieku jest zaproszona osoba i decyzję o odrzuceniu kandydatury (niezgodnie z prawem), ale mógł podjąć już wcześniej. Dlaczego więc pytał? Do tej kategorii można zaliczyć wszystkie deprecjonujące kandydatów pytania i stwierdzenia. Po co? Żeby pokazać swoją negocjacyjną przewagę i zasugerować, że może warto rozpocząć pracę na niższej stawce. To obrzydliwa metoda, ale niestety skuteczna. Pokazanie kto dyktuje warunki, sprawia że ludzie są zdolni obniżyć swoje oczekiwania, bo przecież się nie nadają. Do tego dochodzi: nie ma Pan doświadczenia w sprzedaży kartek w kratkę (tak, wiemy sprzedawał Pan kartki w linie, ale to już zupełnie inna specyficzna branża)? Czy aby nie jest Pan zbyt młody, żeby się tym zajmować? Nie wydaje się Pani, że poziom organizacji u Pani poprzedniego pracodawcy, był dużo niższy niż u nas? Wiemy, że nie uwzględniliśmy tego w ogłoszeniu, ale rozumiem że nie mówi Pani biegle w języku migrujących gęsi?

644309_490794010939674_98663582_n

4. Co zrobiłaby Pani, jeśli spotkałaby się Pani z mobbingiem w naszej firmie?

Pytanie chamskie, nie na miejscu i często z seksualnym podtekstem. Podobnie z tej samej kategorii co: czy miał/a Pan/Pani doświadczenie mobbingu? Czy miał Pan romans w miejscu racy? Nie dość, ze jest zbyt osobiste to jeszcze należy zastanowić się: czemu ono służy? Czy to dyskretna próba przygotowania nas, jak wyglądać będzie praca w firmie? A może w ten sposób pracodawca szuka idealnej osoby na pozycję bardzo osobistej sekretarki / sekretarza. Niezależnie od tego co próbuje się tego typu podejściem osiągnąć, w moim odczuciu jest to etap, w którym można swobodnie wstać i wyjść. Nie spotka nas w takiej firmie nic dobrego. Nie warto nawet marnować czasu.

043

5. Czy zgodziłby się Pan pracować za darmo przez pierwsze trzy miesiące zatrudnienia?

Ostatnia kategoria pytań to pytania sugerujące, że firma nie szuka pracowników, tylko niewolników. Są dosyć podobne do pytania o rzeczy oczywiste, ale niedwuznacznie muszą sugerować, że bez zgody na niewolnicze warunki pracy, można się pożegnać z „zatrudnieniem”. No właśnie, czy można mówić w ogóle o zatrudnieniu w takich sytuacjach? Do tego dochodzić będą pytania w stylu: A co gdybyśmy nie podpisywali żadnej umowy? Zależy nam na elastycznym zatrudnieniu, więc proponujemy stanowisko sprzedażowe, ale bez płacy podstawowej? Nie dajmy się na coś takiego złapać. Tego typu propozycje wychodzą od naciągaczy. Oczywiście są pewne wyjątki od tej reguły – ale w 90% nie zdarzają się one, w przypadku masowo prowadzonych rekrutacji. Trzeba być czujnym.

1554553_385285864940361_1396284815_n